Gość: hamyngja Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.zone2.bethere.co.uk 24.02.09, 21:05 Gdzie te debile jadly snaidania za 5o funtów w pubie- tam mozna za tyle zjesc obiad na 4 osoby- a zarobki tez nieciekawe- dobry hydraulik tyle wyciaga- najbardziej szkoda mi, ze juz nie ma na koszule po 150 funtów- musi sie przerzucic na gotowe po 30, biedaczek- a ogolnie dobrze spekulantowi- mieszkanie na Chelsea za 0.5 mln to tez nora na tamtejsze standardy- dobra chata to ponad 1.2 mln. Odpowiedz Link Zgłoś
kutzowesz Portugalia zamiast Bora Bora 24.02.09, 21:18 Bardzo mi ich żal,nie śmiejcie się naprawdę mi ich żal,nie będę mógł zasnąć.PO-dobno w ostatnim miesiącu przez to ,że nie mamy euro pracę straciło w PO-lsce 160 tysięcy ludzi a zarabiali tylko 200funtów miesięcznie,to wina Kaczyńskich ,oczywista oczywistość dla P- rzestępczej O-rganizacji PO-myleńców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakus Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.236.spine.pl 24.02.09, 21:29 Trzeba było glomby oszczedzac a nie robic z siebie bogaczy macie nauczke frajerzy nowobogaccy !!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nawyk Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.09, 21:36 Ludzie, za co wy się tak wszyscy nawzajem nie lubicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: snoop Portugalia zamiast Bora Bora IP: 81.170.125.* 24.02.09, 21:56 pracuje w city od kilku lat w bank.inw. i nawet wsrod osob na stanowiskach managing director / vice president (100k+ podstawowej pensji), jakos nie zauwazylem takiego "hulaszczego" trybu zycia jak opisywany przez kolegow z artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wacek Re: Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.fbx.proxad.net 24.02.09, 22:03 To faktycznie raj w tym Londynie. Ja tez jestem zagranica. Zarabiam 1523 € miesiecznie na budowach i utrzymuje zone z 3 dzieci w wynajetym mieszkaniu na przedmiesciach. Wakacje? zamiast portugalii i bora bora wybieram mazurskie wsie. 20 tys na lape? odrazu bym sie pisal. Tylko moj tekst jest prawdziwy w odroznieniu od bajek wymyslonych przez autora artykulu Odpowiedz Link Zgłoś
wybitniemadry daliscie przyklad kilku polskich idiotow 24.02.09, 22:28 osobiscie wyslal bym tych dupkow do kopania rowow, to debilni szpanerzy z polski, kase mozna robic wszedzie, zycie na zachodzie to normalnosc o ktorej pismak nawet nie mruknal, podajac tylko przyklady patologii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: naduchu Masz rację - niewracaj do polskiego bagna !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.09, 22:44 Przeczekaj i ciesz się życiem ,a dzieci niech wychowują się w normalnych warunkach bez polskiej mentalności !!! Powodzenia !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szary gość Jakoś mi ich nie żal IP: 83.13.74.* 24.02.09, 23:05 Ciekawe dlaczego. Rozpuszczone, zblazowane bachory Odpowiedz Link Zgłoś
negative_pole OMFG pisza o mnie w Gazecie LOL 24.02.09, 23:29 Hehehe - 300 polakow w City? U mnie w banku na moim pietrze pracuja co najmniej 4 osoby z PL nie liczac cateringu, ochrony i recepcji. Nie wiedzialem ze to jakies wielkie halo - mieszkanie za 450 tys - moje kosztowalo 330 tys, jak na Londyn to srednie ceny. Na Bora Bora nie bylem, ale bylem w Bombaju na sylwestra, na Bali na plazy i w wiosce Beduinow w Maroko (a moze Tuaregow? nie pamietam) - tez na B hehehe. Do 50tys rocznie tez mi troche brakuje - nawiasem mowiac 50tys to zadna rewelacja dla kogos kto skonczyl Eton i np. Oxford... Prace na razie mam, ale nie wiadomo jak dlugo - na szczescie to Londyn, cos sie zawsze znajdzie, a za kilka-kilkanascie miesiecy credit crunch sie skonczy i bedzie tylko lepiej! God save the Queen! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roch A ja zarabiam więcej w miesiąc niż Ty w rok, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.09, 00:40 dom z bali w Zakopanem kupiłem żonie na rocznicę ślubu (za gotówkę), mogę sobie pozwolić na wszystko (a te Twoje wyjazdy, to tania masówka dla ubogich). Przyznam natomiast, ze garniturów i koszul na miarę nie szyję, wystarczą mi dobre gatunkowo gotowe, na szczęście nie muszę się dowartościowywać w ten sposób, bo to takie typowe dla takich jak Ty bogatych od wczoraj. I siedzę sobie w Polsce, mam swoją firmę, nikogo słuchać nie muszę, nikt na mnie krzywo nie patrzy. I mam jedną zasadę, nigdy nie słuchać doradców finansowych. Dadzą wam trochę większe pensje i wydaje się wam, ze jesteście najbogatsi na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
tak_bywa Portugalia zamiast Bora Bora 24.02.09, 23:44 Jak czytalam te "wspominki", to od razu przypomnialy mi sie czasy, o ktorych Ci mlodzie ludzie nic nie wiedza, a mianowicie; "najazd" na Śląsk dziesiatek tysiecy mlodych ludzi z najbardziej "zapadlych" wsi i miasteczek, ze wszystkich zakatkow Kraju. Dostawali wowczas prawie bezplatne zakwaterowanie w hotelach robotniczych. Jak na ich warunki pensje rownie niebotyczne (w porownaniu z ich zarobkami w miejscu zamieszkania) i jak w przypadku tych mlodych ludzi, zachlystywali sie tym bogactwem. Jedni oszczedzali na wyposazenie mieszkania (ktore w porownaniu z miejscowymi dotawali blyskawicznie) a inni chlali na umór. Z daleka od swoich rodzin, wiekszosc z nich bezmyslnie marnotrawila swoje ciezko zarobione pieniadze na zabawy i szpanowanie. A jak nastaly "nowe" czasy i likwidowano hotele robotnicze byl jeden placz i zgrzytanie zebami bo znaleźli sie na bruku. Ale w koncu to byl ich wybor, byli dorosli, wiec mi ich nie zal, tak jak mi nie zal tych mlodych, ktorzy zamiast odkladac na "czarna godzine", szpanowali a teraz placza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czarli.Night. good for them ! thebill zawsze bendzie thebill ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.09, 00:22 good for them ! thebill zawsze bendzie thebill ! mysleli, ze przezyjoom swoje zycie w blasku i chwalee ... totem myslal i sie zeszczaal ... te ih domy lokale bale i pszyyszyfani znajomkowie ... zero refleksjii ze cos ktos robil zle niegodnie nieetycznie nieuczcciwie ... nieh poczujoom jak to jest byc na dnie ... dzieki takim cfaniakoom bankowym zle czasy soom ... chciwosc zachlannosc ... czyzto nie grzechy ludzkie ... nie mnie oceniac maja co chcieli ... zycie daje w kosc ... Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Portugalia zamiast Bora Bora 25.02.09, 00:29 Fajny artykul o dobrych czasach. I fajne zawistne posty na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goscUSA Re: Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.itt.com 25.02.09, 00:34 mysle ze nie jest tak duzo zawistnych tylko ten bullshit, wiesz, ludzie naprawde wiedza jakie sa realia, jak tak scisnac to moze zostanie 10% prawdy a reszta to gowno Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: Portugalia zamiast Bora Bora 25.02.09, 01:47 Ale sie ludzie tymi 90% bullshitu niezle podniecaja: "jest i chytrosc, chciwosc, nieumiarkowanie ..." "oni czynili niegodnie, zle i nie widza swojej winy..." He he he. Fajny artkul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czarli.Nocom jakih dobryh czasah ? co ty ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.09, 00:37 jakih dobryh czasah ? co ty ? nie oceniam ih bo to poraha byc takim jak oni ... jest cos takiego jak uczciwosc, prawda, umiarkowanie ... jest i chytrosc, chciwosc, nieumiarkowanie ... oni czynili niegodnie, zle i nie widza swojej winy ... mozna robic kase, zyc godnie, miec spokojne sumienie ... wszystkiego ze soba nie zabierzesz ... a noce sa ciezkie ... juz to wiedza ... nie wiedzieli, ze zycie daje w kosc ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sniadanie za 50Ł Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.cable.ubr15.nmal.blueyonder.co.uk 25.02.09, 00:52 w pubie? Chyba gosciu wychylal do sniadanka butelke Jacka Danielsa:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pony Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.ntlworld.ie 25.02.09, 02:03 Gardzi pracą za 20 tyś. miesięcznie. Przez takich chciwych skur..... mamy obecny kryzys. Mam nadzieję, że tych wszystkich "ekonomistów" po studiach zaocznych nikt już więcj nie zatrudni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YOGI Zmyslona tresc artykulu IP: *.brnt.cable.ntl.com 25.02.09, 04:07 przeciez na pierwszy rzut oka widac, ze te wynurzenia niby dwoch roznych osob sprokurowala jedna i ta sama. I napisane zostaly one w mysl zasady "co to taki gosc z city w dobie kryzysu powie jak go zwolnia" Odpowiedz Link Zgłoś
karnacja Z Pago Pago do Baden-Baden z Saatchi & Saatchi. 25.02.09, 06:17 Z olbrzymim zainteresowaniem czytany artykul ku przestrodze i pokrzepieniu serc musnietych obecnym kryzysem w Londynie. Do Anglii mam nastawienie ambiwalentne. Nie poparli nas od poczatku w wojnie-wojnie ale pozniej juz sprawowali sie lepiej. "Bez trudu" udzielali polskim bankierom inwestycyjnym w City kredytow w wysokosci pol miliona funtow (klakow) przez telefon. Szczegolnie tym ze znanego powszechnie Uniwersytetu Poznanskiego. A moze z UAM. Tutaj maja u mnie plus. Polski bankier inwestycyjny ocieral sie o Ich Lordowskie Moscie i jadl obfite sniadanie w pubie! Na przedluzony weekend lecial na Bora Bora lub Pago Pago. Polak, oczywiscie, potrafi! Smutne jest to, ze teraz gdy wszystko walnelo o glebe ksiaze Andrew-Andrew przechodzi na druga strone Baker Street gdy zobaczy mlodego polskiego bankiera inwestycyjnego z domu Merrill-Merrill. Jeszcze smutniejsze jest to, ze Ich Lordowskie Moscie nie odbieraja telefonow od swoich wczesniejszych polskich kumpli "po pubie". It is a damn (bloody) shame! Najwidoczniej wstydza sie swoich bylych kolegow w przetartych garniturach Armani. W miare uplywu czasu opowiesci o zyciu Polakow w City beda obrastaly w legende. I od czasu do czasu bezkompromisowy dziennikarz z GW wyslucha placzacych emigrantow z Anglii wspominajacych jedwabne zycie otulone w aksamit i przykryte satyna. Ja tez mialam podobnie. Z przejezdzajacej londynskiej karety wypadla bezowa torebka. Podnioslam i otworzylam. Wewnatrz bylo pare tysiecy funtow (szterlingow) i angielska legitymacja ZUS-u starszej sympatycznej pani o imieniu Elzbieta-Elzbieta. Zanioslam torebke pod wpisany w legitymacji adres i oddalam zgube zaplakanej milej pani. Z wdziecznosci pomogla mi zalatwic kredyt i mieszkanie w ekskluzywnej dzielnicy Almost Buckingham Place. Zalatwila mi nawet prace u Romana Abramowicza w klubie Chelsea czy jakos tak. Do konca 2008 mialam cudowne zycie. Ale teraz sie skiepscilo. Stracilam mieszkanie i prace. Nie moglam juz raz w tygodniu zrobic puku-puku i wpasc na herbate do Elzbiety-Elzbiety. Wrocilam do rodzinnego Qutna i zaraz pojde ustawic sie w kolejce do PUP-u. Byc moze kiedys opisze swoje londynskie zycie. Moze nawet w GW. Moze nawet pojawi sie w GW w dniu pierwszego kwietnia. Moze nawet zaloze portal "Qutno by night". What a life! Life is a bitch. And then you die (or dye :). Ocierajac sentymentalna lze pozdrawiam czytelnikow, byla angielska karnacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acomitam Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.09, 08:02 Ależ zupełnie nie żałuje tych ludzików. Pracować w finansach nie dostrzegac jak to się może skończyć. Dac g...szmal do reki to nie wie co z nim zrobić. Niech teraz wcina sucha bułke jak jest głupi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 11.9 Portugalia zamiast Bora Bora IP: 195.242.183.* 25.02.09, 09:07 Nie kumam wydajac 200 funtow na sniadanie i kolacje dziennie to wychodzi 4400 miesiecznie, 50 000 funtow rocznie bez weekendow i obiadow - dalszy komentarz jest zbedny. Jak zwykle mocno podrasowane te artukuly, zeby nie powiedziec sciemnione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polak w DE Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.hochtief.de 25.02.09, 11:46 Artykul nie do konca jest zmyslony, tylko troche podrasowany. 50k funtow + premia (nastepne 50 do 80k) to zarobki z dolnej polki w City. Ludzie na dobrych stanowiskach z doswiadczeniem dostawali 100k + bonus 100/150k. O ile pensja bazowa, szczegolnie na warunki londynskie, jest w 100% uzasadniona, to 100-200% bonusy pojawily sie w City od niedawna (od jakiegos 1998 roku) i byly skutkiem (a moze raczej przyczyna) baniek spekulacyjnych. Sniadanie za 50 funtow da sie zjesc, ale pewnie nie codziennie. Chlopaki placza jednak pewnie teraz to nie stac ich na takie sniadanie nawet raz w miesiacu. Odnosnie domu w Chelsea, w artykule podano, ze chlopaki braly 450k kredytu, wiec cena mogla byc troche wyzsza np. 600/700 k, za co i tak w tej okolicy mozna kupic max kawalerke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emdi Portugalia zamiast Bora Bora IP: *.chase.com 25.02.09, 17:42 Ten artykul to brednie. sa dwie mozliwosci, albo jego autor jest hochsztaplerem, ktory skasowal stawke za wierszowke i wymyslil ten tekst, albo jest naiwniakiem, ktory spotkal dwoch niedowartosciowanych i zakopleksionych pseudo-cwaniakow, ktorzy naopowiadali mu bajek. Mieszkam w Londynie, pracuje w City w jednym z najwiekszych bankow inwestycyjnych na swiecie. Znam bardzo wielu Polakow pracujacych w Citi bo czesto sie przy roznych okazjach spotykamy i nigdy o tych dwoch gosciach nie slyszalem (dziwne), co wiecej, pytalem znajomych z innych bankow (przesylamy sobie tego typu artykuly zeby sie posmiac - spory ich wysyp ostatnio zaobserwowalem) i tez nikt ich nie zna... Po drugie, nawet gdyby tych kolesi faktycznie bylo stac na takie wydatki jak opisuja, to kto do cholery jada sniadania w pubach?? I co to musi byc za sniadanie jesli kosztuje 30 funtow? nie wiem czy w okolicy mojego banku jest jakies miejsce, w ktorym ktokolwiek wydaje tyle na sniadanie (no chyba ze zjada ze 20 jajek). Kolacja za 100- 150 funtow (rozumiem ze za osobe) to tez trudny wyczyn, nawet w dobrej restauracji (no chyba ze wypija sie co wieczor kilka butelek wina - moze stad wlasnie tyle bredni w tym artykule). A juz 30 funtow za drinka? W jakim klubie? chetnie bym sam do takiego poszedl, z ciekawosci... Bywalem tu w naprawde drogich klubach ale nigdy nie spotkalem sie z tak drogimi drinkami... Duze mieszkanie w Chelsea za 450tys funtow? hahahaha - tyle kosztuje wcale nie za duze mieszkanie na mokotowie dzisiaj wciaz... na Chelsea za taka cena jak ktos slusznie powyzej zauwazyl moznaby moze wykupic miejsce parkingowe... Na koncu jeszcze chcialem tylko sie odniesc do licznych pod tym artykulem komentarzy odnosnie pracy w banku inwestycyjnym. Przykro mi czytac niesprawiedliwe uwagi ignorantow, ktorzy najwyrazniej w ogole nie rozumieja genezy i przyczyn obecnego kryzysu. Bankowosc to sfera gospodarki, ktora w wielu krajach generuje bardzo duze udzialy w ich PKB. stoja za tym tysiace bardzo zdolnych ludzi, ktorzy bardzo ciezko pracuja i dlatego sporo zarabiaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Puszkin Portugalia zamiast Bora Bora IP: 62.69.220.* 25.02.09, 19:12 co za pieprzony dupek obraża Portugalczyków Odpowiedz Link Zgłoś