mieszkanie.i.wspolnota
26.09.03, 20:32
Główną przyczyną zła nie jest prawo spółdzielcze, ani nawet ludzie, którzy
go używają i nadużywają. Główną przyczyną zła są monstrualne rozmiary
spółdzielni mieszkaniowych, wywodzących się z epoki PRL. Jak uciec z
takiej "spółdzielni"? -
- dowiesz się z artykułu "Wspólnota czy mała spółdzielnia", w numerze 9/2003
miesięcznika "Mieszkanie i Wspólnota".
Miesięcznik można kupić W SKLEPIE PRZY UL. WIOLINOWEJ 6 na Ursynowie
- a także w warszawskich punktach konsultacyjnych dla wspólnot i spółdzielni
mieszkaniowych:
Wspólna 35 m 5, wtorek i środa, g.15.00-17.00
Tuwima 2 - biuro Posła Mariusza Kamińskiego, czwartek g. 14.00-16.00
- i w Redakcji "MiW", Bielany, ul. Grębałowska 23/25 tel. 864 34 78.
Więcej informacji: www.miwspolnota.waw.pl
Witold Kalinowski, 501 514 786
Wielka spółdzielnia to:
- znikomy wpływ szeregowego mieszkańca na decyzje dotyczące jego budynku, ze
względu na wielki dystans, jaki dzieli go od spółdzielczej władzy;
- brak możliwości kontroli tego, co owa spółdzielcza władza czyni i jak
wydaje nasze wspólne pieniądze - bo nie sposób osobiście sprawdzić, co dzieje
się we wszystkich budynkach dużego osiedla czy w setkach domów rozrzuconych
po całym mieście oraz w licznych biurach i zakładach gospodarczych
spółdzielni-molocha;
- związane z brakiem rzeczywistej kontroli duże możliwości nadużyć,
defraudacji, nepotyzmu, korupcji - a także zwykłego marnotrawstwa;
- usprawiedliwienie dla rozbudowy aparatu administracyjnego spółdzielni i dla
wysokich pensji prezesów - skoro zarządza się tak wielkim, skomplikowanym
przedsiębiorstwem i ponosi "tak wielką odpowiedzialność".
Nie musi i nawet nie może tak być w małej, jednodomowej spółdzielni, gdzie
wszyscy członkowie znają się osobiście, wszyscy uczestniczą w walnym
zgromadzeniu - a więc w podejmowaniu najważniejszych decyzji - wszyscy
obserwują z bliska bieżąca działalność prezesa, i wszyscy, co najważniejsze,
widzą, co dzieje się w całej ich nieruchomości.