Dodaj do ulubionych

Kamil Durczok...

08.03.03, 22:27
Trzymam kciuki, by zwyciezyl...
Obserwuj wątek
    • miltonia Re: Kamil Durczok... 08.03.03, 23:36
      A w czym startuje?
      • miltonia Re: Kamil Durczok... 08.03.03, 23:39
        Odwołuję swoje głupawe pytanie. Właśnie przeczytałam o jego chorobie.
        • zawiedziony Re: to bardzo inteligentny i miły człowiek....żal 09.03.03, 09:35
          żal mi że chory, rak często atakuje ludzi maksymalnie zestresowanych , a on
          napewno do nich należał. Chętnie na niego patrze i jego słucham, nie dostrzegam
          bezczelności o której ktoś gdzieś pisał, jest dziennikarzem i musi umieć
          dyskutować i bronić swojego zdania lub dyskusję trzymać w ryzach , jak w końcu
          rozmawiać z tylu polskimi bufonami i głupcami z sejmu czy rządów i nierządów -
          a świetnie sobie daje radę. Wspaniały młody mężczyzna o ujmującej osobowości.
          Życzę jemu powrotu do zdrowia.
          • alka_xx Re: to bardzo inteligentny i miły człowiek....żal 09.03.03, 12:23
            tak, masz racje, jest naprawde swietny w tym co robi i jestem pewna , ze tak
            jak panuje nad rozmowcami tak samo potrafi zapanowac nad choroba..
            to silny czlowiek i na pewno Mu sie uda!!!

    • clk Re: Kamil Durczok... 10.03.03, 18:13
      Jego styl dziennikarski nie zawsze mi sie podobal. Ale teraz serdecznie mu
      wspolczuje, choc na poaczatku w ogole nie skojarzylam, ze moze byc chory a na
      jego "nowa" fryzure zareagowalam smiechem....
      Zycze, aby zwalczyl w sobie chorobe...
    • fnoll Re: Kamil Durczok... 11.03.03, 03:31
      ponoć dawniej to wyleciałby z pracy w niemiłej atmosferze niedomówień lub sam
      by ze wstydu (?) odszedł - bo na antenie nie można sobie pozwolić na ludzkie
      niedoskonałości, a już na pewno nie na cięzkie choroby

      to dobrze, że jest :)
      • pisarka Re: Kamil Durczok... 27.04.03, 21:17
        dzisiejsze w czasach prawie sie nie mówi prawdy przecież w życiu chodzi o
        prawde, gratujuje szczerości i życze szybkiego powrotu do zdrowia ta wypowiedz
        była niesamowita, jeszcze raz zycze zdrowa
    • maja281 Re: Kamil Durczok... 11.03.03, 20:03
      Też, mu życzę jak najlepiej. Mam nadzieje że mu się uda.
      Majka
      • windyga Re: Kamil Durczok... 12.03.03, 15:55
        Mam nadzieje, ze pan Kamil zajrzy na to forum i przekona sie, jak ma wielu
        przyajaciol!Bedzie dobrze, panie Kamilu!
        Pisze z Gdyni, ktorej prezydent dwa lata temu z podobnego powodu musial ogolic
        glowe. Dzis jest zdrowy, wygral swietnie wybory jesienia, mamy z niego
        pocieche.
        Trzymam kciuki!!!
        • kicior99 Re: Kamil Durczok... 12.03.03, 18:17
          osobiscie uwazam, ze powinnismy zyc w spoleczenstwie, gdzie takie oswiadczenia
          (jak rowniez to wygloszone przez p. prezydentA) nie powinny bys potrzebne
          • windyga Re: Kamil Durczok... 13.03.03, 11:06
            kicior99 napisał:

            > osobiscie uwazam, ze powinnismy zyc w spoleczenstwie, gdzie takie
            oswiadczenia
            > (jak rowniez to wygloszone przez p. prezydentA) nie powinny bys potrzebne



            Potrzebne, niepotrzene. Akurat prezydent Gdyni nie "oświadczal", tylko
            odpowiedział na pytania dziennikarzy - najpierw w "Polityce", a nieco póżniej w
            wywiadzie, w lokalnej telewizji.
            Szeptanka byla od dawna, ale dopiero teraz rzecz została nazwana po imieniu i
            chyba odczarowana.
            To trudna sprawa, sądze i dla dziennikarza, ktory decyduje sie zadać tak
            intymne pytanie ( przeciez nie zadaje sie pytania o bolacy ząb, czy zlamane
            kolano), no i oczywiście dla osoby, która "to" przeszła lub własnie jest w
            trakcie leczenia.
            Pamietam, ze prezydent gdyni, dwa lata temu indagowany na temat nowej "fryzur"
            starał sie robic oko i udawal ze ot, tak sobie dla fantazji, żeby wygrac zakład
            czy cos w tym rodzaju. Nie mial wtedy ochoty powiedziec prawdy, pewnie nie byl
            jeszcze psychicznie gotowy, by publicznie o swojej przypadłości rozmawiać.
            Dziennikarze szybko dali mu spokój i chwała im za to. Jest granica penetracji
            intymnego życia osób publicznych.
            Kiedy zapytała go o te sprawe dziennikarka "Polityki", był juz gotów i ma
            dystans do sprawy.
            Może ta jego szczerośc pomogła K. Durczokowi?
            Miejmy nadzieję, ze pomogla wielu innym ludziom w podobnym położeniu. Stres
            zwiazany z ukrywaniem prawdy jest zapewne niewiele mniejszy od strachu przed
            samą chorobą...
            • macom1 i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 11:50
              windyga napisała:

              > Jest granica penetracji intymnego życia osób publicznych.

              ---czy tylko osób publicznych?
              ---znów pojawia się problem GRANICY..

              ---osobiście zadaję sobie pytanie "co byłoby gdyby" - gdyby problem raka
              dotyczył mnie, gdybym o tym czytał w prasie, słyszał w radio i telewizji, a
              wreszcie zobaczył jak mój problem postrzegają internauci na różnych forach?
              Jak konkretnie JA SAM bym na to reagował..?
              Obecnie - a, obecnie mam nadzieję ta przypadłość mnie nie dotyka, a
              przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo - więc najzupełniej hipotetycznie -
              sadzę, że nie czułbym się z tym lepiej - raczej chyba gorzej :(

              A Wy jak sądzicie? Jak siebie samych wyobrażacie sobie w takiej sytuacji?
              • windyga Re: i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 17:12
                macom1 napisał:

                > windyga napisała:
                >
                > > Jest granica penetracji intymnego życia osób publicznych.
                >
                > ---czy tylko osób publicznych?
                > ---znów pojawia się problem GRANICY..
                >
                > ---osobiście zadaję sobie pytanie "co byłoby gdyby" - gdyby problem raka
                > dotyczył mnie, gdybym o tym czytał w prasie, słyszał w radio i telewizji, a
                > wreszcie zobaczył jak mój problem postrzegają internauci na różnych forach?
                > Jak konkretnie JA SAM bym na to reagował..?
                > Obecnie - a, obecnie mam nadzieję ta przypadłość mnie nie dotyka, a
                > przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo - więc najzupełniej hipotetycznie -
                > sadzę, że nie czułbym się z tym lepiej - raczej chyba gorzej :(
                >
                > A Wy jak sądzicie? Jak siebie samych wyobrażacie sobie w takiej sytuacji?



                NapisaBam o prawie do intymnosci osób publicznych, bo zwykle problem
                przekraczania tcyh granic dotyczy wlasnie tych osob. Czlowiek tzw. szary jest
                pod wzgledem ochrony prywatnosci w lepszym polozeniu.
                Sfera prywatna osob publicznych dziennikarzom i gawiedzi wydaje sie byc
                wlasnoscia publiczna -bez limitow.
                W przypadku obu panow o ktorych mowa wyzej (K.Durczok i prezydent Gdyni) -
                rzecz ma sie co nieco inaczej - jeden sam zdecydowal sie uprzedic pytania - w
                koncu zna sie na rzecz, drugi - odpowiedzial bez wykretow dziennikarzowi - ale
                dopiero po dwoch latach od zdrazen.
                Wedlug mnie, nie ma tu ostrych regul. Zawsze warto trzymac klase - zarowno
                bedac dziennikarzem jak i VIP-em
                • miltonia Re: i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 20:07
                  Jeśli publiczna osoba nie chce ingerencji w życie prywatne, to po co udziela
                  wywiadów kolorowym pismom o swej prywatności gawędząc, fotografując się z
                  rodziną w domowych pieleszach? A potem wielkie halo, bo wścibski dziennikarz
                  wyśledził, że ta z opowieści sielanka, tak naprawdę inaczej wygląda. Moim
                  zdaniem tutaj bardziej są winni sami zainteresowani niż media. Sprzedadzą
                  wszystko: ślub, pogrzeb, narodziny potomka, rozwód, chorobę, opowiedzą co i z
                  kim robią w poscieli, a później lament, bo interpretacja nie taka, albo
                  nastąpiło przesunięcie o jedno łóżko i wspaniała żona stała się najgorszą
                  megierą w ciagu tygodnia. A z tego pokroju ludźmi dziennikarz nie ma powodu się
                  cackać. Co innego ci, którzy chronią swoje życie prywatne, a co innego tacy, co
                  chcą żeby o nich pisać, tyle że zawsze o ich sukcesach na tle i w kontekście, a
                  nie o porażkach czy kompromitujących sytuacjach.
                  • windyga Re: i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 22:55
                    miltonia napisała:

                    > Jeśli publiczna osoba nie chce ingerencji w życie prywatne, to po co udziela
                    > wywiadów kolorowym pismom o swej prywatności gawędząc, fotografując się z
                    > rodziną w domowych pieleszach? A potem wielkie halo, bo wścibski dziennikarz
                    > wyśledził, że ta z opowieści sielanka, tak naprawdę inaczej wygląda. Moim
                    > zdaniem tutaj bardziej są winni sami zainteresowani niż media. Sprzedadzą
                    > wszystko: ślub, pogrzeb, narodziny potomka, rozwód, chorobę, opowiedzą co i z
                    > kim robią w poscieli, a później lament, bo interpretacja nie taka, albo
                    > nastąpiło przesunięcie o jedno łóżko i wspaniała żona stała się najgorszą
                    > megierą w ciagu tygodnia. A z tego pokroju ludźmi dziennikarz nie ma powodu
                    się
                    >
                    > cackać. Co innego ci, którzy chronią swoje życie prywatne, a co innego tacy,
                    co
                    >
                    > chcą żeby o nich pisać, tyle że zawsze o ich sukcesach na tle i w kontekście,
                    a
                    >
                    > nie o porażkach czy kompromitujących sytuacjach.


                    Ale my tu wlasnie dywagujemy o pisaniu o najtrudniejszych sprawach ocierajacych
                    sie o temat smierci i nie w pismidlach ktore zeruja na wszystkim, tylko w
                    wywiadach powaznych dziennikarzy.
                    Ty sprowadzasz rzecz do banalu, do poziomu brukowca.
                    Przypominam, ze zaczelismy od wyrazow pokrzepienia dla Durczoka, ktory
                    zdecydowal sam powiedziec o swej chorobie, co w naszym kraju ciagle jest raczej
                    tabu.
                    • miltonia Re: i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 23:59
                      Daruj, ale opowiadanie o swojej chorobie nie jest dla mnie niczym nadzwyczajnym
                      i nie ma powodu stawiać pacjenta na piedestał. Dość sztuczne też wydają mi się
                      życzenia walki z chorobą, oświadczenia o trzymaniu kciuków za w tej walce
                      zwycięstwo, itd.
                      • alka_xx Re: i znów pojawia się GRANICA..... 14.03.03, 18:52
                        opowiadanie o chorobie nie jest niczym nadzwyczajnym...no tak, bo powiedziec
                        glosno ze sie ma kolke czy zaparcie lub ze watroba mi nawala bo popilem,
                        rzeczywiscie nie kwalifikuje do miejsca na piedestale, ale powiedziec glosno
                        ze sie ma np. raka czy HIV jest juz swego rodzaju bohaterstwem, bo w praktyce
                        wciaz spoleczenstwo ludzi zdrowych dystansuje sie od "spolecznosci" chorych,
                        choc glosno mowi zupelnie co innego / wezmy chocby wieczne problemy osob
                        niepelnosprawnych!!! i stosunek do ich ulomnosci/

                        a druga sprawa, to Pan Kamil Durczok wcale nie opowiada o swojej chorobie, on
                        tylko powiedzial ze jest chory by wlasnie uciac wszelkie wyssane z palca
                        domysły i dywagacje na swoj temat !!!!! a to jest zasadnicza roznica!!!!

                        i jeszcze zyczenia walki z choroba - to dla mnie zwykly przejaw serdecznosci
                        skierowanej do lubianej i szanowanej osoby, ktorej calkiem niezasluzenie / bo
                        przeciez nikt nie zasluguje na to, by byc chorym!!/ dzieje sie krzywda.

                        chyba jeszcze tego nie rozumiesz...i moze zycze Ci zebys nie musiała...

                        pozdrawiam

                        alka_xx

                        miltonia napisała:

                        > Daruj, ale opowiadanie o swojej chorobie nie jest dla mnie niczym
                        nadzwyczajnym
                        >
                        > i nie ma powodu stawiać pacjenta na piedestał. Dość sztuczne też wydają mi
                        się
                        > życzenia walki z chorobą, oświadczenia o trzymaniu kciuków za w tej walce
                        > zwycięstwo, itd.
                      • zielona26 Re: i znów pojawia się GRANICA..... 15.03.03, 11:23
                        Ciekawe co byście pisali, gdyby Durczok nie powiedział o chorobie - byłyby
                        domysły, spiskowe teorie, że to może protest, manifest (bo w końcu takie
                        ogolenie głowy przez osobę publiczną, która pracuje na wizji to nie jest taka
                        ot, zmiana fruzury). Durczok chciał je chyba uprzedzić i dlatego wkroczył
                        bezpardonowo swoją prywatnością w sferę publiczną. Pewno gdyby rak i terapia
                        nie dawały żadnych widzialnych skutków ubocznych, nie mówiłby o tym. Można
                        dyskutować czy miał prawo, a można po prostu być człowiekiem, trzymać za niego
                        kciuki i życzyć mu, by mu się udało. I ja mu tego życzę.
                  • windyga Re: i znów pojawia się GRANICA..... 13.03.03, 22:57
                    miltonia napisała:

                    > Jeśli publiczna osoba nie chce ingerencji w życie prywatne, to po co udziela
                    > wywiadów kolorowym pismom o swej prywatności gawędząc, fotografując się z
                    > rodziną w domowych pieleszach? A potem wielkie halo, bo wścibski dziennikarz
                    > wyśledził, że ta z opowieści sielanka, tak naprawdę inaczej wygląda. Moim
                    > zdaniem tutaj bardziej są winni sami zainteresowani niż media. Sprzedadzą
                    > wszystko: ślub, pogrzeb, narodziny potomka, rozwód, chorobę, opowiedzą co i z
                    > kim robią w poscieli, a później lament, bo interpretacja nie taka, albo
                    > nastąpiło przesunięcie o jedno łóżko i wspaniała żona stała się najgorszą
                    > megierą w ciagu tygodnia. A z tego pokroju ludźmi dziennikarz nie ma powodu
                    się
                    >
                    > cackać. Co innego ci, którzy chronią swoje życie prywatne, a co innego tacy,
                    co
                    >
                    > chcą żeby o nich pisać, tyle że zawsze o ich sukcesach na tle i w kontekście,
                    a
                    >
                    > nie o porażkach czy kompromitujących sytuacjach.
      • ewak32 Re: Kamil Durczok... 15.03.03, 15:12
        Bardzo mi bo szkoda, ale mam nadzieję, że nowotwór nie jest złośliwy, a on jako
        młody silny mężczyzna z charakterem i silną wolą, wygra. Podziwiam jego
        odwagę.Próbuje żyć dalej tak jakby nigdy i nic...nie rozpacza, nie zamyka się,
        ale pracuje dalej. Nie poddaje się. Tak trzymać! (Chyba nie trzeba go będzie o
        to prosić.)
    • pijaffka Re: Kamil Durczok... 04.04.03, 00:30
      Mój Boże, chyba się zaraz rozpłaczę. A czy szanowni forumowicze zastanowili się
      kiedykolwiek nad kulisami zniknięcia z łamów Gazety Wyborczej Jacka
      Kalabińskiego (obecnie świętej pamięci)? Gdy okazało się, że jest nieuleczalnie
      chory, podziękowano mu za współpracę, bo istniało niebezpieczeństwo, że tak
      chory dziennikarz (o zgrozo, nawet taki diament jak Kalab) mógł stanowić
      niepotrzebne obciążenie finansowe dla medialnego przedsięwzięcia biznesowego. U
      kresu życia pisywał korespondencję do poczciwej Rzepy. Smutny to koniec dla
      wybitnego dziennikarza którego wiedzy o Ameryce nie przescigna Tomasz Lis i
      Longin Pastusiak razem wzieci. Jedyna rada dla dziennikarzy: nie chorujcie na
      raka.
      • windyga Re: Kamil Durczok... 04.04.03, 09:39
        pijaffka napisał:

        > Mój Boże, chyba się zaraz rozpłaczę. A czy szanowni forumowicze zastanowili
        się
        >
        > kiedykolwiek nad kulisami zniknięcia z łamów Gazety Wyborczej Jacka
        > Kalabińskiego (obecnie świętej pamięci)? Gdy okazało się, że jest
        nieuleczalnie chory?

