Gość: rita
IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl
28.07.03, 21:33
Siedze sobie w Krakowie i czytam artykuł o kajakarzach - śmieciarzach, taki
właśnie ma tytuł ten artykuł.
Siedzę i nie wiem co myśleć, bać się już o Warmię i Mazury czy jeszcze nie ?
Oto cytat:
"Urzędnicy chcą ograniczyć liczbę kajakarzy na Krutyni.
Kajaki mają być rejestrowane, a organizatorzy spływów będą musieli mieć
licencję. Wszystko po to, by ochronić przyrodę .....
Po Krutyni pływa codziennie nawet 1000 kajaków. Tak wielka liczba osób
zostawia po sobie mnóstwo śmieci i odchodów zanieczyszczających rzekę,
niszczy chronioną roślinność wodną i brzegi.
Najgorsze jest to, że ludzie ploszą ptactwo wodne, które nie może wyprowadzić
piskląt nawet w rezerwacie przyrody.
Na Krutyni zrobił się ruch jak na autostradzie. Niektórzy turyści domagają
się nawet zamontowania latarni wzdłuż rzeki, żeby można było pływać także
nocami."
A jak z Łyną, czy też jest zagrożona ?