Dodaj do ulubionych

SZKOLA PODSTAWOWA NR//7 w olsztynie

    • Gość: US Re: SZKOLA PODSTAWOWA NR//7 w olsztynie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.02, 01:54
      Stolica Dolnego Śląska pozdrawia Stolicę Warmii i Mazur!
      Spędziłam wczoraj upojne kilka godzin czytając posty na temat SP 7, a zwłaszcza
      Alei Przyjaciół. To również kraj mojego dzieciństwa i może skłamałabym
      twierdząc, że miałam oczy pełne łez, ale miejscami ubawiłam się setnie.
      Moje pytanie: czy któryś ze starszych gości pamięta ułomnego autochtona
      (Boehm?), który był postrachem dzieciaków?

      Co do topielców w Długim - o ile sobie przypominam, topili się tam dorośli, i
      to przeważnie, jak to się powiadało, "w stanie wskazującym na spożycie". Dzieci
      wiedziały, ze Długie (z wyjątkiem dwóch miejsc) nie nadaje się do kąpieli; poza
      tym do Krzywego było tak blisko...
      Oprócz klipy i palanta (zwanego też pikerem) grało się w szajbę (do dołka albo
      w ściankę).
      A kto pamięta szał pojedynkowania się na patyki, kiedy w telewizji
      pokazywano "Znak Zorro"? Polowa dzielnicy była zresztą zabazgrana literą "Z" -
      czyżbyśmy byli prekursorami graficiarstwa?

      Pozdrawiam wszystkich byłych sąsiadów, ze szczegolnym uwzględnieniem Mamy
      Krzysia - :))) U.
    • betis Re: S. P. 7 w Olsztynie 11.04.02, 14:51
      Witam Was wszystkich baaaardzo serdecznie!
      Pamiętacie jeszcze o mnie? ;) Nie pisywałam na Forum już długi czas z braku
      możliwości technicznych i niestety z powodu pracy. Nie zrozumcie mnie jednak
      źle - nie mam na myśli negatywnej atmosfery, albo wrogości współpracowników do
      pisarzy (hi hi), ale miałam w ostatnim czasie taki zapał do pracy, że nawet
      pisanie nie było mnie w stanie od tego oderwać...
      A tak swoją drogą, to jak wiele osób może poszczycić się tym, że lubi swoją
      pracę, a nie musi robisz "czegoś tam" tylko dla pieniędzy, albo z braku wyboru?
      Jako recepcjonistka Novotelu, z absolutnym przekonaniem mogę przyznać, że idę
      do pracy uśmiechnięta, choćby to było na 7:00 rano... żartuję. Naprawdę moja
      obecna firma jest najlepszą w jakiej pracowałam w mojej (niedługiej) karierze
      zawodowej.
      Co o tym myślicie? Napiszcie w kilku zdaniach, czy tylko ja mam takie różowe
      okulary czy może ktoś mnie brytalnie sprowadzi na ziemię?

      Szczególne uściski dla Łukasza, Janusza, Magdy i Leszka!! :)
      Stęskniłam się za Wami co najmniej tak strasznie, jakbym połączyła się z FORUM
      jakimś niepowtarzalnym cudem i muszę Wam o tym napisać.
      Buziaki.
      • Gość: jd Re: S. P. 7 w Olsztynie IP: *.acn.waw.pl 11.04.02, 16:13
        Do UZ i betis: Przenieście się na forum główne; tam jest wątek "szkoła nr 7
        część druga" i wszystko tam kontynuujemy (pamietasz betis, jak narzekałaś na
        długie ładowanie?, to juz przeszłość). Tu jest w zasadzie tylko archiwum.

        Do UZ: witamy, witamy; Zorra nawet ja pamiętam (łamałem gałęzie, by zrobic
        sobie szpadę). Widac że jesteś ze żródeł, więc zdradż coś o sobie i powspominaj
        co lepsze sytuacje (a potem co gorsze), najlepiej - jak już wspomniałem - na
        formum głównym. Moja męska intuicja podpowiada mi, że mieszkałaś (?) tuż koło
        Leszka - Al. P. 30.

