Dodaj do ulubionych

Zmartwienie: mieszkania tańsze

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 10:58
Artykuł na poziomie gimnazjalnym, pisany chyba w czasie przerwy
obiadowej.

BTW: dlaczego ludzie, którzy (fakt, że głupio) kupili w ostatnim
czasie mieszkania na własne potrzeby mieliby je sprzedawać??
Obserwuj wątek
    • Gość: GW GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 12:06
      cos musza pisac....poziom raczej marny
      • olias Re: GW 06.04.08, 08:02
        mamy szwagra ciotka znalazła dojście i dziewczę zostało
        dziennikarką. gratulacje. Ech, gdzie te czasy przebrzydłej komuny
        gdy dziennikarz w tv musiał mieć nienaganną dyslekcję i zdolność do
        wypowiadania poprawnych gramatycznie zdań?
        • Gość: jacek jak ktos nie pamieta komuny to niech milczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 08:31
          fakt ze gw promuje mialosc i bylejakosc - i liczne bledy jezykowe

          np wysoka na dwa metry ...

          ale nadal daleko do tasiemcowych, niejasnych, niegramatycznych zdan
          z tamtych czasow
          • Gość: wojtek Art jest z "Metra", a strona to portal, nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 11:04
            ... GW, poza tym czepiasz się poprawnej formy. Za Słownikiem poprawnej polszczyzny PWN z 2004 roku:

            W. na ileś: Drzewo wysokie na dwa piętra, na czterdzieści metrów.

            ("Wysoki ileś" to forma dużo rzadziej spotykana).


            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > fakt ze gw promuje mialosc i bylejakosc - i liczne bledy jezykowe
            >
            > np wysoka na dwa metry ...
            • parazyd Tańsze mieszkania to dla nich tragedia 06.04.08, 11:30
              "Mam świadomość, że moje mieszkanie z dnia na dzień traci na wartości - mówi
              Tomasz. Osób w podobnej sytuacji są tysiące. Obserwatorzy i analitycy rynku mają
              dla nich jedną radę: jak najszybsza sprzedaż."

              Tak, tak, niech sprzedaje PKC, ze stratą na różnicy cen oraz na kosztach
              remontu. Potem pójdzie spać na dworzec albo pod most, ale pozbędzie się
              dyskomfortu psychicznego, że wartość rynkowa jego mieszkania spada. Dobra rada!
              • Gość: adamp taka rada jaka gazeta IP: *.chello.pl 06.04.08, 17:51
                Pewnie zydki chca zarobic na glupim narodzie. michnik jest bardzo
                pewne swej oceny na temat polakow ktora wyglosil swego czasu w TV
                australijskiej, ze polacy "stanowia kupe bezmyslnych baranow".
                A jak to barany przeczytaja to i sprzedadza jemu i jego pomazancom.
            • Gość: jacek brzmi paskudnie - nawet jesli jakas komisja uznala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 12:31
              za poprawne

              normy psieja - rowniez dzieki dzialalnosci gw
              • Gość: wojtek To może stareńki Doroszewski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 14:32
                Słownik poprawnej polszczyzny z 1973 roku:

                "Konstrukcji bez przyimka 'na' mozna użyć obocznie, kiedy się wysokość określa w jednostkach miary".

                Z "na" brzmi bardziej naturalnie i pewnie dlatego jest to podstawowa forma, i to nie od dziś, a Ty po prostu przyzwyczaiłeś się do innej - na przykład dzięki rodzicom, polonistce...
                • Gość: jacek a wyczucie jezykowe ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 18:12
                  literatura itp

                  latwizna i pospolitosc - i jezyk zamienia sie w gware
                  • Gość: wojtek No właśnie wyczucie każe pisać "wysoki na" :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 19:30
                    Forma "wysoki na" jest podstawowa albo od dawna, albo od zawsze. Wyczucie językowe moje i milionów much sprawia, że forma z "na" wydaje się nam bardziej naturalna, a Ty z jakichś powodów przyzwyczaiłeś się do tej obocznej (zresztą niepoprawnej w przypadku niezastosowania jednostek miary). Nie wydaje mi się także, aby w literaturze przeważała forma "wysoki ileś". Tak samo regionalizmy u niektórych czołowych pisarzy i poetów (np. "przeglądnąć", "oglądnąć") nie sprawiły, że zaczęły razić ogólnopolskie, dominujące formy "przejrzeć" i "obejrzeć".


                    Gość portalu: jacek napisał(a):

                    > literatura itp
                    >
                    > latwizna i pospolitosc - i jezyk zamienia sie w gware
                    • Gość: jacek mur wysoki na trzech chlopa - typowa forma gwarowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 21:06
                      w literaturze poza Sienkiewieczem i Machejkiem nie do znalezienia

                      mur o wysokosci trzech metrow - brzmi po prostu lepiej niz ... (po
                      prostu nie przejdzie mi przez gardlo taka ceglowka jezykowa, tak
                      ulubiona przez gw) - a to tylko mianownik - pozostale przypadki to
                      juz katastrofa

                      taka sama kariere robi "na recepcji" "zesmy" i oblizywanie nozy w
                      knajpie

                      100 milionow much nie moze sie mylic - jedzmy g....


                      • Gość: wojtek Re: mur wysoki na trzech chlopa - typowa forma gw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 22:26
                        A to o to chodzi? Myślałem, że wolisz pisać "wysoki trzy metry" (bo "wysoki trzech chłopów" chyba nie ;)). Tak czy inaczej, w żadnym wydawnictwie poprawnościowym, nawet tych starych (sprawdziłem do Skorupki), "wysoki na" nie ma statusu "potoczny" itp. - i chyba jest to tylko Twoje upodobanie.

                        I nie wiem, co rozumiesz przez literaturę; mamy najwyraźniej różne doświadczenia, choć ja notatek nie prowadzę, abym mógł podać jakiś tytuł. Ale gdybym zobaczył "mur o wysokości..." w jakimś wierszu, tobym chyba oczom nie uwierzył. Ale mało czytam poezji ;)


                        Gość portalu: jacek napisał(a):

                        > w literaturze poza Sienkiewieczem i Machejkiem nie do znalezienia
                        >
                        > mur o wysokosci trzech metrow - brzmi po prostu lepiej niz ...
                      • Gość: wojtek Aha, "mur wysoki na trzy metry" to też gwara? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 22:30
                        Podałeś skrajny przypadek, a zaczęło się od metrów.
                        • Gość: jacek mur wysoki na pol metra jest niski nie wysoki IP: *.dsl.sil.at 07.04.08, 23:07
                          wysokosc jest wlasnoscia, cecha fizyczna - wysoki moze byc
                          przymiotnikiem

                          i polonistka i pan od fizyki /matematyki sa tu zgodni -

                          o temperaturze ..., o wadze ... (choc wazacy nie razi bo to
                          neutralne), o wysokosci o szerokosci ..., o opornosci .., o
                          napieciu

                          zgrabnie, precyzyjnie, uniwersalnie i konsekwentnie - a wysoki
                          na ... - to czemu nie na niski na ...??? szeroki na ... - a to
                          czemu nie waski na ...???

                          zgrzyta, zachwaszcza - po co sie upierac ???
        • solarv Re: GW 06.04.08, 09:58
          olias napisał:

          > mamy szwagra ciotka znalazła dojście i dziewczę zostało
          > dziennikarką. gratulacje. Ech, gdzie te czasy przebrzydłej komuny
          > gdy dziennikarz w tv musiał mieć nienaganną dyslekcję i zdolność do
          > wypowiadania poprawnych gramatycznie zdań?
        • Gość: Bilbo Re: GW IP: *.brutele.be 06.04.08, 11:36
          Nienaganną dyslekcję??? Chyba chodzilo o dykcję...


          z "dysleksją", raczej ciężko być dziennikarzem.
          • Gość: nikt Ależ z niego lajkonik :))))))) IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 11:42
          • Gość: masuma Jesli już to " dyslekSję" IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 13:05
            ale w przypadku błędów w tekstach, chodzi o "dysgrafię"
            Dysleksja dotyczy błędów wymowy
        • Gość: Dupreux Re: GW IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.08, 12:41
          Co to jest " nienaganna dyslekcja"? Kolejny gamoń przy klawiaturze?
        • kabja Re: GW 06.04.08, 16:36
          olias napisał:

          > mamy szwagra ciotka znalazła dojście i dziewczę zostało
          > dziennikarką. gratulacje. Ech, gdzie te czasy przebrzydłej komuny
          > gdy dziennikarz w tv musiał mieć nienaganną dyslekcję i zdolność
          do
          > wypowiadania poprawnych gramatycznie zdań?

          DYKCJĘ!!!
        • Gość: heh Re: GW IP: *.elartnet.pl 06.04.08, 17:41
          Nienaganną dyslekcję? Nie chodziło Ci o raczej o dykcję? Dramat...
        • cwiercfunciak Re: GW 06.04.08, 21:53
          Chyba miałeś na myśli dykcję? Ciężko mi sobie wyobrazić dziennikarzy
          z NIENAGANNĄ dyslekcją...
        • Gość: Statystyczny Re: GW IP: 193.109.212.* 07.04.08, 15:47
          Jedna uwaga - to prawda, że dziennikarze obecnie są na koszmarnie
          niskim poziomie, ale o obowiązkowej, nienagannej 'dyslekcji', to
          nawet kiedyś mowy być nie mogło :)))) Pozdrawiam.
    • Gość: bb Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: 64.211.40.* 03.04.08, 12:16
      Co za bzdury. Na takie mieszkania nie ma teraz kupców a sprzedać za
      grosze i nie mieć gdzie mieszkać to tez nie wyjście. Jak juz kupił
      to trudno. Przegrał życie
    • Gość: rachel Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: 81.219.236.* 03.04.08, 15:48
      Artykuł siejący panikę i popłoch... skąd autor wie, że ceny spadną
      od 10 do 15% w ciągu 5 lat???? czym to jest poparte? jakimi
      analizami? ( moze wrózy Pani z fusów po kawie?) Po pierwsze: wielu
      osób nie stać w ogole na własne mieszkania, korekta mieszkań z
      wielkiej płyty jest szansą na powrót do marzen o własnym lokum dla
      wielu młodych osób o srednich dochodach. Oni jako potencjalni
      kupujący znów wrocą do "gry" na rynku nieruchomości. Wszystko zalezy
      takze od stanu technicznego i sposobu zarządzania takimi budynkami.
      Dobrze utrzymana "wielka płyta" ocieplona, z nową elewacja, nową
      wymieniona windą na pewno uzyska dobry tzw. "certyfikat
      energetyczny" który ma obowiązywac juz niedługo.
      Po drugie: Wiele osiedli budowanych w tej technologii jest w bardzo
      dobrym położeniu , najczesciej blisko centrów miast, z pełną
      infrastrukturą , (drogi osiedlowe, sklepy , markety, przychodnie,
      przedszkola, place zabaw, osrodki sportowe, baseny ...itp) Takich
      walorów nie przedstawiają nowobudowane osiedla developerskie na
      obrzeżach Miasta, często nabywcy takich lokali borykają się z
      brakiem dobrych dróg dojazdowych, chodników, sklepów, punktów
      usługowych, restauracyjek i pubów osiedlowych, nie mówiąc juz o tym,
      iż developerzy nie budują dla takich osiedli obligatryjnie terenów
      sportu i rekreacji, jedyna na co mozna liczyc to Quasi skwerek z
      kilkoma ławkami w srodku osiedla. Poza tym godzinne stanie w korkach
      w drodze do pracy i do domu tez jest ceną za mieszkanie w takich
      nowych osiedlach na obrzezu miasta. Wiadomo, nie bedę zachwalać na
      siłę "starych" osiedli, ale niekiedy mieszkanie w takim bloku jest
      jedyną alternatywa dla poszukujących własnego lokum. Zawsze przeciez
      mozna bedzie takie mieszkanie wynając i czerpac z niego dochody,
      bądz ulzyc finansowo w spłacaniu kredytu.Chętni beda zawsze,
      pozdrawiam wszystkich wahających się z decyzją o kupnie własnego
      lokum.
      • Gość: Sibi Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.acn.waw.pl 03.04.08, 16:45
        Skąd autor wie...?
        To proste - przecież to pismak z gazety Wybiórczej

        nie oczekuj od nich treści merytorycznych i na poziomie.

        pozdro dla wszystkich 'spanikowanych' hehe
        • dylana Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 16:35
          Gość portalu: Sibi napisał(a):

          > Skąd autor wie...?
          > To proste - przecież to pismak z gazety Wybiórczej
          >
          > nie oczekuj od nich treści merytorycznych i na poziomie.
          >
          > pozdro dla wszystkich 'spanikowanych' hehe

          Spanikowanych, no coz poziom moze lekko niski ale moze mial gorszy dzien,a
          jednak artykul napisac bylo trzeba. Wyszlo jak wyszlo
      • Gość: Argus Tanieją i będą tanieć IP: 217.97.0.* 03.04.08, 17:47
        Masz racje pisać, że mieszkania potanieją 15% w ciągu 5 lat to totalna bzdura.
        Znacznie bardziej prawdopodobne te 15% do sierpnia tego roku, a dalej
        obstawiałbym kolejne 10-15% rocznie. Polecam raz na kilka dni zerknąć na oferty
        Allegro. W lipcu 2007 było ok. 12000 ofert, pod koniec marca 2008 już ponad
        94000!! Mało tego dzisiaj, po 4 dniach, jest prawie ofert 99000 samych
        mieszkań!!! Jeszcze chwila, a ludzie w panice będą schodzić z ceny nawet 30%,
        tylko aby sprzedać i co sprzedadzą teraz, nawet taniej za 6 miesięcy będą do
        przodu kilkadziesiąt tysięcy.
        • Gość: deweloper Re: Tanieją i będą tanieć IP: *.access.telenet.be 03.04.08, 19:30
          polecam spojrzec na www.fajnelaski.pl tam sa podobno najbardziej
          wiarygodne oferty ,
        • Gość: vicary Re: Tanieją i będą tanieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 11:30
          moim zdaniem wzrost ilości ofert to efekt wykupu mieszkań za przysłowiową
          złotówkę.Wiele z tych o ofert to po prostu sondy,za ile ewentualnie można
          sprzedać.Bloki z wielkiej płyty stoją w dobrych lokalizacjach i stać będą
          jeszcze długo zwłaszcza teraz po zmianie właściciela a jakość wykonania nowych
          pozostawia dużo do życzenia.Pogoń za obniżeniem kosztów ciągnie za sobą spadek
          jakości.Na tym tle przyszłość dobrze utrzymanej wielkiej płyty nie jest zła.
        • Gość: Tomasz Re: Tanieją i będą tanieć IP: 217.96.0.* 06.04.08, 16:41
          Zgadzam się, że do sierpnia mogą mieszkania staniec o 15%. I będą
          taniec dalej. Wiele ofert sprzedaży nowych mieszkań to oferty od
          ludzi, którzy kupowali mieszkanie u developera na etapie "dziury w
          ziemi" i chcieli potem je odsprzedac tuż przed oddaniem mieszkania
          zarabiając dodatkowo 80 - 100 tys. Niestety takie numery
          przechodziły 2 lata temu. Teraz mieszkanie trzeba odebrac, kończy
          się karencja kredytu i trzeba zacząc go spłacac. A żeby wynając
          takie mieszkanie trzeba je jeszcze wykończyc, czyli kolejne
          kilkadziesiąt tysięcy...
          • Gość: remek hahaha sprzedawajcie frajerzy,chetnie kupie..... IP: *.chello.pl 06.04.08, 18:39
      • olias Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 08:04
        a wyobrażasz sobie że dzisiaj mieszkanie z płyty wielkości 30 m kw
        znajdzie nabywcę za 300 tyś zł? Podbijano ludziom bembenki aż
        doprowadzono do absurdalnych cen. To se nie wrati.
        • Gość: krm Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.toya.net.pl 06.04.08, 11:07
          warto podziękować za całą tą sytuację bankom,
          mieszkania nie drożały bo tyle były warte, ale dlatego, że kupiec mógł dostać
          duży kredyt, gdyby banki wprowadziły kredyty, które będą spłacać prawnuki, taka
          30m kawalerka mogła by być "warta" nawet 3mln

          za cały wzrost cen odpowiedzialne są tylko i wyłącznie banki, które już niedługo
          będą te kupione na kredyt mieszkania przejmować
          • Gość: Tomek Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: 217.96.0.* 06.04.08, 16:59
            O tu się z Tobą nie zgodzę.
            1. banki nikomu na siłę kredytu nie wciskały
            2. bank najwięcej zarabia, gdy kredyt jest spłacany zgodnie z
            harmonogramem ( 300tys. z oproc. 7,35% na 30 lat, to samych odsetek
            zapłacisz ponad 430 tys.)
            3. mieszkania nie drożały, bo były tyle warte ( tu się zgodzę), ale
            dlatego, że ludzie byli gotowi tyle zapłacic
        • Gość: Dupreux Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.08, 12:46
          Co to są bembenki?
          • lava71 Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 13:08
            jak dla mnie tu chodzi o spory skrót myślowy gdzie media tak atakowały nasze
            uszy reklamami kredytów aż od tego ogłuchliśmy.
      • Gość: beno ceny spadna znacznie wiecej niz 15% !!! IP: *.proxy.aol.com 06.04.08, 10:19
        co za durny artykul!-przeciez zlotowka caly czas wzmacnia sie,i
        spadki cen mieszkan w perspektywie roku czy dwoch to nie 10 czy 15%
        tylko znacznie wiecej(nie wspominajac okresu 5-letniego)a okres
        sprzed 1,5 roku to tzw "sezon na leszcza" kto w tym czasie kupil
        mieszkanie,sporo przeplacil;sprzedawac tez nie ma sensu ,bo jak tak
        kazdy bedzie reagowal to ceny spadna ...o 50% w roku!
      • Gość: AntyPolityk Autor sie myli - spadną nie o 5-10% ale 20-50% IP: *.chello.pl 06.04.08, 20:43
        i nie w ciągu 5 lat,ale jeszcze w tym roku.
    • Gość: lolo Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.telpol.net.pl 03.04.08, 19:07
      Oj kłóciłbym sie z przedmówcami.... taki scenariusz jest całkiem
      możliwy. Prowadzę Agencję posredniczącą w sprzedazy nieruchomosci i
      widze co sie dzieje na rynku (co prawda nie w Warszawie). Mieszkań
      na sprzedaż z wielkiej płyty przybywa w szybkim tempie (ludzie
      wykupują za przysłowiową 1zł). Oczywiscie w super lokalizacji i
      ocieplonym bloku nie ma sie co martwic o spadek ceny - ale
      generalnie trend na rynku jest wyrażnie spadkowy. Kazdy kto chce
      sie "pozbyc" tego typu mieszkania jest skłonny do obniżki i to nie
      małej. Proszę pamiętać, ze prawie 1-milion tego typu mieszkań nie
      zostało jeszcze wykupionych. Pojawienie sie na rynku takiej liczby
      mieszkań musi spowodowac obniżkę. W moim miescie jest kilka bloków
      do zaakceptowania (czyt. do kupienia) , reszta to brudne, stare 30-
      40letnie bloki z obskurnymi klatkami. Dalsze windowanie cen i
      zaklinanie rynku nie pomogło..... nie pomogło również hasło... kupuj
      teraz - taniej nie będzie.
      Jesli wziołeś kredyt na 200-300tys na kawalerke w wielkiej płycie -
      przegrałeś życie.
      • Gość: plyciarz Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.access.telenet.be 03.04.08, 19:23
        ja nie pracuje w biurze nieruchomosci a wiem ze pieprzysz bzdety
        1 milion mieszkan jest do wykupienia, i rozumiem ze ten milion osob
        tylko czeka zeby je wykupic od spoldzielni i sprzedac na wolnym
        rynku i .............. wyniesc sie do przytulku czy gdzie bo nie
        wiem ?
        • Gość: jacek chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbudowac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 08:36
          dom za miastem

          wiele osob na emeryturze moze kupic sobie dom w Ustroniu czy
          Ciechocinku - i zamiast w bloku w zatloczonje i zatrutej mieszkac w
          miejscowowsci sanatoryjnej z latwym dostepem do lekarzy i zabiegow -
          dorabiajac sobie np wynajmem pokoi dla kuracjuszy

          dopoki nie mozna bylo sprzedac - ludzie gnietli sie - teraz nie
          musza
          • Gość: mika Re: chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbud IP: *.aster.pl 06.04.08, 11:51
            Tak, oczywiscie za mieszkanie w wielkiej plycie emerytka kupi sobie
            domek w Ciechocinku. Dawno nie czytalam takiego absurdu.
            • Gość: sobi Re: chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbud IP: *.era.pl 06.04.08, 12:27
              No jesli to jest duze mieszkanie (nawet w wielkiej plycie) w Warszawie to przy
              obecnych cenach nawet dwa domki w Ciechocinku sobie kupi :) O ile oczywiscie
              znajdzie kupca na to mieszkanie (bo z tym teraz kiepsko).
              • lava71 Re: chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbud 06.04.08, 12:40
                Twoja wypowiedź jest wewnętrznie sprzeczna. Pomieszałeś ze sobą dwie ceny:
                ofertową i transakcyjną. Liczy się tylko ta druga bo równie dobrze można wykonać
                kalkulację ceną, tak aby ta pani mogła kupić sobie i dziesięć domków. W końcu
                chcieć można tyle ile wyobraźnia podpowiada.
            • Gość: jacek chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbudowac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 12:33
              nie obchodzi mnie co ty czytasz

              w szczegolnosci jesli czytasz cos czego nie napisalem - a
              odpowaidasz na moj post
            • Gość: im re IP: 194.169.126.* 06.04.08, 13:17
              w mojej rodzinie sa dwa przypadki że starsi ludzie wykupują mieszkania i przepisują w testamencie dzieciom, które sa juz na swoim, więc jak myslicie, dzieci będą te mieszkania trzymać jako drugie zapasowe jak za pare lat otrzymają je w spadku?
            • Gość: Miro Re: chociazby po to by kupic sobie dzialke i zbud IP: 12.32.89.* 07.04.08, 08:17
              Zgadza się, sporo starszych osób sprzedaje domy w Warszawie i kupuje
              domy np. w Ciechocinku, Busku, Nałęczowie.
              Sam znam kilka takich starszych malzenstw. A wiele z nich tylko
              czeka na wykup swojego M-X, by je sprzedac
      • Gość: L+++ Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: 80.51.194.* 04.04.08, 22:36
        Jeżeli chodzi o przegrywanie życie, to wszyscy je kiedyś przegramy, w chwili
        śmierci.
        Dopóki żyjemy - wygrywamy życie.
        • Gość: Wieszak Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.olsztyn.mm.pl 05.04.08, 16:10
          100% popieram. Dopóki żyjemy, wszystko jeszcze może się wydarzyć : ). Jeszcze
          rok temu wydawałoby się, że przegrał życie ten, który jeszcze nie kupił. Nie
          dajmy się zwariować z tymi panikami, przegrywaniem żyć itp. Ten który zapłacił
          więcej za mieszkanie pewnie sobie i tak to z procentem odbije w inny sposób.
          Tek, który jeszcze nie kupił ma teraz większy wybór mieszkań. Ogólnie zarabiamy
          coraz więcej i patrząc, jak nasz kraj dynamicznie się rozwija jestem raczej
          optymistą i nie słuchał bym tych głupot o przegrywaniu życia i innych
          armagedonach, bo mieszkania w płycie potaniały o 5%.
      • Gość: krm Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.toya.net.pl 06.04.08, 11:12
        wypadało by teraz wprowadzić w życie projekt ustawy o bankructwie osobistym,
        każdy kto wziął kredyt na kilkaset tysięcy, mógłby ogłosić bankructwo i pokazać
        palec bankom, które go chciały wyrolować
        • Gość: jacek tylko ze najpierw musi oddac mieszkanie i przez 20 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 12:34
          lat tulac sie po przytulkach

          na mieszkanie socjalne bedzie czekal wlasnie tyle
    • Gość: Architekt Miasta Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 20:47
      Co dzień to inny raport i inna opinia a każdy widzi jak jest: dobra
      lokalizacja nadal rośnie w cenę, wielka płyta powoli spada. Żadna
      filozofia.
      • Gość: lol Re: Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalk IP: *.udt.pl 04.04.08, 07:52
        Ja jakos nie widze zeby ta dobra lokalizacja drozala. Wystarczy
        popatrzec np na warszawski ursynow o np mieszkania w poblizu metra
        natolin (lokalizacja jak dla mnie super) i jakos ludzie nawet po
        7500zl/m nie moga sprzedac.
        • Gość: skubaniec 7500 zł za metr podlogi z sufitem? IP: *.telprojekt.pl 06.04.08, 09:53
          jezu, gdzie sie podzialy te czasy kiedy to szło się do lasu, wycinąło parę drzew i stawiało chałupę - domek, cisza i czyste powietrze
          teraz celem życia normalnych ludzi jest zarobić na paredziesiąt metrów betonowej podłogi z sufitem
        • Gość: kixx Re: Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalk IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 11:53
          dobra lokalizacja to dosc subiektywna ocena
          Dla mnie sypialnia z wielkiej plyty,ktorej jedyna zaleta jest
          wzgledna bliskosc metra,to nie jest zadna atrakcja.
          Naczytales sie chlopie artykulow z wybiorczej,w ktorych przez
          ostatnie pare lat wychwalalno pod niebiosa te dzielnice i teraz
          wydaje ci sie ze to powtarzane konsekwentnie przez pare lat klamstwo
          stalo sie prawda
          • Gość: ania Re: Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalk IP: *.chello.pl 06.04.08, 12:18
            Oczywiście, że dobra lokalizacja to subiektywna ocena. I najczęściej nie zależy
            od bzdur wypisywanych w GW.
            Dla mnie dobra lokalizacja to taka, w której:
            - jest dużo środków transportu do wyboru (metro, tramwaje, autobusy), dzięki
            którym moge się przemieścić w miarę szybko i bez przesiadek w różne części
            miasta, a jednocześnie nie muszę się na nie gapić z okna i ich nie słyszę
            - jest gdzie wyjść na spacer, pobiegać i pojeździć na rowerze
            - skąd mam blisko do pracy
            - mam blisko basen, sklepy, szkoły, przedszkola (gdybym dzieci miała, a
            planuję), bazar owocowo-warzywny, knajpy i restauracje
            - mam gdzie zaparkować samochód o każdej porze (i nie chodzi o parking płatny
            lub własne miejsce wykupione - chodzi o miejsce dla odwiedzających mnie
            znajomych i rodziców).
            - nie ma menelstwa ani blokerstwa i gdzie mogę sobie postawić rower na balkonie
            na pierwszym piętrze, wyjeżdżać na 2 tygodnie z domu i po powrocie ów rower
            zastać na swoim miejscu.
            - nie grodzi się całego osiedla, a potem jeszcze części osiedla, a potem jeszcze
            domu (patrz: Marina)

            I ja za powyższe jestem w stanie wydać więcej i nie patrzeć na to, czy ceny
            spadną, czy też nie.
        • Gość: mk Re: Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalk IP: *.aster.pl 06.04.08, 11:54
          Gdzie te mieszkana na Natolinie po 7 tys?
        • Gość: robaczek Re: Jutro napiszą, że będą drożeć. Polska normalk IP: *.chello.pl 06.04.08, 13:12
          Gowno prawda, 2 miesiace temu jak sprzedawalem swoje mieszkanie polozone 600
          metrow od stacji metra, to nie moglem sie przez 2 tyg. opedzic od kupujacych
          (nieopatrznie sie zareklamowame i w internecie i w prasie). Mieszkanie
          sprzedalem w 2 dni za 8000zl za metr. Ale nie byla to nora nie remontowana od
          momentu budowy czyli od 1982 roku.
        • Gość: A. Ursynów-dobrą lokalizacją heheehehhe ;))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 14:11
          Ursynów to dobra lokalizacja? to wygwizdów! Dobrą lokalizajcja to
          mieszkanie znajdujące się w kwadracie o nazwie "Centrum" na mapie
          Warszawy - Śródmieście, Stara Praga od Wisły do Targowej, bliska
          Wola, Ochota itd. Są to miejsca, gdzie można się przejść spacerkiem
          na Stare Miasto, czy w okolice Pałacu Kultury, gdzie jest wiele
          tramwajów, autobusów, a nawet skm, środki komunikacji, którymi
          dojazd do ścisłego Centrum zajmuje kilka minut.
    • aegis_of_heart :] 04.04.08, 09:23
      > BTW: dlaczego ludzie, którzy (fakt, że głupio) kupili w ostatnim
      > czasie mieszkania na własne potrzeby mieliby je sprzedawać??

      Jak to po co?
      Żeby był ruch w interesie (pośredników obrotu nieruchomościami)...

      Bawi mnie, jak ta cała branża rozgrywa maluczkich przy pomocy mediów takich jak
      Wybiórcza. Raz panika z tej strony, raz z tamtej - bo wiadomo, spanikowanym
      ludziom łatwiej coś wmówić.

      Kupującym mówimy, że taniej nie będzie, sprzedającym, że tylko taniej będzie, a
      sami zgarniamy procent. :]
    • Gość: kublov Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.bph.pl 04.04.08, 15:16
      Obserwuje gospodarkę naszego kraju i to nie jest dziwne, że
      mieszkania tanieją. Tak jest w każdej dziedzinie. Pragnę zauważyć,
      iż mamy do czynienia ze spadkiem zapotrzebowania na mieszkania, ale
      tylko w bardzo małym stopniu. Patrząc na rynek nieruchomości oraz na
      giełdę papierów wartościowych stwierdzam identyczną sytuację.
      Mianowicie, kiedy mieszkania były drogie i ceny ich rosły w szybkim
      tempie, było słychać narzekanie, że strasznie drogo, ale były
      kupowane. Tak samo jest z akcjami, kiedy są drogie Polacy je kupują,
      a jak akcje spadają to je wyprzedają. Podobnie jest z mieszkaniami
      jak były drogie to je kupowaliśmy, a teraz martwimy się, że
      umoczyliśmy pieniądze.
      Owszem patrząc z innego aspektu powinniśmy się cieszyć, że
      mieszkania w naszym kraju tanieją.
      Smutni są Ci, którzy drogo za nie zapłacili. Jeszcze firmy też się
      smucą bo tracą na tym.
    • Gość: hjfg Zmartwienie to chyba spekulantow bo nie normalnych IP: 195.117.28.* 04.04.08, 16:14
      normalnych ludzi, ktorzy chca miec gdzie mieszkac. co za debil pisal
      ten tekst
      • Gość: gosc Re: Zmartwienie to chyba spekulantow bo nie norma IP: *.smrw.lodz.pl 04.04.08, 21:08
        co za bałwan z tego eksperta...
        ciekawe czy ten sam ekspert rok temu mówił kupujcie kupujcie bo
        mieszkania bedą drożeć o 10% rocznie.
        wróżenie z fusów i to po najgorszej jakości herbaty.
        • Gość: Zoja Re: Zmartwienie to chyba spekulantow bo nie norma IP: *.hsd1.ca.comcast.net 06.04.08, 19:06
          Zgadzam sie ze balwan.
          Po za tym problem maja Ci ktorzy kupili z bo liczyli na wzrost cen oraz Ci
          ktorych nie jest stac na splaty. Jesli ktos kupil zeby mieszkac dluzszy okres
          czasu i ma dochody pozwalajace na splate kredytu to w prespektywie wielu lat nie
          powinnien stracic. Po pierwsze inflacja ( za dwadziescia lat pieniadze bede
          mialy inna sile nabywcza nawet po niewielkiej stopie inflacji). Zakladam ze
          nieruchomosci nalezy rozpatrywac dlugoterminowo a nie w perspektywie roku czy
          dwoch. Dlugoterminowo rynek czasem idzie do dolu a potem idzie znowu w gore. To
          jest zdaje sie dosc normalne prawo rynkowe. Oczywiscie nie mozna liczyc na tak
          spektakularne wzrosty jak w 2006 ale w generalnie uwaza sie ze jesli nie
          nastawiamy sie na szybki zysk w bardzo krotkim okresie czasu a patrzymy
          dlugoterminowo to na ogol na nieruchomosciach dobrze zlokalizowanych sie nie
          traci. Moze sie duzo nie zarabia ale jest to w miare bezpieczna dlugoletnia
          lokata kapitalu.
    • Gość: Łucja Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.ip.netia.com.pl 05.04.08, 00:04
      Kupiłam w sierpniu ubiegłego roku kawalerke w bloku z plyty w
      centrum miasta 26,5 m2 za 155 tys. w Pruszczu Gdanskim. Ciesze sie,
      ze wreszcie mieszkam na swoim, a nie w wynajmowanym. Wzielam na cale
      mieszkanie kredyt we frankach. I gdbyby nie takie durne artykuly
      zylabym sobie spokojnie. Spokojnie wyplata starcza mi na rate
      kredytu, na rachunki i inne potrzeby. A takie artykuly zatruwaja mi
      zycie. Skonsultowalam sie wiec z Panem ktorzy posredniczyl w kupnie
      tego mieszkania. Iiii powiedzial mi tak, ze ostatnio sprzedal takie
      same mieszkanie blisko mnie za 170 tys. a mieszkanie o powierzchni
      43 m2 za 266 tys. Wiec wychodzi na to ze nawet bym zarobila jakbym
      sprzedala teraz. I co mam sprzedac i isc pod most? Nie czytam wiecej
      takich glupich artykulow!!!!!!!!
      • Gość: plyciarz Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.access.telenet.be 05.04.08, 17:56
        Racja , bania do gory , pseudoeksperci
        napedzaja panike nie wiadomo po co komu gdzie i za ile
        Mieszkanie bylo jest i bedzie towarem
        a jakies fantazje nastolatkow ze mieszkania za pol roku maja byc za
        polowe ceny to sa tylko mokre sny 19 latkow ktorzy nie moga zniesc
        mieszkania z rodzicami,
        na plycie polska zostala zbudowana i deweloperski blichter moze i
        ladniejszy ale jakosc jego wyjdzie za pare lat dopiero
        • Gość: xyz Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.ksknet.pl 05.04.08, 19:56
          Racja, ale nie powiesz mi chyba że świadomość niepotrzebnego wydania
          (pożyczenia od banku) kilkudziesięciu tysięcy złotych jest przyjemna
          i pocieszająca.
      • Gość: 3m Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.08, 11:50
        Ten pośrednik to jakiś ściemniacz. Za 170 000 można mieć teraz 31m na
        Żabiance/Zaspie a nie w Pruszczu. A to w Gdańsku jest raczej praca, nie w
        Pruszczu. Za niecałe 300 000 w Pruszczu można mieć ponad 60m w nowym
        budownictwie ....
        • jeleaous_guy Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 12:36
          Chlopie nie stresuj juz bardziej dziewczyny :-) Niech ma nadzieje.:-))

          29 metrow za 155k w Pruszczu -trzeba byc niezle walnietym.
    • Gość: Gość portalu Czy można wierzyć i ufać doradcom? IP: 80.51.140.* 05.04.08, 20:19
      Zastanawia mnie kim są ci wszyscy tzw. doradcy? Czy oni odpowiadają
      w jakikolwiek sposób za skutki udzielonych przez siebie porad?

      Rok temu mówili ,,kupujcie, bo będzie tylko drożej", a dziś ci sami
      ludzie mówią ,,sprzedawajcie, bo będzie tylko taniej".

      Ci, co ich posłuchali stracili na tym i z każdym dniem będa tracić
      coraz więcej.

      Jeśli np. zanosisz buty do szewca i nie jesteś zadowolona/y z
      usługi, to masz prawo do reklamacji.

      Jeśli kupujesz w sklepie torbę podróżną z gwarancją na rok i po
      miesiącu okaże się, że coś z nią jest nie tak, masz prawo do zwrotu
      pieniędzy, albo do wymiany towaru na wolny od wad.

      To są jednorazowe wydatki rzędu kilku-kilkudziesięciu-kilkuset
      złotych.

      MASZ PRAWO odzyskać swoje pieniądze.

      A co w przypadku doradców/ekspertów pod wpływem których zawiera się
      umowę na kilkadziesiąt lat i na kwotę kilkuset tysięcy?

      Nic. Jesteśmy zdani sami na siebie?

      Doradca za nic nie odpowiada, winny będzie wolny rynek, światowa
      recesja, kryzys w USA, inflacja itp itd?

      A może się mylę? Może gdzieś są banki i doradcy, którzy chcą
      współuczestniczyć w spłacaniu coraz wyższych rat i pomagać swoim
      klientom, których tak zachęcali w reklamach do skorzystania ze
      swoich usług?
    • olias Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 08:00
      Joasiu, nie gniewaj się ale jesteś tak samo mądra jak ten chłoptyś
      który kupił 30-metrową kawalerkę w bloku z wielkiej płyty na Górnym
      Mokotowie w stolicy za pożyczone 300 tys. zł.
      Większosć ludzi kupuje mieszkania po to by w nich mieszkać. Jeśli
      ktoś jest aż tak głupi by kupować wielką płytę w warszawie za taką
      cenę to naprawdę .. czapki z głów. W Paryżu dostałby lepsze. W wielu
      miastach Pl miałby duże, nowe mieszkanie w dobrym miejscu. Albo
      własny dom.
      • Gość: :) Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.chello.pl 06.04.08, 13:33
        Mam akurat wolne 490tys po sprzedazy mieszkania w wielkiej plycie w Warszawie,
        podaj mi namiary na takie fajne mieszkania 60 metrowe w Paryzu, ktore moglbym
        kupic za owe 490 tys. Wtedy ci uwierze :)

        Bo nagminnie ludzie pisza, ze zagranica mozna kupic lepiej, taniej i w ogole. W
        praktyce jest to klamstwo, bo w duzych stolicach europejskich srednio patrzac na
        ceny NIE jest taniej niz w Warszawie. Sa oferty tansze, ale nikt o zdrowych
        zmyslach nie chcialby mieszkac w takich dzielnicach z takimi sasiadami.

        U nas nie ma imigrantow z Afryki, podejrzanych typkow z innych krajow, ktorzy
        robia rozpierduchy jak kiedys na przedmiesiach Paryza, dlatego mieszkanie w
        bloku w Ursusie czy Mokotowie jest pod wzgledem bezpieczenstwa podobne, na
        element mozna trafic, ale jest to malo prawdopodobne. Przedmiesia Paryza znowu
        to w pewnych miejsach w wiekszosci podejrzany element, i tam sa wlasnie te
        mieszkania tansze niz w Warszawie. Ale kto by tam chcial mieszkac?

    • allamen Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 08:22
      Macie racje, kto teraz obniży 30% ma szanse sprzedać, za rok gdy
      ceny w ofertach spadną o 10% będzie to musiało byc 30% od ceny
      przyszłorocznej...
    • Gość: nick Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.icpnet.pl 06.04.08, 08:29
      właśnie, dlaczego ktoś kto kupił dla siebie ma od razu sprzedawać,
      jacyś eksperci spekulanci znowu mieszają
    • ws21 Nie rozumiem. 06.04.08, 08:35
      Czym autor sie marwi i czyim losem sie przjmuje. Dla przecietnego
      Kowalskiego, mieszkajacego w M-x jest dokladnie wszystko jedno czy
      cena jego mieszkania spadnie o 5 czy 50%. On bedzie w nim mieszkal
      az do smierci. A ze na rynku przegra cwaniak, co nie brudzac rak
      chcialby sie na biedakach dorobic?
      To mi z socjalizmu zostalo. Brzydze sie takimi ludzmi. Nic nie mam
      do developerow to ich praca.
      • aron2004 Re: Nie rozumiem. 06.04.08, 08:50
        W Adamowie można obecnie kupić mieszkanie za 1000 zł za m2. Można
        sprzedać mieszkanie w Warszawie, kupić w Adamowie i jeszcze na
        porządną terenówkę zostanie.
        • Gość: Vaterland Re: Nie rozumiem. IP: *.ipact.nl 06.04.08, 09:23
          300 tys zl za 30-m2 kawalerki w wielkiej plycie? To mieszkanie nie jest nic
          warte, a nie 300 tys. Blok i tak rozpadnie sie za pare lat. Kretynow wydajacych
          tyle kasy na nic powinni trzymac w osrodkach dla psychicznie chorych, a nie
          pozwalac im zaciagac kredyty.
          • Gość: remek W wielkiej plycie mieszkam 30lat, powiedz proroku IP: *.chello.pl 06.04.08, 18:42
            kiedy mi sie rozpadnie, bym mogl zawczasu namiot rozbic hahaha
            Glupich nie sieja .... Sprzedawajcie :)
            • Gość: Vaterland Re: W wielkiej plycie mieszkam 30lat, powiedz pro IP: *.ipact.nl 06.04.08, 21:13
              Wielka plyta: smrod, brud i dziadostwo jakich malo. Scianki grubosci kartki
              papieru, uklad pokojow ze snu psychola. Ale jak sie chcialo byc "miastowym" to
              sie bralo. Tylko prosze teraz nie pisac o tym, ze to jest mieszkanie, bo to jest
              buda dla psa.
              • Gość: hekel aan kaas nie prowokuj holendrze od siedmiu bolesci IP: *.access.telenet.be 07.04.08, 18:09
                vaterland , sie pisze przez d , a pozatym to co powyrywalo sie
                szparagi przez 3 miesiace , i co juz ci wielka plyta smierdzi ?
    • kpaxxx Obserwatorzy i analitycy rynku mają dla nich ..... 06.04.08, 08:50
      "Obserwatorzy i analitycy rynku mają dla nich jedną radę: jak najszybsza sprzedaż"

      No tak masowe zastosowanie się do tej rady dopiero by spowodowało niezły spadek
      cen ...
    • Gość: LOL Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.jmdi.pl 06.04.08, 08:58
      "Takie informacje niepokoją Tomasza Gocłowskiego. Kilka miesięcy temu pożyczył w
      banku 300 tys. zł. Kupił za nie 30-metrową kawalerkę w bloku z wielkiej płyty na
      Górnym Mokotowie"

      Ciekawe, że dla ludzi ze wsi największą nobilitacją było(jest) przepłacić pięć
      razy za norę w centrum Warsiawy. Za to można mieć przynajmniej to samo co w
      miejscu skąd się przyjechało - gówn. (psie) na chodniku.
    • Gość: wojtek o. Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 09:38
      OK... artykul raczej na niskim poziomie... ale wyobrazmy sobie
      następujący mechanizm transmisji: stopy procentowe w PLN ida do
      gory -> ten trend sie utrzyma w perspektywie 1-2 lat -> zmniejszy
      sie zainteresowanie kredytami w PLN na korzysc kredytow w CHF i
      prawdopodobnie USD (spadajace stopy %)banki podporzadkowane
      rekomendacji S musza restrykcyjniej liczyc zdolnosc kredytowa w
      walucie obcej i zobligowane są do udzielania co najmniej 10%
      kredytow w PLN -> spada mozliwosc zaciagania kredytow (staja sie
      mniej dostepne) -> spada popyt na mieszkania. Jednocześnie podaż ze
      strony deweloperów bedzie w tym roku na najwyzszym poziomie od lat -
      > podstawowe prawo ekonami - rynek bedzie dążył do równowagi ->
      jedyna taka mozliwość to odniżka ceny. Nalezy pamietac, że rynkiem
      nie steruje jedynie racjonalne ekonamiczne podejscie. Rynkiem
      steruja rowniez emocje. Myślę, że jeżeli komuś puszcza nerwy
      (potencjalne grupy: inwestorzy ktorzy kupili po kilka mieszkan na
      kredyt i beda chcieli ratowac zyski, deweloperzy ktorzy inwestycje
      kredytowali a banki wymagaja splat kredytow) mozemy miec do
      czynienia z duza obnizka cen mieszkan. w dluzszej perspektywie podaz
      dostaosuje sie (obnizy) poniewaz banki niechetnie kredytuja ostatnio
      deweloperow i cena moze po okresie duzej obnizji wrocic do cen
      przypominajacych dzisiejsze.
      Pozdrawiam
    • Gość: B Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.bethere.co.uk 06.04.08, 10:19
      A to was nie boli??

      en.wikipedia.org/wiki/Negative_equity
      Duze zmartwienie na wyspach dla w sumie juz milionów ludzi i tysięcy naszych emigrantów którzy na jesieni kupili mieszkanie na kredyt.

      Za parę lat pojawią sie super oferty kredytowe a tu nie ma jak refinansować bo trzeba doplacic.
    • takinie2 To jest zlodziejstwo bakierow i developerow 06.04.08, 10:22
      Ceny mieszkan byly celeowo napedzane przez mafie bakierskie i
      developerskie, zeby one mogly ukrasc biedakom im mieszkania, kiedy
      ci biedacy zabakrutuja. To wyprobowania metroda bakkierskich mafii
      na calym swiecie. Tu zgubilo USA i zgubi reste swiata.
    • Gość: ania Re: Zmartwienie: mieszkania tańsze IP: *.chello.pl 06.04.08, 10:38
      Też kupiłam małe mieszkanie w Warszawie za absurdalną cenę. Ale teraz chociaż
      spłacam własne. Nawet jeśli moje mieszkanie w przeciągu 2 lat straci ileś tam
      procent na wartości, to ja i tak już zyskałam, bo przez dwa lata na wynajem
      takiego mieszkania wydałabym dużo więcej (za wynajmowanie mieszkania, które
      teraz kupiłam, zapłaciłam razem z moim chłopakiem przez 2,5 roku 30 tysięcy.
      Mieszkaliśmy razem z moja przyjaciółka, więc jeszcze ona dołozyła 15 tysięcy.
      Nie liczę pieniędzy, które płaciłam za wynajem w czasie studiów, bo to już by
      koszmar był). A jak remont zrobię, to już w ogóle luksus bedzie - wynajmowane
      mieszkania raczej rzadko wyglądają dobrze.

      Miałam więc wybór - nie kupić mieszkania i wynajmować następne (a ceny wynajmu
      podskoczyły baaardzo), kupić to, w którym mieszkam (dobra dzielnica, blisko
      pracy, bezpiecznie i dużo miejsc parkingowych), kupić tańsze, ale dalej (czyli
      dojazd do pracy co najmniej godzinę, często brak normalnej miejskiej
      infrastruktury) lub bawić się w budowę domu np. w Wyszkowie.
      Tyle, że ja przez całe życie mieszkałam na 300 metrach kwadratowych (rodzice
      mają dom), moge sobie tam wracać codziennie i pić kawę w ogródku, więc nie
      podnieca mnie to tak strasznie jak tych, którzy wychowywali się w wielkiej
      płycie, a teraz krzyczą "Wielka płyta?? Tylko dom, w wielkiej płycie to wieś
      mieszka". Ja wiedzę minusy domu i jestem za młoda, żeby się w to bawić. I lubię
      wyjść sobie co najmniej raz w tygodniu na piwo z przyjaciółmi, siedzieć do
      późnych godzin nocnych i nie martwić się, gdzie będę spała (bo taksówka z
      centrum do mnie kosztuje ze 20-30 zł).
      Takie artykuły przez 5 sekund mnie denerwują, a potem mogę tylko ze współczuciem
      patrzeć na tych, którzy wynajmują mieszkanie i nie mogą nawet sobie ścian na
      ulubiony kolor pomalować.
      • Gość: corgan kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 11:08
        > Też kupiłam małe mieszkanie w Warszawie za absurdalną cenę. Ale
        > teraz chociaż spłacam własne

        Na ile lat wizięłaś kredyt? Na 30 lat? na 50? No to za 30 lub 50 lat
        to mieszkaie będzie całkowicie Twoje. Do tego czasu - mieszkanie
        należy do banku.

        > za wynajmowanie mieszkania, które teraz kupiłam, zapłaciłam razem
        > z moim chłopakiem przez 2,5 roku 30 tysięcy. Mieszkaliśmy razem
        > z moja przyjaciółka, więc jeszcze ona dołozyła 15 tysięcy

        Czyli przez 30 miesięcy (2*12+6) zapłaciliście za wynajem 45tys. to
        daje 1500zł. Trochę sporo, myślę że moglibyście wynająć coś taniej.

        Ale ok. Rozumiem, że w tym co płaciliście jest już czynsz. Bo do
        spłaty kredytu "własnego" mieszkania doliczasz także koszty czynszu,
        duży jest? Być może koszty wyższych kosztów dojazdu. No a co z
        licznikami? Masz gotowanie na prąd czy na gaz? Bo ja za gaz płacę
        niecałe 30,- na 2 miesiące, ale mieszkałem w mieszkaniu gdzie
        gotowanie było na kuchence elektrycznej i rachunek za prąd oscylował
        wokół 200zł/mies.

        > Miałam więc wybór - nie kupić mieszkania i wynajmować następne
        > (a ceny wynajmu podskoczyły baaardzo),

        Łżesz jak pies dziecko. Przepraszam zresztą psy... Ceny wynajmu w
        Warszawie stoją w miejscu od kilku lat, nie podskoczyły, choć
        GazWyb, developerzy i pośrednicy bardzo lansowali wzrostowy trynd,
        nawet na forach zresztą w stylu "ojej! jak strasznie ceny wynajmu
        podskoczyły, kiedyś wynajmowałam za 1600 a teraz właścicielka żąda
        2500,- Co się stało?"
        • Gość: ania Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 11:26
          Kredyt na 26 lat i wiem, ze mieszkanie jest banku. Ale chociaz mogę sobie w nim
          robić, co chcę,prawda? Ja widze różnicę ogromną, nawet jeśli w razie strasznych
          problemów bank mi mieszkanie zabierze. Po 9 latach wynajmowania mieszkań w końcu
          czuję, że mieszkam jak człowiek i dla mnie jest warto.

          Za 1500 zł (woda w tym była) to na pewno na Mokotowie mogłabym wynająć coś
          tańszego, heh. Już widze, te kolejki się ustawiające do mnie. Ceny wynajmu
          mieszkań od dwóch lat podskoczyły sporo, bo przecież zanim kupiłam mieszkanie,
          rozglądałam się za czymś do wynajęcia. I ręce mi opadły po prostu. Weź może
          pierwszą lepszą gazetę z ofertami mieszkań do wynajęcia i znajdź mi proszę
          mieszkanie dwupokojowe na Mokotowie, z osobą kuchnią, w stanie dobrym, za 1350
          zł (tyle na początku płaciliśmy, z wodą!). Bardzo proszę o link. (u nas
          właściciel podniósł półtora roku temu,a potem zostawił jak jest. I wiem, że w
          innych mieszkaniach, które ma na wynajem, podniósł sporo).
          Czynsz mam w wysokości 320 zł, w tym jest woda (liczniki są).
          Za gaz płacę 15-18 zł za dwa miesiące (gotowanie na gazie, ale woda nie na gaz,
          całe szczęście).
          Za prąd płacę ok. 70 zł miesięcznie (liczniki też są) i to dlatego, że w chwili
          obecnej mieszkamy w 4 osoby w mieszkaniu (razem z nami chłopak przyjaciółki).
          Jak się wyprowadzą (już niedługo) i zrobimy remont, to pewnie zostanie tyle samo
          :) (podwyżki)
          • Gość: ania Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 11:37
            Jeszcze dodam, ze pewnie według ciebie powinnam:
            a) nadal wynajmować i kupić mieszkanie za zaoszczędzone pieniądze w wieku 50-60
            lat, a do tej pory myć się w zagrzybionym prysznicu, przeprowadzać się co 2 lata
            i spać na rozpadających się wersalkach
            lub wynajmować i czekać aż ceny mieszkań spadną (hehe, akurat spadną tyle, jeśli
            w ogóle, ile za wynajem zapłacę)
            b) kupić ziemię w Wyszkowie czy gdzieś tam i dojeżdżać codziennie do pracy
            półtorej lub dwie godziny w jedną stronę - już tak dojeżdżałam, nie było fajnie.
            I na cholerne piwo z koleżankami nie mogłam wyjść przez pół roku.
            c) lub co? Może jakiś inny pomysł?
            • Gość: od Re: kilka uwag IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 12:20
              Aniu,
              czas na matematykę :)
              przy założeniu ze przez 2.5 roku wydalabys na wynajem 20 tysiecy, jestes 20 tysiecy w plecy ok.
              A teraz scenariusz z kupnem mieszkania po 8 tysiecy za metr. które po 2 latach straci na wartosci jakies 25% (a tak będzie)
              powiedzmy ze amsz meiszkanie 40 m kw.
              Czyli jego cena to: 40*8= 320 000
              Po obnizce za 2 lata: 40*6= 240 000;
              W ciągu 2 lat wynajmujac, zaoszczedzasz 80 000. i teraz... odpowiedz sobie na pytanie co jest więcej 20 tysiecy na wynajem czy stracone 80 000 na zakupie?
              Pozdrawiam
              • Gość: ania Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 12:56
                Mam już tyle lat i takie wymagania, że chce mieszkać w lepszym standardzie, niż
                kilka lat temu. Chcę mieć normalną kuchnię, osobną, a nie jakiś aneks (ze
                zmywarką i dobrym piekarnikiem), fajną łazienkę (ładną, czystą, z dobrą pralką)
                i dwa ładne pokoje (żebym miała swój kąt, tak samo jak narzeczony - bo my często
                w domu pracujemy i raz na jakiś czas chcemy się chociaż na chwilę odseparować).
                W chwili obecnej więcej nie potrzebuję, ale jest to moje MINIMUM. Za wynajem
                takiego minimum musiałabym zapłacić co najmniej 1700 złotych (albo i więcej, na
                pewno nie mniej, przyjaciółka płaci 2000).
                Licząc 2,5 roku - wydam 50 tysięcy złotych. I nie pomaluję sobie wszystkich
                ścian, nie dopasuję szafek do mojego wzrostu ani wanny lub prysznica do oczekiwań.

                Nikt nie jest w stanie mi zapewnić, ze ceny mieszkań spadną. Takie teksty
                słyszałam 2 lata temu, rok temu, no i teraz. I jakoś nie spadły, a ja już mam
                dość zycia w takich, a nie innych warunkach. Czy jeśli ja bym się wstrzymała te
                2 lata, wydała 50 tysięcy na wynajem, a ceny by nie spadły, to ktoś super
                doradzający by mi te pieniądze zwrócił? Niestety, nikt, a ja męczyłabym się
                następne kilka lat.

                Takie dobre rady łatwo udzielać, bo udzielającego nic to nie kosztuje.
                Najczęściej taki udzielający nie ma zdolności kredytowej albo odwagi, żeby kupić
                swoje mieszkanie, jest bardzo młody i takiego mieszkania jeszcze nie potrzebuje
                lub od dawna mieszka na swoim i wtedy to jest już taki mądry, że dobrymi radami
                jest w stanie człowieka do grobu wpędzić. Jeszcze nie spotkałam takiego z
                dobrymi radami, który by był w mojej sytuacji.

                Jeśli nawet stracę ileś tam tysięcy (a jaka to strata, jeśli kupiłam mieszkanie
                odpowiadające w 100% moim oczekiwaniom?), to zyskuję względny spokój i
                przyjemność urządzania własnego lokum - ta przyjemność nie podlega wycenie. Tak
                samo, jak męczarnia życia na walizkach i przestawianie kolejnej meblościanki,
                żeby nie rzucała się swoją brzydotą tak strasznie w oczy.

                A juz największa przyjemność, jakiej doświadczam to taka, że już nie muszę
                krzyczeć na mojego kota, żeby nei drapał mebli, nie zrywał tapety i tak dalej.
                Nie dostaję zawału, że oblałam ścianę winem i wybiłam szybę w drzwiach - to
                moje, więc sobie mogę niszczyć, co chcę i przed nikim się nie musze z tego
                tłumaczyć - jedynie przed sobą, heh.
                • Gość: kaaarooll Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 13:59

                  No bo jak ktos jest mlody, wlasnie opuscil akademik to i jemu kawalerka za 900zl
                  przypominajaca wygladem obore wystarczy. Ludzie, starsi, ktorzy sa wychowani w
                  pewnym szacunku do siebie i warunkow w jakich zyja nie zadowola sie takim
                  standardem. I oni maja dylemat, placic 1500-2500zl za wynajem ladnego
                  mieszkania, czy moze lepiej kupic swoje, placic np 300zl wiecej ale zyc jak
                  czlowiek w 21 wieku.

                  Nie kazdemu wystarczy kozetka czy inne stare smierdzace lozko, rozsypujace sie
                  meble, ktore z laski swojej wstawi do mieszkania wynajmujacy, zeby pozniej
                  napisac w ogloszeniu, ze mieszkanie jest kompletnie urzadzone.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Dominik Re: kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 16:28
                    ...i pojawił się nam pan "handlowiec", przynajmniej takiej używa
                    retoryki.
                    1. Nie każde wynajmowane mieszkanie, wygląda jak obora.
                    2. Zakładasz, że ludzie młodzi, po studiach nie są wychowani
                    "w pewnym szacunku do siebie".
                    3. Sugerujesz, że osoba , która nie posiada własnego mieszkania -
                    "nie może żyć jak człowiek 21 wieku".
                    Słaba manipulacja, oj słaba!!!
                    Czasy "owczego pędu" juz się kończą i coraz trudniej znaleźć
                    jelenia - dającego sie nabrać na te "niskie chwyty sprzedażowe"
                    • Gość: kaaarooll Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 16:49
                      Kolejny idiota, ktory w kazdym widzi handlowca czy dewelopera jesli tylko ma
                      inne zdanie na temat obecnej sytuacji.

                      Wynajmowalem w zyciu kilka mieszkan, i zadne, ktore bylo w moim owczesnym
                      zasiegu finansowym (nie wiecej niz 1200zl plus liczniki miesiecznie, a chodzi o
                      lata 2002-2005) NIE wygladalo dobrze. Wiecej mi sie wtedy nie oplacalo placic za
                      mieszkanie, bo za mniej miesiecznie raty kredytu moglem kupic swoje, co zreszta
                      zrobilem.

                      Znam tez studentow, ba, sam sie z nich wywodze i wiem w jakich warunkach
                      mieszkaja w akademikach. To sa OBORY. Jesli ktos przez 5 lat studiow spi na de
                      facto kozetce, czesto pietrowej, to dla niego nawet nedzna klitka 18metrowa
                      bedzie swietnym lokum.

                      Natomiast mozna mieszkac w wynajmowanym mieszkaniu na dobrym poziomie, tylko, ze
                      takie meiszkanie kosztuje miesiecznie conajmniej 1800-2000zl (za 2 pokoje,
                      osobna kuchnie itd.). Ale wtedy te kalkulacje odnosnie relacji kosztow
                      kupno/wynajem sa calkiem inne.
                      Jak Polska dogoni pod tym wzgledem Europe zachodnia, gdzie mnostwo ludzi
                      wynajmuje mieszkania, bo ich nie stac na wlasne, gdzie wynajmujacy bedzie dbal o
                      standard wyposazenia mieszkania, to wtedy pogadamy, poki co jest pod tym
                      wzgledem 3. swiat.

                      • Gość: Dominik Re: kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 18:06
                        ...co za paździerz!!!
                        Nigdzie nie napisałem, że masz coś wspólnego z deweloperami tylko,
                        że korzystasz z haseł rodem ze "Szkolenia dla średnio-zaawansowanych
                        przedstawicjeli handlowych".
                        Twoje obserwacje, nie są obrazem rynku, a ja starsznie nie lubię,
                        jak ktoś próbuje (i to nieudolnie) manipulować rzeczywistością
                        Twierdzisz, że lepiej jest kupić teraz mieszkanie (po średniej
                        Warszawskiej cenie), niż poczekać np. rok na spadek cen?
                        Oczywiście, nie jest pewne czy spadną - ale jest to bardziej
                        prawdopodobne niż to, że cena mieszkań wzośnie lub się utrzyma.
                        • garnek11 Re: kilka uwag 06.04.08, 22:56
                          Przedmowca nic nie twierdzil, podzielil sie swoja SUBIEKTYWNA (zreszta Twoja
                          jest taka sama) opinia. Mianowicie taka, ze z jego doswiadczen wynika, ze jezeli
                          cena kupno/wynajem <=1, to oplaca sie kupowac, bo standard jest inny (lepszy).
                • garnek11 Re: kilka uwag 06.04.08, 22:51
                  Aniu,

                  jestem w podobnej do Ciebie sytuacji. Tez juz pare dobrych lat wynajmuje
                  mieszkania, obecnie nie daje mi to za duzo po kieszeni (300 PLN od osoby za 3
                  pokojowe mieszkanie - 4 osoby w sumie, sami dobrzy znajomi). Ale coraz czesciej
                  zastanawiam sie nad wlasnym M.

                  Z tymze doszedlem do wniosku jakies poltoraroku temu, ze ceny rakietuja w gore
                  jak szalone (mowie o wawie), ze to jest niemozliwe nawet na warszawskie warunki,
                  zeby nie bylo korekty. Kupa moich kumpli z pracy kupila mieszkania na kredyt
                  (czesc zeby spekulowac) i pewnie teraz maja coraz krotsze paznokcie...

                  W kazdym razie zycze powodzenia - przynajmniej masz juz swoje wlasne mieszkanie.
                  Decyzji juz nie zmienisz, a uwazam, ze bez sensu jest sie teraz wycofywac,
                  zwlaszcza, ze w nim mieszkasz (czyli nie spekulujesz). Ceny - na moje
                  ekonomiczne i konsultanckie oko - spadna na 100%, ale to za sprawa spekulantow,
                  co nabrali kredytow i chcieli zyskac na leweragu. I to oni glownie straca, bo i
                  oni tez sie wystrasza korekty (czyt: zaczna sprzedawac).

                  Pozdrawiam
            • Gość: k. Re: kilka uwag IP: *.acn.waw.pl 06.04.08, 12:31
              To ja jeszcze spytam kontrolnie - kupilas mieszkanie na Mokotowie? Nie? To
              dlaczego porownujesz ceny wynajmu w jednej z najlepszych lokalizacji w Warszawie
              z rata za mieszkanie na peryferiach (tak wnioskuje z tekstu, ze taksowka jedzie
              sie 30 minut do centrum)? Ile kosztuje wynajem w okolicy, w ktorej kupilas
              mieszkanie?
              • Gość: ania Re: kilka uwag IP: *.chello.pl 06.04.08, 13:05
                Kupiłam mieszkanie na Mokotowie - mieszkałam w nim przez ostatnie 2,5 roku.
                Taksówka z centrum nie jedzie 30 minut, tylko kosztuje 20-30 zł (nie pamiętam
                dokładnie ile, bo jeśli już wracam taksówką, to z wiadomego powodu,heh).
              • Gość: M Re: kilka uwag IP: 83.238.103.* 08.04.08, 15:06
                Oj faktycznie garnek. A przynajmniej podobny inteligencją.
                Ona pisze, że NIE chce mieszkać na peryferiach, gdzie by miała tak
                daleko i dlatego kupiła mieszkanie. Gdzie, nie wiadomo, ale z tekstu
                wynika, że blisko miejsc, gdzie można żyć, nie wegetować.
          • hayek1 Re: kilka uwag 06.04.08, 12:51
            Nie słuchaj debila, mieszkanie jest przecież TWOJE a nie banku, a jak nawet
            będziesz miała nie wiadomo jakie problemy ze spłatą to możesz sprzedać i spłacić
            bank, a nawet jak sama tego nie zrobisz to bank Ci mieszkania nie "zabierze"
            tylko doprowadzi do egzekucji, czyli sprzedaży na licytacji przez komornika -
            tak samo zresztą, jakbyś miała długi z jakiegokolwiek innego tytułu, z tą tylko
            różnicą, że posiadając zabezpieczenie wpisane do KW bank ma pewność, że go nie
            oszukasz. Na tej samej zasadzie jeśli masz długi to i Twój samochód i biżuteria
            po babci nie jest "Twoja", bo przecież jak będziesz niewypłacalna to wierzyciele
            naślą na nią komornika. Zadziwiające są te wszystkie teksty o tym jak to
            mieszkania kupione na kredyt nie należą jakoby do ich właścicieli. Ani nie ma to
            nic wspólnego z sytuacją prawną, ani nie ma nic wspólnego z sytuacją praktyczną
            - właściciel może z mieszkaniem robić, co chce (przemalować, wynająć, sprzedać -
            różnica tylko w tym, że przy sprzedaży pewnie sporej części ceny nie zobaczy, bo
            pójdzie od razu na spłatę banku). Różnica w porównaniu z wynajmowaniem
            mieszkania jak dla mnie gigantyczna.

            A jeszcze bardziej żałosne są wypowiedzi o "przegranym życiu". Aż czasem nie
            wiem, czy ktoś to pisze na serio czy sobie jaja robi... Ludzie, naprawdę,
            spokojnie, była górka, będzie dołek, przyjdzie znowu górka (i będzie pewnie
            większa od obecnej) i jeśli nie będzie takiego krachu jak w USA, a raczej nie
            będzie, to nikomu włos z głowy nie spadnie. Codziennie śledzenie z wypiekami na
            twarzy cen i zmieniających się jak w kalejdoskopie komentarzy kolejnych polskich
            "ekspertów" od siedmiu boleści zostawmy posiadaczom akcji - posiadacze
            nieruchomości (poza może spekulantami) niech sobie szczęśliwie mieszkają w
            swoich wymarzonych czterech ścianach, a jak je będą chcieli kiedyś sprzedać to
            dostaną za nie dobrą cenę - jak nie za rok, to za dwa, jak nie za dwa, to za pięć.

            I, drodzy szczęśliwi właściciele mieszkań, dyskutując z tymi od "przegranych
            żyć" i "mieszkań należących do banków" miejmy świadomość, że zapewne w 99%
            przypadków dyskutujemy z ludźmi sfrustrowanymi brakiem możliwości kupienia
            własnego mieszkania. To my tu jesteśmy górą.
            • lava71 Re: kilka uwag 06.04.08, 13:01
              "I, drodzy szczęśliwi właściciele mieszkań, dyskutując z tymi ..." oczywiście
              miałeś na myśli tych co kupili za gotówkę lub już spłacili kredyt. Inaczej tak
              jak pisałeś właścicielem jest bank. W tym przypadku "właściciel" nie bardzo
              różni się od tych, którzy nie mają mieszkań ... więcej, taki "właściciel" musi
              codzienni się modlić, żeby nieruchomości co najmniej nie traciły na wartości bo
              w przypadku jakiegoś zdarzenia losowego jego sprzedaż nie pokryje zobowiązań
              wobec banku. Tak więc taki "właściciel" nie tylko, że nie zobaczy całej kwoty ze
              sprzedaży mieszkania ale może nie zobaczyć także swojego samochodu i biżuterii
              po babci.
              • hayek1 Re: kilka uwag 06.04.08, 13:27
                Próbowałem wyjaśnić jak to jest z tą własnością, ale że krótko i zwięźle się nie
                udało, to odsyłam do podręcznika z prawa rzeczowego - będzie tam i o własności i
                o hipotekach na rzecz banków i nie trzeba się będzie dalej kompromitować.

                Bycie kredytobiorcą nie czyni mnie ani trochę mniej właścicielem mojego
                mieszkania niż nie bycie kredytobiorcą. Mam WSZYSTKIE uprawnienia, które mi
                przysługują jako właścicielowi, łącznie z prawem rozporządzania nieruchomością,
                czyli np. sprzedaży. Oczywiście ewentualny kupujący pewnie nie będzie chciał
                mieć hipoteki w KW, więc część albo całość ceny będzie chciał wpłacić
                bezpośrednio bankowi, żeby mieć pewność, że hipoteka zniknie.

                Kredyty, i to często ogromne, mają też np. przedsiębiorcy prowadzący działalność
                indywidualnie lub w formie spółek osobowych (a wśród małych i średnich
                przedsiębiorców jest takich najwięcej). Odpowiadają za te długi całym majątkiem,
                również swoimi domami, samochodami i biżuterią po babci. I wiesz co - wolałbym
                być takim prosperującym przedsiębiorcą z długami (a nie lewarują się długiem
                tylko przedsiębiorcy mało ambitni lub mało... przedsiębiorczy) niż kimś
                przesiadującym na forum i wyliczającym innym ludziom ile z "biżuterii po babci"
                będą musieli oddać jak im się noga powinie, zamiast się wziąć do roboty i
                zarobić na własne M czy dom.

                A tak jeszcze dla pełnej jasności co do obrazu sytuacji:
                - przed "zdarzeniami losowymi" typu ciężka choroba kredytobiorcy najczęściej są
                chronieni ubezpieczeniem na życie;
                - ochrona przed innymi zdarzeniami losowymi w postaci lżejszej choroby czy
                utraty pracy i niemożności znalezienia innej za wynagrodzeniem pozwalającym
                spłacać kredyt, polega na odłożeniu rezerwy na spłatę kredytu na okres ok. pół
                roku do roku;
                - w najgorszym wypadku, jeśli dochodzi do egzekucji z mieszkania i uzyskana cena
                nie starcza na pokrycie całości zobowiązań wobec banku, to zapewniam Cię, że
                żaden bank nie rzuca się od razu na "biżuterię po babci", a nawet na samochód
                kredytobiorcy, tylko próbuje mozolnie wynegocjować dobrowolną spłatę w ratach
                pozostającego długu.

                lava71 napisał:

                > "I, drodzy szczęśliwi właściciele mieszkań, dyskutując z tymi ..." oczywiście
                > miałeś na myśli tych co kupili za gotówkę lub już spłacili kredyt. Inaczej tak
                > jak pisałeś właścicielem jest bank. W tym przypadku "właściciel" nie bardzo
                > różni się od tych, którzy nie mają mieszkań ... więcej, taki "właściciel" musi
                > codzienni się modlić, żeby nieruchomości co najmniej nie traciły na wartości bo
                > w przypadku jakiegoś zdarzenia losowego jego sprzedaż nie pokryje zobowiązań
                > wobec banku. Tak więc taki "właściciel" nie tylko, że nie zobaczy całej kwoty z
                > e
                > sprzedaży mieszkania ale może nie zobaczyć także swojego samochodu i biżuterii
                > po babci.
                • lava71 Re: kilka uwag 06.04.08, 13:42
                  Wybacz ale własność oznacza pełną możliwość dysponowania tym co się posiada.
                  Oczywiście, że możesz sobie robić co chcesz ... łącznie ze sprzedażą. Tyle, że
                  pieniądze, które uzyskałbyś ze sprzedaży wciąż będą własnością banku, który Ci
                  je pożyczy. Dopóki nie spłacisz ostatniej złotówki zaciągniętego kredytu, dopóty
                  pożyczone pieniądze nie są Twoje. I nie ma co tu wnikać w mądre książki ... tą
                  zasadę określa stare prawo własności, obowiązujące jeszcze w czasach gdy ludzie
                  nie umieli pisać.
                  Jak byś nie doczytał mojego posta na temat spadku cen to nie jestem przeciwny
                  kredytom inwestycyjnym, które mają na siebie zapracować. To jest chyba jeden z
                  przypadków gdy wzięcie kredytu jest uzasadnione ... po to żeby te pieniądze
                  pomnożyć. Co innego kredyty konsumpcyjne ... to są złem najgorszym i praktycznie
                  powinny nie istnieć. To właśnie one sprawiają, że można spełnić powiedzenie
                  "zastaw się a postaw się". Kredyty hipoteczne są formą kredytów konsumpcyjnych,
                  które dodatkowo niszczą rynek nieruchomości powodując wzrost cen.
                  • hayek1 Re: kilka uwag 06.04.08, 14:27
                    Wybacz, nie chcę być nieprzyjemny ani rozpoczynać jakiejś pyskówki, ale prawda
                    jest taka, że to co piszesz jest strasznym bełkotem zarówno z punktu widzenia
                    prawa jak i ekonomii.

                    Z punktu widzenia prawa:

                    Jeszcze raz powtarzam - własność to własność, długi to długi, a hipoteka to
                    hipoteka. Wszystko to są pojęcia stare jak świat, choć pojęcie hipoteki
                    starożytni pewnie wymyślili odrobinę później niż naturalne już zapewne dla
                    neandertalczyków prawo własności. To, że ktoś ma długi, nawet zbliżone do
                    wartości aktywów, nie oznacza, że nie ma niczego, co jest jego własnością. Wielu
                    całkiem zamożnych ludzi prowadzących własne firmy roześmiałoby Ci się w twarz na
                    taką sugestię. Jeśli rzeczywiście tak uważasz to Twoje wyobrażenie o prawie jest
                    od prawa bardzo dalekie.

                    Trochę mniej oczywiste dla laika jest to, że pieniądze, które pożyczasz z banku
                    również są od początku Twoją własnością. Kredyt rodzi jedynie zobowiązanie do
                    zwrotu pożyczonej kwoty na warunkach określonych w umowie kredytowej. Jeżeli
                    sprzedasz komuś mieszkanie z hipoteką (co wymagałoby oczywiście natrafienia na
                    wyjątkowego frajera), pieniądze które za nie dostaniesz również są Twoją
                    własnością. Wciąż masz jedynie zobowiązanie do spłacania bankowi rat.

                    Z punktu widzenia ekonomii:

                    Stwierdzenie, że kredyty hipoteczne są "złem najgorszym", "nie powinny w
                    zasadzie istnieć" i "niszczą rynek nieruchomości" jest, niestety, każde z osobna
                    całkowitą bzdurą.
                    Oczywiście wpadanie przez niektórych ludzi (szczególnie tak jak w USA) w spiralę
                    wszelkich długów, od kredytów hipotecznych po rozliczne karty kredytowe, jest
                    karygodne. Natomiast zaciąganie kredytów hipotecznych na mieszkania przez
                    młodych, zdrowych, odpowiedzialnych ludzi posiadających solidne wykształcenie
                    i/lub umiejętności, jest jak najbardziej wskazane, pożądane i naturalne, i
                    zawsze takim będzie, gdyż nigdy przeciętny młody człowiek, nawet ze świetną
                    pracą, nie będzie w stanie z samej tej pracy w rozsądnym czasie odłożyć
                    pieniędzy na mieszkanie pozwalające mu żyć z rodziną w normalnych warunkach.
                    Może będzie to możliwe kiedyś, jak domy będą budowane przez maszynki do
                    budowania domów, które będą je produkować w kilka sekund za naciśnięciem
                    guziczka, z materiałów pozyskanych z powietrza i energii słonecznej... Ale na to
                    się na razie nie zanosi. Do tego czasu będą istnieć kredyty hipoteczne i do tego
                    czasu będą uczyć studentów na zajęciach z ekonomii, że młodość jest czasem kiedy
                    kredyty się zaciąga i spłaca, a dojrzałość i starość jest czasem, kiedy kapitał
                    się akumuluje i przekazuje potomnym. I choć niewątpliwie lepiej jest długów nie
                    mieć, niż je mieć, to nie ma w kredytach hipotecznych nic złego, a wręcz
                    przeciwnie, dzięki temu miliony ludzi mogą normalnie i szczęśliwie żyć z
                    rodzinami "na swoim" a nie gnieździć się latami z rodzicami.