        Skad ten sarkazm i dlaczego adresowany do nas, forumowiczow?
        Przeciez my wyrazamy swoje osobiste opinie na temat tego, czy publiczne
        oglaszanie o swojej chorobie jest ekshibicjonizmem, czy tez uczciwoscia - do
        granic tabu. Nie mowimy, przynajmniej do tej pory o tym, jak zachowuja sie
        szefowie osob, ktore sa tak powaznie chore. To tez jest temat do dywagacji, ale
        jednak nie tak kontrowersyjny! Bo przeciez postawa jaka cytujesz - Gazeta i
        Kalabinski - jesli jest prawdziwa - to po prostu i bezwzglednie - OKROPNOSC,
        BEZDUSZNOSC i SKANDAL. Az trudno uwierzyc, ze gazeta mogla tak sie wobec tego
        czlowieka zachowac. Jestem gotowa podejrzewac, ze Ty cos pokreciles...
        Nadal uwazam, ze publiczne mowienie o swoich problemach jest sprawa
        kontrowersyjna i jest swiadectwem desperacji ( pomijam cyniczny
        ekshibicjonizm).
        >
        > . Jedyna rada dla dziennikarzy: nie chorujcie na
        > raka.
    • a.w.p Re: Kamil Durczok... 04.04.03, 02:36
      Ja również życzę szybkiego powrotu do zdrowia panu
      Kamilowi.Wiem co to jest dla człowieka jak dowiaduje
      się,że zachorował na raka nie życzę nikomu takiej wiadomości.
      • gf-h Re: Kamil Durczok... 20.04.03, 19:25
        Słuchajcie, czy Roman Pawłowski też jest chory? A może to na znak solidarności?
        Nie wiem, co o tym myśleć.
        • kropka Re: Kamil Durczok... 21.04.03, 12:50
          Tez jest chory
        • gf-h Re: Kamil Durczok... 21.04.03, 21:43
          oczywiście Marcin, przepraszam za pomyłkę i trzymam kciuki MOCNO...
          • windyga Re: Kamil Durczok... 22.04.03, 23:11
            My tak tu sobie oceniamy postawy osob, ktore ujawniaja ze sa chore, wymieniamy
            aktualnsci o kolejnych ludziach, ktorzy sa lub nie sa chorzy na raka.
            A moze by tak sie zastanowic, moi mili, czy MY, tzw, sdrowi dobrze sie
            zachowujemy. Woce tych o ktorych wiemy juz ze sa chorzy.
            Na ogol udajemy, ze nie wiemy, ze wszystko jest ok. Albo - uciekamy, nie
            wiedzac jak sie zachowac, jak ukryc nasze skrepowanie, zwykla nieporadnosc,
            niezdarnosc emocjonalna.
            Odsuwamy sie od tych osob, nie nie dlatego ze boimy sie "zarazy", ale ze
            strachu przed wlasna reakcja gdy spojrzymy w oczy choremu. Ktory pragnie byc
            zdrowy i pragnie byc jednym z nas, zdrowych. I chce, zeby traktowac go jak
            zdrowego.
            I robi sie upiornie.
            Albo puszczaja emocje... Boimy sie tych emocji, niekontrolowanych.
            Wiec chcacy, czy niechcacy budujemy pusta przestrzen wokol chorej osoby z
            tej "delikatnosci". Zostawiamy ja sama z choroba.
            No i madrzymy sie na forum. Anonimowo.
            • oryginal Re: Kamil Durczok... 23.04.03, 01:07
              Obawiam się, że jest to nasza ludzka cecha. Że nie umiemy patrzeć prosto w oczy
              osobie, która jest ciężko chora bądź przechodzi przez jakieś ciężkie chwile. Ze
              strachu? A może z obawy by tej osoby nie zranić? A może z braku odwagi? Może
              też dlatego, że boimy się, że nas też to może spotkać. Nie wiem, powodów jest
              masa.
              Pamiętam, jak jakiś czas temu, gdy o chorobie M. Pawłowskiego wiedział mało
              kto, było to przed pielgrzymką, dziennikarz ten pojawił się w miejscu, w którym
              było dużo ludzi. W tym wiele osób po fachu. Niby rozmowy nie ucichły gdy
              wszedł, niby ludzie dalej jedli swoje obiady, czytali gazety itp. ale każdy z
              nas patrzył spod czoła - to on czy nie on? Co mu jest? Czyżby był chory?
              Piszę, że każdy z nas bo i ja przez chwilę patrzyłam "spode łba". To ten
              Pawłowski? Co mu jest???
              On na pewno to wyczuł. Na pewno osoby chore czują, że są obserwowane, że
              wzbudzają zaciekawienie. I tego chyba nie da się zmienić.
              Ale dobrze się dzieje, że dziennikarzy chorych choćby na raka, po których tę
              chorobę, dopuszcza się nei tyle do pracy, bo to dla mnie jest naturalne, ale
              dopszcza się do pracy na wizji. To pozwala nie tylko tej osobie łatwiej zmagać
              się z chorobą, ale nam pozwala się z nią oswoić.
              Ilekroć po tym, jak Pawłowski pojawiał się w miejscu publicznym, nie wzbudzał
              już sensacji. A to chyba ważne.
              • tuhanka Re: Kamil Durczok... 23.04.03, 15:04
                Oryginal ma rację. W Polsce wciąż panuje tabu na temat chorób nowotworowych.
                Dobrze, że to zaczyna się zmieniać - także dzięki takim ludziom jak Marcin i
                Kamil (a także ich szefom i współpracownikom), którzy nie boją się pokazać
                publicznie mimo widocznych efektów chemioterapii, którzy - jak Kamil - mówią
                publicznie o swojej chorobie, nie dla tanich efektów, a raczej po to, by
                nauczyć ludzi, że choroba może dotknąć każdego i że należy przerwać tę zaklęty
                krąg. Swoją drogą - polecam wam genialną książkę "Czasami wołam w niebo"
                zapoczątkowaną - nomen omen - również przez dziennikarkę telewizyjną Tamarę
                Zwierzyńską-Matzke, dokończoną po jej śmierci przez jej męża Svena. Tamara
                walczyła z rakiem, niestety nawrót choroby ją zabił. Napisała takie przesłanie
                - "chcę przerwać to zakłamanie wokół raka". Kamil i Marcin, może świadomie,
                może nie, wykonują to przesłanie (zresztą Marcin Pawłowski być może Tamarę
                znał, pracowała przez jakiś czas w TVN-ie). A zakłamanie wokół raka, temat tabu
                istnieje - do tego stopnia, że mnie, 18-letniej wówczas dziewczynie, nikt nie
                powiedział, że mój ojciec cierpi na nowotwór płuc, lekarze, a później moja mama
                przede mną to ukrywali. Sama się tego w końcu po objawach domyśliłam i
                wydusiłam tę prawdę.
                • tuhanka Re: Kamil Durczok... 23.04.03, 15:06
                  Zapomniałam dodać - a propos wspominanej przeze mnie książki - że w ostatnich
                  Wysokich Obcasach pojawił się tekst niejako "na temat" - rozmowa, a właściwie
                  monolog Svena Matzke, męża zmarłej na raka Tamary.
                • alka_xx Re: Kamil Durczok... 27.04.03, 00:49
                  A moze po prostu wygodnie i "bezpiecznie" jest nam powiedziec, ze to nasze
                  zachowanie w stosunku do osob chorych, a takze niepelnosprawnych o widocznym
                  kalectwie, wynika z tabu niemowienia o nich...? Wiec nie chcemy ich urazic, bo
                  jestesmy tacy subtelni i delikatni...wiec omijamy ich duzym łukiem!

                  Nie zrzucajmy " obowiazku" przelamywania tego tabu na osoby juz chore! Im na
                  pewno jest i tak wystarczajaco trudno zyc z choroba. To raczej rola nas
                  zdrowych, poki tacy jestesmy, mowienia o tym, przelamywania istniejacych
                  barier, nauczenia sie wlasciwych reakcji i uczenia innych, szczegolnie naszych
                  dzieci! Bo nasze dzieci w pierwszym odruchu zwykle nie maja oporow przed rownym
                  traktowaniem np. " innego na oko" kolegi w piaskownicy czy w szkole, to dopiero
                  my, dorosli rozciagamy nad naszymi dziecmi irracjonalny parasol ochronny i
                  czesto sami, kierowani falszywym wstydem czy zwykla nietolerancja dla tego co
                  inne , wytwarzamy w naszych dzieciach " przeciwciala".
                  Wiec dopuki sami tak postepujemy, doputy nie mozemy liczyc, ze cos sie w tym
                  temacie zmieni.

                  A to ze bariery przelamuja osoby publiczne jest bardzo wazne, bo choc to
                  zaledwie / na szczescie! / kropla w morzu, to w duzej mierze jest wsparciem
                  psychicznym dla tych , ktorych nie ma i nigdy nie bedzie na " wizji" bo dane
                  im jest cierpiec w ukryciu...

                  alka_xx
                  • windyga Re: Kamil Durczok... 27.04.03, 16:33
                    > Nie zrzucajmy " obowiazku" przelamywania tego tabu na osoby juz chore! Im na
                    > pewno jest i tak wystarczajaco trudno zyc z choroba. To raczej rola nas
                    > zdrowych, poki tacy jestesmy, mowienia o tym, przelamywania istniejacych
                    > barier, nauczenia sie wlasciwych reakcji i uczenia innych, szczegolnie
                    naszych
                    > dzieci!


                    Nic dodac nic ujac...
                    Tez tak uwazam. Moze dlatego, ze moi oboje rodzice byli niepelnosprawni, w
                    szkole mialam kolezanke po chorobie Heine Medina, a teraz pracuje z cudowna
                    dziewczyna, ktora od lat po wypadku jest na wozku inwalidzkim, ale:
                    ma dziecko
                    - jezdzi na nartach ( a raczej na 1 narcie) i byla v.mistrzynia swiata!!!
                    - lata na motolotni
                    - spadochronuje (!?)
                    - zjezdzala na bungi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka