Gość: rybcia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.03.06, 09:37
Teraz K**** My
Dzień powszedni rządów PiS na szczeblu lokalnym.
Gdy zmiksujemy arogancję z głupotą, niekompetencję z ambicjami i Boga z
łgarstwem, uzyskamy obraz rządów Prawa i Sprawiedliwości w województwie
warmińsko-mazurskim.
Bezład dwuwładzy
Panuje tu pisuarowa dwuwładza podzielona dla niepoznaki na regiony.
Elbląskiemu zarządowi Prawa i Sprawiedliwości szefuje poseł Leonard
Krasulski – znany z tego, że nie jest abstynentem, i z tego, że z prawem jest
skonfliktowany – za jazdę po pijaku. Krasulskiego zwalcza poseł Aleksander
Szczygło, szef zarządu w regionie olsztyńskim i jednocześnie wiceminister w
resorcie obrony narodowej. Nasze wiewiórki z PiSuaru twierdzą, że ani
Krasulski, ani Szczygło nie mają u prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego
specjalnych względów. W ich wojnie o wpływy obowiązuje więc zasada: kto
pierwszy wstanie i zadzwoni do Warszawy.
Starcie o fotel wojewody warmińsko-mazurskiego wygrał Szczygło usadzając na
nim swojego kumpla ze studiów, co oficjalnie podkreślił na jednym z
pierwszych spotkań w urzędzie wojewódzkim. Szczygło zwierzył się, że z nowym
wojewodą Adamem Supłem mieszkali razem w akademiku. Pokonanemu Krasulskiemu
został do dysponowania stołek wicewojewody, na który wsadził Annę Szyszko,
byłą kierowniczkę oddziału polityki społecznej w Delegaturze Urzędu
Wojewódzkiego w Elblągu.
Mówiąc w skrócie – w warmińsko-mazurskim PiS panuje polityczny pie..ik i
nieróbstwo na najwyższych szczeblach władzy widoczne gołym okiem już na
internetowej stronie partii. W rubryce „aktualności” PiS-u w regionie
olsztyńskim przeczytać można aktualność z czerwca 2005 r., dotyczącą
doniesienia do prokuratury na kogoś tam, zaś w regionie elbląs-kim aktualność
pochodzi z sierpnia 2005 r. i dotyczy rejestracji kandydatów w okręgu
wyborczym. Gdy klikniemy na „działalność” obu partyjnych regionów, ujrzymy
strony puste jak wyborcze obietnice.
Kukła wojewody
Wojewoda Adam Supeł, z zawodu prawnik, karierę rozpoczął jako radca prawny
gdańskiej „Solidarności”, później otworzył własną kancelarię prawną w
Warszawie. Po objęciu posady wojewody warmińsko-mazurskiego bardzo szybko, bo
tuż po wygłoszeniu swojego exposé, dostał ksywkę Kukła. Wiewióry doniosły, że
Supeł zerżnął exposé z premiera Marcinkiewicza, który – jak wiadomo – zerżnął
je częściowo od poprzedniego premiera Marka Belki.
O aktywnościach nowego wojewody i jego pomysłach na rozwój Warmii i Mazur
najwęcej można dowiedzieć się z lokalnej prasy.
Po pierwsze: rewizja rozporządzeń wydanych i uchylonych przez poprzedniego
wojewodę.
Po drugie: rozwiązanie problemu pomnika Bismarcka ustawionego w centrum
wioski Nakomiady. Mieszkańcy znaleźli w glebie obelisk z 1898 r., wykopali go
i wystawili na widok licząc, że pomnik żelaznego kanclerza ściągnie do
Nakomiad tłumy jego rodaków, którzy zostawiać będą we wsi szmal. Poprzedni
wojewoda Stanisław Szatkowski bezskutecznie starał się pomnik usunąć. Nie
pomogło przypominanie wieśniakom, że z Bismarcka nawet Niemcy nie są dumni.
Nie pomogło też straszenie sądem i budowlaną samowolą. Wiochale bronili
pomnika widłami. Nowy wojewoda zadeklarował, że będzie dla wiejskiej
społeczności wyrozumiały. W końcu Bismarck był narodowcem i doskonałym
strategiem w eliminowaniu politycznych wrogów, a wojewoda Supeł też takich
ma. Na przykład kierowca poprzedniego wojewody – z roboty wyleciał tego
samego dnia, w którym powołano wojewodę Supła. Wkrótce okazało się, że ten
kierowca był protegowanym nie eseldowskiego wojewody, tylko jego prawicowego
poprzednika z AWS. Dlatego wobec pani obsługującej w urzędzie zaplecze
gastronomiczne wojewoda Supeł był już ostrożniejszy – zaproponował jej posadę
sprzątaczki.
1984 Orwell
Urząd Wojewódzki w Olsztynie kontrolują młodociani aktywiści z PiS. Paweł
Lulewicz jest asystentem wojewody i rzecznikiem urzędu, Sławomir Moćkun jest
asystentem i aktywistą Forum Młodych PiS. Wojewoda Supeł na specjalnym
zebraniu polecił wszystkim pracownikom stawić się na rozmowę do panów
Lulewicza i Moćkuna oraz udzielać im wyczerpujących odpowiedzi. I tak dwóch
młodzików wzywało do swoich gabinetów urzędników z kilkunastoletnim stażem w
UW i nakazywało opowiadać o swojej pracy, przeszłości i światopoglądzie.
Spostrzeżenia notowali w zeszycie i kwalifikowali przesłuchiwanych w
odpowiednich rubrykach: „pracuje” albo „przychodzi wypić kawę”. Na tej
podstawie sporządzona ma zostać analiza kadr, której wynikiem będą „daleko
idące zmiany”. Tak zapowiedział prominent PiS Krasulski.
Kłopot pojawił się przy „kadrowaniu” w straży pożarnej. Poszło o wylanie
komendanta w Olsztynie. Rzecznik wojewody, zanim powiadomił o tym komendanta,
poinformował media. Zbiegło się to w czasie z katowicką katastrofą, gdy IV RP
ogarnęło widmo walących się pod śniegiem dachów. Kiedy media podały, że
olsztyński komendant, zamiast pilnować usuwania śniegu z dachów, pakuje
manatki, urząd wojewódzki natychmiast polecił rzecznikowi straży pożarnej
zdementować „pogłoski” o odwołaniu komendanta i powiadomić lud, że „decyzji
jeszcze nie podjęto”.
Agencja towarzyska
Do pisiej rozpierduchy w Warmińsko-Mazurskiem przyłożyła ręki również
Elżbieta Kaufman-Suszko p.o. prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji
Rolnictwa. Wywaliła na zbity pysk dyrektora olsztyńskiego oddziału ARiMR
Wiesława Kowalskiego. Pech chciał, że Kowalski był jednocześnie radnym
sejmiku wojewódzkiego. Żeby się go pozbyć, Suszko musiała więc mieć zgodę
rady sejmiku. Prezeska jednak o nią nie wystąpiła i ogłosiła konkurs na
nowego dyrektora. Startuje 11 kandydatów, a wygra, według naszych wiewiórek,
szef poselskiego biura posła – wiceministra Aleksandra Szczygły. Były
dyrektor olsztyńskiej agencji oddał sprawę do sądu.
Kuratorzy kuratorium
Że z posady wyleci olsztyński kurator oświaty Janusz Barszczewski, było jasne
jak słońce. Elementem zakładów pozostawał jedynie fason tego wylotu.
Zgodnie z ustawą kuratora odwołać można bez uzasadnienia, mimo to wojewoda
Adam Supeł w imię politycznej prawdy swoją decyzję opatrzył uzasadnieniem.
Barszczewskiego odwołano za to, że sympatyzował z SLD, i za to, że uczniowie
źle się uczą. Nowego kuratora, jak mówi ustawa, należy wyłonić w drodze
konkursu. Tymczasem rzecznik wojewody szczerze poinformował media, że
wojewoda nie ma jeszcze kandydata na kuratora oświaty w Olsztynie.
Od tego samego rzecznika wiadomo też, że dla Warmii i Mazur pisuarowa
polityka prorodzinna oznaczać będzie wzrost analfabetyzmu. Szmal z budżetu na
gimbusy dowożące dzieci do szkół poszedł na becikowe. Dzięki nowo narodzonym
dzieciaki urodzone wcześniej godzinami sterczeć będą na przystankach, żeby
dojechać i wrócić ze szkoły. A i to pod warunkiem, że ich rodziców stać
będzie na opłacanie miesięcznego biletu. Biorąc pod uwagę ostatnie badania,
nie będzie. Ponad połowa dzieci na Warmii i Mazurach przychodzi do szkoły
tylko po to, żeby coś zjeść. Z tego właśnie względu olsztyńskie kuratorium
nie odważyło się zamknąć ani jednej szkoły podczas ostatnich silnych mrozów.
Bilety miesięczne kupowane przez klepiących biedę rodziców są więc ideą nie
tylko absurdalną, ale i dalece sku..syńską.
Nauczycielom pisuarowi aparatczycy obiecują aktywniejsze działanie komisji
dyscyplinarnej, w której rolę oskarżyciela pełni rzecznik dyscyplinarny,
powoływany przez wojewodę. „Aktywność” oznaczać może postawienie pod sąd
wszystkich belfrów sprzeciwiających się np. wykładaniu kultu maryjnego na
lekcjach biologii.
Wojewoda na początek okazał środowisku belfrów lekceważenie i w żadnej
sprawie dotyczącej oświaty nie konsultuje się z największym nauczycielskim
związkiem zawodowym ZNP. Bo mu się kojarzy z komunizmem.
L