        Do betis: no nareszcie, wszyscy cierpieli z twego braku. Rozumiem, że składasz
        nam także gratulacje za 1000 postów (została jeszcze gugu do złożenia
        gratulacji). A teraz odpowiadam na twój sondaż: ja uwielbiam swoją pracę, nawet
        muszę czasem do niej dopłacać (podejmujac inną prace), ale wcale nie mam jej
        tego za złe, zresztą powoli i pod tym względem się poprawia. Wpadaj często, a
        najlepiej nie wypadaj.
        • Gość: St Sm Re: S. P. 7 w Olsztynie IP: *.si.rr.com 12.04.02, 00:30
          Jestem stara Smerecka, matka Anki, Agnieszki, Urszuli i Stasia. To my
          mieszkalismy na Alei Przyjaciol 30. Pod nami byli Wegrzynowie i Chlopiki. Pod
          32 mieszkali Lewandowscy, Jaskowscy i Dobkowscy. Na przeciwko byla Wiesia
          Osinska i Jendowa, (ktora miala pole z poziomkami miedzy innymi smakolykami.
          Najlepsze papierowki miala Mama Lewandowska. Maliny byly u Kaimow pod 28mym. -
          dopisek Anki).Obecnie jestem w Nowym Yorku,wlasnie u Anki, ktora mi sie wtraca
          wspominajac prawdziwe owoce. Ja mieszkalam do jesieni 2001 w OLsztynie, ale w
          maju wracam do Polski juz do Wroclawia, gdzie mieszkaja Urszula i Stasiowie.
          Agnieszka zmarla 6 lat temu. Anka jest nauczycielka WF w szkole w Brooklynie, a
          mieszka na Staten Island. e-mail: jalicja33@hotmail.com
          • Gość: jd Re: S. P. 7 w Olsztynie IP: *.acn.waw.pl 12.04.02, 21:09
            Proszę Pani, Pani mnie pewnie ne pamięta, ale ja Panią bardzo dobrze. Do 1963
            miszkałem pod Trepanowskimi (AL. P. 34, tam też były świetne maliny), a potem
            przyjeżdażałem na wakacje do dziadków Cywińskich (Al. P. 29). Były czasy, że
            wiele bawiliśmy sie z Ulą , choć ona pewnie też nie pamięta. Po tym co Pani
            pisze, widzę że właściwie namierzyłem ją jako US z Wrocławia. Zdecydowanie
            pozdrawiam.
            • Gość: GD Re: S. P. 7 w Olsztynie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 01:57
              Znowu zajrzalem do forum 7-ki i jak sie rozejrzalem to znalazlem kilku
              znajomych z klasy. Super sprawa ! Oczekuje z zapartym tchem na nasze spotkanie
              majowe.

              Pragne poinformowac ze zgodnie z wczesniejsza obietnica wyslalem do szkoly
              kolejna porcje gotowki na fundacje ksiazki o szkole. Przekazane kolejne 1000zl
              jakby uwienczylo 1000 notatek na naszym kolejnym forum. Tak jak poprzednio
              zachecam innych gosci forum ponownie do wplat na szkole. Panie z naszej szkoly
              robia super robote organizujac to nasze spotkanie, naleza sie slowa uznania i
              gotowka, jesli uda sie nam ja wyslupac.

              Aha, winien jestem opowiadania o podpaleniu szkolnej szatni. Musze uwazac co
              napisze bo pamiec juz nie taka a jeden z moich kolegow ktory bral w tym udzial
              pokazal sie ostatnio na forum. Otoz, nie bylo to zadne podpalenie szatni bo
              przeciez nie bylem swirem (chociaz moze czasami moje zachowanie bylo na granicy
              tego stanu swiadomosci) tylko chec okazania zemsty na jednym z naszych kolegow
              lub kolezanek. W tych dniach w szkole na lekcji budowalismy dom z zapalek
              (super projekt) czulem sie prawdziwym inzynierem budowlanym. A wiec, jak by tu
              sie mozna na kims zemscic ? Majac zapalki w reku i oprocz mojego kumpla zadnych
              swiadkow w szatni (wszyscy byli na lekcjach, my chyba sie urwalismy) oczywiscie
              wpadlismy na siwtny pomysl aby podpalic sznurek od worka do kapci tej osobie
              ktora nam czesniej dokuczyla. Sznurek palil sie jak lont (lont - hmmm tu sie mi
              przypomnial lont ktorzy wszyscy dobrze wspominaja z rozrzewnieniem - kolo gory
              Smierc)pod duzymi debami. Aha ... wiec sznurek palil sie jak lont, worek
              zlecial z hukiem na lawke (taka waska i dluga) i bylo przezabawnie. A moze by
              tak jeszcze jeden worek podpalic innej ozobie ktora podpadla nam wczesniej, ...
              wspanialy pomysl. Po kilku takich workach spadajacych z hukiem i szybkiej
              ucieczce przed okiem woznej spokojnie poszlismy do domu. A tu .... za kilka
              godzin wielka awantura na dzielnicy. Ktos podpalil szatnie, o malo szkola sie
              nie zapalila. Nawet nam do glowy nie przyszlo ze to my moglibysmy byc winni za
              to. Z wielkim zainteresowaniem pobieglismy zobaczyc co sie dzieje no i co.
              Okazalo sie ze ktos podpalil worki od kapci i stad ten ogien. Ognia duzego nie
              bylo a moze i wcale go nie bylo ale byl smrod i swad spalonego sznurku i troche
              dymu z tego co pamietam. Mina nam zrzedla i skuleni, wystraszeni splynelismy ze
              szkoly aby bron Boze nic nie wyszlo na jaw ze to my. Pod wieczor moja mama pyta
              sie mnie jak codzien co tam w szkole ? ... jak to co z zadowoleniem
              opowiadam ... ktos podpalil szkole. Mama spojrzala na mnie z gory, z namyslem.
              A czy ty przypadkiem nie miales z tym nic wspolnego. JA, NIE, GDZIEZ TAM. W
              koncu nie wytrzymalem i z rykiem przyznalem sie do winy i rzucilem mamie na
              szyje ze lzami i z przprosinami (jak zwykla w takich sytuacjach to pomagalo).
              Pomoglo i tym razem. Nie pamietam dokladnie jak dyrekcja dowiedziala sie o moim
              wyczynie ale chyba bylo dochodzenie i albo sie przyznalem (co jest watpliwe)
              albo sypnal mnie moj kumpel (tego nie pamietam, ale mysle ze byloby to dobre
              zakonczenie mojej opowiastki). Czolem i dobranoc. Jak bede mial czas to
              nastepnym razem napisze o tym jak moj kolega po wspolnej rozrobie bal sie
              wrocic do domu na noc i zasnal na drzewie az go babka zobaczyla nad ranem kiedy
              szla po mleko do sklepu.

              • Gość: jd Re: S. P. 7 w Olsztynie IP: *.acn.waw.pl 15.04.02, 18:51
                GD, pięka historia, następna zapowiada sie nie gorzej, jest natomiast jedna
                prośba: ten wątek traktujemy już jako archiwalny a dalsze wspomnienia i wymiany
                opinii na wszelkie tematy kontynuujemy na forum głównym (wątek "Szkoła nr 7
                część druga"), więc byłoby świetnie gdybyś tam się przeniósł. Wprowdziłem co
                należy do arkusza finansowego, choć z tymi wpłątami zdają się być różne bariery
                (zagranica, jakieś początkowe niepewności co do numeru...).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka