Dodaj do ulubionych

Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego

26.08.09, 15:58

Wczoraj Sąd Apelacyjny przychylił się do apelacji Spółdzielni. Czyli niestety
przegraliśmy.
Teraz pozostaje jedynie kasacja w Sądzie Najwyższym. Żeby ją założyć konieczne
jest: pisemne uzasadnienie wyroku; zawodowy prawnik, który będzie nas
reprezentował; ocena sensu występowania do Sądu Najwyższego (koszty a szansa
na wygraną).
W ustnym uzasadnieniu Sędzia stwierdził między innymi, że Rada Nadzorcza miała
prawo do dysponowania naszymi 3.000.000,00 złotych. Skoro mogła zadysponować
tą kwotę, to równie dobrze w przyszłości może to być np. 30.000.000,00zł,
które my będziemy musieli potulnie na ten zbożny cel dostarczyć ( w tej
uchwale jest taki zapis).
Co dalej w tej sprawie będzie się działo - trudno powiedzieć.
Sprawa inwestycji dotyczy nas wszystkich, zarówno tych którzy myślą o kupnie
mieszkania jak i tych którzy nawet nie mają pojęcia o przystąpieniu do tego
procesu. Budowa bloku za 120.000.000,00zł to ogromne przedsięwzięcie
organizacyjne, finansowe, towarzyskie (kto się załapie). Jeśli takie
przedsięwzięcie realizuje ekipa sprawnych menadżerów, ludzi doświadczonych -
może to być duży sukces. Jeśli robią to ludzie którzy tych kryteriów nie
spełniają to mogą być duże kłopoty - kłopoty dla wszystkich.
Jaka będzie decyzja co do dalszych losów sprawy, dziś trudno powiedzieć.
Obserwuj wątek
    • jaga90 Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 27.08.09, 07:55
      Dla mnie ten wyrok nie jest zaskoczeniem bo polskie sądy sa
      nieobliczalne - potrafią bezceremonialnie orzekać wbrew
      obowiązującym ustawom.

      Ustawy Prawo spoldzielcze oraz o spoldzielniach mieszkaniowych jasno
      mówią, jakie sa kompetencje walnego zgromadzenia(zebrania
      przedstawicieli) oraz rady nadzorczej i jak powinno wygladac
      finansowanie nowych inwestycji. Są wyroki sądów, że korzystanie z
      pieniędzy spółdzielni na finansowanie inwestycji stanowi
      sprzeniewierzenie środków spółdzielców.

      Opisywany wyrok sądu apelacyjnego powinien również uzmysłowić
      członkom spółdzielni Na Skraju, że najlepszym sposobem ochrony
      swoich interesów nie jest kierowanie spraw do sądów ale skuteczne
      wykorzystanie obowiązującego prawa we własnym zakresie to jest
      zwołanie walnego zgromadzenia, wymiana rady nadzorczej a potem
      zarządu.
      • sape5 Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 27.08.09, 08:37
        Jaga, masz rację że powinniśmy mieć świadomość własnych praw i dość determinacji
        żeby z nich korzystać. Ale do tego potrzeba wielu aktywnych spółdzielców.
        Aktywnych czyli takich którzy chociaż przyjdą na zebranie, upomną się o swoje
        prawo np. do decydowania o zakresie remontów za własne pieniądze czy o wysokość
        opłat np. za energię elektryczną zgodną z poniesionymi kosztami. Praktyka
        pokazuje, że zdecydowana większość ceni sobie bardziej własny "święty spokój".
        Większość z nas uważa, że coś zrobić powinni inni, nie oni sami.
        Wracając do inwestycji. Może masz wiedzę (lub ktoś inny) na temat sposobu
        pokrywania kosztów nie sprzedanych lokali w inwestycji na Imielinie. Czy
        "starzy" członkowie są w jakiś sposób dociążani kosztami np. garaży.
        • jaga90 Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 27.08.09, 10:47
          Właśnie możliwość, że nie wszystkie mieszkania zostaną od razu po
          wybudowaniu budynku sprzedane jest jednym z argumentów
          przemawiajacych za finansowaniem takich przedsięwzięć dopiero po
          zebraniu od tzw. inwestorów pieniędzy na realizacje inwestycji. Bo w
          przeciwnym przypadku to spółdzielcy angażują w budowę (a właściwee
          to zarząd angażuje ich pieniądze) swoje pieniądze i nic praktyczne z
          tego nie mają.

          Nie wiem, jak jest w Imielinie - postaram się wysłać ci maila na
          sape3@gazeta.pl z kontaktem do osoby z Imielina, która tym problemem
          w tej spółdzielni się zajmuje.

          Co do innych problemów - nie ma co stale pisać o obojętności
          sąsiadów na okradanie ich przez spółdzielnię - trzeba po prostu
          pomimo tego codziennie i przy każdej okazji robić swoją tak
          skutecznie jak to czyni zarząd we własnych sprawach. Bo jak sami
          tego nie będziemy czynić i będziemy oglądać się na innych, to przede
          wszystkim my będziemy okradani.
          • sape5 Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 27.08.09, 12:05
            Jaga wiesz na pewno, że zarządy właśnie bazują na naszej niewiedzy, bierności
            braku współdziałania. Żeby temu przeciwdziałać musisz znależć sposób dotarcia do
            spółdzielców -nie jednego czy nawet kilkunastu w spółdzielni. Zmiana naszej
            mentalności to proces długi i żmudny. Podstawową metodą jest edukacja. Do
            takiego między innymi celu może służyć nasze i podobne fora. Po to właśnie
            potrzebne są informacje o patologiach, zagrożeniach i możliwościach
            przeciwstawienia się im podawane publicznie.
            Jeśli ktoś z Imielina mógłby opisać praktyki spółdzielni, które dotknęły
            "starych" spółdzielców w związku z inwestycją, oszczędziło by nam to być może
            podobnych kłopotów w przyszłości.
    • rubeus finansowanie inwestycji 17.09.09, 09:55
      sąsiedzi jeśli można się wtrącić - moja spółdzielnia czyli 'Osiedle Kabaty' właśnie szykuje się do rozpoczęcia budowy ostatniego budynku na 'naszym' terenie i w ogłoszeniu jest wyraźnie napisane, że całość kosztów budowy jest ponoszona wyłącznie ze środków inwestorów.
      • jaga90 Re: finansowanie inwestycji 17.09.09, 12:19
        Taki tekst, że nowa inwestycja będzie finanswana wyłącznie ze
        środków przyszłych inwestorów podają swoim czlonkom zarządy
        wszystkich spółdzielni. Potem okazuje się, ze jest najczęściej
        inaczej, że to czlonkowie spółdzielni bardzo często też w jakiejś
        części finansuja nowa inwestcję.
        Bo po prostu rady nadzorcze, które ostatecznie rozliczają
        inwestycje, patrzą przez palce na takie praktyki. Częstokroć
        dlatego, że członkowie rady albo sami albo ich najbliżsi "kupują"
        mieszkanie w nowej inwestycji.

        Nie urodziliśmy się dopiero i doskonale wiemy że co innego teoria
        (zapewnienia zarządu) a zupełnie co innego praktyka(jednak
        finansowanie inwestycji z pieniędzy dotychczasowych czlonków)!
      • sape5 Re: finansowanie inwestycji 17.09.09, 15:37
        Uchwałę o finansowaniu inwestycji w całości ze środków inwestorów podjęło nasze
        ZP w 2007 roku.
        Rada Nadzorcza w kwietniu 2008 roku zezwoliła na pożyczkę naszych 3.000.000,00zł
        na wstępny etap inwestycji. Pieniądze te mają wrócić, ale w regulaminie nie ma
        słowa o utraconych odsetkach od lokaty, a jest to przecież poważna kwota.
        Nasze 3.000.000,00zł można by było przeznaczyć na nasze potrzeby np. remontowe.
        Tracimy także nasze pieniądze, które zainwestowaliśmy w wieloletni proces
        sądowy: koszty sądowe, obsługa prawna, koszty opracowanej dokumentacji.
        Tracimy także nasze pieniądze, które każdy Członek Spółdzielni wpłacał z tytułu
        wieczystej dzierżawy tej działki.
        Koszty poniesione i utracone: procesu, odsetek, wieczystej dzierżawy.
        Odrębnym i najbardziej dotkliwym problemem jest finansowanie inwestycji w części
        na którą nie znajdą się nabywcy. Mowa jest o kwocie nawet 48.000.000,00zł.
        Ponieważ takiej kwoty Spółdzielnia nie ma konieczne będzie jej zdobycie. W grę
        wchodzi kredyt bankowy, pokrywanie tej części przez przyszłych mieszkańców lub
        inne cudowne pozyskiwanie środków. W tej sprawie także Rada Nadzorcza sobie
        zastrzegła prawo opracowania (w przyszłości) zasad - wszyscy Spółdzielcy
        natomiast "zjedzą tą żabę". Tak na marginesie: jaki poważny inwestor przystępuje
        do takiego biznesu nie mając opracowanego planu finansowania tego
        przedsięwzięcia np. jasności czy bank udzieli nam na to kredyt.
        • rubeus Re: finansowanie inwestycji 20.09.09, 00:29
          U nas ryzyko 'niesprzedania' lokalu jest bliskie zeru - chętnych (potencjalnych) jest kilkukrotnie więcej niż mieszkań przewidzianych do budowy i to o ile pamiętam w samym tylko gronie członków spółdzielni. Ale wiadomo 'Kabaty'...
          Oczywiście kilka lat wcześniej, w okresie dekoniunktury i załamania rynku były problemy ze zbyciem pojedynczych lokali - zarówno mieszkań jak i lokali użytkowych. Ponieważ byliśmy spółdzielnią inwestującą, to te koszty jakoś zgrabnie udawało się upychać w inne budowy i potem zgrabnie rozliczyć przy ostatecznych wyliczeniach już po wybudowaniu zadania.
          • sape5 Re: finansowanie inwestycji 20.09.09, 16:51
            Sądząc z twoich wpisów, jesteś zdecydowanym zwolennikiem "budownictwa
            spółdzielczego" realizowanego w spółdzielniach mieszkaniowych. Ja mam całe
            mnóstwo wątpliwości co do ich sensu.
            Wyjaśnij więc mnie i innym spółdzielcom jakie "starzy" członkowie mają z tego
            korzyści?
            - nie prawdą jest, że ich fundusz remontowy wykorzystamy na inne budynki: po
            pierwsze staną się po wybudowaniu wspólnotą mieszkaniową, a gdyby nawet nie, to
            prawo na to nie zezwala.
            - nie prawdą jest, że ich lepiej ocieplona nieruchomość będzie "dokładać" do
            ogrzewania innych bloków - także tu prawo tego zabrania
            - własność lokali użytkowy wyklucza możliwość czerpania z nich korzyści przez
            spółdzielnie - pokryją oni wyłącznie własne koszty
            - po znowelizowaniu ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w 2007 roku, także
            jest mało prawdopodobne że będzie można ich obciążyć kosztem przeniesienia
            istniejącego parkingu.
            Podsumowując: 6000 członków odda za darmo działkę wartą ogromne pieniądze,
            zrezygnuje ze zwrotu poniesionych wcześniej nakładów, które pokryliśmy w
            zawyżonym czynszu, weżmie na siebie ryzyko inwestycyjne po to żeby 220 osób
            mogło kupić taniej? (to się okaże po zakończeniu budowy) mieszkania.
            Spółdzielnia nie może osiągnąć żadnego dochodu co nie oznacza, że nie osiągnie
            go inwestor zastępczy firmy budowlane i poszczególne osoby.Jak wreszcie taki
            sposób realizacji inwestycji realizuje fundamentalną zasadę spółdzielczości,
            mówiąca o tym że wszyscy spółdzielcy mają równe prawa.
            Tak na marginesie wszyscy analitycy rynku nieruchomości mówią o kryzysie,
            dekoniunkturze itp. KAŻDA INWESTYCJA WIĄŻE SIĘ Z RYZYKIEM.
            Ryzyko jest tym większe im mniej doświadczony inwestor, im gorzej przygotowane
            przedsięwzięcie (my nie wiemy skąd weżmiemy pieniądze na dokończenie
            inwestycji), istniejący w spółdzielni nadzór nie potrafi zagwarantować nam
            kosztów robót remontowych na rozsądnym poziomie (położenie m2 kostki brukowej w
            miejscu starego chodnika za ponad 200zł to cena "księżycowa").
            • jaga90 Re: finansowanie inwestycji 20.09.09, 23:09
              Głószone tu przez rubeusa poglądy w kwestii budowania prze
              istniejace spoldzielnie nowych domów też mnie dziwią bo swiadcza o
              kompletnej nieznajomości realiów!

              Znam przyklad ze spółdzielni JARY, w której po wybudowaniu trzech
              budynków przy KEN miały ulec obniżce opłaty eksploatacyjne, wpłaty
              na fundusz remontowy i różne tam cuda- korzyści z tej inwestycji dla
              dotychczasowych członkow. Tymczasem nic z tych rzeczy nie
              zaistnialo - zero korzyści dla dotychczasowych członków!
              Jedyna korzyśc to tańsze mieszkania dla zajadłych obrońców decyzji o
              wspomnianej inwestycji i dziwne podniesienie się statusu
              materialnego kilku członków ówczesnego zarządu i rady nadzorczej -
              wszyscy oni wynieśli się też ze spółdzielni Jary!
              • rubeus Re: finansowanie inwestycji 28.09.09, 20:07
                jakie poglądy ? gdzie głoszone ? gdzie wyrażam zachwyt i aprobatę ?
                he ?
            • rubeus Re: finansowanie inwestycji 28.09.09, 20:40
              he? coś takiego wysnute zostało z mojego przedstawienia (raczej bardzo uproszczonego, ogólnego i subiektywnego ) tego jak sprawa z
              inwesytcjami chyba wygląda/ła w spółdzielni w której mieszkam.
              W statucie chyba sporej części spółdzielni na Ursynowie jest jakiś zapis o zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych członków i ich rodzin.
              • jaga90 Re: finansowanie inwestycji 29.09.09, 09:17
                Rubeusie, Ty zdaje się jesteś naiwnym teoretykiem, my znamy te
                sprawy z praktyki. Zresztą sam sobie przeczysz, bo napisaleś w
                jednym ze swoich postów:
                "Ponieważ byliśmy spółdzielnią inwestującą, to te koszty jakoś
                zgrabnie udawało się upychać w inne budowy i potem zgrabnie
                rozliczyć przy ostatecznych wyliczeniach już po wybudowaniu zadania."

                Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że jeśli jest prawda to, co
                napisaleś, to jest to właśnie potwierdzenie naszych obaw a
                postępowanie Twojej spółdzielni to było ewidentne łamanie prawa. Bo
                przerzucanie kosztów z jednej inwestycji na inną co
                nazywasz "zgrabnym upychaniem kosztów" jest właśnie takim czymś.
                Tylko nieznajomości prawa przez spółdzielców, ich obojetności oraz
                powiązaniom prezesów z organami ścigani i sądami należy przypisać
                funkcjonowanie takich zdarzeń!
                • rubeus Re: finansowanie inwestycji 04.10.09, 17:07

                  tak teoretyzuję.

                  A co do kosztów - chodziło mi o koszty utrzymania 'struktur' w administracji spółdzielni odpowiedzialnych za proces inwestycji - inspektorów nadzoru, x osób w dziale sprzedaży/inwestycji.
    • kryst123 Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 27.09.09, 17:36
      Niestety nie mogłam być na ogłoszeniu wyroku. Bardzo czekam na uzasadnienie
      wyroku. Jak tylko otrzymamy go to tak jak poprzednio umieszczę go na forum.
      Długo nie odzywałam się na forum spowodowane to było dłuższym urlopem bez
      dostępu do netu. Postaram się pocztać co działo się w między czasie i dodać
      swoje "trzy grosze".
    • elllami Re: Przegrana bitwa - Wyrok Sądu Apelacyjnego 05.10.09, 00:40
      Mnie najbardziej ciekawi kto z ramienia Spółdzielni i Rady Nadzorczej bęðzie nadzorował inwestycję na Cynamonowej.Przecież tam się nikt na prowadzeniu inwestycji nie zna. Skoro członkowie RN i to specjaliści od robót budowlanych nie umieli skontrolować kosztów słynnego chodnika / 2006 r./ to kto potrafi nadzorować wielomilionową inwestycję. Koszty ułożenia 1 m kw.chodnika ze starych płyt wyszły niewiele mniejsze od kosztów 1 m kw.ułożenia chodnika z nowej kostki.
      Myślę, że z tą nową inwestycją będzie podobnie, że planują po niższych kosztach a wyjdzie jak wyjdzie.
      • elllami Re: inwestycja na Cynamonowej 06.10.09, 08:11
        Przeczytałam na stronie internetowej Spółdzielni odezwę Zarządu Spółdzielni do
        mieszkańców w sprawie inwestycji na Cynamonowej z prośbą o wypełnienie ankiety w
        tej sprawie. Proszę aby ktoś co czytał ten wzór ankiety ANONIMOWEJ napisał co o
        tym sądzi. Jak można być zainteresowanym kupnem mieszkania skoro nie wiadomo
        jaki będzie będzie jego koszt na dzień dzisiejszy, jaki po zakończeniu
        inwestycji i po całkowitym rozliczeniu,jaki będzie termin jej realizacji itd.
        Myślę, że koszty winny być znacznie niższe od cen wolnorynkowych bo przecież
        grunt będzie za darmo ( działka spółdzielcza inni przez 25 lat płacili i płacą
        podatki za ten grunt i ponosili koszty związane z pozyskaniem i utrzymaniem tego
        gruntu).
        Dlaczego ankieta nie zawiera nic na temat lokali uzytkowych. Napisz co o tym
        wiesz i sądzisz.
        • sape5 Re: inwestycja na Cynamonowej 06.10.09, 13:56
          Elami Zarząd wraz z Radą Nadzorczą mając wybór sposobu prowadzenia inwestycji z uporem wybierają wersję w której nasza Spółdzielnia nie może osiągać korzyści a my razem z nią.
          Zarząd tworząc tą ankietę po raz kolejny daje dowód na wielkie przywiązanie do gospodarki rodem z PRL-u. Decydenci spółdzielczy nie zauważyli, że mieszkania dziś można kupić wszędzie. Ten kto ma gotówkę i zdolność kredytową może wybierać z pośród tysięcy ofert. Są mieszkania gotowe do zamieszkania i takie które dopiero będą oddane. Są mieszkania do remontu. Lokalizacje też jakie ktoś sobie życzy. Wszystkie te oferty z wyłączeniem mieszkań oferowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe mają z góry znaną cenę. Mieszkania oferowane przez spółdzielnie mieszkaniową są jak jajko z niespodzianką - cena rzeczywista znana jest dopiero po zakończeniu inwestycji. Wielu nabywców dopiero wtedy zna tego koszmarka.
          Mnie najbardziej imponuje przewrotność Zarządu autora tego pomysłu aby dziś rozpisać anonimową ankietę wśród członków w sprawie zainteresowania kupnem mieszkania i jakiego.
          Pytanie pierwsze dlaczego anonimowa?
          - zainteresowany kupnem jest za jawnością jego deklaracji (może to zagwarantuje mu prawo do zakupu)
          - jaką wartość mają dane z takiej anonimowej ankiety przy podejmowaniu decyzji biznesowej. (można przecież "wyprodukować" dowolną ilość "właściwych" odpowiedzi)
          Brak zapytania o lokale użytkowe, sugeruje że zostały już rozdysponowane (na warszawskim rynku nieruchomości sprzedają się "jak świeże bułeczki")
          • jaga90 Re: inwestycja na Cynamonowej 07.10.09, 10:12
            To nie jest przywiązanie zarządu do gospodarki rodem z PRL ale
            wyjątkowe cwaniactwo i liczenie na frajerstwo przyszlych inwestorow
            czyli po prostu potencjalnie nabitych w butelkę!
            Bo trzeba być rzeczywiście wyjątkowo nierozgarniętym aby wdawać się
            w konszachty mieszkaniowe ze spółdzielnią w sytuacji, gdy nie
            wiadomo, ile ostatecznie będzie kosztowało mieszkanie. A właśnie tak
            się dzieje w majestacie prawa z mieszkaniami budowanymi przez
            spółdzielnie. Niedawno czytaliśmy przecież o skandalu w warszawskiej
            spółdzielni PAX(wzmianka na tym forum) polegajacym na żądaniu
            doplata do mieszkania po kilkunastu latach.
            Wprawdzie teraz prawo przewiduje na rozliczennie kosztow budowy
            mieszkania w społdzielni 6 miesięcy ale biorąc pod uwage, że tego
            rozliczenia dokonuje całkowicie zależna od zarządu rada nadzorcza,
            można się spodziewać wszystkiego najgorszego czyli znacznego wzrostu
            kosztu budowy w stosunku do zapewnień przy podpisywaniu umowy o
            budowę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka