Dodaj do ulubionych

Z zimną krwią

10.01.07, 18:56
młodzi chrześcijanie odstrzelili swojego biskupa. Wcześniej zapędzili go do
pułapki, z której nie mógł już uciec. Absolutnie nie żal mi Wielgusa (no bo
po co łgał) ale szokuje mnie metoda dziennikarzy, którzy określają siebie
jako "katolicy zatroskani o dobro Kościoła". Chroń nas Boże przed takimi
katolikami.

Analizuje sposób i rozłożenie w czasie publikacji w Gapolu i coś taki mi się
wniosek wykluwa. Sekwencja była taka: 1) lichy artykulik na 1 stronie
Gapola, bez podania żadnych faktów 2) Wielgus zaprzecza "z oburzeniem" 3) za
tydzien ponowny artukul, też bez żadnych konkretów 4) Wielgus brnie w
kłamstwo ale trochę mniej stanowczo 5) objęcie urzędu 6) publikacja pełnej
teczki 7) załamany Wielgus przeprasza 8) odsiecz z Rzymu i odwołanie ingresu

Pytanie zasadnicze: Dlaczego Gapol nie opublikował całej zawartości teczki od
razu jak tylko uzyskał do niej dostęp ? Dokumenty w sprawie Wielgusa to jedna
cienka teczka, nie trzeba przekopywać tomów akt. Argument "śledztwa
dziennikarskiego" ;-)odpada. Przecież oni tę teczkę mieli (albo przynajmniej
dokładnie znali) przynajmniej od 2 tygodni !

Coś mi się widzi, że dziennikarze Gapola mieli Wielgusa na widelcu od samego
początku i CELOWO wmontowali go w sytuację, w której zaczął kłamać i się
pogrążąć. Celowo pierwszy artukulik był taki lichy (wyglądał na stek
domysłów, pomówień i insynuacji). Nie przypadkowa jest też data pierwszej
publikacji - na tydzień przed ingresem. Spodziewali sie że Wielgus będzie
zaprzeczał, przekonany że wszystkie teczki poszły z dymem (skąd miał wiedzieć
że ktoś zrobił mikrofilm częsci akt z wywiadu). Gdyby wywalili całą prawdę
od razu, Wielgus nie zabrnąłby w kłamstwo. Wtedy efekt publikacji byłby
znacznie mniejszy, zarówno dla Gapola (suspens czyli czytelnictwo) jak i dla
Wielgusa (gdyby on wziął teczkę na klatę, przyznał się od razu bez kłamstw,
posypał głowę popiołem i "prosił o wybaczenie" its. to IMO sprawa by się
rozeszła po kościach).

A tak zagonili go w taki ciemny kącik, że sam papież musiał go stamtąd
zdejmować. Powtarzam, nie żal mi Greya, analizuje tylko metodę dziennikarzy
którzy publicznie uznają się za awangardę chrześcijańską. Czy wy też macie
wrażenie, że oni go cynicznie, z zimną krwią odstrzelili ???
Obserwuj wątek
    • dr.freud Re: Z zimną krwią 10.01.07, 19:39
      moojcik napisał:

      > Pytanie zasadnicze: Dlaczego Gapol nie opublikował całej zawartości teczki od
      > razu jak tylko uzyskał do niej dostęp ?

      Mechanizm ten wyjaśnił to jakis Dominikanin w TVN24.

      Najpierw puszcza się oskarżycielki artykuł bez żadnych
      faktów i dowodów.
      PRzywoici ludzi czują sie w obowiazku by takie coś
      skrytykowąc i nazwć tak jak na to zasługuje.
      Następnie publikune się "potrzykroć odbijane kwity"
      jako dowod na to że pierwswza piblikacja mowila prawde.
      Kolejnym krokiem jest obrzucenie gównem, błotem i wyzwiskami
      tych, którzy śmiali brać w obronę agentów, choć dobrze wiedzą
      że to nieprawda.
      Domaganie się prawa do obrony dla podejrzanego,
      a obrona podejrzanego to zupełnie co innego.
      • tw.szfaja Re: Z zimną krwią 11.01.07, 18:24
        obrona podejrzanego to zupełnie co innego.Zgadzam się z dr.szfajcnerem vel
        dr.freudem.
    • Gość: gizmo Re: Z zimną krwią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 20:26
      Pierwszy o teczce Wielgusa pisał Przekrój.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Z zimną krwią 11.01.07, 09:56
      No cóż. Z sojuszu Trybunu z Naszym Dziennikiem wyraźnie stajesz po stronie
      ujęcia marksistowskiego. Wydaje mi się, że nie mieści Ci się w głowie, że ktoś
      (no, może poza Cimoszewiczem) mógł zrobić cokolwiek w czystych intencjach, nie
      stały za tym żadne interesy.

      A ks. abp Wielgus - gdyby nie zatracił po raz kolejy instynktu samozachowawczego
      z całą pewnością przypomniałby sobie parę podobnych sytuacji: ktos coś publikuje
      - inkryminowany zaprzecza - pojawiają się kolejne publikacja zaprzeczające
      zaprzeczeniom - i delikwent jest "utopiony": nie tylko jako "agent", ale i
      "krętacz". Publikacja Gazety Polskiej miała w rzeczywistości zapobiec temu, co
      się stało - myślę, że efekt szoku wśród Episkopatu byłby nie mniejszy, gdyby tuż
      po publikacji ks. abp wystąpił z czymś w rodzaju "spowiedzi publicznej" -
      oczywiście połączonej ze skruchą i oddaniem decyzji w ręce Ojca Świętego.

      Zauważ tez, że nie tylko ks. abp Wielgus jest winien tego, że ta wiedza, która
      dostępna jest w dokumentach IPN do Stolicy Apostolskiej dotarła tak późno, co
      trochę zaburza Twoją wizję prostej intrygi: sygnał-zaprzeczanie-papiery na
      stół-awaryjne odwołanie ingresu i cały splendor spływa na Gazetę Polską

      Zbyt wiele było niewiadomych żeby ryzykować taką intrygę. No i czy byłaby jakaś
      wielka róznica, gdyby przed nominacją na jeden z ważniejszych urzędów w
      hierarchi kościelnej bezprecedensowa zmiana kandydata nastąpiła nie parę godzin
      ale parę dni przed ingresem? Zauważ, że papiery były juz "na stole", gdy ks. abp
      kanonicznie objął urząd. Więc to kolejny dowód na błędność Twojej tezy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka