Dodaj do ulubionych

Zanim został Benedyktem

21.10.05, 22:26
Ku uciesze czytelnika Allen przytacza też szereg powodów, dla których
Ratzinger nie zostanie papieżem. Jest to amerykański watykanista i jego
monografia, chociaż pracowita, zdradza cechy jakiejś takiej "obcości". Zapewne
przesadzam, ale amerykanski katolicyzm nie jest tym samym co europejski.
Obserwuj wątek
    • zbyszek2005 Re: Zanim został Benedyktem 22.10.05, 22:41
      Mistrzostwo świata.
      Nie ma to jak amerykański katolicyzm w nieomylnym i superobiektywnym podaniu
      przez Gazetę Wyborczą.
      Koń mi się ochwacił ze śmiechu!
      • laclos Re: Zanim został Benedyktem 23.10.05, 07:34
        Moje uwagi o "amerykańskim katolicyźmie" ośmieliłam się umieścić głównie
        dlatego, że książkę Allena czytałam. Wydaje mi się, że autor trochę widzi to, co
        sie dzieje w kosciele, jak walkę o władzę amerykańskich polityków. Niezależnie
        od uwag krytycznych dostrzega też wiele pozytywnych cech w osobie Josepha
        Ratzingera, np "kryształową" uczciwość, konsekwencję w działaniu, wielką
        inteligencję, erudycję i osobisty urok.
    • duk123 Re: Zanim został Benedyktem 23.10.05, 03:31
      - Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni pedofilow forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...indpost&p=10123

      - Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni gwalcicieli zakonnic i kobiet swieckich forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...indpost&p=10661

      - O tym jak Watykan ukrywa zbrodniarzy wojennych serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2941156.html;JSESSIONID_GW=D7QLQNyM5CThbVJ1n6MzcfJ7zQrCJ14HGYD9fXFKTWVWwMFcpSg9!338720406

      - Bez cenzury o Matce Teresie forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=470
    • ireo Re: Zanim został Benedyktem 23.10.05, 14:34
      Pani Katarzyna Wiśniewska wytrwale zabiega o status dziennikarskego „eksperta
      od spraw kościelnych”, chociaż nie rozumie Kościoła i nie potrafi przedstawić
      interpretacji zachodzących w nim zjawisk. Nic dziwnego, że zabrała się za
      recenzję książki Allena, którego przedstawa jako wzorcowego katolika,
      oczywiście szalenie „postępowego”. „Postępowość” czy też „nowoczesność” używana
      jako komplement w stosunku do hierarchów albo do publicystów piszących o
      Kościele to kompletny bezsens, będący skutkiem postrzegania Kościoła na wzór
      organizacji politycznej czy instytucji demokratycznej, gdzie zachodzi „walka o
      wpływy i władzę”. „Postępowy – zachowawczy”, „progresista – konserwatysta” - na
      takich antynomiach oparte są najczęstsze niekompetentne próby objaśniania w
      mediach tego, co się dzieje w Kościele.

      Oczywiście na płaszczyźnie czysto ludzkiej taka walka może zachodzić i niekiedy
      rzeczywiście zachodzi, ale nie jest to zasada działania Kościoła stanowiąca o
      jego kształcie i nauce. Gdyby tak było, Kościół już dawno byłby taki, jakim
      pragną go widzieć „postępowi” dziennikarze i „niezależni od hierarchii”
      teologowie, czyli albo już by nie istniał, albo spełniałby każde życzenie
      większości, co na jedno wychodzi.

      Niestety większość komentatorów nie wychodzi poza perspektywę „Kościoła-partii”
      czy „Kościoła-firmy”. Stąd nadużycia, których pełno w mediach, a także w
      tekście Wiśniewskiej. Przykłady z pierwszego akapitu recenzji (bo im dalej, tym
      nonsensów więcej):

      „"National Catholic Reporter", niezależny od hierarchii amerykański tygodnik
      katolicki”.
      Jeśli jakiś tygodnik głosi poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła, to po
      prostu nie jest katolicki. Jeśli zaś omawia nauczanie Kościoła i nie
      przeciwstawia mu się, to z kolei nie znaczy, że jest „zależny od hierarchii”,
      jak chcą to widzieć dziennikarze.

      „Postanowił - jak wyznaje - Ratzingera "wysłuchać i z szacunkiem
      zakwestionować". Biografia, która jest tego efektem, to w Polsce jedna z
      pierwszych książek o nowym papieżu.”
      Aha, czyli Allen zaczął studiować pisma Ratzingera po to, żeby je
      zakwestionować. Nic dziwnego, że akurat jego książka jest „jedną z pierwszych w
      Polsce o nowym papieżu”.

      Na szybkie lecz staranne wydanie mają bowiem największe szanse właśnie te
      pozycje, które polemizują z urzędem nauczycielskim Kościoła, a najlepiej jeśli
      otwarcie mu się przeciwstawiają. "Odbrązowianie" wybitnych postaci w Kościele
      też jest w cenie. Można się o tym przekonać osobiście w prawie każdej dużej
      polskiej księgarni, przeglądając regały oznaczone jako „teologia”, „filozofia i
      teologia” albo „religia” (zaznaczając, że jeśli to ostatnie słowo w ogóle
      występuje, to najczęściej jako „religie”). Na ogół próżno na tych półkach
      szukać dzieł katolickich. Najlepsze miejsca zajmują błyszczące ładnymi
      obwolutami pozycje, których autorzy opisywani są na skrzydełkach jako wybini i
      uznani teologowie, tłumaczeni na wiele języków. Bardziej wnikliwa analiza ich
      biografii ujawnia, że w rzeczywistości otrzymali papieski zakaz nauczania w
      imię Kościoła, a w najlepszym wypadku po prostu są protestantami. Taka właśnie
      literatura teologiczna jest w Polsce wydawana najczęściej, podobnie zresztą jak
      w Europie czy w Stanach (do jakiej księgarni chodzi pani Wiśniewska, i na
      jakiej podstawie pisze, że „na polskim rynku książek o Kościele jest
      rzadkością” znaleźć coś „nie napisanego na kolanach”, to już jej tajemnica).

      Oczywiście to nie poważne (albo aspirujące do poważnych) książki teologiczne
      kszałtują masowe wyobrażenia o roli i posłannictwie Kościoła, lecz „literatura”
      w rodzaju sensacyjnych książek Dona Browna (ale to osobny temat), aktywność
      różnych przejętych swą misją „tropicieli prawdy” (z których jeden załączył już
      w swoim komentarzu jakieś „sensacyjne” i „wiarygodne” linki), albo właśnie
      artykuły pseudoekspertów w popularnych gazetach.
      • laclos Re: Zanim został Benedyktem 23.10.05, 15:34
        Twój post jest bardzo interesujący,co jest rzadkością na tym forum. Moze się
        mylę, ale biografia Allena (z twoją oceną której się całkowicie zgadzam) jest
        chyba jedyną na polskim rynku poważną pozycją tego rodzaju. Jest wprawdzie
        monografia Messoriego "Strażnik wiary", ale jest ona oparta głównie na
        biografii samego Ratzingera, poza tym nie spotkałam się z innymi pozycjami. Nie
        jestem znawczynią literatury kościelnej, ale fascynuje mnie osoba papieża
        Benedykta XVI, który wydaje mi się wielką osobowością i prawdziwym "rybakiem"
        (mnie już "złowił").
        • barcman Re: Zanim został Benedyktem 03.11.05, 10:08
          Polecam Ci jego autobiografię pt. "Moje życie", napisaną oczywiście przed
          wyborem na papieża.
          Mie szczególnie, zwłaszcza z perspektywy tego kim Ratzinger został, wzrusza
          ostatnie jej zdanie:
          „Ja również poniosłem mój bagaż do Rzymu i wędruję z nim już od dość dawna
          ulicami Wiecznego Miasta. Kiedy zostanę zwolniony, nie wiem, ale wiem, że
          również mnie to dotyczy: „Twoim jucznym osłem się stałem i właśnie w ten sposób
          jestem blisko Ciebie”.
          Poza tym polecam materiały nt. Benedykta XVI na stronie christianitas.pl
          MichaŁ Barcikowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka