meee_luzyna
12.10.06, 13:48
chodzi o rest. " chłopskie jadlo " (?)... nie jestem pewna nazwy tego lokalu.
Mieści się przy pętli autob. ,ul. Płaskowicka, taka drewniana chata, gdzie
kiedyś, kilka miesięcy temu strzelali do siebie gansterzy.
Bylismy tam w minioną niedzielę (08. 10 od godz.18-tej )
Około godz. 19-tej przyszła około 30 osobowa grupa obcokrajowców, wraz ze
swą przewodniczką.
Mieli tam z góry zarezerwowane miejsca na biesiadę.
Po około 10 minutach kelnerki zaczęły roznosić coś na ich stoły i wtedy ich
przewodniczka - opiekunka tej grupy, podeszła do bufetu pytając, dlaczego nie
jest podawane to, co było z góry ustalone.
Osobnik stojący za barem, do którego się zwracała ta Pani - chyba to był
właściciel lokalu? odpowiadal jej w skrajnie chamski sposób a do tego
używał wulgarnego słownictwa.
Mówił mniej więcej tak: ... "...a własnie że nie dostaniecie tego, co
ustaliliście, nie bo nie !! - i co mi,qva, zrobicie ? może se stąd
pójdziecie ? I tak musicie( wulgaryzmy ) już teraz tu( wulgaryzmy )
zostać!...." i dalej , w tym stylu... a wszystko to przetykane rynsztokowym
językiem.
Opiekunka grupy prawie płakała, trzęsła się ze zdenerwowania, jakaś pani z
personelu, próbowała mitygować typa - ale zupełnie BEZ REZULTATU !
Siedzieliśmy przy stoliku najbliższym barku - i wszystko dokładnie
słyszeliśmy.
Sytuacja zaczynała być skrajnie niemiła - a że byliśmy już po zapłaceniu
rachunku, opuściliśmy lokal i nie mogę napisać, jak to się skończyło.
Dodam, że repertuar dań w tym lokalu jest skromny a ponadto 80 % nie było z
tego, co w karcie napisane.
Np. żadnych ryb - a w karcie ich masa.
Ale to już małe miki, odnosząc do opisanej sytuacji z obcokrajowcami i ich
bezradnej wobec chamstwa opiekunki, której ogromnie współczuję.
Jedyne, co mogłam zrobić - to właśnie opisać to na tym Forum.