edico
29.06.13, 12:50
Często przywoływany przez media papież Franciszek wypowiedział się publicznie, że na zbawienia mogą liczyć nawet ateiści. Nawet ateista, jak będzie dobrym człowiekiem za swojego życia, może liczyć na zbawienie.
"– Po prostu czyńcie dobro, a znajdziemy płaszczyznę porozumienia".
Nie trzeba dodawać, że wywołał tym szok we wszystkich środowiskach.
www.fakt.pl/Nie-trzeba-byc-katolikiem-by-zostac-zbawionym--twierdzi-papiez,artykuly,212968,1.html
Dobro w człowieku nie jest przynależne żadnej religii ale jest wartością samą w sobie w człowieku. Nie ilości zaliczanych koronek, różańców, nabożeństw, mszy i wszelkiego podlizywania się Bogu, ale własna szlachetność człowieka jest do jego oceny. A ta szlachetność u ateisty ma znacznie większą wartość, bo jest niezależna od strachu przed piekłem, diabłem, jest wartością niezależną i nie wymuszoną.
Ale cóż znaczą słowa papieża, skoro papież sobie a Watykan sobie. Już następnego dnia rzecznik Watykanu, ksiądz Thomas Rosica tłumaczył znaczenie słów papieża, podkreślając, że ateiści nie mogą się zbawić, jeśli się nie nawrócą.
www.pch24.pl/watykan-tlumaczy-slowa-papieza--zbawienie-nie-dla-kazdego,15271,i.html#ixzz2XbICU9yJ
Czyli jest to w sumie lepiej wiedzących od papieża taka pełzająca nieomylność, gdy z upływem czasu oraz w miarę zmieniających się okoliczności, przypisywanie rangi nieomylności także tym papieskim opiniom, które w oczywisty sposób nie mogą się nią cieszyć dobrą opinią samego magisterium Kościoła jest błędem. Chyba to jest pierwszy wyraźny prztyczek dany papieżowi Franciszkowi przez rządzących Watykanem.