Dodaj do ulubionych

Nowa moda: lumpeksy on-line

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 08:45
Te sklepy są kiepskie. Prezentują ubrania, które nie są ani wyjątkowe, ani
ładne. Są to po prostu używane rzeczy, które w odróżnieniu od tych ze
'zwyklych' secondhandów nie wiszą na wieszakach, a są prezentowane na
'modelkach'. Szara, badziewna spódnica z drugiej ręki potrafi tam kosztować 50
zł. Żadna okazja, a kupujesz w ciemno mimo zdjęć. Nie wiesz przecież, czy
będzie na Tobie dobrze leżało. Odzież w necie - owszem, ale swoje sprawdzone
marki, w których zna się rozmiarówkę.
Obserwuj wątek
    • Gość: alina Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 08:57
      Kompleksy biednych Polaków, co to chcą mieć jak inni Europejczycy:
      szafę wypchaną ciuchami znanych marek...Sklepy z używaną odzieżą
      faktycznie podbiły serca Polków. Secend haddów jest tak dużo, ze aż
      wykrzywiają zwykłe poczucie estetyki. Oczywiście, wszędzie na
      swiecie takowe przybytki istnieją- ale gdzieś dalej, w podwórzu, a
      nie co kilka metrów na głównych ulicach...
      Poza tym mnie osobiście przeraża preceder pozyskiwania takiej
      odzieży, co oczywiście piejących nad tym fenomenem dziennikarzy, ani
      zakupowiczów nie obchodzi...
      Może ktoś mógłby zobaczyć jak mafijane grupy wyłudzają od bogatszych
      naszych sąsiadów te ubrania? Co drukują na ulotkach żeby skruszyć
      ich serca? O bogatsze dzielnice są boje. Tylko kilka organizacji
      (np. Help People) zbiera ciuchy i inne przedmioty, wstawia je do
      sklepów i niemal całość zarobków -przeznacza na pomoc Afryce. Cała
      reszta pseudoorganizacji zbiera rzeczy np. na biedny Kaukaz, dla
      głodującej Ukrainy, na Tybet i Bóg wie jeszcze na co. A tymczasem
      ciuchy idą hurtowo do naszych ciucholandów. Oczywiście nikogo to nie
      interesuje, grunt, że będzie miał coś z Zary w szafie.
      Internetowe lumpeksy? Ale odkrycie! Wszak od dawna większośc
      wystawianego na aukacjach towaru pochodzi albo z hurtowni
      ciucholandowej albo sklepów. Sa i tacy szperacze, którzy grzebią,
      polują i sprzedają. Potem nawet chwalą sie tym na forach
      internetowych. Kiedyś poczytałam sobie wypowiedzi miłosników
      ciucholandów. Większość już choruje. Oni żyć już bez tego nie
      potarfią. Ktoś żalił się, że musiał dokupić drugą szafę na zdobycze.
      Ciekawe, czy szafa też z ciucholandu...
      • Gość: user Re: Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.aster.pl 18.03.08, 09:40
        Alino, poniekąd masz rację. Jednak zamiast narzekać można zrobić dobry uczynek,
        kupować w ciucholandach i dawać biednym ludziom, których nie stać nawet na
        wejście do ciucholandu.


    • Gość: Joanna72 strasznie odkrywcze IP: *.aster.pl 18.03.08, 09:21
      Matko, kto pisze takie bzdetne teksty i jeszcze dostaje za to pieniądze? Czy
      Emetro ma jakiegoś redaktora? Kto puszcza takie kwiatki jak "przysłowiowy kot w
      worku"? Żenada.
    • Gość: Joanna72 Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.aster.pl 18.03.08, 09:29
      Jeszcze trochę się popastwię: "z klientami RZądnymi oryginalnych ubrań", "NIE
      TRUDNO się temu dziwić" - ludzie, czy wy nie macie słownika ortograficznego? To
      są błędy na poziomie szkoły podstawowej! I pomyśleć, że niektórzy uważają
      gazetowyborczopochodne produkty za wyznaczniki poprawności.
      • Gość: gosc Re: Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.pronet.lublin.pl 18.03.08, 09:38
        Ciekawe ile Gazeta dostała za promowanie w/w sklepów.Ich oferta jest
        po prostu śmieszna w porównaniu z najgorszym nawet lumpeksem w realu
        i szczerze wątpię, żeby ktokolwiek coś tam kupował, nawet po tak
        dobrej reklamie w ogólnopolskim dzienniku.
    • Gość: paniena Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.bradfordcollege.ac.uk 18.03.08, 10:53
      ' Przede wszystkim wyjątkowo niska cena i gwarancja
      niepowtarzalności. Tylko w secondhandzie można kupić jedyną w swoim
      rodzaju część garderoby za kilka złotówek. Dodatkowo ubrania te
      posiadają bardzo często metkę znanej marki np.: "H&M" czy "Zara". '

      co to za unikatowosc (niepowtarzalnosc, jak woli Autor/ka), skoro
      ciuch wyprodukowano w tysiacach egzemplarzy w calej Europie???
      A te kilak zlotowek, to co najmniej kilkadziesiat....
      • drzejms-buond Buty z grzybem 18.03.08, 10:57
        zaraz, zaraz..a co z zakazem sprzedaży używanych butów?
        Polska grzybem stoi a mimo to..?
        błeeee...
        • Gość: lemurzyca Re: lump to bardzo obrazliwe slowo IP: *.pools.arcor-ip.net 18.03.08, 11:30
          moze archaiczne i juz nikt nie kojarzy, ale byc lumpem, nazwac kogos
          lumpem....Hmmmm. A jak chce sie cos uzywanego to jest ebay i moze
          allegro i podobne, dobrze zorganizowane platformy.
    • Gość: verushka1 Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.subscribers.sferia.net 18.03.08, 11:30
      ja tez lubie odziez ktora nie jest obecnie w sklepach.. bycie trendy
      na ten sezon dla mnie oznacza zakladanie tego samego co wszyscy,
      motłoch.. zawsze uwazalam za wielka strate ze sklepy z moda wycofują
      stare modele ze sprzedaży.. moze internet moglby to zalatwic ale
      wtedy chyba musieliby je robic na zamowienie, co w przypadku książek
      jest juz implementowalne (on-demand printing i przechowywanie na
      serwerach dowolnego zbioru książek).. nowe technologie chyba nie
      pozwalaja jeszcze robic tego niskim kosztem choc just-in-time zary
      jest juz blisko..
    • prawdziwy_czesio Re: Nowa moda: lumpeksy on-line 18.03.08, 11:36
      Szkoda, że to raczej dla lasek ciuchy,
    • Gość: ichi51e Re: Nowa moda: lumpeksy on-line IP: *.dslgb.com 18.03.08, 12:17
      Ten artykul to jakis dziwny. Czy tylko ja po przeczytaniu go zostaje z
      ewrazeniem ze H&M i Zara maja jakas tajemnicza linie w ktorej
      produkuja po 2-3 sztuki ubrania ktore do tego rozpowszechniaja przez
      lumpexy? No bo nie noszone...
    • Gość: daria ja wiem skad pochodza te ciuchy... IP: 62.24.233.* 18.03.08, 12:24
      mieszkam w Londynie, od jakiegos czasu robie co jakis czas porzadek
      w ciuchach, nie mam za duzo miejsca w szafach... co jakis czas do
      KAZDEGO mieszkania w Londynie zawitaja ulotki typu ,jestesmy
      organizacja charytatywna-przyjmiemy wszystko co masz, ciuchy, paski,
      torby itd itd' raz postanowilam wysledzic jedna taka organizacje -
      akurat byla z litwy ale sa tez Polskie. Wszystkie maja jakies tam
      numery rejestracji itd. no wiec to bylo zwykle oszustwo - zadna tam
      oraganizacja, zbierali ciuchy i wywozili na Litwe do second
      hendow... Angole sa sklonni do oddawania wiec robi sie na tym niezla
      kase!! policzcie sobie....od teraz oddaje do instytucji
      charytatywnych bezposrednio, a nie wystawiam na ulice z ulotka tak
      jak oni sobie zycza... dla mnie to zlodziejstwo i oszustwo...nie
      dosc ze wykorzystuja instytucje charytatywne zeby sie kamuflowac to
      jeszcze maja czysty pieniadz bez wkladu i wysilku... pozdrwiam.
      • Gość: gina Re: ja wiem skad pochodza te ciuchy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.08, 12:40
        ja nie wiem dlaczego tak to oceniacie.. ciuchy są bardzo fajne, sama jestem
        klientka jednego z wymienionych sklepów, zawsze towar w pełni mnie zadowalał,
        można upolować coś naprawdę ciekawego i oryginalnego. Takie sklepy - zwłaszcza
        dla takich osób jak ja - z dużego miasta pracujących po 12 godzin - są
        zbawieniem. Mogę za dobrą cenę kupić sobie coś wyjątkowego, czego nie będzie
        miała na pewno koleżanka z biurka obok.
        poza tym nie jestem chyba odosobniona w takim myśleniu, bo sklepy te ciesza sie
        ogromną popularnością, a nowy towar znika z półek niemal w ciągu godziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka