Dodaj do ulubionych

Warszawa nie do wzięcia

IP: *.is.net.pl 30.10.09, 20:09
A gdzie są ludzie z KORu i ROPCIOa ? I pieknej Pani "S" ? To jest
to, o co im chodziło ? Polecam jeszcze wystawę foto "Rzut beretem"
T. Tomaszewskiego,wraz z przejmującym komentarzem autora...
Obserwuj wątek
    • Gość: edredon Warszawa nie do wzięcia IP: *.acn.waw.pl 01.11.09, 17:11
      "Film "Warszawa do wzięcia" można zobaczyć od 26 do 29 października"

      A nie można było na głównej stronie tego umieścić przed owym 29 października? Gdzie ja to teraz obejrzę?
      • adamp_314 Grają to w kinie kultura 01.11.09, 20:26
        Zobacz na: www.kinokultura.pl/
    • Gość: Moka Boo Warszawa do wzięcia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.11.09, 21:06
      najlepszy tekst jaki czytalem w tym roku
      pod wzgledem zawartosci

      Moka
    • rrosemary Warszawa nie do wzięcia 01.11.09, 23:13
      Też jestem fanką filmu "Dziewczyny do wzięcia", przejdę się na "Warszawę do
      wzięcia " z wielką przyjemnością :) Jeszcze grają w Kulturze.
    • kamilaaa26 Warszawa nie do wzięcia 07.11.09, 11:44
      Połowa Warszawy to ludzie przyjezdni. Ja również należę do takich
      osób.Postanowiłam skomentować ten artykuł ponieważ miałam tą
      przyjemność (a raczej nieprzyjemność) skorzystać z programu
      aktywizacji dziewczyn z popegierowskich rodzin. Pojawiła się szansa
      na zmianę dotychczasowego życia, więc długo nie myśląc spakowałam
      kilka rzeczy i przyjechałam. Pełna wątpliwości dotarałam do miejsca ]
      tzw. przystań na skarpie[/i], gdzie przełożoną jest siostra zakonna.
      Ku memu zaskoczeniu siostra niezbyt radośnie powitała nowe osoby,
      zresztą było tak za każdym razem przyjazdu nowych
      pensjonariuszek.Wszystkie spodziewałyśmy się ciepła i odrobiny
      zrozumienia, ale nic takiego nie było dane nam zaznać. I to pierwsze
      rozczarowanie jakie NAS wszystkie spotkało. A przecież
      przyjechałyśmy do obcego miasta, nikogo nie znając więc każda z Nas
      liczyła na pomoc i wsparcie od przełożonych(ale niczego takiego nie
      można było tam zaznać) Mogłyśmy liczyć tylko i wyłącznie na siebie!
      Więc artykuły o dobroci i wsparciu Siostry przełożonej są jak
      najbardziej nie na miejscu! A gdzie ta pomoc w szukaniu pracy i
      pisaniu cv? Nic takiego nie miało miejsca ( fakt zdarzyło się raz że
      były jakieś zajęcia gdzie pisałyśmy cv) ale osoby które to
      prowadziły były bardzo niekompetente. Było jedno miejsce gdzie
      wszystkie byłyśmy kierowane ( jeden z super marketów) te z dziewczyn
      które nie zgodziły się na taką propozycję mogły liczyć na różnorakie
      przykrości ze strony Siostry Przełożonej (bardzo często miało się
      wrażenie, że jest się gorszym człowiekiem). Poza tym ulubionym
      zajęciem wszystkich przełożonych było obgadywanie pensjonariuszek,
      nastawianie ich przeciwko sobie. Nagminnie przełożone podsłuchiwały
      nasze rozmowy, a następnie wykorzystywały wszystkie nasze słabości.
      I gdzie tu można mówic o pomocy? Bardzo często zdarzały się
      sytuacje, gdzie byłyśmy obrażane. Silna osoba jest w stanie wiele
      znieść, ale większość z Nas nie otrzymując ani pomocy, ani wsparcia,
      poddaje się. I tak właśnie działo się z większością dziewczyn, że
      wracały do swoich rodzinnych stron bez żadnych informacji dla
      Siostry. Wytrzymałam 3 miesiące i wróciłam do domu, ale obiecałam
      sobie że wrócę i udowowdnię sama sobie, że jestem osobą silną i że
      dam sobie radę. Tak właśnie się stało bez pomocy takich jednostek
      radzę sobie już 3 lata.
    • nieznajomy12345 komentarz 09.11.09, 03:56
      W odpowiedzi na panstwa artykuł pt. "Warszawa nie do wzięcia"
      chciałam ustosunkować się do niektórych wypowiadanych tam kwestji.
      Moje życie też zawiodło mnie do stolicy Polski z tego samego
      programu o którym mowa. to było ładnych kilka lat temu ukończyłam
      studia praca sezonowa się skończyła i stanęłam jak większość młodych
      ludzi przed wyborem co dalej. O pracę było tak samo ciężko jak w
      chwili obecnej. Pani z Agencji Rolnej namówiła mnie na wyjazd z
      programu aktywacji zawodowej dziewcząt z terenu popegerowskich
      miejscowości mój tata pracował w pegeerze a wysokość kwoty na
      jednego członka rodziny nie przekraczało wytycznej więc się
      zakwalifikowałam. Naładowana energią pozytywnego nastawienia, że
      dostanę zakwaterowanie na 6 miesięcy, bilet miejski, że mają tam
      dużo ofert pracy, że z naszego rejonu pojechały dziewczyny i są
      zadowolone, że będę miała tam wyżywienie, pomoc psychologa, radcy
      zawodowego , beda wyjścia do kina teatru itd. a przede wszystkim że
      przełożoną jest siostra zakonna to ostatnie mnie najbardziej
      przekonało.Z sercem na ramieniu wyruszyłam pełna strachu i obaw na
      stację Warszawa- pierwsza samotna podróż w nieznane. Nic mnie tu nie
      trzymało, szanse na znalezienie pracy były znikome, bo zanim
      wyjechałam odwiedziłam kilkanaście zakładów pracy i niczego nie
      znalazłam. Na stacji miała mnie odebrać dziewczyna z bursy, i była
      czekała na mnie z ciekawością chciałam ją wypytać co i jak ale ona
      nie chętnie odpowiadała na moje pytania i to wzbudziło moje
      podejrzenie na miejscu przywitała mnie siostra zakonna wieczorem
      miało się odbyć spotkanie nowych, zostałam zakwaterowana. Wieczorem
      potwierdziły się moje wątpliwości, siostra bardzo krytycznie się do
      nas odniosła, od razu ostro zakomunikowała że to nie wczasy jak nam
      się nie podoba to mamy wracać. Ten pobyt w bursie, do dziś wspominam
      bardzo niemiło, głęboko we mnie tkwi zal i rozgoryczenie, że mimo ze
      osoba która powinna nas wspierać szydziła z nas, nieraz wyzywała
      skłócała nas ze sobą ,wyciągała informację od dziewcząt ,kto co mówi
      i co robi, a jak ktoś postępował inaczej niż siostra sobie życzyła
      to wylatywał. Ja jako pani magister miałam dawać przykład ,a jak
      postępowałam jak inni to byłam wyszydzana, ze nieodpowiednio trzymam
      ręce na stole, że kiedyś przyrównała nas do trzody bo weszliśmy do
      niej do pokoju rzędem, a ja na czele tej trzody . Zostałam
      poproszona o zostanie po tej rozmowie a inne dziewczyny wyprosiła.
      Wtedy zaczęła szydzić z dziewczyn jakie to są nieudaczne i czego
      sobie wyobrażają , naśmiewała się z wyglądu, wymowy tego, ze któras
      nie poradziła sobie podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Niby na
      początku wspierała mnie w poszukiwaniu pracy na wyższym szczeblu ale
      krótko, później coraz częściej byłam przekonywana aby podjąć pracę w
      supermarkecie. Bo to była najlepsza propozycja, tam zawsze
      przyjmowali , bo też równie często zwalniali. Pamiętam że kiedyś był
      duży mróz na dworze ale to nas nie zwalniało z poszukiwań pracy,
      wzburzona siostra wpadła do pokoju i kazała nam wyjść i nie wracać
      do obiadu . Muszę wspomnieć że owszem mieliśmy jakieś szkolenia jak
      napisać cv, jak się zachować podczas rozmowy kwalifikacyjnej to było
      kilka godzin , pamiętam może 4. Pamiętam też, pewną sytuację kiedy
      to moje współlokatorki (było nas 8 w pokoju), za plecami siostry
      znalazły sobie mieszkanie, tak się oburzyła że wszystkie wyleciały z
      bursy 3 wróciły do domu dwie znalazły sobie stancje. Raz miała do
      nas przyjechać reporterka do bursy przeprowadzić z nami wywiad ja
      się nie zgłośiłam , bo kłamac nie umiem a jak prawdę o zyciu tam bym
      powiedziała to by mnie wywalili. Ale miałam zal do niektórych
      dziewczyn , że nie powiedziały prawdy bo czego tam można było
      oczekiwać? Ja odwiedziłam ponad 110 zakładów pracy oprócz tego
      wysyłałam cv, ale pracy nie znalazłam. Często można było słyszeć ,
      że sciany maja uszy i często się to sprawdzał bo siostra wszystko o
      nas wiedziała, wyciągała informację od niektórych mniej odpornych
      osób. Coraz częściej słyszałam ,że mama mało czasu bo okazało
      się ,że jak nie znajdę pracy w przeciągu 3 miesiecy to wracam do
      domu, więc zdecydowałam się idę do supermarketu. Przeszłam
      pozytywnie rozmowę, zaraz po przybyciu do bursy zostałam
      poinformowana, że pani prezes zadzwoniła z wiodomością, że zostałam
      przyjęta. Ale tam było jeszcze gorzej za każdym razem mówiona nam
      gdy zwracaliśmy na coś uwagę , że na nasze miejsce jest pół Warszawy
      i cała bursa. Tam się źle pracowników traktowało, tam też mozna było
      usłyszeć przezwiska i odczuć że się jest bezwartościową osobą. Nie
      wytrzymałam bo i jak się utrzymać w Warszawie za 800 zł? A na dalszy
      pobyt nie miałam co liczyć. Złożyłam wypowiedzenie i wróciłam do
      domu. Zresztą po tym usłyszałam dużo nieprzyjemnych słów w pracy i w
      bursie. Tego nie da się opisac co tam przeżyłam, wiem też że dużo
      innych osób nie wytrzymało tyrani siostry. Ja nie polecam nikomu
      tego miejsca. Chyba ze ktoś ma nerwy ze stali i dużą cierpliwość.
      Przez te kilka lat naczytałam się różnych artykułów na temat
      działani bursy i jej pozytywnych aspektów , ja się nie doszukałam
      żadnych.

      • Gość: ej Re: komentarz IP: 94.75.121.* 03.01.10, 18:55
        i o tym, ktoś powinien nakręcić film/reportaż; to jest temat na
        materiał, który ukaże prawdziwe oblicze tego programu aktywizacji
        zawodowej, to jak naprawdę wygląda pomoc tym dziewczynom,
        ciekawe czy jest coś na ten temat w "W-wie do wzięcia"?
      • helcia83 Re: komentarz 17.08.10, 16:24
        Widzę, że nie tylko ja przeszłam ten koszmar. Nikomu nie życzę tego co ja tam
        przeżyłam. Tego nie da się opisać. Właśnie o takiej prawdzie i traktowaniu
        powinni pisać. Szkoda tylko, że dopiero teraz wyszła prawda na jaw.
    • Gość: smutka Warszawa nie do wzięcia IP: *.147.69.208.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.01.10, 20:13
      Cieszę się ,że mogłam obejrzeć ten film.Udało mi się nawet
      powiadomić kilka moich towarzyszek niedoli...Wróciły co prawda
      niemiłe wspomnienia związane z pobytem w Bursie i trudne początki w
      Warszawie.Jednakże nie żałuję wyjazdu,bowiem udało mi się tam
      spotakać fantastycznych ludzi:)Życzę powodzenia bohaterkom filmu jak
      i przyszłym uczestniczkom programu!Pozdrawiam serdecznie koleżanki z
      Bursy 2002/03
    • Gość: lila Warszawa szansą IP: *.146.255.195.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.01.11, 18:50
      Wczoraj obejrzałam film na TVP2 i cały czas o nim mysle. Moja siostra skorzystała z programu i jej się udało. To prawda co piszą tu inne dziewczyny,w bursie nie było kolorowo.Pamietam co opowiadała siostra i te łzy w jej oczach i kiedy wracała do Warszawy. Myślę ze przetrwały tam tylko te najtwardsze dziewczyny i te co wiedzą czego chca od zycia. Moja siostra znalazła prace w swoim zawodzie i taka jak chciała po 2 miesiącach pobytu w bursie.Rok pózniej przyjechałam ja,równiez jestem zadowolona ,bo w miejscowości z której pochodzimy nie ma kompletnie żadnych perspektyw,zadnej mozliwości rozwoju, nie mówiąc o jakiejkolwiek pracy.Niestety zycie tam jest smutne.
    • Gość: M B.ciekawy film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.11, 13:58
      Oby więcej kręcono takich życiowych tego rodzaju dokumentalnych filmów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka