Dodaj do ulubionych

Nowe auto marszałka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 23:46
olsztynmiastemniemieckim.prv.pl <- szok!
Obserwuj wątek
    • Gość: wap Re: Nowe auto marszałka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 04:02
      ma marszalek szczescie szczescie, ze nie jezdzi bryka za wiecej niz 100.ooo bo
      musialby zapalacic komu innemu.....
      ale na niego tez przyjdzie czas
      ....
      chyba ze zrobi cos pozytecznego
      co sie nie czesto zdarza wsrod lewicy...
      ktora chce tylko kolesi chap chap
      do korta
      !!!
      wszyscy to widzą !!!!!!!
      PANOWIE
      ale coz mloda lewica jak w niej bylem, jak sie bala tak nadal sie boi
      ....
      i zgnije w tym bagnie....
      dydochow, i innych.....millerow
      tchorze...
      a na zachodzie...
      te .... nie mialyby szans
      wystarczy dobra kampania
      uczciwych
      • Gość: mw Re: Nowe auto marszałka IP: *.inteko.com.pl 09.09.04, 22:42
        Tobie lewica uderzyła do głowy.
    • Gość: Zenon Re: Nowe auto marszałka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 08:11
      www.policjainaczej.prv.pl
    • Gość: xxx Re: Nowe auto marszałka IP: *.ols.vectranet.pl 04.09.04, 19:43
      Och, jak mi przykro, że Marszałek nie mógł wybrac koloru!? To skandal!!
      Przy następnej furce trzeba to poprawić.
      P.S. Proszę mi powiedzieć, gdzie w Polsce można jechać ponad 200 km /godzinę.
      Chyba, że można.
      Pozdrawiam
    • Gość: frando Re: Nowe auto marszałka IP: *.ols.vectranet.pl 04.09.04, 19:45
      Przeczytałem tytuł: „Omegą w rejs”. I dalej wyróżnionymi literami: „Już dotarł!
      Czarny i lśniący opel omega, nowa limuzyna marszałka województwa warta 130 tys.
      zł.”. O cholera! pomyślałem, pewnie jakaś afera. I zabrałem się za czytanie.

      Pierwszy akapit, w porządku – żadnych rewelacji. Chociaż zaczyna się jak
      bajka: „Urząd Marszałkowski miał już srebrną omegę. Urzędnicy chętnie z niej
      korzystali ...”. Drugi akapit – też nic szczególnego. Dziennikarka po prostu
      przepisała fragmenty z foldera firmy, która ten samochód sprzedała. Nawet
      zacząłem się wściekać myśląc: po cholerę mi takie informacje, nie po to
      kupowałem GW. W najbliższym czasie nie przewiduję zakupu samochodu. Żadnego.
      Większości czytelnikom tego dodatku, pewnie również to nie grozi jeżeli się
      weźmie pod uwagę klasę samochodu. Nawet przez chwilę podejrzewałem, że to
      kryptoreklama. No, ale do kogo miałaby być adresowana? No właśnie. I zacząłem
      żałować, że autorka tego tekstu nie uzupełniła ten akapit o dane techniczne
      osoby która tym autem będzie jeździła. Bo dla mnie, mieszkańca tego
      województwa, istotniejsze są na przykład informacje na temat przyśpieszenia
      jakie osiąga marszałek w swoim marszałkowaniu, a nie samochód którym się
      wozi ... itp. Zrezygnowałem jednak z życzeń oraz domysłów i zabrałem się za
      dalsze czytanie.
      Już pierwszy wyraz trzeciego akapitu podniósł temperaturę tekstu. Niestety, nie
      wszystko jest takie proste, nawet dla marszałka. Z tekstu dowiaduję się że,
      marszałek nie mógł wybrać koloru samochodu. Był tylko czarny. Mam pretensje do
      dziennikarki że nie dopytała się jaki kolor auta, marszałka by
      satysfakcjonował. Niestety, czytelnikowi pozostaje tylko się domyślać: może
      czerwony, różowy ... Nie? No to może .....???? Zostawmy te kolory. Ale może to
      dobrze że nie było w czym wybierać. Czarny to taki twarzowy kolor i zawsze
      modny. Choć żałuję, że dziennikarka nie wykazała w tej kwestii elementarnej
      dociekliwości. Błąd.
      Czwarty akapit artykułu napisany jest jak sprawozdanie z rajdu Kormorana. Warto
      zacytować fragmenty bo smakowite tam są kąski. I tak: „ Samochód został wysłany
      w podróż służbową”. Biedny ten samochód, ledwie został kupiony a już wysyłają
      go w podróż służbową. Dalej również jest świetne: „Wczoraj rano marszałek
      województwa wraz z kierowcą pojechali do Warszawy, wrócili już ok. godz. 17”.
      Ale to nie koniec dobrego, gdyż Wojciech Szalkiewicz z gabinetu marszałka
      informuje dziennikarkę, a ona czytelników: „Marszałek jest bardzo zadowolony z
      warunków podróżowania”. Uff!!! Odetchnąłem z ulgą. Musiał się zadowolić
      kolorem z przydziału, trudno. Ale jest zadowolony z „warunków podróżowania”.
      Więc wszystko jest w porządku. Nie dość tego, marszałek nie musiał również „się
      obawiać o to, że samochód odmówi posłuszeństwa w czasie jazdy”. To też dobrze.
      Ma teraz spokojną głowę i zajmie się całkowicie sprawami województwa. Na
      dodatek już wiem, co mu dotychczas w tym przeszkadzało. Bogu dzięki więc że
      kupiono mu ten nowy samochód.
      I, dla mnie tu artykuł mógłby się skończyć. Choć, mimo tak dokładnej relacji z
      pierwszej podróży służbowej marszałka nowym autem, odczuwałem pewien niedosyt
      informacji. Otóż, rzecznik nie powiedział, a dziennikarka nie dopytała, czy
      marszałek zrobił siusiu przed Działdowem czy za. Chodzi o dokładne ustalenie,
      czy zraszał ziemię mazurską (lub warmińską - zależy którędy jechał) czy
      mazowiecką ... Jak relacjonować dokładnie to dokładnie. Wszelkie pomijanie
      faktów oraz niedomówienia mogą przecież budzić domysły i niepotrzebne
      spekulacje. A dziennikarze nie powinni się do tego przyczyniać.
      Ale dziennikarka nadrabia wszelkie niedociągnięcia poprzedniego akapitu w
      kolejnym. Więc ja kontynuuje czytanie. Czwarty akapit jest w porządku. Jego
      rzeczowość i precyzja zawartych w nim informacji jest porażająca. Brakuje tylko
      wzmianki o pogodzie jaka była gdy wymieniano samochód. No właśnie. Tu okazuje
      się że kupiono, wymieniając. W ten sposób zaoszczędzono 42 tys. Oj, coś tu
      dziennikarka kręci. Czyli dopiero teraz dowiaduję się, że za auto, które jest
      warte 130 tys., zapłacono o 43 tys. mniej. Tu odechciało mi się dalej czytać
      ten artykuł. Nie lubię być manipulowany. I odłożyłbym gazetę, gdyby mnie nie
      zaintrygował początek kolejnego, ostatniego już, akapitu: „Pecha mają podwładni
      marszałka ...”. A to miłe, nie wszyscy mają tak dobrze jak pan marszałek. To mi
      się podoba. I z ukontentowaniem doczytałem tekst do końca. Warto było.
      Dowiedziałem się nie tylko o pechu podwładnych marszałka, ale z tekstu wynikało
      że było śledztwo (dziennikarskie). Otóż, „Udało nam się ustalić (dziennikarze
      to zawsze wszystko ustalą), że dealerzy wycenili oferty na kwotę wyższą, niż
      przeznaczył na ten cel urząd”. No, cóż, jak pech to pech. Dobrze, że nie
      jestem pracownikiem Urzędu Marszałkowskiego. Ale znając życie jestem spokojny.
      Urzędnicy znajdą na to sposób. Więc nie martwmy się. Koniec artykułu.

      Ale pecha mają nie tylko urzędnicy marszałka. Mają go niestety również ci,
      którym było dane przeczytać omawiany artykuł. Jest to przykład jak można w
      idiotyczny sposób napisać o czym, co powinno być załatwione krótką i rzeczową
      notatką. Ale dziennikarce zachciało się zrobić z tego duży artykuł. I
      zrobiła ... nie napiszę już co. Jeżeli to jest poważny artykuł na pierwszą
      stronę poważnej gazety to – moim zdaniem – szef olsztyńskiej redakcji GW
      zgłupiał, a dziennikarka A. Ch. – ocipiała.
      Stały czytelnik.
      • Gość: mw Re: Nowe auto marszałka IP: *.inteko.com.pl 09.09.04, 22:46
        Proponuję przy Urzedzie Marszałkowskim wybudować stajnię i zakupić 2 konie. Nie
        bedzie wtedy dyskusji czym jezdzi Marszałek.
    • Gość: Ed Re: I to jest problem ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.09.04, 01:23
      Ja np. jeżdżę VW VR6 i wstyd by mi było, że świta mojego województwa jeździ
      gorszymi wozami, niż ja. Nie jestem fanem miastowo-marszałkowskim. Ale na
      milość Boską nie każmy im jeździć Zetorami. W końcu jacy są tacy są i myśmy ich
      wyrali. W sposób mnirej czy bardziej zasłużony niech każdy z nich załtwia
      przypisane jemu sprawy na poziomie godnym prtezentowanym na forum ambicji a ie
      na taczkach budowlanych. Wszyscy z nich są reprezantami opcji, po ktorej mozna
      by bylo znacznie więcej się spodziewać w stosunku do innych mozliwości. Fakt,
      że zawalili na całym froncie. Czy chciałbyś powrócić do bywszych prezydentów
      Olsztyna przed Małkowskim?
      Dostaje w 4 litery rónież za Ryńskiego nie mówiąc już w ogóle o jego nie
      wydarzonym następcy, który na dodatek po swoich fatalnych ekscesach jeszcze
      uczy studentow ekonomii ;o((.
      Nie znam udokumentowanych wpadek Małkowskiego poza kompletnym brakiem
      umiejętności rozprwienia się z zastaną spuścizną. Finał będzie prawdopodobny do
      porzekadła - wszedł jak słoń a zginął jak mucha. Niestety, nie sam Małkowski
      jest winien paranoicznemu systemowi organizcji funkcjonownia Urzędu Miejskiego.
      Pare nazwisk panteonu Rady miejskiej powinnomwystarczyć za komentarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka