Gość: oketr
IP: *.olsztyn.mm.pl
25.02.08, 08:56
Cóż, zawsze starałem się pomagać policji, ale chyba sobie daruję po kombinacji wydarzeń z ostatnich dni:
czwartek: dopada mnie słynne sportowe Reanult policji (spisałem numery i właściwie mam ochotę je podać, żeby było wiadomo, czym chłopcy się zajmują, ale pewnie ujawniłbym jakąś supertajemnicę państwową), zakupione do ścigania piratów. Ja w tym momencie rozmawiałem przez telefon w trybie głośnomówiącym. Dla mnie wykroczenie nieco wątpliwe, ale nie spierałem się z bardzo młodym policjantem. Mandat bolesny, ale niech tam.
sobota - na ulicy podbiega do mnie młody koleś, którego przed chwilą skopało 3 bandytów. Twarz opuchnięta, poszarpana kurtka, pyta, czy mogę wezwać patrol, to może się uda złapać tych żuli. Dzwonię na 112, odbierają po 2 minutach. Wzywam, mówię, że sprawa pilna. Mija 10 minut i nic. Dzwonię jeszcze raz, w sumie radiowóz przyjeżdża po 15 minutach. Ciekawe, czy kogoś złapali.
Nie dziwcie się, panowie policjanci, że coraz mniej ludzi chce z wami gadać.