Dodaj do ulubionych

Literat Kowalski pozostał bez honorów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 23:36
NACZELNY MA NAPRAWDĘ RACJE!
Obserwuj wątek
    • Gość: mam dość Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.chello.pl 31.08.06, 23:55
      Jak to nie jest bezsensowne opluwanie to co??? Kuronowi przypomina sie flirt z
      komunistami z lat 50-tych, a potem rozmowy z SB, Herbertowi też spotkania ze
      smutnymi panami. Grass ma oddać tytuł bo jako dziecko zamusztrowali go do SS!!!
      Myslę, ze Kowalskiemu chodziło nie o porównywanie się z tymi osobami w sensie
      twróczości, ale pewnej metody z jaką się dziś z nimi postępuje. Jako redaktor
      masz prawo komentować, ale mógłbys też o to Kowalskiego zapytac. No, ale po co?
      Przecież łatwiej jest dołączyc sią od rzucajacych błotem. To takie modne,
      podobnie jak robienie z braci Kowalczyków bohaterów...
      • Gość: H. Onorny Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.09.06, 00:26
        Pęd do honorowania obywateli nie słabnie. Uwazam, ze Friedrich Wochenende to
        lepszy kandydat niz Hans Schmidt taki czy owaki.
        • Gość: prąd Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 09:39
          zaskakujący by nie powiedzieć obrzydliwy komentarz redaktora.kiedyś było
          przebaczamy i prosimy o przebaczenie,przypomnę, skierowane do ludzi ktorzy tak
          sie mają do uczestników PRON, jak mrówka do karety.O wielkoduszności JPII i
          jego naukach nie wspomnę bo przecież wiadomo,że znane i stosowane.
          A pan, redaktorze, gdzie pan był? nie zna pan oświadczenia biskupów? nauk JPII?
          Rozumiem,że moher stał się panu bliski,ale co z rozumem?
          • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:08
            Żeby zasłużyć na przebaczenie, trzeba okazać choć odrobinę pokory i skruchy
            (tak przynajmniej stawia sprawę Kościół, na który powołuje się tutaj Prąd).
            Literat Kowalski na nic takiego się nie zdobył. Pan ten niczego nie żałuje
            i niczego się nie wstydzi. W swoich wypowiedziach dla prasy wyraźnie oświadczył,
            że nie ma sobie nic do zarzucenia. Mało tego - jego wypowiedzi pełne są
            magalomańskiej pychy, czego przykładem jest bezczelne porównywanie się przez
            niego do Grassa, Kuronia i Herberta. Tacy ludzie nie zasługują na wyrozumiałość,
            a tym bardziej na honory i zaszczyty. Brawo, redaktorze Frelich!
      • Gość: bimbom Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:22
        zestawiać się z Grassem!? brak wyczucia i miary. Nawet zdradzając megalomańskie
        kompleksy, należy zachować proporcje. Nieładnie to wyszło.
      • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:27
        Do gościa mającego dość:

        Co Ty tu chrzanisz, człowieku?! Kto tu opluwa czy obrzuca błotem
        K. Kowalskiego?! Opluwanie czy obrzucanie błotem to mówienie lub pisanie
        nieprawdy. Tymczasem K. Kowalskiemu przypomniano tylko łatwe do sprawdzenia
        fakty z jego życiorysu. Napisano na jego temat czystą prawdę, o czym możesz
        z łatwością się przekonać, sięgając w pierwszej lepszej porządnej bibliotece po
        archiwalny rocznik "Trybuny Opolskiej" z 1982 r. K. Kowalski dawał publicznie
        d... komunie w stanie wojennym (i nie tylko) i takie są fakty, których nie
        przesłonią żadne komusze pyskówki w internecie. Sam K. Kowalski niczemu nie
        zaprzeczył. Próbował tylko w nieudolny sposób usprawiedliwiać swoją
        serwilistyczną postawę z okresu stanu wojennego. Pan ten miał możliwość
        ustosunkowania się do postawionych mu zarzutów i skorzystał z tego na łamach
        zarówno "GW" i "NTO". Zapytano go o zdanie, więc nie wciskaj ludziom kitu, że
        tego nie zrobiono. Sięgnij po czwartkowe numery "GW" i "NTO", a z łatwością sam
        się o tym przekonasz! Inna sprawa, że K. Kowalski nie potrafił podać żadnych
        sensownych argumentów na swoją obronę, ale to już wyłącznie jego problem.
        Gość ten sam taplał się w błocie za komuny i to wyłącznie jego wina, że nigdy
        z tego błota się nie oczyścił. Takie polityczne dziwki nie zasługują na żadne
        zaszczyty!
        • Gość: abx Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: 217.197.79.* 01.09.06, 14:41
          A co tu się bronić? Przeżylem czterdziesći lat w PRL (republice sowieckiej - jak
          był uprzejmy stwierdzić jeden z solidarnościowców opolskich w czasie
          wczorajszych obchodów). Nie wstydzę się tego. Nie wstydzę się nawet tego, że
          ukończyłem podstawówkę, liceum i studia. Że pracowałem w socjalistycznym
          przedsiębiorstwie. Oraz że się ożeniłem i wychowałem dzieci. Amen.
          • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 15:49
            do abx:

            Wiele żyjących do dziś osób chodziło do szkół i pracowało w III Rzeszy. Czy to
            znaczy, że nie wolno krytykować reżimu nazistowskiego oraz współpracujących
            z nim ludzi?! Literata Kowalskiego nikt nie krytykuje za to, że żył i pracował
            w PRL, ale za to, że wysługiwał się politycznie reżimowi stanu wojennego,
            podczas gdy tysiące innych ludzi siedziały w więzieniach za działalność
            w "Solidarności". Nikt go nie prześladuje, nikt go nie karze za to co robił
            ćwierć wieku temu. Chodzi tylko o to, by nie nadawać mu tytułu honorowego, który
            nijak nie pasuje do jego służalczej postawy w 1982 r. Tacy ludzie nie zasługują
            na to, by nadawano im zaszczyty w wolnej Polsce.
            • Gość: abx Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: 217.197.79.* 01.09.06, 16:21
              Wybacz, ale porównanie mnie obezwładniło.
              • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:40
                Co Cię obezwładniło? Porównanie komunizmu i nazimu? To tylko dwie odmiany tego
                samego zjawisko pod nazwą "totalizm". Czerwony totalizm nie był pod żadnym
                względem lepszy od brunatnego. Oba te systemy były równie zbrodnicze, a łączna
                liczba ofiar komunizmu w niczym nie ustępuje łącznej liczbie ofiar nazizmu.
                Warto też pamiętać o globalnej apokalipsie atomowej, jaką planowali Sowieci ze
                swoimi wasalami jeszcze w czasach Breżniewa, co ujawnił płk Kukliński. Gdyby
                plany te, realizowane z pomocą takich ludzi jak Jaruzelski, doczekały się
                realizacji, to świat doświadczyłby kataklizmu większego niż obie wojny światowe
                razem wzięte. Są to fakty, o których nie wolno zapominać, gdy ocenia się postawę
                i działania ludzi, którzy ćwierć wieku temu popierali politycznie komunę.
                • Gość: abx Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: 217.197.79.* 01.09.06, 20:50
                  Już raz się uczyłem jedynie słusznej historii. Krytycznie. Mam nadzieję zachować
                  rozum i teraz.
                  • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:08
                    Masz prawo do krytycyzmu. Ale inni też mają i bądź łaskaW
                    • Gość: bodzio autokorekta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 21:10
                      Masz prawo do krytycyzmu. Ale inni też mają i bądź łaskaw im tego prawa nie
                      odmawiać.
        • Gość: mam dość Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.chello.pl 01.09.06, 18:15
          Wywołany od tablicy odpowiadam panu panie bodzio. Po pierwsze opluwanie to
          także pisanie połprawdy i stwierdzenia w stylu: "no tak był bohaterem, ale..."
          lub "może ma chlubne karty w żuciorysie ale to kolbornat!". Żygac mi sie che
          jak słysze to niemal na każdym kanale tv... Tak sie składa, ze mimo młodego
          wieku znam zyciorys pana Kowalskiego. Walczyl w BCH, siedział za walkę z Polskę
          Ludową. Teraz liczy się jednak to ze zasiadał PRON i w czymś tam jeszcze. To ma
          byc przeszkodą do nadania mu tytułu zasłużonego dla miasta Opola. Zachowanie z
          jednego roku ma dyskredytować całe jego zycie???? Pomyśl. Panowie z OSPN
          zachowują się z godną pożałowania czyjności bolszewika, bo ci tez widzieli
          swiat tylko czarn-biały. A on taki nie jest panie bodzio. On jest takze szary i
          ma kolory PRON. Czy to nam się podoba, czy nie.
          • Gość: bodzio Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 19:09
            "Panowie z OSPM" nie patrzą na świat w barwach czarno-białych i na przypadek
            pana K.K. też nie patrzyli w taki uproszczony sposób. Znam pełny tekst pisma
            OSPN i zapewniam, że jest tam mowa zarówno o niechlubnych, jak też o chlubnych
            kartach w życiorysie tego pana. To prawda, że w młodości pan K.K. zapisał
            w swoim życiorysie ładne karty, ale będąc człowiekiem w sile wieku skutecznie
            spaprał sobie życiorys, aktywnie kolaborując z reżimem stanu wojennego. Wychodzi
            na to, że z upływem lat młodzieńczy idealizm wywietrzał mu z głowy, ustępując
            miejsca wyrachowaniu i politycznemu serwilizmowi. Historia (nie tylko najnowsza)
            zna mnóstwo tego rodzaju przypadków ześwinienia się na stare lata ludzi, którzy
            w młodości byli całkiem porządni. Nikt nie ujmuje panu K.K. prawa do dumy z jego
            faktycznych zasług i dokonań, ale podstawą decyzji o nadaniu tytułu honorowego
            musi być obiektywna ocena całokształtu drogi życiowej kandydata, a nie tylko
            wybranych epizodów czy rozdziałów z jego życia. Nie można - zwłaszcza w roku
            25-lecia stanu wojennego - honorować najwyższym wyróżnieniem miejskim człowieka,
            który należał do ścisłej czołówki kolaborantów WRON na terenie Opola. Byłby to
            skandal kompromitujący Opole w skali ogólnopolskiej, niezależnie do tego co
            powiemy o innych stronach z życiorysu pana K.K.
    • Gość: ktoś Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:19
      Porównywanie się z Kuroniem i Herbertem? Ot, potęga braku smaku... i pycha
      (Bozia uczy, że to grzech śmiertelny)
      • Gość: ipeen Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:43
        Czy pan, który jest prawnikiem spółki Pro Media (wydawcy NTO) nie był czasem
        prokuratorem w stanie wojennym i wsadzał działaczy "S" do ciupy? Bardzo proszę
        byłych opozycjonistów o opinię w tej sprawie.
    • Gość: behemot Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: 217.197.79.* 01.09.06, 15:43
      No toś się Panie Smagała wyrwał jak Filip z konopii ze swoim wnioskiem o nadanie
      honorowego obywatelstwa. Było posłać ordynansa z kwiatami i butlą koniaku na
      cisnienie od rady dla czcigodnego jubilata w podzięce za twórczość radiową i
      długoletnie uczestniczenie w życiu kulturalnym Opola. I jubilat by się ucieszył,
      że ktoś jeszcze pamięta i prasa by wspomniała razem z tiwi, a koniaczek z
      luboscią rozgrzałby członki wiekowego redaktora redakcji kulturalnej Radia
      Opole.I starczy. Znaj proporcję mociumpanie.
      • Gość: jedi Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.chello.pl 01.09.06, 18:19
        Smagała nie wnioskował, a kapituła. Jako przewodniczący miał obowiązek ten
        dokument poddać pod głosowanie. Rada go odrzuciła i oby już nie wróciła. Będzie
        święty spokój :-)
        • Gość: H.Onorny Re: Literat Kowalski pozostał bez honorów IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.09.06, 19:12
          HONOROWE OBYWATELSTWO NADAC ARCHITEKTOWI MIASTA, KTORY POTRAFI NADZOROWAC
          POLOZENIE ROWNO CHODNIKOW, KTORE POZOSTANA ROWNE DLA PIESZYCH TERAZ I JUTRO
          AMEN!
          -------------
          dosc juz fikcji literackiej!
    • Gość: CAŁA PRAWDA Smagała i Ojciec jego Koleżanki z UW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 19:34
      KAZIMIERZ KOWALSKI JEST OJCEM PANI GRAŻYNY LATOCHY - PRZEZ 14 LAT BYŁA
      DYREKTOREM BIURA SENATORSKIEGO DOROTY SIMONIDES Z UNII WOLNOŚCI. ODZNACZYĆ
      KOWALSKIEGO CHCIAŁ KOLEGA PANI GRAŻYNY DARIUSZ SMAGAŁA Z PANEM WEDEMSKIM NA
      CZELE - TEŻ Z UW. WSZYSCY Z UW. WYKORZYSTALI DO TEGO RADĘ MIASTA BY SOBIE
      ZAŁATWIC ORDER.SMAGAŁA CHCIAŁ SIEPRZYPODOBAC KOLEŻANCE I DAĆ JEJ TATUSIOWI
      ORDER. OT CAŁA PRAWDA. DLATEGO SMAGAŁA DO KOŃCA BRONIŁ ORDERU I WBREW FAKTOM
      NIE CHCIAŁ DLA OJCA SWOJEJ KOLEŻANKI ZWIAĄZANEJ Z UW WYCOFAĆ ORDERU.WSTYD JAK
      CHOLERA. MAŁOŚĆ LUDZKA NIE ZNA GRANIC.
      • Gość: H.Onorny Re: Smagała i Ojciec jego Koleżanki z UW IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.09.06, 19:40
        Dlatego raz jeszcze popieram praktyczne rozwiazania: dobremu budowlancowi,
        architektowi, komukolwiek, kto na codzien ulatwia zycie miastu. Skad ta
        pazernosc na tytuly? Czy nadanie tytulu daje jakies przywileje procz
        przecinania wsteg i pokazow publicznych? Darmowa kosmetyczka? Fryzjer? Darmowe
        piwo na rynku? Dozywotni klucz do wszystkich miejskich WC?
    • Gość: MIeszaniec Naczelny stróż moralności IP: 217.173.202.* 01.09.06, 22:42
      Przykładanie dzisiejszych radykalnych miar do oceny faceta jest niewłaściwe.
      Dzisiaj, każdy rżnie bohatera, a najodważniejsi są ci co w czasach minionych
      nie istnieli nawet pod postacią zapłodnionej komórki jajowej. Nawet ci, którzy
      rzeczywiście w tamtych czasach zmagali się z komuną zdają sięzapominać jak to
      było i opowiadają banialuki. A prawda jest taka, że wielu nawet radyklalnych
      opozycjonistów czuło respekt przed władzą i było very happy, jak tak władza na
      coś pozwoliła. Zapominają, że wtedy był ZSRR, Lonia Breżniew, Susłow i nawet
      Kaczyńskim nie śnił rozpad Układu Warszawskiego i upadek komuny. W PRON
      zdarzyło się być wielu porządnym ludziom, w tym najbardziej znanemu pisarzowi,
      Janowi Dobraczyńskiemu. To był dobry człowiek. To co robił czynił z pewnością z
      głębokiego przekonania o dobru, które mógł czynić. Może bładził, ale z
      pewnością nie zrobił nic złego. Postać Kowalskiego znam tylko z artykułu. A z
      niego nic szczególnego nie wynika. Pan Zembaczyński był w SD, i jakoś nie
      bardzo Karbowiakowi przeszkadza to, że jest teraz jego szefem. A przecież będąc
      członkiem SD uwiarygadniał niejako dyktaturę PZPR. Robił zresztą również w inny
      sposób, działając w ZSP i później wybierając urzędniczą karieręw PRLu.
      XZdawałoby się, że tak to powinni ocenić dzisiejsi stróże moralności w rodzaju
      Karbowiaka, Freliha, Giertycha i Stowarzyszenia (nie pamiętam nazwy). Ja tego
      tak nie widzę i przez myśl mi to nie przeleciało. Nie widzę nic złego w tym, że
      prezydent miasta był członkiem SD, ZSP, peerelowski urzędnikiem. Tak samo nie
      uważam za haniebny udział w PRON. Być może jest mniej haniebny niż członkowstwo
      PZPR, a przecież sprawujący 2 kadencje prezydent z wyboru narodu był
      aparatczykiem PZPR. To oczywiste, że coś się zmieniło przez ostatni rok, dwa.
      Proponuję wziąć pod uwagę następującą kwestię.
      Czy byłby problem z uhonorowaniem tego pana n.p. w roku 1990, 1991?
      Myślę, że nie. NIestety jad sączony przez cynicznych politycznych graczy poraża
      coraz szersze kręgi społeczeństwa. Coraz szersze kręgi społeczeństwa dają się
      zatruć teczkowo-rozliczeniowym jadem, który paraliżuje życie społeczne, odsuwa
      na dalszy plan palące wrecz problemy, z którymi należy się zmierzyć.
      Obserwuję z trwogą jak szereg moich znajomych, przyzwoitych ludzi, daje się
      zatruć tym rozliczeniowo-spiskowo-histe(o)rycznym jadem. Ludzie stają się źli,
      niezdolni do samokrytycyzmu i przebaczenia. Taki scenariusz jakbym widział na
      kartach podręczników historii.
      Ludzie ocknijcie się. Zatruci tym jadem dajecie powoli, po troszku przyzwolenie
      na okrawanie demokracji. Będziecie mieć Ordnung, ale za ryja nas wezmą.
      Już nas mają. Po procesie Wassermana vs. Gąsior nikt się nie odważy warknąć na
      polityka, chyba, że sam jest politykiem. Chcecie się bać?
      Luke Skywalker: - I'm not afraid!
      Yoda: - You will be, you will be...
      MIeszaniec: I'm already afraid.
      • Gość: bodzio Mieszańcu, nie mieszaj ludziom w głowach! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 23:06
        Mieszaniec próbuje mieszać ludziom w głowach, pisząc bzdury o przykładaniu
        dzisiejszych miar do przypadku pana K.K. To nie są żadne "dzisiejsze miary".
        mospanie, bo działalność w OKON-ach i PRON-ach, zwanych pogardliwie PRON-ciem,
        była od początku powszechnie potępiana jako przejaw kolaboracji. Struktury te
        były powszechnie bojkotowane i zwłaszcza na początku wchodzili do nich tylko
        najgorszego rodzaju serwiliści polityczni. Były to czasy, gdy aktorzy
        powszechnie bojkotowali reżimową telewizję, a literaci odmawiali pisania dla
        reżimowych gazet. Polskie elity intelektualne były wtedy zjednoczone jak rzadko
        kiedy w postawie sprzeciwu wobec wojskowej dyktatury WRON. Pan K. K. należał do
        nielicznej mniejszości, która rozbijała tę narodową jedność, wysługując się
        komunie. Ludźmi takimi powszechnie wówczas pogardzano, stawiając ich na równi
        z folsdojczami. Doskonale pamiętam tamte czasy i żaden Mieszaniec nie będzie mi
        wciskał kitu!

        W 1990 czy 1991 r. nikomu nie nawet na krótką chwilę nie przyszłoby do głowy,
        żeby nadawać jakieś tytuły honorowe gościom, którzy w stanie wojennym
        kolaborowali politycznie z komuną. Wtedy wszyscy dobrze pamiętali, czym były
        twory w rodzaju WRON, OKON, PRON itp. Dziś jednak niektórzy liczą na ludzką
        niepamięć lub braki w historycznej edukacji najmłodszego pokolenia. Nie dajmy
        się zwariowac tego rodzaju cwaniakom, którym zawssze chodziło o jedno i to samo
        - o dostęp do koryta, ordery, medale, odznaki honorowe itp. Gdyby pan K. K.
        miał choć odrobinę poczucia przyzwoitości, to sam zrezygnowałby z ubiegania się
        o tytuł zasłużonego obywatela, by nie wytwarzać niezdrowej atmosfery wobec
        swojej osoby. A przy okazji przeprosiłby za swoją lokajską postawę z okresu
        stanu wojennego. Nistety, pan ten najwyraźniej nie zna uczucia wstydu.
        • Gość: MIeszaniec Wiadomo czym był PRON IP: 217.173.202.* 02.09.06, 05:34
          Była to organizacja założona w stanie wojennym (lipiec 1982)w celu
          propagandowego wykazania szerokiego poparcia społeczeństwa dla polityki władz.
          Oczywiście wszystko to co piszesz o PRON jest prawdą. Ale ostrość ocen członków
          tej organizacji, oczywista w stanie wojennym, w okresie późniejszym uległa
          znacznemu złagodzeniu. (To samo dotyczy oceny stanu wojennego). Nieprzypadkowo
          dzisiaj, za obecnych rządów, znów PRON wyciągany jest jako dowód hańby.
          Od 1989 dotąd nie słyszałem o żadnym przypadku, żeby przynależność do PRON
          kogoś dyskredytowała. A było tam ładnych parę nazwisk. Dzisiaj znów dokonuje
          się radykalnych ocen moralnych, jakbyśmy mieli stan wojenny. A właściwie
          wygląda to o wiele bardziej radykalnie niż w czasie wojny. To są te dzisiejsze
          miary. Tyle, że stróże moralności sami popełniają o wiele większe grzechy.
          Czymże jest takie członkowstwo w PRON jakiegoś literata wobec
          obecnych "wyczynów"?
          • Gość: bodzio Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 12:17
            Mieszańcowi naprawdę wszystko się pomieszało. Jego zdaniem mamy dzisiaj nawet
            gorszą sytuację niż w stanie wojennym! Rozum Ci odjęło, człowieku, czy co?
            Ktoś chce pakować K. Kowalskiego do obozu dla internowanych? Ktoś wzywa go na
            przesłuchania i robi mu w domu rewizje? A może to pana Mieszańca ktoś w podobny
            sposób prześladuje? Znaj miarę, człowieku! Ludzie nie mający nic wspólnego
            z obecnymi władzami państwowymi zaprotestowali przeciwko zamiarowi uhonorowania
            gościa, który w stanie wojenym dawał d... komunie i to wszystko! Obecne rządy
            nie mają tutaj nic do rzeczy. W sprawie tej nie wypowiadał się nikt z opolskiego
            PiS-u, o LPR i Samoobronie nie wspominając. Dwaj sygnatariusze protestu
            w sprawie K. Kowalskiego - Z. Bereszyński i W. Ukleja, całkiem niedawno,
            w czerwcu br., w nie mniej ostry sposób, skrytykowali publicznie brudną
            akcję opolskich działaczy PiS podczas wyborów przewodniczącego regionalnej
            "Solidarności". Zrobili to otwarcie w radio i prasie - nie tylko lokalnej
            (potępiająca akcję PiS-owców wypowiedź Z. Bereszyńskiego pojawiła się również
            w krajowym wydaniu "Gazety Wyborczej" - rzecz łatwa do sprawdzenia). Czyniąc to,
            nie kryli się za żadnymi internetowymi pseudonimami. Nie zarzucaj zatem
            politycznego koniunkturalizmu ludziom, którzy nigdy nie byli koniunkturalistami,
            w przeciwieństwie do takich postaci jak K. Kowalski.

            Po 1989 r. pewne wpływowe środowiska zrobiły wiele dla relatywizacji ocen
            historyczno-politycznych, starannie zacierając ostre niegdyś granice między
            zasługą i winą, między patriotyzmem i zaprzaństwem. Podobnie postępują dziś
            reprezentujący te same środowiska zwolennicy uhonorowania K. Kowalskiego.
            Zawsze istniały jednak również takie środowiska, które ostro przeciwko owej
            relatywizacji protestowały - tak jak dzisiaj. Ludzie z Opolskiego Stowarzyszenia
            Pamięci Narodowej wypowiadali się w takim duchu również w poprzednich latach,
            na długo przed wygraniem wyborów przez PiS, krytykując m. in. obecność byłych
            PRON-owców w naszym życiu publicznym. Było tak m. in. przy okazji głośnej dwa
            lata temu "awantury o senatora Osmańczyka", kiedy to stanowisko opolskich
            PiS-owców również rozmiajało się ze stanowiskiem działaczy Stowarzyszenia
            Pamięci Narodowej. Inna sprawa, że lokalna prasa niechętnie nagłaśniała tego
            typu wypowiedzi (można wręcz mówić o konsekwentnym cenzurowaniu takich
            wypowiedzi!), ale to nie znaczy, że wypowiedzi takich nie było. To, że
            Mieszaniec o czymś takim nie słyszał, nie jest tutaj żadnym argumentem.
            Trzeba częściej i staranniej przeglądać lokalną prasę, drogi Mieszańcu!
            • Gość: prawdziwy Polak Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.chello.pl 02.09.06, 15:43
              Mieszaniec jest z tego znany, że daleko odpływa - w swoim chciejstwie i źle
              ukierunkowanym serwiliźmie oraz braku obiektywności w ocenie faktów – od
              rzeczywistości. Utrzymanie psychicznej równowagi i stałego kontaktu z
              rzeczywistością przekracza jego bardzo skromne możliwości intelektualne. Te
              brednie trzeba mu więc – wybaczyć. Wystarczy przypomnieć, że jego bohaterem był
              zawsze trzeźwy inaczej, niejaki J.Kuroń, Michnik Adaś i UW z PO razem
              pogięte. Taka stara niestrawna dla każdego prawdziwego Polaka michnikow-
              szczyna . A feeee !
              Po prostu UW-PO-Mieszaniec ! Więc nie dziw się, że ma takie zdanie.Tęskni za
              bolszewią.
            • Gość: abx Re: Wiadomo czym był PRON IP: 217.197.79.* 02.09.06, 17:11
              Polecam lekturę dzisiejszej GW, a zwłaszcza artykułu o radykałach i autoanalizy
              teczki.
            • Gość: MIeszaniec Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.pl 02.09.06, 20:59
              Nie rozumiesz człowieku słowa pisanego. Weź sobie jeszcze raz 3x przeczytaj, to
              co napisałem. Postaram się jeszcze raz. Twierdzę, że sekowanie kogoś za PRON
              jest pochodną obecnego szaleństwa lustracyjno-rozliczeniowego. Twierdzę też, że
              gdyby ten pan był trochę starszy, to jest gdyby temat rozpatrywać wcześniej, to
              nie byłoby problemu. Jakoś do tego nikt nie chce się odnieść. Do tego
              szaleństewa, któremu dała się ponieść duża część społeczeństwa w 17 lat po
              zmianie ustrojowej.
              Co do oceny dzisiejszej sytuacji, to nie można jej porównywać wprost ze stanem
              wojennym, bo wtedy był inny świat i sam stan wojenny był sytuacją ekstremalną.
              Natomiast jeśli porównać stan wojenny z grudnia 1982 do świata 12/1982 i Polskę
              2006 do świata 2006, to z pewnością dziś gorzej to wygląda. Jest duszno, jest
              bardzo źle. Włączasz TV, bierzesz do ręki gazetę, czytasz newsy na necie i
              zastanawiasz się gdzie się obudziłeś. To jest jakiś koszmar.
              Przynależność do PRON jest mniej hańbiąca niż przynależność do pewnych, dzisiaj
              istniejących partii, lub też wysługiwanie się tym partiom. Przyzwoici ludzie,
              mogli ulec pewnym wizjom, kreślonym perspektywom, obietnicom. Mogli wierzyć w
              bezinteresowność, ideały. Rok temu. Ale dziś, widząc, co się dzieje, powinni
              rzucić legitymacjami. Nikt nie rzuca, a całe zastępy oportunistów czekają w
              kolejce do przyjęcia. Do PRONu zgodzili się ludzie, których władza zwabiła nie
              dla korzyści. Dobraczyńskiemu i wielu jemu podobnym wydawało się, że robią coś
              dobrego dla Polski. Nie mieli z tego żadnych korzyści, na odwrót, narażali
              sięna ostracyzm. Dzisiaj korzyści oportunistów są mierzone wysokimi
              wynagrodzeniami na państwoych posadach.
              O prosteście Bereszyńskiego i Uklei w/s PiS wiem od jednego z nich. Brawo!
              Teraz w Polsce tyle się dzieje, że dla pragnących składać protesty istnieje tak
              szeroka przestrzeń działania, że nie nadążą składać... Sam się dzisiaj
              podpisałem pod jednym. chociaż uważam, że temat się broni sam (Kuroń).
              Wracając do panów B&W, to ja tych panów szanuję i nie zarzucam im
              koniukturalizmu. To nieporozumienie i bzdura. To, że działają bezinteresownie
              i z przekonania nie budzi żadnych wątpliwości. Inna sprawa, że nie zawsze
              podzielam ich opinii. Nawiasem mówiąc, ledwie dostrzegłem udział B&W w sprawie.
              • Gość: bodzio Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:44
                do Mieszańca:

                Każdy kolaborant utrzymuje, że chodzi mu tylko o dobro publiczne, a nie
                o korzyść własną. To samo dotyczy kolaborantów PRON-owskich. Być może niektórzy
                z nich faktycznie byli na tyle głupi, że sądzili, iż wysługując się komunie,
                mogą zrobić coś pożytecznego, ale głupota i naiwność to też żaden tytuł do
                chwały! Ogromna większość myślała jednak tylko o tym, by skorzystać z okazji
                do zaskarbienia sobie względów władzy, co potem przekładało się na ich
                indywidualne kariery i rozmaite korzyści natury osobistej (panu K.K. na pewno
                nigdy po 1982 r. źle się nie powodziło, w przeciwieństwie do tych, którzy zajęli
                wtedy inną postawę). Wystarczy przyjrzeć się życiowym karierom czołowych
                PRON-owców opolskich, jak chociażby Lis czy Nicieja, by przekonać się, że
                ludzie ci niemało skorzystali na swojej postawie.

                "Sekowania" PRON-owców nikt nie wymyślił w ostatnim dopiero czasie. Ludzi tych
                piętnowano moralnie od samego początku i dopiero po roku 1989 pewne koła
                starały się ten fakt zatrzeć, co niestety w znacznej mierze im się udało.

                A co do samego K. Kowalskiego, to warto dodać, że jego kolaborancka aktywność
                w stanie wojennym nie ograniczała się tylko do zasiadania w OKON czy PRON. Pan
                ten zasiadał też w powołanym w kwietniu 1982 r. przez władze komunistyczne
                wojewódzkim komitecie obchodów święta 1 maja. Zasiadał tam obok takich
                dygnitarzy jak np. osławiony płk Urantówka, ówczesny komendant wojewódzki MO
                w Opolu, który podejmował decyzje o internowaniu i aresztowaniu licznych
                działaczy miejscowej "Solidarnośc" (facet ten był ponadto odpowiedzialny za
                strzelanie do robotników w Szczecinie w grudniu 1970 r.). Czy afiszując się
                w stanie wojennym z takimi typami pan K.K. równiez chciał zrobić "coś dobrego
                dla Polski"? Wolne żarty!
                • Gość: MIeszaniec Re: Wiadomo czym był PRON IP: 217.173.202.* 03.09.06, 13:06
                  PRON to małe piwko w porównaniu ze współczesnym członkowstwem w partiach hańby
                  narodowej. Nie widzi co się dzieje? Gazet nie czyta? TV nie ogląda? A niech
                  sobie poczyta choćby GW na forum której pisze! Co do motywacji PRONowców
                  zupełnie sięnie zgadzam. Ludzie o znanych nazwiskach wiedzieli, że staną się
                  przedmiotem ostracyzmu i pogardy, musieli zatem mieć intencje szlachetne.
                  Jeśli chodzi o oportunizm, to wybitni oportuniści byli przy korycie za PRLu i
                  są i dzisiaj, i nic Wam to stróżom moralności nie przeszkadza. Mnie to też nie
                  przeszkadza, ale pokazuje najlepiej Waszą małość.
                  To jest moja ocena i przypuszczam, że również wielkiej rzeszy innych ludzi.
                  Może podzielający taki pogląd są w mniejszości, ale przypuszczam, że jest to
                  znacząca mniejszość. Wcale mnie nie dziwi, że masz inne zdanie. Sondaże
                  wykazują, że takich jak Ty powinno być bardzo wielu. U mnie podobnie myślą
                  nawet niektórzy członkowie mojeje rodziny. I co z tego?
                  Jakoś Twoje argumentacje mnie nie przekonują do zmiany oceny. Właśnie w obecnej
                  sytuacji. I przestań mi tu jak katarynka pieprzyć o Niciei. Wasz ulubiony
                  temat. Koledzy B&U też nie mogą go strawić. A nikt z was nie chce wziąc pod
                  uwagę, że facet jest tytanem pracy i żaden z was mu kroku nie dotrzyma, ten
                  gość ma zdwojoną częstotliwość zegara. Facet ma wady i zalety, ale wy
                  składacie się tylko z zalet. Oczywiście. Miernoty zawsze będą nadrabiały
                  kompleksy wobec wybitnych szukając jakichś innych uprawiedliwień.
                  • Gość: bodzio Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 13:44
                    Mieszańcu:

                    Z uporem maniaka wypisujesz wciąż jedne i te same brednie, usiłując bronić tych,
                    którzy na to nie zasługują, a zarazem próbując wylewać pomyje na tych, którzy
                    potrafili zachować czyste ręce w czasach, gdy wielu innych się zeświniło.

                    Dla Ciebie najlepszym dowodem na to, że ktoś był uczciwy, jest to, że ów ktoś
                    robił coś takiego, co powszechnie uchodziło za rzecz haniebną. Coż to za logika?
                    Chyba tzw. logika dialektyczna, jakiej uczono niegdyś aktywistów PZPR na
                    osławionych kursach WUML Na tej samej zasadzie mógłbyś bronić tutaj również
                    rozmaitych folksdojczów. Lepiej napisz, cóż takiego dobrego zrobili np.
                    K. Kowalski, Michał Lis czy Roman Pilardy jako aktywiści PRON. Zamiast ubijać
                    ciągle tę samo pianę, podaj jakieś konkretne fakty dla poparcia tezy, że
                    kolaborancka aktywność tych ludzi przyniosła POlsce jakieś korzyści.

                    Komu wymyślasz tutaj od miernot?! Proszę podać jakieś konkretne nazwiska zamiast
                    wylewać pomyje na całe środowisko dawnych opozycjonistów, dzięki którym historia
                    naszego regionu w latach 1980-1989 ma również jakieś jaśniejsze strony i nie
                    musimy się jej wstydzić przed mieszkańcami innych regionów. Czy miernotą jest
                    dla Ciebie np. Z. Bereszyński, który pracując bez żadnych grantów itp. nad
                    historią rewolucji solidarnościowej na Opolszczyźnie, wykonał gigantyczną pracę,
                    jaką normalnie wykonują całe zespoły badawcze za nielichą kasę? Facet jest
                    ponadto autorem szeregu poważnych publikacji naukowych z dziedziny historii
                    (nie tylko najnowszej), w których koryguje błędy nie dostrzegane przez całe
                    dziesięciolecia przez rozmaite autorytety z tasiemcowymi tytułami naukowymi.
                    Dobrze byłoby mieć więcej takich "miernot" w naszym regionie!

                    Po raz kolejny zwracam Ci uwagę, że ludzie których tu uparcie atakujesz, znani
                    są z krytycznego stosunku nie tylko do d. komuchów ale też do rozmaitych
                    przejawów patologii w wydaniu osób o innej orientacji politycznej, nie
                    wyłączając lokalnych liderów PiS. To Ty nie czytasz uważnie nie tylko prasy, ale
                    nawet wypowiedzi w ramach tego wątku.
                    • Gość: MIeszaniec Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.pl 03.09.06, 16:55
                      Chórek napadających na Nicieję był bardzo szeroki i akurat nie miałem na myśli
                      duetu B&U tylko anonimowych napastników. Jak już powiedziałem, ledwie
                      zauważyłem B&U w sekowaniu Kowalskiego, bo chętnych tam było wielu (podobnież
                      oni to sprowokowali).
                      Nie znam ani literata Kowalskiego, ani jakiegoś Pilardego czy innego Lisa.
                      Nie wiem co robi Bereszyński, poza tym, że zajmuje się historią najnowszą.
                      Nie podejmuję się oceniać jego pracy, bo jej nie znam. Dla mnie historyk, który
                      zajmuje się wyłącznie historią PRL jest niewiele wart. Jak słusznie zauważył
                      Witold Gadomski, cała masa młodych historyków z IPN robi stopnie naukowe, bo
                      jest to najłatwiesza z możliwych dróg kariery naukowej. Przepisze się parę
                      tomów SBckich akt i gotowy i doktorat i habilitacja. Nie trzeba wykonywać
                      głębokich studiów, nie trzeba jeździć po bibliotekach na całym świecie. Nie
                      trzeba znać języków obcych, niemieckiego, łaciny, angielskiego, francuskiego,
                      rosyjskiego. Popróbował by jeden z drugim zrobić doktorat z mediewistyki. Nie
                      znam dorobku pana Bereszyńskiego, a cytowana przez Ciebie praca nt. ruchu
                      solidarnościowego to za mało, abym mógł sobie wyrobić opinię. O ile sięzdążyłem
                      zorientować B&U są radykałami i mi z nimi nie po drodze.
                      Zresztą to jest poza tematem. Na nikogo nie napadam, nikogo nie opluwam, a
                      opinie, które wyraziłem są wyraźnie przez Ciebie sprowokowane, bo zjeżdżasz z
                      tematu niczym Lechu.
                      Moim tematem jest, to co powtarzam jak katarynka. PRON jest małym piwem w
                      porównaniu z niektórymi dzisiejszymi organizacjami. Malusieńkim!
                      • Gość: bodzio Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:44
                        Tak się akurat składa, że Z. Bereszyński zajmuje się nie tylko historią PRL,
                        ale również historią średniowiecza. W ostatnich latach (2003-2006) opublikował
                        w "Śląskim Kwartalniku Historycznym - Sobótka" pięć artykułów z dziedziny
                        mediewistyki - więcej niż ktokolwiek inny z opolskiego środowiska naukowego.
                        W każdym wypadku były to prace nowatorskie, korygujące dotychczasowy stan wiedzy
                        w tej dziedzinie. Wszystko łatwe do sprawdzenia w czytelni Instytutu Śląskiego,
                        gdzie leży jeszcze tegoroczny 2. numer "Sobótki" z jednym z tekstów
                        Z. Bereszyńskiego (reszta też dostępna na miejscu).

                        A wracając do tematu zasadniczego, to porównywanie tego co dzieje się obecnie
                        z tym co działo się w stanie wojennym, to tak jak porównywanie kataru do
                        cholery, a TY na dodatek jeszcze odwracasz proporcje. Musisz być bardzo młodym
                        człowiekiem, bez oosobistych doświadczeń z tamtego okresu, skoro nie wstydzisz
                        się wypisywać takich bzdur. Gdyby wsadzono Cię na parę miesięcy do więzienia
                        w Grodkowie czy Nysie, gdzie w 1982 r. siedzieli m. in. wszyscy sygnatariusze
                        protestu w sprawie pana K.K., to zrozumiałbyś, na czym polega różnica, ale gadaj
                        tu ślepemu o kolorach...
                        • Gość: pono Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:59
                          Ponoć pan Bereszyński poświęcił aż 1500 stron by opisać działalność
                          solidarnościowej opozycji w regionie.Wprawdzie szczegołów nie znam,ale odnoszę
                          wrażenie, że na to jakże ponoć bogate życie konspiracyjne wystarczyłaby ledwie
                          cienka broszurka.Skoro wyszło 1500 stron to czy przypadkiem nie za dużo tam
                          fantazji,frustracji i nadmiaru wyobraźni?
                          • Gość: bodzio Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 19:29
                            Na owych 1600 stronach opisano nie tylko działalność opozycji politycznej
                            w latach 1980-1989, ale rozmaite inne fakty i zjawiska, jakie złozyły się na
                            szeroko rozumiany proces przemian społeczno-politycznych, obejmujący zarówno
                            rewolucję solidarnościową z lat 1980-1989 oraz póżniejszy okres "transformacji
                            systemowej", aż po ważniejsze wydarzenia z lat 2005-2006. Jest tam mowa
                            o różnych organizacjach społecznych: "S" pracowniczej (również po roku 1989!),
                            rolniczej, rzemieślniczej, NZS, a także o ruchu harcerskim. Jest mowa o postawie
                            i działaniach Kościoła, a nawet o tzw. ruchu odnowy w szeregach PZPR w latach
                            1980-1981 (był i taki ruch, stłamszony niestety przez sowiecką agenturę w łonie
                            tej partii! niektórzy dzisiaj nawet o tym nie wiedzą). W odrębnych rozdziałach
                            zajęto się szeroko rozumianą prehistorią rewolucji solidarnościowej, obejmującą
                            takie zagadnienia jak przełom październikowy w 1956 r. wydarzenia brzeskie
                            w maju 1966 r., wydarzenia marcowe w 1968 r., sprawę Kowalczyków oraz początki
                            działalności opozycyjnej w latach 70-tych. Tak szerokiej panoramy historycznej
                            ostatniego 25-lecia (i nie tylko) nie opracowano jeszcze dla żadnego innego
                            regionu w Polsce. Wyjątkowo duża objętość pracy jest więc tutaj jak najbardziej
                            uzasadniona. Poza tym sporą część książki stanowią nigdzie nie publikowane
                            dotąd materiały źródłowe: dzienniki internowanych z okresu stanu wojennego,
                            osobiste relacje uczestników wydarzeń, dokumenty b. SB, zestawienia ewidencyjne
                            itd. Całość tego materiału na pewno będzie cennym źródłem informacji dla
                            wszystkich tych, którzy zechcą kontynuować badania nad najnowszą historią
                            polityczną regionu.

                            W książce nie ma żadnego fantazjowania. Każda niemal informacja jest opatrzona
                            stosownym przypisem, co pozwala na jej weryfikację. Przypisów brakuje tylko ]
                            w nielicznych przypadkach, gdy autor bazuje wyłącznie na własnej pamięci. Jest
                            tego jednak naprawdę b. niewiele.
                            • Gość: dobra pamięć Re: Wiadomo czym był PRON IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 20:21
                              Opolscy PRON-owcy byli naprawdę wielkimi "patriotami" i "porządnymi ludźmi"
                              (podobnie zresztą jak w całym kraju). Dam jeden przykład z roku 1985. Na
                              firmowaną przez PRON jedyną listę kandydatów do Sejmu PRL nie dopuszczono
                              wówczas Edmunda J. Osmańczyka, dotychczasowego wieloletniegp posła Ziemi
                              Opolskiej, ponieważ naraził się on komunie swoim - bardzo zresztą umiarkowanym -
                              krytycyzmem wobec tego co reżim Jaruzelskiego robił w stanie wojennym. Osmańczyk
                              nie był żadnym antykomunistycznym radykałem, tylko zwolennikiem ugody między
                              komuną i "Solidarnością". Dla "patriotów" z PRON było to jednak nazbyt wiele.
                              Były poseł Ziemi Opolskiej powrócił do życia politycznego dopiero w 1989 r.
                              jako senator z listy Opolskiego Komitetu Obywatelskiego "Solidarności".
                              Nic dodać nic ująć!
                              • Gość: MIeszaniec Niefortunny przykład IP: 217.173.202.* 04.09.06, 17:34
                                Osmańczyk przez wielu postrzegany był jako oportunista, człowiek władzy. Vide
                                biografia senatora. Warto przypomnieć, że opolscy radykałowie (proszę mi
                                przypomnieć kto, pewnie ten inny Kowalski) niemalże domagali się wykopania
                                zwłok z miejsca spoczynku na górce. Nie pamiętam już czy poszło o ulicę czy o
                                inne honory, dość, że było to już za Zembaczyńskiego. Osmańczyk był do 1983
                                członkiem prezydium FJN, którą to organizację zastąpił PRON. Rzeczywiście był
                                etatowym posłem i posłował do 1985 roku, kiedy pewnie zgodnie z tym, co
                                piszesz, wykolegowali go dawni koledzy z FJN, obecnie PRON, do którego
                                Ośmańczyk nie wstąpił. Nie wstąpił, to go nie wzięli na posła i tyle. Po co to
                                gadanie o jakiejś umiarkowanej krytyce. O ile mnie pamięć nie myli stan wojenny
                                wprowadzono 13 grudnia 1981 roku, zatem do 1983 i 1985 parę lat było.
                                Ja osobiście nie mam nic przeciw Osmańczykowi, ale zgodnie z logiką radykałów,
                                jeśli panu K. nie należy się honor, to i Osmańczykowi też nie.
                                A tak nawiasem mam pytanie do panów radykałów:
                                Czy uważacie, że ś.p. Jan Dobraczyński też nie zasługuje na dobrą pamięć i
                                honor? A taką biografią? A jak tam z Ireną Szewińską? Wywalić z PKOL i MKOL?
                                Niech nie plugawi polskich barw w międzynarodowych instytucjach?
                                Ech wy, lustratorzy opolscy... Jan 8,7. Lektura obowiązkowa.
                                Aha mam jeszcze dowcip teżapropo, ale z innej strony. Ukraiński.
                                Siedzi sobie dwóch kumów pod chatą, palą lulki.
                                Nagle koszącym lotem kukuruźnik wbija się w sławojkę.
                                Kum do kuma, kiwając głową:
                                - Widzisz kumie, jakie państwo, takie i zamachy terrorystyczne....
                                • Gość: MIeszaniec Re: Niefortunny przykład - P.S. IP: 217.173.202.* 04.09.06, 18:00
                                  Czy to aby nie Karbowiak szalał w/s Osmańczyka?
                                  Kurcze skleroza nie boli, tylko się na nią umiera.
                                  • Gość: bodzio To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 19:11
                                    W sprawie Osmańczyka szalał ktoś zupełnie inny, a mianowicie dr Berlińska, która
                                    wszczęła wojnę medialną przeciwko Karbowiakowi z powodu jego krytycznych uwag
                                    na temat tej postaci. "Wina" Karbowiaka polegała na tym, że w korespondencji
                                    służbowej (nie przeznaczonej wcale do publikacji) negatywnie ocenił wieloletnią
                                    współpracę polityczną Osmańczyka z władzami PRL, określając to mianem
                                    kolaboracji. Było to tylko proste stwierdzenie oczywistego faktu historycznego.
                                    W szał wpadli natomiast wielbiciele Osmańczyka, którzy z tego prostego
                                    stwierdzenia usiłowali zrobić polityczny skandal, rozdmuchując całą sprawę w
                                    lokalnych mediach. Było to wytaczanie armaty dla ustrzelenia muchy.
                                    • Gość: monika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.atol.com.pl 04.09.06, 23:39
                                      Nie rób po raz kolejny forumowiczom wody z mózgu. Wiceprezydent Karbowiak
                                      odmówił spełnienia prośby, aby grób Osmańczyka był monitorowany, co miało
                                      zapobiegać profanacji. Jak to określił w uzasadnieniu - z powodu kolaboracji z
                                      władzami PRL.
                                      Powtarzam - sprawa uczczenia pamięci przez ogłoszenie roku Osmańczyka była
                                      bezprzedmiotowa, bo rok się kończył, a chodziło o lekceważenie obowiązującego w
                                      naszej kulturze nakazu szacunku dla zmarłych bez względu na ich poplątane
                                      życiowe ścieżki. Nie było żadnej wojny medialnej, tylko krytyka takiego
                                      stanowiska wiceprezydenta zakończona apelem, aby przenieść szczątki Osmańczyka
                                      na cmentarz, skoro władze miasta nie zamierzają nic robić, aby uchronić grób
                                      przed profanacją.
                                      Mucha wkrótce została ustrzelona, kiedy prezydent Zembaczyński zakneblował
                                      Karbowiaka.
                                      • Gość: bodzio Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 00:19
                                        To nie ja próbuję robić ludziom wodę z mózgu, ale zupełnie ktoś inny. Fakty
                                        w przedmiotowej sprawie przedstawiają się następująco:

                                        W grudniu 2002 r. opolski Społeczny Komitet na rzecz Objęcia Monitoringiem
                                        Grobu senatora Osmańczyka zwrócił się do prezydenta miasta Opola, Ryszarda
                                        Zembaczyńskiego, z pisemną prośbą, o zainstalowanie kamery przy grobie
                                        senatora Osmańczyka przy opolskim kościele NMP, aby "czynnie przeciwstawić się
                                        aktom wandalizmu, dokonywanym na grobie tego wybitnego opolanina". W tym samym
                                        piśmie Komitet zwrócił się również z prośbą o wsparcie zbiórki pieniędzy na
                                        ten cel, a także z sugestią "rozważenia możliwości podjęcia działań w celu
                                        uchwalenia przez Radę Miasta Opola roku 2003, w związku z 90. rocznicą
                                        urodzin, ROKIEM SENATORA EDMUNDA JANA OSMAŃCZYKA". Ustosunkowując się do tej
                                        ostatniej (!) kwestii wiceprezydent Karbowiak wyraził, w formie odręcznej
                                        adnotacji, następującą opinię: "Panie Prezydencie, proszę o przemyślenie
                                        propozycji Komitetu zawartej w ostatnim zdaniu. Ja z uwagi na daleko posuniętą
                                        kolaborację senatora Osmańczyka z władzami PRL w latach 60. i 70. nie jestem
                                        specjalnym zwolennikiem tej propozycji". Uwagi na temat kolaboracji miały
                                        zatem, jak łatwo zauważyć, związek z propozycją ogłoszenia roku 2003 rokiem
                                        Osmańczyka.

                                        Zainteresowanych odsyłam do artykułu: M. Olszewski,"Awantura o senatora", "Nowa
                                        Trybuna Opolska", 17 grudnia 2003, s. 1 i 3.
                                        • Gość: monika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.atol.com.pl 05.09.06, 01:41
                                          Uwagi odnosiłyby się do drugiego zdania, gdyby wiceprezydent podjął decyzję o
                                          sfinansowaniu monitoringu grobu.
                                          Pomyśl, artykuł z grudnia 2003 czynił ogłoszenie roku 2003 Rokiem Osmańczyka
                                          bezprzedmiotowym.
                                          Natomiast bulwersująca była przytoczona wypowiedź wiceprezydenta Karbowiaka:
                                          "Nie przeczę, że senator zasłużył sobie na wdzięczną pamięć Opolan i jestem
                                          całym sercem za tym, by jego grób uchronić przed wszelkimi przypadkami
                                          dewastacji. Dlatego, gdy tylko będą ku temu środki, urząd dołoży starań, by
                                          objąć ten teren monitoringiem".
                                          Gwoli scisłości urząd przeznaczył setki tysiecy złotych na nagrody, więc nie
                                          mógł znaleźć pieniędzy na monitoring. Zebrał je Społeczny Komitet na rzecz
                                          Objęcia Monitoringiem Grobu senatora Osmańczyka.
                                          Przypomnę, że polemika dotyczyła poglądów głoszonych przez Karbowiaka w rodzaju:
                                          "kolaboracja nie ma znaczenia pejoratywnego - w historii wielu ludzi, całe
                                          kraje decydowały się w imię różnych racji iść na daleko idącą współpracę z
                                          siłami - jak się później okazywało - wrogimi”. Ściśle rzecz biorąc była to
                                          polemika z tekstem Kowalskiego, który bronił swojego kolegi. W polemice tej
                                          można przeczytać:
                                          "Od razu zastrzegę się, że nie odmawiam prawa do krytyki i moralnej oceny
                                          ludziom młodym, którzy mieli to szczęście, że urodzili się zbyt późno, aby być
                                          wystawianym na ciągłe próby tak jak Osmańczyk: jako działacz Związku Polaków w
                                          Niemczech w czasach III Rzeszy, jako żołnierz AK w okupowanej Warszawie i
                                          powstaniec warszawski, potem w okrutnych czasach stalinowskiego terroru i
                                          późniejszej presji systemu. Jedyne, czego się domagam, to wyważenia win i
                                          zasług, oceny popartej rzetelną analizą działalności poselskiej i
                                          publicystycznej, wskazania zakresu odpowiedzialności, a nie kwitowania
                                          życiorysów epitetami". Tekst kończy się słowami:
                                          "Czy grób Osmańczyka powinien być otoczony opieką i ochroną, czy też zdaniem
                                          Janusza Kowalskiego należy ekshumować zwłoki i przenieść na cmentarz? Na
                                          podstawie tekstu "Młode pokolenie upomni się o prawdę” nie mam jasnej
                                          odpowiedzi na te pytania. Zresztą sprawa Roku Osmańczyka z okazji 90. rocznicy
                                          urodzin jest bezprzedmiotowa. Właśnie rozpoczął się 2004 rok".
                                          Ustosunkowanie się do drugiej kwestii było już bez znaczenia i mozna było już
                                          tylko w ramach gdybania postawić pytanie: "Czy jeśli na konferencjach,
                                          seminariach w ramach Roku Osmańczyka dyskutowano by nad siłą zniewolenia i
                                          oporu na przykładzie życia senatora Ziemi Opolskiej z listy NSZZ "Solidarność”,
                                          to byłaby to bezpodstawna gloryfikacja czy okazja do refleksji nad istotą
                                          komunistycznego systemu?".

                                          A może jednak zakrawa na obsesję ciagłe sugerowanie na tym forum z uporem
                                          godnym lepszej sprawy, że ktoś szalał, ponieważ miał inny pogląd na sprawę
                                          monitoringu grobu Osmańczyka i domagał się rzetelnej oceny biografii senatora?
                                          Czy oznacza to, że jeśli przedstawiciel władzy głosi poglądy, których się nie
                                          akceptuje, to najlepiej siedzieć cicho, bo tylko wariat oponuje?
                                          • Gość: bodzio Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 02:12
                                            Temat stosunku Karbowiaka do Osmańczyka został tutaj wniesiony przez kogoś
                                            innego wraz z bezpodstawnym stwierdzeniem, że to Karbowiak "szalał" w tej
                                            sprawie. Moja wypowiedź stanowiła tylko polemikę z tym wystąpieniem. Proszę więc
                                            nie wmawiać mi żadnej obsesji. Nie mam nic przeciwko krytykowaniu władzy, ale
                                            cała ta wrzawa medialna, jaką rozpętano z końcem 2003 r. wokół wywleczonej na
                                            jaw po roku notatki służbowej wiceprezydenta Karbowiaka, naprawdę miała posmak
                                            szaleństwa. NIe skupiano się wtedy (na przełomie lat 2003/2004) w mediach
                                            na sprawie monitoringu grobu Osmańczyka, ale wieszano psy na Karbowiaku za
                                            użycie słowa "kolaboracja" w kontekście zupełnie innego postulatu, wtedy
                                            już rzeczywiście przebrzmiałego. Proszę sięgnąć do archiwalnej prasy
                                            z przełomu lat 2003/2004 dla odświeżenia pamięci! Zaczynając od przywołanego
                                            już przeze mnie tekstu M. Olszewskiego z reprodukcją odręcznej notatki
                                            wiceprezydenta na pierwszej stronie.

                                            Bardzo proszę przytoczyć tu choć jedną wypowiedż A. Karbowiaka, w której słowo
                                            "kolaboracja" pojawiałoby się w kontekście sprawy monitoringu. Twierdzę, że
                                            słowo to pojawiło się wyłącznie w kontekście postulatu ogłoszenia roku 2003
                                            rokiem Osmańczyka, a na dowód tego przywołuję wspomnianą publikację w "NTO".
                                            I nadal będę tak twierdzić dopóki nie zostaną mi przedłożone inne dowody.

                                            To, czy warto było ogłaszać rok 2003 rokiem Osmańczyka, nie ma tutaj nic do
                                            rzeczy.
                                            • Gość: monika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.atol.com.pl 05.09.06, 02:26
                                              Prosze więc napisać na jakiej podstawie formułuje Pan pogląd, że to ja
                                              szalałam. W czym przejawiało sie to szaleństwo?
                                              Napisałam wyraśnie z jakimi poglądami Karbowiaka się nie zgadzałam, resztę
                                              mozna przeczytac w archiwum NTO.
                                              Przede wszystkim oburzała mnie i oburza negatywna decyzja wiceprezydenta w
                                              sprawie monitoringu. Jego stwierdzenie było równoznaczne z odłożeniem tej
                                              sprawy ad calendas graecas i mozna wnioskować, że to dlatego, iz Osmańczyk w
                                              opinii Karbowiaka był kolaborantem, bo trudno uwierzyć w brak srodków.
                                              • Gość: bodzio Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 02:37
                                                Użyłem słowa "szaleństwo" w znaczeniu potocznym, odnoszącym się do postaw
                                                i zachowań nazbyt egzaltowanych, nacechowanych wielką przewagą emocji nad
                                                przesłankami natury racjonalnej, co niewątpliwie dało się zaobserwować w dwóch
                                                wielkich "spektaklach" medialnych, jakimi były "awantura o senatora" i
                                                późniejsza o parę tygodni akcja z apelem o odwołanie wiceprezydenta.
                                                • Gość: monika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.atol.com.pl 05.09.06, 11:11
                                                  Spektakl medialny miał wielu aktorów. Moja rola - to napisanie polemiki. Tekst
                                                  dostępny na stronach NTO. Prosze wskazać konkretne fragmenty będące przejawami
                                                  egzaltacji i nacechowane emocjami.
                                                  www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20040102/REPORTAZ/101020080&SearchID=73255939536180
                                                  • Gość: dorota Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 02:58
                                                    Monika, porąbało cię juz ostatecznie?
                                                  • Gość: monika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.atol.com.pl 08.09.06, 10:34
                                                    Tak, chyba mnie porąbało, ale - mam nadzieję - nieostatecznie :-).
                                                  • Gość: bodzio Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 11:00
                                                    Dopiero teraz odpowiadam na skierowany do mnie post Moniki z 05.09.06, ale ja
                                                    też mam prawo do wakacji i dłuższej nieobecności na terenie Opola. Skoro już
                                                    wróciłem, to śpieszę z odpowiedzią. Ogromne natężenie emocji cechowało całą tzw.
                                                    awanturę o senatora, której główną animatorką była pewna pani socjolog z UO oraz
                                                    PIN IŚl. Świadectwem tego może być własna wypowiedź tejże pani socjolog, jaka
                                                    pojawiła się 29.06.06 na tym foum w wątku "Uniwersytet w rankingu Polityki".
                                                    Cytuję: „Mam dobrą pamięć. Pewna pani socjolog robiła zadymę z powodu braku
                                                    szacunku dla zmarłego, co jest powszechnie przyjętą normą w kulturze nie tylko
                                                    europejskiej. Wiceprezydent Karbowiak odmówił monitoringu grobu Osmańczyka, aby
                                                    go chronić przed profanacją. Postulowała, by w tej sytuacji przenieść szczątki
                                                    zmarłego na cmentarz”. Czy pomawianie kogoś o naruszanie powszechnie przyjętych
                                                    norm kulturowych tylko z tego powodu, że nie doszło do zainstalowania
                                                    monitoringu przy grobie sen. Osmańczyka, nie jest przejawem nazbyt
                                                    emocjonalnego, egzaltowanego podejścia do sprawy? Jakież to normy kulturowe
                                                    nakazują instalowanie monitoringu przy grobach? Nie mniejszy ładunek emocji
                                                    cechował dalszy ciąg "awantury o senatora", a mianowicie głośną sprawę apelu
                                                    o odwołanie wieceprezydenta Karbowiaka. W zredagowanym przez wspomnianą panią
                                                    socjolog tekście apelu pomawiano wiceprezydenta o prezentowanie poglądów
                                                    bliskich nazimowi, co było grubym nadużyciem semantycznym, świadczącym
                                                    o przewadze emocji nad przesłankami natury racjonalnej. Mówiąc językiem bardzo
                                                    kolokwialnym - robiono z igły widły, dając upust buzującym emocjom.
                                                  • Gość: DanutaMariaMonika Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 18:46
                                                    Tak, ma Pana racje. Pobłądziałam. Przepraszam :)
                                              • Gość: lol Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.aster.pl 24.09.06, 01:18
                                                LOLEK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                            • Gość: MIeszaniec Nie było żadnego stwierdzenia, że Karbowiak IP: 217.173.202.* 05.09.06, 21:31
                                              szalał w/s sprawie Osmańczyka. Mam zwyczajną sklerozę i coś tam poświtywała
                                              jakaś awantura z Osmańczykiem z Karbowiakiem w tle, po której ostatni miał
                                              przestać kłapać dziobem na 3 miesiące. A może znowu coś pieprzę? Nie pamiętam.
                                              Stąd moje pytanie, bynajmniej nie retoryczne brzmiało: Czy to aby nie Karbowiak
                                              szalał w/s Osmańczyka.
                                              • Gość: monika Re: Nie było żadnego stwierdzenia, że Karbowiak IP: *.atol.com.pl 07.09.06, 23:23
                                                Rzeczywiscie Mieszańcu zawodzi Ciebie pamięć. Po pierwsze Karbowiak nie był w
                                                tle, tylko swoimi wypowiedziami dwukrotnie wywołał dyskusje na łamach NTO.
                                                Chciał np. zmienić powszechnie przyjęty w Polsce negatywny sens słowa
                                                kolaboracja czy porównywał zdradę Cata Mackiewicza z działaniami Sikorskiego.
                                                Wklejam więc fragment mojej polemiki, żeby ci odświeżyć pamięć.
                                                "Przytoczyłam więc opinię, że oferta kolaboracji jest uważana za akt zdrady
                                                narodowej. Nie mieli wątpliwości Francuzi i Norwedzy. W 1945 r. zarówno premier
                                                francuskiego kolaboracyjnego rządu marszałek Pétain, jak i premier norweskiego
                                                rządu Quisling zostali postawieni przed sądem i skazani na karę śmierci.
                                                Quisling zostal rozstrzelany, a Pétainowi zamieniono karę śmierci na dożywotnie
                                                więzienie.
                                                Oferta współpracy z III Rzeszą (chociaż odrzucona przez Ribbentropa) została
                                                złożona przez kilku polityków, pomimo że działał na emigracji legalny rząd
                                                polski, a w kraju Związek Walki Zbrojnej prowadził walkę z zarówno z sowieckim,
                                                jak i hitlerowskim okupantem. Członkowie emigracyjnego rządu w owym czasie - po
                                                zesłaniu przez nazistów do obozów koncentracyjnych 183 pracowników naukowych
                                                krakowskich uczelni i kilkuset księży, eksterminacji polskiej inteligencji w
                                                masowych egzekucjach, wypędzeniu setek tysięcy mieszkańców Wielkopolski i
                                                Pomorza - nie mieli złudzeń ani wątpliwości co do możliwości współpracy z III
                                                Rzeszą. Dlatego Cat-Mackiewicz stanął przed sądem honorowym przy Radzie
                                                Narodowej za samo nakłanianie prezydenta Raczkiewicza do współpracy z Niemcami
                                                w trakcie rozmowy w czerwcu 1940 r. Pomimo potępienia idei kolaboracji z
                                                hitlerowcami przez prezydenta Raczkiewicza, w lipcu 1940 r. Cat-Mackiewicz
                                                wystąpił z ofertą współpracy. Trudno więc potraktować to jako naiwność
                                                polityczną wynikającą z niewiedzy. Dla wielu Polaków to jest właśnie akt zdrady
                                                narodowej!
                                                I jeszcze jedno sprostowanie, ponieważ pan Karbowiak dokonuje niedopuszczalnej
                                                manipulacji w pytaniu "Czy pani nazwie zdrajcą narodowym również generała
                                                Sikorskiego, który porozumiał się z Józefem Stalinem i podpisał pakt Sikorski-
                                                Majski w lipcu 1941 roku po to, by m.in. uratować z sowieckich łagrów tysiące
                                                uwięzionych polskich obywateli?". Używając słowa "również", zestawia w ten
                                                sposób indywidualne działania polityka z działaniami premiera polskiego rządu.
                                                To nie generał Sikorski porozumiał się ze Stalinem i podpisał pakt Sikorski-
                                                Majski, tylko premier rządu na uchodztwie generał Sikorski. Pakt ten nie mógł
                                                być podpisany "mimo faktu wymordowania przez NKWD kilkudziesięciu tysięcy
                                                oficerów polskich w Katyniu, Charkowie i Miednoje" - jak twierdzi Arkadiusz
                                                Karbowiak - ponieważ w lipcu 1941 r. tragiczny los oficerów nie był znany.
                                                Przeciwnie, przez półtora roku rząd polski domagał się od Kremla wyjaśnienia,
                                                co się z nimi stało, i właśnie ujawnienie tej zbrodni przez Niemców było
                                                bezpośrednią przyczyną zerwania stosunków dyplomatycznych między polskim rządem
                                                a Związkiem Sowieckim w 1943 r. W tym kontekście pytanie, czy można nazwać
                                                zdrajcą generała Sikorskiego, jest nie tylko absurdalne, ale i haniebne. Tym
                                                bardziej, że był premierem i działał z ramienia polskiego rządu, podczas gdy
                                                Cat-Mackiewicz nie miał żadnych uprawnień do inicjowania współpracy z
                                                hitlerowskim okupantem".

                                                W tym fragmencie jest rzeczywiście słowo nacechowane emocją: haniebne. Jednak
                                                użycie go jest uzasadnione.
                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: axel A wracając do K.Kowalskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 23:56
                                                  to może jesli nie literat to śpiewak Kazimierz Kowalski by wyprężył pierś do orderu?
                                                  Co prawda też bywa kontrowersyjny
                                                  www.teatry.art.pl/!inne/jubileusze/kontrowersyjnyj.htm
                                                  ale jakby go zaprosic na festiwal żeby zaspiewał, uścisnął dłoń prezydentowi,
                                                  zaapelował o tolerancje, jak nie przymierzając Reginald Kenneth Dwight znany
                                                  jako Elton John, to kto wie?

                                                  Zamiast "karolinki" odznaka...
                                                  • Gość: AAA Re: A wracając do K.Kowalskiego IP: *.esab.net 08.09.06, 10:06
                                                    Kazimierz Maria Kowalski (ur. 18 sierpnia 1926 w Chełmnie) - polski pisarz,
                                                    prozaik, dziennikarz.

                                                    Jest autorem powieści i zbiorów opowiadań, m.in. Pięć nocnych godzin, Piekło,
                                                    Pośrodku lasu, Zdrada, Partyzant nie składa broni, Przygody dawnego partyzanta,
                                                    Upieranie się przy nadziei, Szalone z miłości, Strip-tease bez uciechy, Serca
                                                    nasze obie 1777, Ucieczka na łąki zielone.

                                                    W 1967 roku napisał scenariusz i dialogi na podstawie własnego pierwowzoru do
                                                    filmu Zbigniewa Chmielewskiego Piękny był pogrzeb, ludzie płakali.

                                      • Gość: kluk Re: To nie Karbowiak szalał w sprawie Osmańczyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 00:45
                                        Nie zaszkodziłoby gdyby pewien rektor od czasu do czasu kneblował pewną Monikę,
                                        która niestety często plecie od rzeczy!
                                    • Gość: MIeszaniec Proste stwierdzenie IP: 217.173.202.* 05.09.06, 21:27
                                      że pułkownik Kraus von Zillergut był zwyczajnym bałwanem doprowadziło do
                                      pojedynku. Takie proste stwierdzenia są zazwyczaj oczywiste tylko dla
                                      wypowiadającego. Nie wiem czy to stwierdzenie, czy osąd.
                                • Gość: bodzio Niefortunny przykład? - wcale nie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 19:03
                                  Nie rozumiem, dlaczego przykład z Osmańczykiem miałby być przykładem
                                  niefortunnym. Przykład ten znakomicie pokazuje, jak daleko posunięty był
                                  polityczny serwilizm PRON. Co do oceny Osmańczyka i Kowalskiego, to nie mam
                                  żadnych wątpliwości, że dużo wyżej należy cenić tego pierwszego. Osmańczyk też
                                  miał nieładne karty w swoim życiorysie jako wieloletni poseł na Sejm PRL itp.,
                                  ale potrafił godnie zachować się w godzinie próby, jaka nastała wraz
                                  z wprowadzeniem stanu wojennego. Niestety nie da się tego powiedzieć
                                  o K. Kowalskim, który dokonał wtedy zupełnie innego wyboru, obierając
                                  postawę lokajską.

                                  Co do Szewińskiej, to niech dalej zajmuje się sportem w PKOL czy MKOL, skoro
                                  się na tym zna, ale do polityki niech raczej się nie miesza, bo nie jest w tym
                                  zakresie osobą wiarygodną.
                                  • Gość: MIeszaniec Re:Pupa - kwas IP: 217.173.202.* 05.09.06, 21:48
                                    Do rzyci z tym waszym zwierciadłem moralności. Teraz, cholera wszyscy święci.
                                    I co tylko liczy się stosunek do komuny? Aha, już Osmańczyk jest OK, a jeszcze
                                    chwilę temu nie był? Osz ty moralisto! A weź sobie kurka wodna przeczytaj Jan
                                    8,7 jak ci proponowałem. Nie śledzę życia kulturalnego Opola i nie bardzo
                                    wiedziałem kim jest pan Kowalski, rocznik 1926. Ale nie zapominaj, że Opole to
                                    miasto powiatowe. Tu jak kogoś sam nie znasz, to znają go Twoi znajomi. Ano
                                    zgadało się w rodzinie i ze znajomymi, wypytałem ojca, który zna lepiej znanych
                                    Opolan i wychodzi mi z rachunku, że panu Kowalskiemu należą się opolskie honory
                                    jak psu kość. Epizod z PRON nic nie znaczy w biografii faceta, który jawi mi
                                    się opolską ikoną. Walnęliście kulą w płot. Zdaje się, że ostatnio nie było
                                    czego oprotestowywać. Puściliście temat z PRONem, odrzucając całą biografię
                                    jubilata. Zapytałbym Was, czy Wam nie wstyd tak postępować? Strażnicy
                                    rewolucji. Jan 8,7. czytali? Jak się wystawia cenzurki moralności, to warto być
                                    żoną Cezara, a nie rozwodnikiem. Życie to nie tylko polityka.
                        • Gość: MIeszaniec Re: Wiadomo czym był PRON IP: 217.173.202.* 04.09.06, 17:56
                          Apropo pierwszego wątku: to mu się bardzo chwali. Nikt na niego nie powie, że
                          jest oportunistą, jak młodzież z IPNu. Wiesław Ukleja też legitymował się
                          piątkami w indeksie i dziękiczemu nikt mu nie mógł zarzucić, że zajmuje się
                          polityką zamiast studiami. Tym się różnił od swojego kolegi z uczelni, nazwiska
                          którego, jak mawiał Stanisław Anioł, nie wspomnę, a który dyplomu nie chciał
                          robić, a dzisiaj jest wielkim postsolidarnościowym VIPem.
                          Apropo drugiego wątku: mam prawo do swoich ocen i takie one są, jak
                          przedstawiłem. Jeszcze raz ci przypominam, że ledwie zauważyłem, że B&U
                          wsymażyli kolejny list protestacyjny. Właściwie ty mi to wyartykułowałeś i
                          prowokujesz mnie do wypowiedzi. Jakoś bardziej rzuciła mi się na oczy wypowiedź
                          vice Karbowiaka i komentarz red. Frelicha. O ile wiem, ci są zbyt młodzi, aby
                          doświadczyć internowania. Tym niemniej, nie podzielam zdania B&U i reszty w
                          kwestii PRONu. Co do mojego wieku, to gdybyś śledził forum opolskie, to po
                          wpisach wspominkowych zorientowałbyś się, że jestem mniej więcej w wieku
                          Wiesława Uklei (trochę młodszy). Wiek zresztą jest wskaźnikiem wiodącym na
                          manowce, bo dzisiaj prawdziwymi Katonami są urodzeni w roku 1980 i później.
              • Gość: Prawdziwy Polak Wiadomo czym byłPRON-a nie wiad. o co biega Miesza IP: *.chello.pl 03.09.06, 01:05
                poczytaj mi mamo !

                Cyt.z logiki Mieszańca:

                "Twierdzę też, że gdyby ten pan był trochę starszy, to jest gdyby temat
                rozpatrywać wcześniej, to nie byłoby problemu. Jakoś do tego nikt nie chce się
                odnieść. Do tego ...."

                "Natomiast jeśli porównać stan wojenny z grudnia 1982 do świata 12/1982 i
                Polskę 2006 do świata 2006, to z pewnością dziś gorzej to wygląda. Jest duszno,
                jest bardzo źle. Włączasz TV, bierzesz do ręki gazetę, czytasz newsy na necie i
                zastanawiasz się gdzie się obudziłeś. To jest jakiś koszmar. "

                - twierdzi Mieszaniec.

                Czy ktoś może mi wyjasnić o co tak naprawdę chodzi Mieszańcowi w tym nieudanym
                pseudokalamburze pogiętych ( jak autor )- myśli ? Skarga na swój (
                niedostrzegany? ) uwiąd starczy, czy co ?

                "Dzisiaj pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale niech mnie
                tylko kto ruszy,...". Wg jakiej to piosenki – panie Mieszaniec ?

                Pogiętego Mieszańca - nie czytaj mi mamo !


    • Gość: Maciek człowiek bez honoru pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 16:30
      No i bardzo dobrze!
      • Gość: co za czasy Re: człowiek bez honoru pozostał bez honorów IP: *.eranet.pl 02.09.06, 21:45
        Pan Kowalski w czas wojny bile sie z bronia u nogi i to na dodatek po slusznej stronie, jesli to dla kogo
        takie wazne, bo w Batalionach Chlopskich, czyli takim chlopskim AK - antyfaszystowskim,
        antykomunistczynym!!!!!!! Ponoc wykonywal wyroki na kolaborantach!!! To twradziel! Ludzie!!! Facet ma
        miesista historie i 80 lat. A PRON? - pewnie go dokoptowali na ozdobe jak kwiatek do kozucha. Ja
        per.....le!!! Co sie w rtym kraju proobilo, jeden zapiekly w swej nienawsici kaleka z dwuosobowego
        kabotynskiego Stowarzyszenia trzyma w kleszcach cale miasto i robi mu spowiedz z moralnosci. Nie
        dajcie sie ludzie wariowac.!!!
        • Gość: bodzio Re: człowiek bez honoru pozostał bez honorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:17
          Cóż to za "twardziel", który dał się dookoptować "jak kwiatek do kożucha"?!
          Widocznie musiał do tego czasu mocno zmięknąć! Prawdziwi twardziele z dawnego
          podziemia (AK i in.), tacy, których nie rozmiękczono i nie skorumpowano po
          wojnie, nie szli w stanie wojennym na współpracę z komuną, ale trafiali do
          obozów dla internowanych, jak Tadeusz Żyliński z Opola. Do PRON-u szli tylko ci,
          którzy z różnych powodów dali się zeszmacić albo kupić (względnie chcieli się
          korzystnie sprzedać).

          Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej nie składa się wcale z dwóch osób, bo
          w takim wypadku nie dałoby się go zarejestrować, a że jest zarejestrowane, łatwo
          można sprawdzić w opolskim ratuszu. Pod protestem w sprawie zamiaru uhonorowania
          K. Kowalskiego podpisało się za Stowarzyszenie pięć osób z terenu samego Opola:
          Zbigniew Bereszyński, Antoni Klusik, Roman Kirstein, Jerzy Łysiak i Wiesław
          Ukleja. To tylko niektórzy członkowie Stowarzyszenia, do którego należy ponadto
          szereg innych osób - zarówno w Opolu jak też w różnych miejscowościach
          województwa opolskiego. Ponieważ sprawa dotyczyła Opola, protest sygnowali
          swoimi nazwiskami tylko członkowie mieszkający w tym mieście, ale to nie znaczy,
          że inni myślą inaczej.

          A co do kalectwa, to jedynym kompromitującym jego rodzajem jest kalectwo
          moralne, jakiego dowody dał tutaj gość skrywający się za ksywą "co za czasy".
          To, do jakich argumentów "ad hominem" gość ten tutaj się ucieka, najlepiej
          świadczy o jego poziomie moralnym i umysłowym. Ale cóż - jaka sprawa, taki
          obrońca!

        • Gość: zawstydzony Miejże choć trochę rozumu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:31
          Aż wstyd mi zabierać głos w tym wątku, ale czasem nie sposób milczeć. Urodziłeś
          się wiele lat po wojnie, więc nie byłeś w BCh i nie widziałeś jak dzielnie nasz
          bohater walczył, jeśli w ogóle gdzieś walczył. Nie wiesz także nic o
          powojennych dokonaniach naszego bohatera, a myślę, żę nie było trudno ustalić
          pewne fakty z tamtych lat. Nie chciało ci się, czy tkwisz w tym samym układzie?
          Poza dyskusją jest, że nie atakuje się osiemdziesięciolatka, ale poza dyskusją
          jest też, że nie należało występować z wnioskiem o uhonorowanie. Problemem nie
          jest nasz bohater, któremu należy dać święty spokój. Problemem są ci, którzy
          wystąpili z wnioskiem o uhonorowanie. Im stanowczo nie należało dać spokoju. A
          tu się pastwi nad osiemdziesięcioletnim człowiekiem. Żenada.
          • Gość: bodzio Re: Miejże choć trochę rozumu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:56
            Dyskusja nad zasługami i grzechami pana K.K. została niestety narzucona tutaj
            przez ludzi, którzy nie chcą pogodzić się z faktem, że nie doszło do zgodnego
            z ich oczekiwaniami przegłosowania wniosku o jego uhonorowanie. Ja też uważam,
            że najlepiej byłoby odłożyć sprawę ad acta i więcej do niej nie powracać, bo
            jest to naprawdę sprawa żenująca. Trudno jednak zakończyć dyskusję, jeżeli druga
            strona nie zdradza po temu najmniejszej ochoty, czego szczególnie jaskrawym
            przykładem jest chamska pyskówka ze strony gościa "co za czasy". Niech fałszywi
            "obrońcy" pana K.K. pogodzą się z przegraną, a z cała pewnością nikt więcej nie
            będzie się tutaj pastwił nad tym człowiekiem. Osobiście uważam, że owi "obrońcy"
            oddają temu panu prawdziwie niedźwiedzią przysługę.
            • Gość: pomieszaniec z Irena "Bolszewik" Szewinska w PiSie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 03:23
              A Irena Szewinska tez byla w PRONie, i co? Medali jej nie zabierają, do tego w
              kampanii Kaczora była widoczna w pierwszym szeregu. O co tu chodzi... Pani Irena
              "Bolszewik" Szewinska popiera antybolszewickiego prezydenta, paranoja qwa,
              paranoja. Po..y kraj.

              Polska to karuzela
              Chce się żygać
              A wysiąśc nie można.
              • Gość: pomieszaniec z Re: Irena "Bolszewik" Szewinska w PiSie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 03:27
                Miało być RZygać - późno już, człek błędy robi...

                Miało być rzygać przez RZ: To be repelled, disgusted, irritated, or bored with
                something

                sorki
                już zmawiam paciorki
                i do wyra walę.
                A zresztą chooy, was obchodzi gdzie idę.
              • Gość: bodzio Re: Irena "Bolszewik" Szewinska w PiSie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 09:13
                Niestety wielu PiS-wców też ma krótką pamięć historyczną, co podkopuje
                polityczną wiarygodność tej formacji. Przypadek I. Szewińskiej to niestety nie
                pierwszy i zapewne nie ostatni tego rodzaju "numer" w wydaniu PiS. Tak np. dwa
                lata temu czołowi opolscy PiS-owcy, Andrzej Diakonow i Sławomir Kłosiński,
                podpisali się pod osławionym apelem o odwołanie prawicowego wiceprezydenta
                Opola, Arkadiusza Karbowiaka. Uczynili to razem z dawnymi PRON-owcami
                i kolaborantami z okresu stanu wojennego, jak Kazimierz Kowalski, Jan Goczoł,
                Michał Lis, Stanisław S. Nicieja i Bartłomiej Kozera. Przypuszczam, że wielu
                obecnych polityków nie ma większej wiedzy na temat tego, co kto robił ćwierć
                wieku temu. Winić tutaj należy nie tylko polityków, ale także historyków, którzy
                na ogół starannie omijają tego typu drażliwe tematy.
                • Gość: bodzio autokorekta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 09:18
                  Niestety wielu PiS-wców też ma krótką pamięć historyczną, co podkopuje
                  polityczną wiarygodność tej formacji. Przypadek I. Szewińskiej to niestety nie
                  pierwszy i zapewne nie ostatni tego rodzaju "numer" w wydaniu PiS. Tak np. dwa
                  lata temu czołowi opolscy PiS-owcy, Andrzej Diakonow i Sławomir Kłosowski,
                  podpisali się pod osławionym apelem o odwołanie prawicowego wiceprezydenta
                  Opola, Arkadiusza Karbowiaka. Uczynili to razem z dawnymi PRON-owcami
                  i kolaborantami z okresu stanu wojennego, jak Kazimierz Kowalski, Jan Goczoł,
                  Michał Lis, Stanisław S. Nicieja i Bartłomiej Kozera. Przypuszczam, że wielu
                  obecnych polityków nie ma większej wiedzy na temat tego, co kto robił ćwierć
                  wieku temu. Winić tutaj należy nie tylko polityków, ale także historyków, którzy
                  na ogół starannie omijają tego typu drażliwe tematy.
                • Gość: imponderabilia Re: Irena "Bolszewik" Szewinska w PiSie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 09:29
                  Przepraszam, ale nie jest prawdą że niejaki Arkadiusz K. jest PRAWICOWYM
                  wiceprezydemntem miasta. Czym się owa prawicowość przejawia? Publikacjami w
                  faszyzującym "Szczerbcu"? Wszelkie realne działania obecnego urzędu (kierowanego
                  wszak przez byłego wicewojewode i okrągłostołowego wojewode, PR-owskiego
                  aparatczyka Ryszarda Zet Hamulcowego ps. Foka) z prawicowością niewiele mają
                  wspólnego, zaś postać pana Arkadiusza K. przynosi raczej wstyd naszemu miastu,
                  podobnie jak i działalność całego tego nieudolnego układu (urzędu).
                  Nadmieniam, iż Arkadiusz K. startował w wyborach samorządowych z listy PSL
                  (sic!) później zaś był członkiem lewackej (narodowo-socjalistycznej) partii PiS.

                  "Przypuszczam, że wielu obecnych polityków nie ma większej wiedzy na temat tego,
                  co kto robił ćwierć wieku temu. Winić tutaj należy nie tylko polityków, ale
                  także historyków, którzy na ogół starannie omijają tego typu drażliwe tematy."
                  Nieprawdaż?

                  • Gość: imponderabilia Panie bodzio. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 09:35
                    Skoroś Pan taki mądry i w historii miasta naszego niedawnej tak oblatany, zadam
                    Ci pytanie.
                    Znasz Pan kulisy powołania na stanowisko wojewody pana Ryszarda Hamulcowego ps.
                    Foka?
                    Znasz Pan kulisy powołania na stanowisko szefa Trybuny Opolskiej tow. red.
                    Mariana S.?
                    Znasz Pan życiorysy większości tzw. "solydarnościowych" urzędasów, którzy niczym
                    gó.. wypłynęli po 89 roku?
                    • Gość: Frasyniuk Re: Panie bodzio. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 10:03
                      Przepraszam za "Solidarność".
                      • Gość: bodzio do "Frasyniuka" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 11:04
                        Pan "Frasyniuk" niech nie przeprasza za całą "Solidarność", bo nie ma do tego
                        żadnego prawa moralnego i politycznego. Niech przeprasza za tę cześć
                        "Solidarności" (czy raczej jej kierownictwa), która w latach 1988-1989
                        sprzeniewierzyła się ideałom "S", obierając drogę ugody i bratania się
                        z komunistami. Ludzie ci sprowadzili kraj na manowce i rzeczywiście mają za co
                        przepraszać.
                    • Gość: bodzio Re: Panie bodzio. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 10:59
                      Co ma piernik do wiatraka?! Sprawy, o których pisze tutaj gość "imponderabilia"
                      są mi oczywiście znane. Uważam, że w latach 1989-1990 ówczesna czołówka
                      opolskiej "Solidarności" i tzw. ruchu obywatelskiego czele z takimi postaciami
                      jak Jan Całka, Kazimierz Kobiałko, Dorota Simonides, Bronisław Wilk i in.
                      zrobiła wiele złego, promując ludzi skompromitowanych w przeszłości współpracą
                      z reżimem komunistycznym. Zawrotna kariera Mariana Szczurka, aktywnego
                      kolaboranta z czasów stanu wojennego, to tylko jeden z wielu tego rodzaju
                      przykładów. Warto tu jeszcze wspomnieć o skandalicznie przeprowadzonej
                      weryfikacji byłych SB-ków, którą robiła komisja z udziałem senator Simonides
                      i posła Wilka. Ludzie chcący dziś uhonorowania K. Kowalskiego reprezentują
                      dokładnie takie samo nastawienie i w dużej mierze to samo środowisko, jak np.
                      przewodniczący Rady Miasta, p. Smagała (PD), powiązany politycznie i towarzysko
                      z b. senator Simonides.

                      Ludzie, którzy ostatnio sygnowali protest w sprawie zamiaru uhonorowania
                      K. Kowalskiego, w latach 1989-1992 jako jedyni ostro protestowali (i to
                      publicznie!) przeciwko poczynaniom J. Całki, K. Kobiałki et consortes. Gdyby
                      ludzie ci znaleźli wówczas szersze popracie, wiele spraw w naszym regionie
                      mogłoby dziś wyglądać dużo lepiej. Są to fakty ogólnie znane i łatwe do
                      sprawdzenia. Niech zatem gość "imponderabilia" kieruje swoje pretensje pod innym
                      adresem.
                      • Gość: no bodzio Re: Panie bodzio. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 11:12
                        no właśnie i w tym jest chyba problem: "ludzie ci /ku pamięci czlonkowie
                        niezwykle patriotycznego stowarzyszenia/i wtedy i teraz nie mieli szerszego
                        poparcia.Nawet w gronie szeroko rozumianego środowiska solidarnościowego.Wadą
                        tego "układziku" jest to,że zajmują się jedynie recenzowaniem wszelkich
                        poczynań ze szczególnym uwzględnieniem ludzi z jakimiś osiągnieciami,których
                        nie można w żadnej mierze zaliczyć do aparatu komunistycznego.Ludzie aparatu
                        mają to gdzieś i najwyżej kibicują takim recenzenckim inicjatywom. I na koniec,
                        czy ktoś mógłby przypomnieć - ZA CZYM JEST "układzik"? bo przeciwko czemu i
                        komu jest to wiadomo aż nadto.
                        • Gość: bodzio do pana "no bodzio" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 11:43
                          Ludzie z Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej nie zajmują się tylko
                          pisaniem politycznych "recenzji". Mają oni bardzo konkretny dorobek, którego
                          nie powstydziłby się niejeden z czołowych luminarzy regionu.

                          W środowisku tym powstało m. in. monumentalne opracowanie na temat dziejów
                          rewolucji solidarnościowej na Śląsku Opolskim, którego autorem jest Zbigniew
                          Bereszyński. Opracowanie to, liczące około półtora tysiąca stron, jest z uwagi
                          na swój rozległy zakres tematyczny i czasowy dziełem absolutnie unikalnym
                          w skali ogólnopolskiej. Podobnego opracowania nie doczekał się jeszcze żaden
                          inny region w Polsce. Dopełnieniem tego opracowania jest przygotowywana również
                          aktualnie do druku obszerna monografia historyczna miasta Opola i regionu
                          opolskiego tego samego autorstwa. Autor wymienionych tu opracowań jest ponadto
                          autorem szeregu poważnych publikacji z zakresu historii i historii sztuki, jakie
                          ukazały się w tak renomowanych periodykach jak "Śląski Kwartalnik Historyczny -
                          Sobótka" i "Spotkania z Zabytkami". O innych jego dokonaniach (bynajmniej nie
                          wszystkich!) można łatwo dowiedzieć się z internetu - wystarczy wpisać jego
                          nazwisko w Google.

                          Aktualnie przygotowywana jest wielka wystawa poświęcona wydarzeniom historycznym
                          z lat 1971-1989. Plansze wystawowe w łącznej liczbie ok. 180 opracował również
                          Z. Bereszyński.

                          Wspólnym dziełem członków Stowarzyszenia oraz współpracujących z nimi osób
                          są takie dokonania jak urządzenie w ubiegłym roku Skweru "Solidarności" wraz
                          z pomnikiem przy ul. Ozimskiej oraz przygotowanie wystawy z okazji 25-lecia "S".
                          Dokonania te są w głównej mierze zasługą takich działaczy Stowarzyszenia jak
                          Roman Kirstein i Antoni Klusik.

                          Wymienione powyżej dokonania i przedsięwzięcia są wymownym dowodem tego, że
                          działacze Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej prowadzą pożyteczną
                          działalność społeczną, zgodną ze statutowymi celami Stowarzyszania.




                          • Gość: Zdziwiony Re: do pana "no bodzio" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:18
                            Piszecie o tym pomniku który został posprzątany po moim wpisie na forum.
                            Pamiętam jak 13 grudnia 89 krzyczeliście pod katedrą TARGOWICA !!!!!! Tylko że
                            jesteście gorsi od kaczek jeszcze bardziej zacietrzewieni. Czasy się zmieniają i
                            sposób uprawiania polityki też. Popieracie terrorystów braci K. robicie z nich
                            bohaterów zastanówcie się nad sobą.
                            ps. Nie sądzę by to była robota Wieśka zdaje mi się że to działania pana który
                            zasiada w radzie nadzorczej ZK Opole a do niedawna w ECO, no może jeszcze ktoś z
                            Kuriera NL. pozdr. Zdziwiony
                            • Gość: ?? Re: do pana "no bodzio" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:38
                              A kto zasiada w tej Radzie Nadzorczej?
                              • Gość: Zdziwiony Re: do pana "no bodzio" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:52
                                Badacz historii Pan Zbigniew B.
                                • Gość: bodzio Re: do Zdziwionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:08
                                  No, to rzeczywiście afera i skandal nad skandale! Jak można powierzyć taką
                                  funkcję gościowi, który nigdy nie był w PZPR czy PRON, a nawet w ZMS czy SZSP,
                                  nigdy nie został przyłapany na żadnej lewiźnie, nie ma żadnych powiązań z
                                  Poganem, Dolatą czy Synowcem, a na dodatek każdemu mówi to co myśli. Ktoś taki
                                  powinien żebrać pod kościołem, a nie funkcjonować w porządnej firmie. Jak z
                                  takim "kręcić lody"?
                                  No, rzeczywiście zgorszenie i koniec świata!
                                  • Gość: ZDZIWIONY Re: do Zdziwionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:39
                                    Nie oto mi chodzi. Niech sobie robi Zbychu co chce, ale niech nie pluje na ludzi
                                    którzy mają inne poglądy. Całe to towarzystwo to ok. 10 ludzi którzy piszą co
                                    chwilę jakieś oświadczenia, bawią się w moralizatorów i mają się za jedynych
                                    sprawiedliwych a uważam iż powinni zadać sobie pytanie czy zawsze byli w
                                    porządku w stosunku do innych. Krew mnie zalewa gdy czytam w gazecie kolejną
                                    odezwę na temat zniknięcia krzyża na Collegium Minus a do rozpaczy doprowadza
                                    mnie gdy czytam komu zostało on przesłane. Zamiast mącić mieszać powinniśmy
                                    zająć się stworzeniem warunków w kraju młodym by nie emigrowali, by Opole nie
                                    było prownicją . A tu kilku panów toczy cały czas swoją wojenkę. Według zasady
                                    kto nie z Mieciem tego zmieciem.
                                    • Gość: bodzio Re: do Zdziwionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 19:02
                                      A któż Ci broni walczyć z bezrobociem na miarę Twoich sił i możliwości? No chyba
                                      nie owych 10 ludzi z Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, o których tu
                                      piszesz (nawiasem mówiąc, ludzi tych jest trochę więcej, ale mniejsza o to)!
                                      Jeżeli masz pomysł na zmniejszenie bezrobocia, to proszę bardzo - działaj w tym
                                      kierunku i szczęść Ci Boże! Wytłumacz, proszę, dlaczego uważasz, że przeszkadza
                                      Ci w tym działalność wymienionego stowarzyszenia, bo ja żadnego takiego związku
                                      tutaj nie widzę. Twoje pretensje mogłyby być zrozumiałe, gdyby ludzie ci pełnili
                                      jakieś funkcje rządowe czy samorządowe, ale tak nie jest. Równie dobrze mógłbyś
                                      czepiać się Związku Wędkarskiego, że zajmuje się wędkarstwem a nie zwalczaniem
                                      bezrobocia.

                                      Ludzie ze Stowarzyszenia nikogo nie "opluwają" z powodu jego poglądów. Nikt
                                      z nich nie zajmował się poglądami pana K.K. Ustosunkowano się tylko do pomysłu
                                      uhonorowania go tytułem zasłużonego obywatela miasta Opola. Powołano się przy
                                      tym na pewne fakty z jego życiorysu - jak najbardziej prawdziwe i łatwe do
                                      weryfikacji. Cóż to za "opluwanie"? Opluwa ten kto mówi nieprawdę, a tak w tym
                                      wypadku nie było i nie jest. Tak naprawdę to opluwanie uprawiają wszyscy ci,
                                      którzy bezpodstawnie oskarżają tutaj działaczy Stowarzyszenia o rzekome
                                      opluwanie innych!

                                      Jeżeli jedna grupa obywateli miasta ma prawo wystąpić z inicjatywą szczególnego
                                      uhonorowania jakiejś osoby, to inna grupa ma prawo z wnioskiem tym polemizować .
                                      Żyjemy na szczęście w wolnym kraju, a nie w PRL, i nie wszyscy muszą ochoczo
                                      przyklaskiwać każdej inicjatywie jaka pojawi się na forum władz miejskich.

                  • Gość: bodzio Re: Irena "Bolszewik" Szewinska w PiSie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 11:11
                    Nie jestem ani adwokatem ani rzecznikiem prasowym wiceprezydenta Karbowiaka
                    i nie widzę potrzeby tłumaczenia tutaj się z rozmaitych meandrów jego biografii
                    politycznej. Wskazałem tylko na rażącą niestosowność postępowania lokalnych
                    działaczy PiS, którzy sygnowali apel o odwołanie wiceprezydenta razem z dawnymi
                    kolaborantami z czasów stanu wojennego, Uważam, że było to postępowanie
                    skandaliczne, niezależnie od tego jak będziemy zapatrywać się na prawicowość
                    (lub nie) zapatrywań A. Karbowiaka.
                    • Gość: Piotruś Pan do bodzia IP: *.eranet.pl 03.09.06, 15:30
                      czy ty przpadkiem nie nazywałeś się Hofman
                      • Gość: gliniak Re: do Piotrusia Pana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 15:32
                        A kto to jest Hofman?
                      • Gość: bodzio Re: do Piotrusia Pana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 15:55
                        Przykro mi, Piotrusiu, ale coś Ci się pomyliło. Chyba skojarzyłeś mnie z osobą
                        o inicjałach BB (bynajmniej nie Brigitte Bardot!), a to zupełnie inna postać
                        z nieco innej bajki.
                        • Gość: Piotruś Pan Re: do bodzia IP: *.eranet.pl 03.09.06, 16:10
                          oj kłamczuszku i nich nie będzi ci przykro tylko gupio, pozdrowienie z ul.
                          Szynwalda
                          • Gość: j.w. do Piotrusia Pana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:18
                            O jakiego Hofmana chodzi? Kto to taki?
                            • Gość: Piotruś Pan Re: do bodzia IP: *.eranet.pl 03.09.06, 16:46
                              Bogusiu odwagi
                              • Gość: Krakus Re: do bodzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:52
                                Boguś Bardon? Nie... On nie pisałby takich rzeczy...
                                Zresztą niedawno dał d. puszczając bąka Szaniawskiemu w spr. Jałowieckiego. Jego
                                interesują jedynie Rady Nadzorcze i wszystko to co załatwi dla niego Januszek.
                                • Gość: Piotruś Pan Re: do Krakusa IP: *.eranet.pl 03.09.06, 17:01
                                  bingo
                                  • Gość: Krakus Re: do Krakusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:05
                                    A dlaczego Bogus Bardon ma być Hofmanem? O co chodzi?
                                    • Gość: Piotruś Pan Re: do Krakusa IP: *.eranet.pl 03.09.06, 17:15
                                      Tak nazywał się ten gość do lat 70-tych, wczesniej wychowywany był w duchu Ligi
                                      Przyjaciół Żołnierza, jest absolwentem słynnej szkoły podstawowej TPD na ul
                                      Duboisa, kto tam edukował się widzą starsi forumowicze. Boguś poozdrawiam Cię i
                                      podaj narodowi swoją prawdziwą biografię. Napisz o Tatusiu, o bracie, który
                                      woził komuchów, o sposobie pozyskania ( przez kogo) pracy w Kolumnie itd.
                                    • Gość: Solidaruch Re: do Krakusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:20
                                      Tak Solidaruchy. Potraficie tylko pluć na siebie.
                                      Ilu Was tu było w Opolu? 5, 10, może 15 a nawet w tak małym gronie nie
                                      potraficie się trzymać razem.
                                      I kto na tym wygrywa? Komuna moi drodzy, a karierowicze z PO i PiS się z Was
                                      śmieją i mają Was w głębokim poważaniu. Nawet nie jesteście dla nich politycznym
                                      partnerem, bo jesteści słabi, rozbici, nijacy.

                                      Panowie Bereszyński, Całka, Ukleja, Bardon, Kirstein, Golczuk, Sanocki,
                                      Cieślińscy, Łysiak - do Was to mówię:
                                      Idzcie po rozum do głowy, błagam.
                                      • Gość: Zdziwiony Re: do Krakusa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:55
                                        Z tego grona wyłącz Janusza Całkę on się z tym towarzystwem nie zadaje. Kiedyś
                                        sam na niego plułem ale zmieniłem zdanie. Spoko gość .
                                      • Gość: bodzio Re: do Solidarucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 18:17
                                        Poza dwoma wyjątkami - B.Bardonem i J. Całką - wszyscy z wymienionych tu ludzi
                                        trzymają się razem, są w jednym stowarzyszeniu i wspólnie występują w różnych
                                        sprawach. A potrafią nie tylko "pluć", czego przykładem jest opracowanie przez
                                        jednego z nich przygotowywanej obecnie do druku książki opisującej dzieje
                                        rewolucji solidarnościowej na Opolszczyżnie. To, że panowie Bardon i Całka wolą
                                        trzymać się na uboczu i chodzić własnymi drogami, to ich sprawa. Środowisko
                                        solidarnościowe to nie PZPR i żadna dyscyplina partyjna tu nie obowiązuje.
                                      • Gość: solid Re: do fałszywego Solidarucha IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:27
                                        Zgłupiałeś ? Pogięło cię ?
                                        Całka to przecież - udowodniony SB-cki kapuś,
                                        TW kochający inaczej.
                                        Nie wiesz o tym ?
                                        • Gość: kluk Re: do fałszywego Solidarucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 00:54
                                          Jak na razie to tylko Solidaruch czepia się tutaj innych ludzi z "S" ku uciesze
                                          komuny. Innym zarzuca kłótliwość, a sam urządza pyskówki. Niech lepiej pokaże co
                                          potrafi i sam się w coś zaangażuje, zamiast bawić się w mentora. Najłatwiej jest
                                          oceniać i rozliczać innych, nie ruszając samemu nawet palcem w bucie.
                              • Gość: bodzio BB to nie ja! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 17:58
                                Miły Piotrusiu Panie!

                                Po raz kolejny oświadczam, że nie jestem Bogusławem Bardonem (dawniej Hofmanem).
                                Uprzedzając ewentualne dalsze pytania, wyjaśniam również, że nie jestem Lechem
                                Wałęsą, Aleksandrem Kwaśniewskim, Donaldem Tuskiem, rektorem Nicieją ani
                                arcybiskupem Nossolem. W związku z powyższym nie mogę przyjąć pozdrowień
                                z ul. Szenwalda, ponieważ, jak sądzę, są one adresowane do kogoś innego.
                                • Gość: MIeszaniec Re: BB to nie ja! IP: 217.173.202.* 06.09.06, 16:58
                                  Ojej!
    • Gość: Mirek PD razem z komuchami - wszystko jasne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 20:27
      Dzisiaj oficjalnie ogłoszono, że Partia Demokratyczna pójdzie do wyborów
      samorządowych razem z komuchami z SLD. I jak tu się dziwić, że pan Smagała z PD
      jako przewodniczący Rady Miasta tak usilnie zabiegał o uhonorowanie dawnego
      aktywisty PRON?!
      • Gość: H.Onorny Re: PD razem z komuchami - wszystko jasne IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.09.06, 22:21
        Fundusz honorowo-orderowy przeznaczyc na nowe chodniki i
        festyn miejski dla wszystkich, ktorzy w Opolu wytrzymuja na codzien!
      • Gość: solid Re: PD razem z komuchami - wszystko jasne IP: *.chello.pl 03.09.06, 22:48
        Cztery zwąchały się lewicowe partie marginesu społecznego,
        i wykorzystują teraz grób J.Kuronia ( zmarłego ich cadyka ) do zbierania od
        podpisów od naiwnych i półgłówków. Podobno mają ich już 2500. Większość pewnie
        sfałszowanych.
        Na tej chorej reakcji chcą sklecić na nowo swoją talmudyczną mafię.

        Polacy, nie pozwólmy im na to, nie pozwólmy na recydywę komuny i bolszewi w
        naszej teraz , wolnej od tej zarazy Polsce.

        • Gość: Solidaruch Re: PD razem z komuchami - wszystko jasne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 00:14
          Ten kraj jest przesiąknięty bolszewizmem mój drogi. I zawsze będzie.

          Tylko UPR!!!!!!!
          • Gość: moro do Solidarucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 00:38
            Zmień gościu wątek (a najlepiej załóż nowy), jeżeli chcesz uprawiać propagandę
            na rzecz UPR czy innej partyjki. Tutaj interesują nas inne sprawy, a ty
            wyskakujesz ze swoją propagandą jak Filip z konopi.
            • Gość: Solidaruch Re: do Solidarucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 02:15
              Słowa TYLKO UPR są jedynie moim wyrazem miłości dla wartości reprezentowanych
              przez to ugrupowanie. Antybolszewickich i antysocjalistycznych.
              Walka z komuną? Zawsze, wszedzie i po grobową deskę! Znasz mnie, więc wiesz -
              Uherce łapie za sere :-).
              Pozdrawiam!

              Precz z komuną!
    • Gość: Pokolenin 80-88 U. Kleja kolaborował z O. Smanczykiem!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 17:14
      Pomocy. Informacja jest pewna w 99 proc.! Chodzi o O. Smańczyka. Tak, tego
      właśnie O. Smańczyka! I co wy na to?
      Proszę, pomocy. Każdy szczegół sprawy U. Klei i O. Smańczyka bardzo pomoże mi w
      kontynuowaniu pisania pracy magisterskiej. Byłem w IPNie ale tam wszyscy
      nayebani... Piją wódę i dupczą się wzajemnie. Zboczeńcy!
      • Gość: na co po co Re: U. Kleja kolaborował z O. Smanczykiem!!!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.09.06, 17:54
        zboczenie to pisanie pracy mgr czy jekiejkolwiek innej na ten temat i
        pasjonowanie sie kto z kim kolaborowal i pod jaką banderą. Ersatz to rowny z
        wyborem missek. A jeziora turawskie nadal brudne. Chodniki nadal krzywe.
        jak to trudno cos zrobic raz a dobrze dla pozytku Opolan. latwo za to plotami
        sie upajac, czy upijac.
      • Gość: MIeszaniec Nieładnie IP: 217.173.202.* 06.09.06, 18:58
        Nie wiem jaka atmosfera panuje w IPNie, wiem natomiast, że cały IPN wiedział,
        kto dał dysk Wildsteinowi. Prokuratura też wiedziała, miała dowody, ale
        zwlekała do wyborów, żeby nie podpaść. PO wyborach stało się pewne, że Ziobro
        swojego człowieka nie skrzywdzi. Umorzyli. Mogli zostawić sądowi, ale wtedy
        nazwisko byłoby ujawnione.
        Podobnie było z Michalkiewiczem. Prokurator zamiast pozostawić sądowi decyzję,
        czy MIchalkiewicz pluł antysemickim jadem czy nie, orzekła sama, że nie.
        Problem w tym, że prokuratura jest politycznie zależna i od jej decyzji nie ma
        odwołania, natomiast sąd jest niezawisły i można się odwoływać. W tej
        konstrukcji jest oczywista sprzeczność, akurat wygodna dla tych, co są przy
        władzy. Niech się mają na baczności. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.
        Łuk. 6,37. O tych słowach powinni też pamiętać panowie z SPN. Zdaje mi się, że
        doszli oni do wniosku, że pobyt w stanowojennym więźniu daje im legitymacje do
        wystawiawiania cenzurek moralności. Jak na razie załatwili dość sławnego
        Opolanina, przynosząc mu piękny prezent na 80-te urodziny. Fałszywe żony Cezara.
        • Gość: mruk Mieszańcu, nie pieprz! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 10:08
          Jakiego sławnego Opolanina, Mieszańcu pogięty?! A w jakiż to sposób rozsławił
          Opole gryzipiórek Kowalski? Dostał literackiego Nobla? Jego dzieła są tłumaczone
          na obce języki? Jego książki trafiły do kanonu lektur szkolnych? Jakaś uczelnia
          dała mu doktorat h.c.? Cóż to za sława?! Literacka miernota, zasłużona dla
          komuny i dla swoich kumpli z opolskiego Klubu Związków Tfu...rczych, takich
          samych jak on lumpeninteligentów, którzy umyślili sobie załatwić mu tytuł
          honorowy na 80-te urodziny. Ludzie, którzy ćwierć wieku temu siedzieli
          w komunistycznych więzieniach, mieli pełne prawo moralne protestować przeciwko
          honorowaniu takiej gnidy u progu 25-lecia stanu wojennego! A co do ciebie,
          Mieszańcu pogięty, to słowa Łuk. 6,37 powinieneś odnieść przede wszystkim sam
          do siebie, bo to ty co rusz próbujesz objawiać się tutaj w roli moralnego
          arbitra, osądzającego innych ludzi, choć twoje tytuły moralne do tego są więcej
          niż wątpliwe. Twoje natrętne moralizatorstwo w duchu moralnego relatywizmu to
          dopiero szczyt hipokryzji!
          • Gość: MIeszaniec Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: *.pl 24.09.06, 19:05
            Refleks masz iście szachisty. Kiedy to było napisane.
            W kwestii meritum. Ja nie moralizuję, tylko antymoralizuję.
            Walczę z fałszywie pojętą moralnością, właśnie z tym,co nazywasz moralnym
            relatywizmem. Wrzucam margines tolerancji, wybaczenia i rozgrzeszenia.
            Gdzie tu moralizowanie? Cytaty z Nowego Testamentu są antymoralizatorskie,
            przestrzegające przed zbyt wydawaniem jednoznacznie negatywnych sądów. Taki
            jest duch Nowego Przykazania, którego w ząb nie pojąłeś. Twoją księgą jest
            Stary Testament i Kodeks Hammurabiego. Poza tym, może byś pospisywał się
            szmaciarzu jednym nickiem, bo jak dotąd żadnego mruka nie widziałem, a jako
            wyzywający taką wściekłą reakcję powinien dawno mi dowalić.
            Póki co - przekazujęci znak pokoju.
            • Gość: mruk Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 19:21
              Nic ci do moich nicków, szmaciarzu (wet za wet, zgodnie z Kodeksem Hammurabiego)!
              W kwestii meritum, to jako wybitny apostoł Nowego Testamentu powinieneś
              wiedzieć, że warunkiem wybaczenia jest skrucha, a tej nijak nie widać u ludzi,
              za którymi się tutaj niestrudzenie ujmujesz. Powinieneś trochę podszkolić się w
              tej dziedzinie, skoro tak bardzo chcesz uchodzić za autorytet w kwestiach
              etycznych!
              A co z wielką sławą zasłużonego obywatela literata Kowalskiego? Dlaczego nie
              podjąłeś rękawicy w tej kwestii?
              • Gość: MIeszaniec Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: 217.173.202.* 25.09.06, 10:56
                1. No i wypsnęło mi się. Za szmaciarza uniżenie przepraszam.
                Ponoć zgodnie z netetykietą nie powinno używać się różnych nicków
                na tym samym forum, a takie miałem podejrzenie.
                Może niesłuszne, mea culpa.
                2. Nie jestem żaden autorytet etyczny. Nie pretenduję do roli moralizatora,
                tylko do roli anty-moralizatora.
                Ludzie w większości są plus/minus, a prawdziwych kanalii nam w Opolu
                nie brakuje niestety.
                3. Kowalski jubilat nie wykazał skruchy, to fakt. Nieładnie.
                Dobrze się stało, że przejechano się trochę po nim,
                może to mu da do myślenia. Facet ma umysł jasny, sklerozy, mimo wieku,
                nie widać, więc pewnie dostał moralniaka.
                Co nie znaczy, że nie należało go uhonorować.
                4. Kowalski dwojga imion jest przedstawicielem elit na opolską miarę.
                To nie Kraków, trzeba się cieszyć tym co jest.
                Niestety, jak to u Polaków, najlepiej zaraz spaskudzić i na złość zrobić.
                Na przykład Powolny miał duże ambicje tu zostać, to go wygryźli.
                W Opolu jest niewiele osób, które można nazwać ikonami miasta.
                Koniecznie należy o nich pamiętać przy różnych okazjach,
                a nie szukać dziur w ich życiorysach.
                • Gość: mruk Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 11:33
                  Jeżeli ikoną tego miasta miałby być gość, który w stanie wojennym zakładał OKONY
                  i PRONY, to natychmiast zrzekam się lokalnego obywatelstwa (zwykłego, nie
                  honorowego, bo takowego nie posiadam i nigdy bym nie przyjął, nawet gdyby
                  proponowano mi je na klęczkach, po tym, jak zasłużonym obywatelem został tutaj
                  ktoś taki jak lit. K.K.)! To, że jesteśmy słabym kulturalnie ośrodkiem,
                  cierpiącym na niedostatek prawdziwych autorytetów, nie znaczy, że mamy na siłę
                  kreować autorytety sztuczne, przymykając oczy na rażące brudy z czyjegoś
                  życiorysu. Zasłużonym obywatelem powinna zostawać osoba o nieposzlakowanym
                  życiorysie, którą naprawdę można byłoby stawiać wszystkim za wzór pod każdym
                  względem, a tego o lit. K.K. niestety powiedzieć się nie da. Na litość Boską,
                  przecież tu nie chodzi o robienie przyjemności temu czy innemu gościowi na
                  urodziny czy z innej prywatnej okazji! Tu nie chodzi o rozdawanie jakiegoś
                  dobra, do którego wszyscy mieliby mniej więcej równe prawa. Nie chodzi też o to,
                  żeby licytować się z innymi ośrodkami, kto ma większą liczbę zasłużonych lub
                  honorowych obywateli. Chodzi o to, żeby ludzie mieli naprawdę pozytywne wzorce
                  przed oczami i dlatego selekcja musi być bardzo, bardzo ostra, niemal jak
                  w procesie betatyfikacyjnym czy kanonizacyjnym, gdzie zanim wyniesie się kogoś
                  na ołtarze, prześwietla się starannie cały jego życiorys, sprawdzając, czy nie
                  ma w nim czegoś kompromitującego (istnieje w tym celu nawet specjalna funkcja,
                  zwana kiedyś adwokatem diabła). Lepiej, żeby miasto miało czterech czy pięciu
                  zasłużonych obywateli, z których każdy mieszkaniec miasta mógłby naprawdę być
                  dumny, niż byśmy mieli ich setki, ale takiego, gatunku, że trzeba byłoby się za
                  nich wstydzić. Nie wolno dewaluować takich tytułów, a to niestety robi Rada
                  Miasta.
                  • Gość: MIeszaniec Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: 217.173.202.* 25.09.06, 11:51
                    Uważaj, bo odfruniesz od swojej wzniosłości!
                    • Gość: mruk Re: Mieszańcu, nie pieprz! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 12:07
                      Dziękuję za troskę, ale jak na razie mocno trzymam się tego padołu łez. Sam nie
                      pcham się na żadne piedestały, bo uważam, że jest wielu godniejszych ode mnie.
                      Z tego samego powodu uważam, że trzeba dobrze zastanowić się nad każdą
                      kandydaturą do wstawienia na pomnik. Ilość nie zawsze przechodzi w jakość, a tym
                      bardziej jej nie równoważy.
                      • Gość: max Mam klika pytań... IP: *.punkt.pl 25.09.06, 12:33
                        Czy znają Państwo osoby, które zostały uhonorowane tym zaszczytnyn wyróznieniem?
                        Gdzie ewntualnie mozna znależć liste takich osób?

                        Ja osobiscie wiem zaledwie o dwóch odznaczonych:

                        Józef Szajna
                        Ryszard Kaczorowski

                        no, w tym towarzystwie to pan KK troche blado ze swoimi zasługami wypada...

                        O ile wiem Rada Miasta Opola może nadawać następujące wyróżnienia:

                        1) tytuł „Honorowy Obywatel Miasta Opola”,
                        2) tytuł „Zasłużony Obywatel Miasta Opola”,
                        3) odznakę „Za Zasługi dla Miasta Opola”.


                        Może rzeczywiscie to najwyższe "miejskie odznaczenie" należałoby przyznawać
                        tylko najwybitniejszym?


                        • Gość: mruk Re: Mam klika pytań... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 14:37
                          Z tego co wiem, to rok temu, z okazji 25-lecia "Solidarności", nadano tytuł
                          zasłużonego obywatela miasta Opola emerytowanemu kanclerzowi kurii opolskiej,
                          ks. Alojzemu Sitkowi, który w stanie wojennym zajmował sie pomocą dla osób
                          represjonowanych. Tego jestem pewien. O ile dobrze pamiętam, nadano też
                          analogiczny tytuł pośmiertnie biskupowi pomocniczemu Antoniemu Adamiukowi.
                          W tym samym czasie Rada Miasta odrzuciła wniosek Zarządu Regionu "Solidarności"
                          o nadanie analogicznych tytułów grupie działaczy "S" z lat 1980-1989 (nazwisk
                          nie znam, ale sprawa jako taka jest pewna). Najwyrażniej zdaniem rady byli oni
                          zbyt mało zasłużeni w porównaniu z lit. K.K., byłym aktywistą PRON. Sądzę, że
                          pełna lista zasłużonych i honorowych obywateli miasta powinna być do wglądu
                          w opolskim ratuszu. Nie sądzę, aby była ona objęta jakąś tajemnicą (niby
                          z jakich powodów?). Warto byłoby jej się dobrze przyjrzeć! Nie wiem, czy
                          w niejednym przypadku nie przeżylibyśmy szoku na widok umieszczonych na niej
                          nazwisk.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka