Gość: Pablo
IP: *.home.aster.pl
20.01.11, 21:51
Warto zauważyć, że sporo się zmieniło od kiedy te kobiety chcące zostać babciami urodziły dziecko. Za komuny praca była dla każdego i zawsze znalazła się jakaś posada, nawet po wyrzuceniu z zajmowanego wcześniej stanowiska. No i oczywiście PRL-owska zasada "czy się stoi czy się leży ...". Teraz mamy spore bezrobocie, wielu ambitnych młodych albo doświadczonych starszych ludzi jest bez pracy, więc pracodawca ma w czym wybierać. I proszę mi nie wmawiać, że to samolubne stawiać karierę nad dziecko. Wiele słyszymy o patologiach i biedzie, a młodzi rodzice w opozycji do wrogiego świata chcą po prostu zaoferować dzieciom jak najlepsze warunki. Jednak skoro teraz w rodzinie teraz się nie przelewa, bo rodzice niewiele zarabiają, są niepewni pracy, to co by było później, gdy np. dziecko będzie chciało iść na studia. Młodzi ludzie wychowani w wolnorynkowej rzeczywistości są po prostu bardzo przewidujący i wolą najpierw trochę się wzbogacić (zaoszczędzić, zwiększyć miesięczne dochody) zanim zdecydują się na dziecko, z którym wiąże się znaczący wzrost wydatków. Nie możemy też zapominać o zmianie nastawienia państwa do młodych Polaków. Jestem młody i nie wiem jak było kiedyś, ale z tego co się orientuję, to wcześniej rodzinom z dziećmi żyło się po prostu łatwiej. W PRL-u najwyżsi urzędnicy państwowi i działacze partyjni robili coś źle, nie do końca dobrze, często dla celów propagandowych (np. bloki z wielkiej płyty, tysiąc szkół na tysiąclecie państwa polskiego), ale działali i pomagali rodzinie. Dzisiaj urzędnicy państwowi tworzą buble prawne, później je poprawiają, kłócą się przed wyborami i tak bez przerwy. A Nas, jako Narodu, ubywa ...