joanna182-0 Re: Pytanie o finanse do singli:-) 12.11.08, 17:36 spokojenie bym przeżyła do pierwszego i nawet bym coś odłożyła Odpowiedz Link
pat-and-more Re: Pytanie o finanse do singli:-) 12.11.08, 18:20 1892 zł? Wystarczy na przeżycie, nawet z jakimiś drobnymi przyjemnościami. Ale nie nazwałabym tego dostatnim życiem. Odpadają wakacje, samochód itp. a kredytu na własne mieszkanie przy takich zarobkach nie dostaniesz. Odpowiedz Link
haunia Re: Pytanie o finanse do singli:-) 12.11.08, 18:25 cos ten ranking nie oddaje rzeczywistosci miasto: KRK zarabialam ok 1900pln netto mieszkanie wlasne: wydatki na utrzymanie, z internetem, telefonem, energia, gazem 500 pln do tego benzyna 200 pln/miesiac zakupy typu zywnosc, chemia, obiady w pracy: 600 zostaje 600pln na kino, impreza na miescie, powrot taxi(nocnych brak), z tego tez ubezpieczenie auta dwa razy w roku. I 1900 starcza na przezycie, a nie cos co w moim mniemaniu jest zyciem dostatnim. Pytanie tylko co w tej ankiecie oznacza "dostatnie zycie" Odpowiedz Link
blacknight77 Re: Pytanie o finanse do singli:-) 12.11.08, 19:35 zarabiam 1600zl, wynajmuje mieszkanie, nie mam dzieci, faceta i kredytow na glowie. jednak zostaje niewiele. nie narzekam bo inni maja gorzej... Odpowiedz Link
r.richelieu Gdzie definicja dostatniego życia? 12.11.08, 22:09 bo co innego ono znaczy dla singla i rodziny 2+2, co innego dla przyzwyczajonego do życia w ubóstwie i dostatku, dla zwolennika nieograniczonego konsumpcjonizmu i jego odwrotności, dla skąpca i rozrzutnego dla rozważnego i podejmującego decyzje szybko i bezrefleksyjnie itd. Czy zapytano się ludzi ile pieniędzy musieliby zarabiać aby żyć dostatnio? Czy może wcześniej zadano szereg pytań o dobra, na które mogą sobie pozwolić, z czego musieli zrezygnować kupując daną rzecz, jak długo się wahali zanim kupili. Wiadomo, że takie badanie jest dużo dłuższe, ale samo pytanie o dostatek jest strasznie niepełne. Odpowiedz Link
silic Do wszystkich czytających inaczej 13.11.08, 02:29 Zamiast wypisywać jak bardzo wam nie starczyłoby wzmiankowane 1892zł, że w Warszawie to jałmużna niemalże, że samochód, taksówki itd - przeczytajcie dokładnie podlinkowany tekst. Szczególną uwagę proszę zwrócić na słowa: "przeciętna trzyosobowa rodzina". Teraz to wyjaśnię: trzyosobowa to są trzy osoby, na każdą z nich przypada 1892zł co daje 5676zł. Przeciętna czyli średnia, typowa. Jeszcze jedna sprawa - poza Warszawą także istnieje Polska, co więcej (to może być dla wielu trudne do pojęcia) ta część nie będąca Warszawą to zdecydowana większość. Podsumowanie: w wielu miejscach owe 5676zł co miesiąc na 3 osoby to bardzo dużo i nawet mniejsza kwota wystarczy na przyjemne życie. W niektórych sytuacjach to może być za mało , ale ŚREDNIO tyle wychodzi. Odpowiedz Link
exxon71 Re: Do wszystkich czytających inaczej 13.11.08, 09:56 Nic dodać, nic ująć :) Podpisuję się pod tym obiema rękami. Odpowiedz Link
michal.whatever Re: Do wszystkich czytających inaczej 13.11.08, 10:05 A ja się najbardziej zgodzę z wcześniejszymi wypowiedziami "bertrada" koleżanka ma sporo racji. Co do SILICa to się nie zgodze. Nie mieszkam w Warszawie tylko w 3-miescie, i uważam że niecałe 6000 na 3 osobową rodzinę to zdecydowanie za mało żeby żyć dostatnie. Dużo oczywiście zależy od tego czy mieszkanie na kredyt i czy samochód własny czy służbowy.... ale nie oszukujmy się - przeciętny polak ma kredyt mieszkaniowy lub coś wynajmuje (na jedno wychodzi jeśli chodzi o koszty) i nie koniecznie jeździ autem służbowym. Reasumując: 1300zł kredyt mieszkanie, około 1000zł koszty paliwa, ubezpiecznenia itp samochodu, 700zł inne opłaty (mieszkanie, kablówka, prąd, ubezpieczenie mieszkania itp)czyli mamy 3000zlkosztów stałych co daje nam niecałe 1700zl na "życie" - no nie oszukujmy się - tyle to my wydajemy z żoną w 2 osoby na życie (czyli jedzenie, zakupy , proszki chemia itd - wszystko co do domu). A gdzie jakies ciuchy, jak buty kosztują 300-500zł, koszula 150-200zl, torebka 200-400zl, płaszczyk ~500zł... a gdzie jakieś żeczy do domu, firanki, obrusy, art dekoracyjne wnętrza, a gdzie jakieś hobby, tenis, rower, siłownia fitness, a gdzie jakieś masaże, kosmetyczka czy przysłowiowe "waciki" dla żony..? a gdzie jakiś urlop, wyjście do kina, teatru, imprezka... Oczywiście każdy ma inną definicję dostatności, ale moim zdaniem dostatnie życie przeciętnej 3 osobowej rodziny w większej aglomeracji jak 3-miasto, warszawa, wrocław, poznań itp to jest około 8000-10000zł co daje 2700 -3300zł na osobę a nie 1800 :( niestety - takie są u nas realia Odpowiedz Link
eed567 Re: Do wszystkich czytających inaczej 13.11.08, 11:13 jak buty kosztują 300-500zł, torebka 200-400zl... Nie Mr Whatever, normalne buty nie kosztuja 300-500zł, tylko do 150 polbuty, 250 botki a torebke mozna spokojnie kupic do 100 zl i tak zyje wiekszosc spoleczenstwa i to jest norma. Postrzeganie "dostatniego zycia" poprzez latwa dostepnosc do dobr z wyzszych polek jest czystym bledem logicznym. Odpowiedz Link
michal.whatever Re: Do wszystkich czytających inaczej 14.11.08, 14:00 > Nie Mr Whatever, normalne buty nie kosztuja 300-500zł, tylko do 150 > polbuty, 250 botki a torebke mozna spokojnie kupic do 100 zl i tak > zyje wiekszosc spoleczenstwa i to jest norma. ale pytanie było o dostatnie życie, a dla mnie kupno najtańszych butów za 150zł nie jest dostatnie... a torebki do 100zl to juz dawno nie widziałem.. szczerze mówiąć to cieszę się jak żona bierze do ręki taką za 250zl a nie za 500zł... przepraszam że pytam, ale w jakimi mieście mieszkasz?? różnice potrafią być naprawdę spore... Odpowiedz Link
iberia.pl Re: Do wszystkich czytających inaczej? 13.11.08, 14:14 dziekujemy za oswiecenie, a teraz sie wroc do pierwszego posta i przeczytaj go raz jeszcze... Odpowiedz Link
reyq Re: Pytanie o finanse do singli:-) 13.11.08, 09:46 Jestem singlem mieszkającym w dużym mieście (Wroc.). Moje stałe miesięczne wydatki to około 1300 zł, czyli: - 850 zł wynajęcie kawalerki 30m kw - 250 zł jedzenie - 200 zł gazety, kino, dvd, gry komp., weekendowe wyjazdy itp. Do pracy dojeżdżam rowerem (10 km w jedną stronę, czas 40 minut) więc odpada 100 zł na bilet miesięczny. Wroc. jest ciepłym miastem, przez około 10 miesięcy w roku jest na tyle ciepło (powyżej 0 st.), że da się jeździć rowerem bez przymarzania do kierownicy;) Odpowiedz Link
atmosfear Re: Pytanie o finanse do singli:-) 13.11.08, 11:28 Czy 1892 zł to kwota na dostatnie życie? Szczerze? Wg mnie nie. Ja jestem sam i do ręki dostaję co miesiąc 2800 zł. Dodając do tego trzynastkę, nagrody i inną "lewą kasę" w mojej, nazwijmy to, firmie, pewnie wyjdzie średnio trchę ponad 3 tys. zł na miesiąc. I nie uważam, żeby nawet tyle zapewniało mi dostatnie życie. Jeśli chodzi o sprawy bytowe, takie jak jedzenie, ubranie, komunikacja miejska - starcza mi spokojnie. Sprawy pokroju wypad do kina czy na piwo z kolegami, też są całkowicie w zasięgu mojej ręki. Nie muszę się cackać, czy piwo kosztuje 7 czy 9 zł. I czy idę raz w miesiącu czy pięć. Dodam, że nie jestem specjalnie rozrywkowy i imprezowy. Wszystko w granicach rozsądku. Podobnie sprawa ma się np. z urlopem - czy to wypad na dwa dni czy dwa tygodnie. Po prostu jadę bez zaciskania pasa i liczenia każdego grosza. Ze spraw całkowicie zbędnych, mogę wymienić papierosy. Palę i to sporo - średnio jedną, półtorej paczki dziennie (są lepsi :). Mam też jedno hobby (zwierzaczkowe:), które też wymaga trochę nakładów, ale na szczęście niedużo. Co miesiąc mi zostaje i to czasami ładnych parę setek (a czasami nie:) I w tym momencie ktoś może mi zarzucić, że mi się we łbie przewraca, skoro na początku piszę, że moje trzy tysiące nie zapewniają dostatniego życia. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą tak myśleć. Mam wielu kumpli, którzy przynoszą co miesiąc do domu 1000 zł albo mniej i dla nich to ja jestem gość. Ale przy kumplach którzy przynoszą 8-10 tys. siedzę cicho ;) Ale do rzeczy - mieszkam w Warszawie, gdzie koszta są trochę wyższe. Żeby nie było, że sieję warszawocentryzm, to dodam, że w innych większych miastach pewnie też jest podobnie (Kraków, Poznań, Wrocław...). Na wszystkie potrzebne, mniej potrzebne i całkowicie niepotrzebne wydatki mi starcza i jeszcze zostaje. Ale co dalej?!?!?! Nie mam na przykład swojego lokum. Wynajmuję - na szczęście u znajomych za niewiele (300 zł / mies. bez dodatkowych opłat). Przy moich poborach bank PKO BP wyliczył mi wstępną wysokość kredytu na coś koło 250 000 zł. Ale było to przed słynnym kryzysem. Teraz pewnie mniej. Najtańsze dwupokojowe mieszkanie w mojej okolicy to jakieś 330-350 zł. A dodam, że mieszkam na Nowodworach (dla niezorientowanych - peryferia miasta). Dostatnio to ja sobie żyję bawiąc się i chodząc na piwo. Ale ileż tak można? I czy takie bujanie się po wynajętych chałupach do końca życia ma sens? Mógłbym co prawda mieszkać z rodzicami. Prawda. Ale nie chcę :) A założenie rodziny? Utrzymanie żony i dziecka, szczególnie przy wspaniałej prorodzinnej polityce naszego rządu, kontynuowanej od jakichś dziesięciu lat (już za koalicji AWS-UW o tym trąbili) jest poza moim zasięgiem. A najtańszym chlebem z Biedronki i mięsem raz w miesiącu karmił nie będę. Jest jakieś minimum - i nie nazywałbym go minimum socjalnym, tylko minimum przyzwoitości. Dla singla te 3 tysiące per miesiąc to może i zapewnią mu w jakiś sposób dostatnie życie. Ale patrząc globalnie ("całożyciowo") - nigdy. Przez dostatniość rozumiałbym np. możność kupna czegoś bez konieczności brania za każdym razem pożyczki albo ciągnięcia debetu na karcie. Kredyt na mieszkanie - oczywiście. Na dom - jak najbardziej. Na samochód - też (zakładając, że na potrzebny samochód, np. do pracy, a nie żeby znajomi zazdrościli). Ale zadłużać się, żeby kupić pralkę albo lodówkę za 1000 zł? Osobiście uważam, że absolutne minimum na osobę w gospodarstwie (w warunkach dużego polskiego miasta), które zapewnia dostatnie (w pełnym tego słowa znaczeniu) życie, to minimum 5000-6000 zł na miesiąc. Oczywiście w Ustrzykach albo Gołdapi mniej, ale mnie się tam na razie nie spieszy ;) Odpowiedz Link