Gość: Olaf
IP: 62.233.164.*
08.08.04, 08:54
Mieszkam niedaleko parku im. Jana Pawła II (przy Herbsta). W ciągu dnia SM
jest tam bardzo widoczna, głównie zajmując sie legitymowaniem małolatów lub
osób wyprowadzających tam swoje pieski.
O wiele ciekawiej robi sie w parku po godzinie 22 (obowiązuje cisza nocna).
Na ławkach zasiada żulia. Piją piwo (a w całym mieście obowiązuje zakaz picia
alkoholu "pod chmurką") drą się niemiłosiernie, dewastują park i sam nie wiem
co jeszcze.
Do SM dzwoniłem już niejednokrotnie by zrobili z tym pożądek. Oczywiście po
telefonie panowie się pofatygowali, ale jeżeli nikt do nich nie dzwoni to
nawet raz nie przejadą by sprawdzić co się tam dzieje.
Sytuacja taka ma miejsce w każde wakacje.
Zastanawiam sie czy SM reaguje tylko na sygnały mieszkańców, czy też sama z
siebie nie chce nic robić bo np. boi się.