silvio1970a
14.07.09, 14:24
Niestety jestem zmuszony uzyć ARGUMENTU OSTATECZNEGO aby zamknąć tę
bezsensowną dyskusję odnośnie bijących dzownów. W jego
poszukiwaniu raz jeszcze przejrzałem wszystkie działa zebrane i
utwory rozproszone naszego największego forumowego AUTORYTETU,
Jaśnie i Miłościwie (choć trzeba pryznać raz mniej, raz bardziej)
Panującego nam Jana I Walecznego. ARGUMENTU użył on miłosiernie
acz stanowczo w przypadku kilku szczególnie brutalnych protestów
przeciwko planowanej budowie obwodnicy południowej przez terytoria
Mu podległe i zależne.
Wnaszym kontekście ARGUMENT OSTATECZNY brzmi mniej więcej tak:
"Było sprawdzić w drodze wizji lokalnej, kwarendy internetowej czy
rozmów z autochtonami a nade wszystko udać się do odpowiedniego
Urzędu, coby z odpowiednich planów dowiedziec się, ze w pobliżu
(Dereniowej, Stryjeńskich, KEN-u......) istnieje/planowana jest
budowa Kościoła. A jak się nie sprawdziło- to teraz morda w kubeł -
wieśniaki jedne. Jazda, słuchac napierdzielania dzwonów, wdychać
smród z kadzideł, czekac w korku az procesja przejdzie a nawet
podle uznania kłaniac się kościelnemu w sklepiku osiedlowym. Amen
i koniec wątku"
Muszę jednak w tym miejscu oddac honor wszystkim, którym
przeszkadza bicie dzwonów z Dereniowej czy Przy Bażantarni. W
porównaniu z licznie na tym forum reprezentowaną grupą której
najbardziej przeszkadza bicie
dzwonów z nieistniejacego kościoła przy Kopie Cwila czy też
przyszłe zakazy organizacji nieogłoszonych wprawdzie, ale
niewatpliwie licznych imprez kulturalnych w tej okolicy (w rodzaju
walenia w bębny)- muszę z reku na sercu napisać, iż jesteście
stosunkowo racjonalną grupą ursynowskich katolikofobów i
antyklerykałów. Pokój z Wami!