                    Cała sztuka oczywiście w tym, żeby nadzorować banki i udzielanie kredytów w taki
                    sposób, aby ludzie nie zaciągali długów co do których z góry można się
                    spodziewać, że będą mieli kłopoty z ich spłatą. Tak się niestety stało w USA i
                    to jest oczywiście złe, no ale to już osobny temat.


                    lava71 napisał:

                    > Wybacz ale własność oznacza pełną możliwość dysponowania tym co się posiada.
                    > Oczywiście, że możesz sobie robić co chcesz ... łącznie ze sprzedażą. Tyle, że
                    > pieniądze, które uzyskałbyś ze sprzedaży wciąż będą własnością banku, który Ci
                    > je pożyczy. Dopóki nie spłacisz ostatniej złotówki zaciągniętego kredytu, dopót
                    > y
                    > pożyczone pieniądze nie są Twoje. I nie ma co tu wnikać w mądre książki ... tą
                    > zasadę określa stare prawo własności, obowiązujące jeszcze w czasach gdy ludzie
                    > nie umieli pisać.
                    > Jak byś nie doczytał mojego posta na temat spadku cen to nie jestem przeciwny
                    > kredytom inwestycyjnym, które mają na siebie zapracować. To jest chyba jeden z
                    > przypadków gdy wzięcie kredytu jest uzasadnione ... po to żeby te pieniądze
                    > pomnożyć. Co innego kredyty konsumpcyjne ... to są złem najgorszym i praktyczni
                    > e
                    > powinny nie istnieć. To właśnie one sprawiają, że można spełnić powiedzenie
                    > "zastaw się a postaw się". Kredyty hipoteczne są formą kredytów konsumpcyjnych,
                    > które dodatkowo niszczą rynek nieruchomości powodując wzrost cen.
                    • lava71 Re: kilka uwag 06.04.08, 14:52
                      Rozumiem, że jesteś sfrustrowany całą ta sytuacją ale pamiętaj aby zawsze
                      odnosić się do wypowiedzi a nie jego autora. Słowa takie jak "bełkot" określają
                      miejsce skąd się pochodzi i w jakim środowisku się dorastało. W Twoim przypadku
                      lepiej było by to ukryć.
                      A wracając do tematu...
                      śnij dalej, że to co pożyczasz to Twoje i że życie na kredyt jest cool i trendy.
                      Kredyty konsumpcyjne są złe i niestety Twoje zaklinanie rzeczywistości nic tu
                      nie pomoże. Kredyty hipoteczne w części też się klasyfikują do takich ponieważ
                      "podnoszą" obecny poziom życia w oparciu o przyszłe dochody. A jeżeli nie
                      rozumiesz jak wpływa zwiększanie popytu poprzez zdolność kredytową na ceny
                      nieruchomości to cofnij się wstecz o kilka lat i porównaj poziomy ówczesnych cen
                      z obecnymi. Następnie zbadaj o ile wzrosło średnie wynagrodzenie w tym czasie i
                      jak wzrosło zadłużenie polskiego społeczeństwa. Ceny nieruchomości nie wzrosły
                      same z siebie ... to kupujący, którzy nagle uzyskali dostęp do gotówki tak
                      podbili ceny. Co z tego, że zrobili to po obejrzeniu kilku reklam w TV jak to
                      uśmiechnięty pan z panią wychodzą z banku i mówią, że wreszcie rozwiązały się
                      ich wszystkie problemy życiowe.
                      Pozdrawiam.
                      • hayek1 Re: kilka uwag 06.04.08, 15:18
                        Niestety mam to do siebie (i jest to, owszem, związane ze środowiskiem, w którym
                        dorastałem), że czym mniej o czymś wiem, tym mniej o tym mówię, a jak nie wiem o
                        czymś prawie nic, to nie mówię nic. Dlatego mam niski poziom tolerancji na
                        wypowiedzi, które świadczą o tym, że ktoś ledwo wie, że coś dzwoni, a co dopiero
                        w którym kościele. Stąd słowa w rodzaju "bełkot" - sorry.

                        Tak, wzrost cen jest niewątpliwie spowodowany tym, że więcej ludzi ma dostęp do
                        gotówki z kredytu. A także tym, że więcej ludzi dobrze zarabia. Czy to są rzeczy
                        złe? Raczej nie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że spadek inflacji i
                        unormalnienie stóp procentowych w Polsce per saldo zwiększyło dostępność
                        mieszkań, gdyż w czasach, gdy mieszkania kosztowały 60 i więcej % mniej, ich
                        dostępność dla kogoś bez "wkładu własnego" była żadna. W miarę tani i
                        odpowiedzialnie udzielany kredyt per saldo (a więc uwzględniając nawet wzrost
                        cen) zwiększa, a nie zmniejsza dostępność mieszkań i powoduje, że stać na nie
                        nawet osoby bez kapitału od bogatych tatusiów, za to z wykształceniem i solidnym
                        zawodem, dzięki któremu większość z nich upora się ze spłatą i to znacznie
                        szybciej niż te 30 lat.

                        Zaciąganie kredytów mieszkaniowych może się jawi w Polsce jako coś "trendy", jak
                        to określiłeś, ale to nie dziwi, gdyż jest to dla nas wciąż nowość, a nie
                        normalność, tak jak gdzie indziej. Również nienaturalny ostatnio wzrost cen
                        nieruchomości w Polsce wykrzywia perspektywę Polaków w zakresie kredytów
                        hipotecznych, ale i to minie...
                        Pozdrawiam.

            • Gość: yogi Re: kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.08, 16:09
              W 100% popieram! Jedna z mądrzejszych wypowiedzi na tym forum...
          • Gość: AntyPolityk Żal mi Ciebie IP: *.chello.pl 06.04.08, 21:17
            Dlatego że:
            - należysz do ludzi którzy pędzą owczym pędem nie zastanawiając się co i
            dlaczego, a później dorabiasz sobie do tego teorie
            - gdybyś jeszcze przez rok wydała 20 tyś na wynajem, kupiłabyś sobie mieszkanie
            o jakieś nawet 100-200 tyś taniej, a tak masz jakieś gó.. które nazywasz swoim,
            które prędzej czy później okaże się za małe, z tymże będzie ci ciężko zmienić na
            większe, bo wartość kredytu która będzie do spłacenia będzie przekraczała
            wartość twojego mieszkanka.
    • Gość: true Kolejna kryminalna prowokacja GW IP: *.bredband.comhem.se 06.04.08, 10:40
      To jest skandal. Gazeta po raz kolejny nakręca. To jest ewidentna manipulacja
      rynkiem. Poza tym....JAKICH SPECJALISTÓW gazeta cytuje? Skoro nie ma nazwisk to
      jakim prawem pisze się, że WARTO SPRZEDAĆ?



      Oj będzie się działo.
      • Gość: ano Re: Kolejna kryminalna prowokacja GW IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.08, 17:58
        Logika artykulu jest dosyc prosta. Mieszkania w wielkiej plycie sa nic nie
        warte, tylko kupujac nowe mieszkanie od dewelopera nie stracisz. Jeszcze lepiej
        - sprzedaj mieszkanie w plycie i kup nowe mieszkanie.
        Trudno juz forsowac teze "kupuj, bo taniej juz nie bedzie", to przynajmniej
        "kupuj nowe u dewelopera, a nie stracisz". Przy olbrzymich zyskach deweloperow
        oplacic dziennikarzyne za artykul ratujacy te olbrzymie zyski znowu nie taki
        problem.
    • adamalysz Do pierdla 06.04.08, 10:44
      Za artykuly tak bezczelnie lekcewarzace inteligencje czytelnika powinny byc
      wyroki. Co? Zebrala sie znowu ekipa i próbuje nakrecic fale sprzedazy? 10-15%
      spadku w ciagu najblizzych lat! Ekspert NIE ma watpliwosci! Hehe!!
      Sprzedac jak najszybciej zeby stracic mniej!!
      Powinniscie za takie herezje siedziec wszarze. A głupi lud to kupi.
    • pynky Zmartwienie: mieszkania tańsze 06.04.08, 11:15
      tylko w swoich komentarzach zostawcie pana tomasza, to postać całkowicie
      wymyślona, i pogódźcie się z tym ze artykuły są marne, ale za to jakie
      sensacyjne, "sprzedawajcie teraz drozej nie bedzie" i "rok temu kupujcie teraz
      taniej nie będzie"
      na zwykłą analizę możliwych czynników wzrostu i spadku cen które teraz zaczynają
      dominować na rynku szkoda czasu, no ale to wiązałoby się z pracą wykonaną przez
      dziennikarza, trzeba byłoby posprawdzać wszystkie dane z rynku nieruchomości,
      rynku budowlanego. Lepiej wyssać artykuł z palca, napisać ze bedzie spadać o 15%
      i zapytać jakichś grajków z doradztwa.
    • Gość: normalny Zmartwienie dla spekulantów, baków, deweloperów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.08, 11:20
      Od dłuższego czasu ten artykół opisany jest biorąc fakty z
      rzeczywistości.
      Napisany w łagodnej wersji co do spadku cen mieszkań w przyszłych
      okresach , miesiącach, latach.
      Spadek dopiero się rozkręca to dopiero odwrócenie trędu. Ceny spadną
      przynajmniej o 30-40%, a może i więcej w okresie 1 do 2 lat.
      Przedmówca pisał że ceny mogą powrócić do poprzedniego poziomu po
      jakimś czasie, tylko jakim? Trzeba uwzględnić że takie chwyty
      kupujcie będzie tylko drożej mogą się nabrać ludzie którzy tego nie
      przeżyli czyli dzisiejsi 10-15 latkowie - oby to ich nie spotkało?
      Dalej wysokie stopy procentowe mogą utrzymać się więcej niż 2 lata,
      może i 10 lat i więcej, przecież banki naiwnych złapali w kajdany
      kredytu, a teraz spadki obrotów sprzedaży kredytów bankowych
      rekompensują sobie wzrostem stóp pracentowych i wpływają wyższe raty
      do banków.
      Takich naiwnych złapać najlepiej przy niskich stopach
      procentowych,panice na rynku, a gdy już klientów- niewolników jest
      dość podnosi się stopy procentowe.
      Owszem ceny teraz spadną, ale to niemoralne tak manipulować cenami.
      z tego wniosek że państwo powinno się tym zająć i ceny mieszkań
      musza wynikać z rzeczywitych kosztów budowy + normalna marża
      deweloperów 10-20%.
      Banki powinny przydzielać kredyty tylko wówczas gdy klient posiada
      wkład własny na minimum 20% mieszkania. Bo w innym przypadku ceny
      nieruchomości zawyżają ci co nie mają pieniędzy i niewiele
      przepracowali dla gospodarki a biorąc kredyt na 100 - 130% wartości
      nieruchomości wpywają negatywnie na rynek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka