Dodaj do ulubionych

gorsze dzieci

IP: *.ols.vectranet.pl 08.09.08, 07:52
Lokalsy i dzieci vipów w tycb samych klasacb to się już nie opłaca?
a rządzą zapewne dyrektorzy szkół u nas też tak to jest odczówalne
lokalsy a co to - to dzieci o gorszym statusie majątkowym Czyli
powrót do PRLu w całej Polsce wg Raporu a u nas rządziły i jeszcze
sobie tam dalej siedzą w tych władzach komuszki czyli towarzystwo
Lekarsko pseudo prawniko urzedaskie do tego ma swoje klasy bez
gadania a ekspedientki i rolniko technicy do innych klas są wrzucani
w Olsztynie to nie problem to dyskryminacja?
www.dziennik.pl/wydarzenia/article233713/Selekcja_uczniow_w_polskiej_szkole.html

Obserwuj wątek
    • balsaminka Re: gorsze dzieci 08.09.08, 07:58
      Sznyt ale o co ci chodzi?
      • Gość: antymenel Re: gorsze dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 07:59
        Hormony uderzyły mu do głowy od samego rana i wygoniły rozum.
      • Gość: sznyt Re: gorsze dzieci - masz poczytaj sobie IP: *.ols.vectranet.pl 08.09.08, 08:10
        Wiele razy słyszałam od dzieci, które przyszły do mojej szkoły, że
        czegoś nie umieją, bo w podstawówce <były w tej gorszej klasie>. Na
        pytanie, kto w takim razie był w lepszej, odpowiadały, że <dzieci,
        które są grzeczne i się dobrze uczą>" - opowiada współautorka
        raportu, dyrektor prestiżowego warszawskiego gimnazjum Krystyna
        Starczewska. Jest ona jednym z niewielu nauczycieli, którzy chętnie
        rozmawiali z nami o szkolnej segregacji. Inni przyznawali, że
        zjawisko jest powszechne, ale prosili, by nie podawać ich nazwiska
        ani nawet adresu placówki, w której dzieje się źle.

        Nasi dziennikarze w ciągu ostatnich tygodni obserwowali, jak w
        praktyce wygląda mechanizm segregacji w polskich szkołach. Sposób
        jest prosty - rozdaje się rodzicom ankiety zawierające informacje o
        miejscu pracy, stanowisku, zarobkach, liczbę pokoi w mieszkaniu.
        Potem zapada decyzja: do jednej klasy pójdą dzieci prawników,
        inżynierów i lekarzy, a do drugiej dzieci ekspedientek, robotników i
        bezrobotnych.

        Takie praktyki mają miejsce w niemal każdym polskim mieście. Ale
        także na obrzeżach metropolii, gdzie w rejonowych szkołach spotykają
        się dzieci miejscowych rolników i dzieci przedstawicieli klasy
        średniej, którzy kupili dom za miastem. Często ci bogatsi rodzice
        nalegają, by ich pociechy nie mieszały się z - jak mówią -
        "lokalsami". Zdarza im się nawet sugerować, że jeśli ich żądania
        nie zostaną spełnione, to przeniosą dzieci do szkoły w mieście.

        Już cztery lata temu doktor Barbara Murawska z Wydziału
        Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego alarmowała, że aż w co
        piątej publicznej podstawówce uczniowie są selekcjonowani tak, by
        biedni uczyli się z biednymi, a bogaci z bogatymi. Na to, jak bardzo
        szkodliwa jest taka segregacja, zwraca uwagę prof. Marek Safjan,
        przewodniczący konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość".

        "Gdy gorzej uczące się dzieci trafiają do <gorszych> klas, dostają
        stygmat nieudacznika. Są wpychane w kanał bezradności, z którego
        trudno się wydostać. Więc nie jest to tylko ich problem, ale także
        problem społeczny" - mówi.

        Same szkoły - jak wynika z badań Instytutu Spraw Publicznych -
        często uzasadniają segregację chęcią lepszej organizacji pracy.
        Pojawia się więc np. podział na klasy "świetlicowe"
        i "nieświetlicowe", a więc złożone z uczniów miejscowych lub
        dojeżdżających. Jeszcze inny mechanizm to tzw. klasy pakietowe - do
        jednej trafiają uczniowie, których rodzice płacą za dodatkowe
        zajęcia z angielskiego, muzyki i informatyki. W drugiej nie ma
        żadnych zajęć dodatkowych, bo opiekunów na nie nie stać.

        Dyrektor Krystyna Starczewska nie ma wątpliwości, że jedną z
        przyczyn segregacji są rankingi. "Dla szkół, zwłaszcza
        niepublicznych, liczą się przede wszystkim wyniki końcowe, dlatego
        nie chcą przyjmować dzieci, które mogą im obniżyć poziom" -
        tłumaczy. Inni pedagodzy opowiadają o dyrektorze niepublicznej
        szkoły pod Warszawą, który publicznie, bez zażenowania wyjaśniał,
        skąd się bierze sukces jego placówki. "Nie przyjmujemy dzieci, które
        mają zaświadczenia od psychologów, z gorszych rodzin ani takich,
        które mogłyby obniżyć poziom nauki" - mówił.
    • Gość: antymenel Re: gorsze dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 07:58
      Jakim wielkim trzeba być baranem żeby pisać,że podział klas
      szkolnych na dzieci bogate i biedne był wytworem PRLu.Głupota tez
      powinna mieć swoje granice.Niestety nie ma.
      • Gość: sznyt Re: gorsze dzieci IP: *.ols.vectranet.pl 08.09.08, 08:06
        a co za PRL antymenenelu nie było równych i równiejszych o to mi
        chodzi?
        • Gość: antymenel Re: gorsze dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 08:29
          Nie jest ważne o co ci chodzi ale co piszesz.Za PRLu nie było
          żadnych segregacji w szkole,wprost przeciwnie - za wszelką cenę
          wyrównywano szanse dzieci z różnych grup społecznych.
          W PRLu nigdy nie było takich olbrzymich różnic społecznych i
          majatkowych jak dzisiaj.
          • theedge Re: gorsze dzieci 08.09.08, 08:46
            Za komuny tego nie było bo namiestnicy moskiewscy w Polsce skutecznie dbali,
            żeby Polacy równo klepali biedę. Teraz co niektórzy mogą się bogacić. Niestety
            system oświaty dalej tkwi w komunie bo mamy obowiązkową oświatę państwową -
            czyli coś co z oświata ma raczej niewiele wspólnego.
            Tak to jest jak się urzędnicy zabierają za "wyrównanie szans". Tak jakoś się
            dziwnie składa, że to co państwo stara się nam zapewnić, działa beznadziejnie.
            Służba zdrowia, oświata, ZUS. Szkoda, że musimy za to płacić tak ogromne pieniądze.
            • Gość: antymenel Re: gorsze dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 09:03
              Ponieważ mamy prywatne szkoły od podstawowej do wyższych więc nie
              mówmy o obowiązkowej oświacie państwowej.co do reszty zgoda.
              • theedge Re: gorsze dzieci 08.09.08, 09:20
                Ministerstwo Oświaty (tak zwanej) określa zasady nauczania i wszystkie dzieci i
                ich rodzice muszą go respektować
                A pomyśleć, że wystarczyłoby znieść socjalistyczny obowiązek szkolny a
                skończyłyby się np. przebywanie chuliganów w szkołach którzy mają naukę i szkołę
                głęboko gdzieś, zawód nauczyciela momentalnie zyskałby społeczny szacunek a
                poziom nauczania weryfikowałby rynek a nie przeprowadzane co chwila debilne
                ministerialne egzaminy pt. ile wykułeś.

                Niestety w myśl doktryny lewicowej Polacy to ludzie niedorozwinięci umysłowo
                więc trzeba ich zmuszać aby posyłali dzieci do szkoły czy też ubezpieczali się w
                ZUS itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka