Gość: spółdzielca
IP: *.olsztyn.mm.pl
16.07.11, 05:15
Poniższy wpis z blogu Pana Kowalczyka do zapoznania.Tekst ukazał się w piątkowej (15.07)Gazecie Olsztyńskiej. www.kowalczyk.wm.pl
Do prawego
15 lip 2011
Bronię spółdzielni
Adam Kowalczyk
Przedwczoraj, 12 lipca, mieliśmy w Olsztynie okazję zobaczyć i usłyszeć protest pracowników i części mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych przeciwko próbom wprowadzenia nowego prawa spółdzielczego, faktycznie likwidującego spółdzielnie mieszkaniowe. Argumentów przeciwników i zwolenników nie będę powtarzał, bo mnie one ani ziębią, ani grzeją. Patrzę na to z innej strony.
Jako że mam stały wgląd w sposób utrzymywania tzw. zasobów mieszkaniowych zarówno przez spółdzielnie, jak i przez wspólnoty, mogę coś powiedzieć na ten właśnie temat. Różnica pomiędzy blokami spółdzielczymi a wspólnotowymi jest taka, że budynki spółdzielcze praktycznie zawsze są w dobrym stanie technicznym. Wszelkie usterki czy inne nieprawidłowości są usuwane na bieżąco, budynki ocieplane, żarówki wkręcane, klatki schodowe pomalowane i sprzątnięte. O tym, że przeglądy okresowe są regularnie robione nie muszę już nawet pisać. A we wspólnotach jest taniej, co widać, słychać i czuć.
Stan techniczny budynków woła o pomstę do nieba, na remonty ciągle brakuje, naprawy są dokonywane z poślizgiem, albo wcale, zamiast decyzji o remoncie są kłótnie i skargi. Prawie wszystkie zimowe zatrucia czadem zdarzają się w budynkach wspólnotowych. Swego czasu głośna była sprawa budynku na olsztyńskim Zatorzu, gdzie ze względu na zagrożenie spowodowane złym stanem kominów trzeba było na dwa i pół miesiąca w mrozy odciąć gaz i zabronić palenia w piecach. Dopiero coś takiego skłoniło wspólnotę do podjęcia stosownych decyzji. Mało mnie obchodzą szczytne teorie. Wiem, że w praktyce wspólnota to jest taka nowa forma komuny, służy do pokazywania jak często i jak bardzo jesteśmy niezdolni do zbiorowego zarządzania własnością wspólną. Sam również mieszkam w domu należącym do Olsztyńskiej SM i wolę przy tym pozostać.