Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co modne w Polsce?

    IP: 212.237.42.* 11.06.04, 11:58
    przyjezdzam na wakacje do Polski z Dani .napiszcie co sie nosi w Polsce ,bo
    jednak sa jakies roznice jak zauwazylam z waszych wypowiedzi.
    Obserwuj wątek
      • blinski Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 13:32
        w polsce, podobnie jak chyba w danii modne jest wszystko co sobie zażyczysz:)
        tyle że w przeciwieństwie do zachodu, u nas nawet u 18-latek powszechne są
        obcasy i makijaż (na co ja akurat nie narzekam;)
        przyjedź z danii tak jak jesteś ubrana, o ile nie będziesz wyglądać jak papuga
        spotkasz się raczej z zaciekawieniem (jeśli wyglądasz jak na polskie warunki
        oryginalnie) niż z głupimi spojrzeniami:)
        • Gość: kk :) IP: *.jci.com 11.06.04, 17:58
          ja mam podobny problem, tylko przyjezdzam z Los Angeles a tu mozna pojsc w
          pizamie do sklepu i nikt okiem nie mrugnie. Z drugiej strony 'wa kregach' jest
          juz sztywno, jak buty to Manolo Blahnik, itp.

          Jako ze nie obracam sie w tych kregach to nosze co chce. Ale przyjezdzajac do
          Polski mam lekki stres, bo przekonalam sie ze rodacy sa zgryzliwi i krytyczni
          niestety :((( a to kolor spodni dziwny, a to nie taka dlugosc... bo akurat tego
          sie nie nosi, bo sie nosilo pol roku temu lub dopiero bedzie sie nosilo. I tak
          sie zastanawiam, czy jak np. ubiore spodnie z marszczeniami na nogawkach, to
          beda sie ludzie ogladali na ulicy jak pare lat temu gdy mialam ogrodniczki??? o
          teczowo-kolorowej bluzce z wzerunkiem buddy juz nie wspomne.
          • blinski Re: :) 11.06.04, 18:09
            nie tam, w tym co się nosiło pół roku temu czy co będzie za pół, orientują się
            chyba tylko ci, co sami trendy dyktują;) marki nie są specjalnie istotne, mało
            kto rozpozna po fasonie cóż to takiego, a wielkie loga są kichowate, więc z tym
            nie ma problemu:).
            a zgryźliwi i krytyczni są nie mniej niż gdzie indziej mi się wydaje - i to
            raczej dla braku gustu, nie dla 'nietrendności' i tego, że nie zgadza się z tym
            co widzieli w piśmidłach. poza tym ja akurat tą krytyczność lubię (krytycznośc,
            nie chamstwo!) - nie oznacza ona nietolerancji, tylko jasno określone poglądy.
            no a jak się ubierzesz jak choineczka, jak już napisałem - to nie dziw się że
            bedą ci się śmiać za plecami (a czasami w twarz;))
            a gdzie przyjeżdżasz, tzn. do jakiego miasta:)? pytam z ciekawości, bo mody
            różnych miast chyba nie różnią się aż tak między sobą..
            • eirenne Re: :) 11.06.04, 21:04
              blinski napisał:

              poza tym ja akurat tą krytyczność lubię (krytycznośc,
              >
              > nie chamstwo!) - nie oznacza ona nietolerancji, tylko jasno określone poglądy.
              > no a jak się ubierzesz jak choineczka, jak już napisałem - to nie dziw się że
              > bedą ci się śmiać za plecami (a czasami w twarz;))

              Eh, blinski, a śmianie się za plecami to nie przejaw pewnego rodzaju chamstwa?
              • blinski Re: :) 11.06.04, 21:23
                hm.. załóżmy że widzisz na ulicy, dajmy na to, starą grubą klępę wbitą w
                kabaretki, melonik, trampki oraz plisowaną spódniczkę w grochy.
                pytanie: jaki odruch to w tobie wywołuje?
                jeśli obojętność, to wydaje mi się, że: albo może to raczej źle świadczyć o
                guście ludzi w miejscu gdzie się obracasz - oznacza to, że podobny widok jest
                tak powszechny, że ci zobojętniał; albo masz akurat zły humor i nic cię nie
                rozśmieszy;)
                jeśli coś innego niż obojętność - śmiech, niesmak, obrzydzenie - to dochodzi
                inne pytanie: dasz upust emocjom i rozchachasz się kobiecie w twarz? czy może
                raczej, gdy kobieta już przejdzie, za jej plecami zaśmiejesz się dyskretnie
                bądź wykrzywisz? wydaje mi się jednak że to drugie lepsze.
                oczywiście można by tą wypowiedź zawrzeć w trzech słowach, ale bardzo lubię
                takie opisy sytuacyjne;)
                oczywiście jest możliwy dużo szerszy wachlarz zachowań, ale za dużo by
                gadać:)
                • Gość: mkopek Re: :) IP: *.toya.net.pl 11.06.04, 22:20
                  Blinski, Tobie sie calkiem w glowie poprzewracalo. Im wiecej Cie (tfu mialo byc
                  cie), czytam tym wiekszy czuje niesmak. Jestes zadufanym w sobie,
                  najdoskonalszym, jaki udalo mi sie spotkac, modelem narcyza. Twoja proznosc
                  przerasta wszytkie forumowiczki Mody razem wziete. Jesli Ty w kazdej osobie
                  potrafisz dostrzec tylko jej wyglad i oceniasz kazdego po jego guscie w doborze
                  ubioru, to nie ma z Toba o czym rozmawiac (musisz byc strasznie nudny). Fakt,
                  ze czyjs nienajlepszy wyglad nie budzi we mnie emocji moze raczej swiadczyc o
                  tym, ze potrafie dostrzegac w kims inne wartosci niz dbanie o swoja
                  powierzchownosc. Tobie sie chyba wydaje, ze Ty wszystkie rozumy pozjadales i
                  masz monopol na dobry gust. Dlaczego uwazasz ze kazdemu powinno sie podobac to
                  samo co Tobie? Nie wiesz, ze gusta sa bardzo rozne i bardzo zaleza od miejsca w
                  ktorym zyjesz, od kultury, od wychowania. Nie ma uniwersalnego dobrego gustu.
                  On jest kreowany w nas gdy dorastamy. Widziales kiedys dziecko, ktore
                  potrafiloby gustownie dobierac ubrania? Ono zazwyczaj nawet nie wie co to
                  znaczy. A ocenianie ludzi po ich wygladzie jest forma nietolerancji, a ze
                  strony spoleczenstwa ograniczaniem wolnosci. Czy nie ty sam napisales, ze
                  mlodziezy w liceum nie powinno sie narzucac jak maja sie ubierac, by mogli
                  wyrazac siebie? A co gdyby owa mlodziez zechciala sie ubierac niegustownie?
                  Nieakceptacja kogos ze wzgledu na jego gust jest na pewno ograniczaniem jego
                  wolnosci, gdyz kazdy czlowiek w naturalny sposob dazy do akceptacji
                  spoleczenstwa. Jesli zas chodzi o reakcje na to, ze ktos psuje obraz
                  spoleczenstwa, to jak widzisz potrafilem powiedziec Ci, co mi sie w Tobie nie
                  podoba, chociaz nie licze na to bys potrafil przyjac czyjas krytyke.
                  Zycze wyzdrowienia
                  mkopek
                  • blinski Re: :) 11.06.04, 23:14
                    no nie - masz rację, niczym tralalumpek nawrzucam ci i poślę do diabła - tak
                    dobrze mnie przecież znasz, mkopku;)
                    ciebie naprawdę nigdy nie rozśmieszył czyjś wygląd? serio? nigdy? mnie prawdę
                    mówiąc też mało co rusza (mam silne nerwy;)), ale naturalną reakcją ludzką na
                    coś głupiego, brzydkiego, potwornego, jest ukazanie emocji.
                    kiedy nagle zostajesz postawiony w takiej sytuacji, nie masz czasu na myślenie
                    typu 'nie będę się śmiał, bo akceptuję wszystkich bez względu na to jak
                    wyglądają' - to jest chwila, to są emocje - a ja mówiłem przecież o emocjach,
                    kochany - nie o stałym poglądzie; zostawmy ten dziecinny idealizm na pogadanki
                    dla przedszkolaków;).
                    skąd wnioski, że jestem narcyzem? (na dodatek idealnym modelem:))
                    na podstawie takiej, że nie założyłem z góry, iż każdy porządny i nie-
                    narcystyczny człowiek jest ślepy na wygląd innych, tłumi niezdrowe emocje, nie
                    wyraża na głos nieprzychylnych poglądów a propos wyglądu, tylko od razu wnika
                    we wnętrze?


                    > Nieakceptacja kogos ze wzgledu na jego gust jest na pewno ograniczaniem jego
                    > wolnosci, gdyz kazdy czlowiek w naturalny sposob dazy do akceptacji
                    > spoleczenstwa

                    nieakceptacja kogoś ze względu na gust jest ograniczeniem wolności tego
                    człowieka? zależy, w czym się ten brak akceptacji objawia - jeśli np. nie
                    pozwalam mu na coś, zabraniam czegoś, nie wpuszczam gdzieś, tylko dlatego że
                    jest w moim mniemaniu brzydki, to się zgodzę.
                    ale gdzie ja tu coś takiego napisałem? gdzie ja tu w ogóle napisałem, że kogoś
                    nie akceptuję ze wzgledu na wygląd? albo w którym zdaniu zasugerowałem? zbyt
                    daleko posunięte wnioski, przyczepiona na ślinę i sznurek teoria.
                    poza tym gdzie napisałem, że mam monopol na dobry gust? albo gdzie chociażby
                    zaimplikowałem? podaj linki albo wklejki z moich wypowiedzi.
                    specjalnie podałem taki przykład baby, żeby było jasne dla wszystkich, o co mi
                    chodzi, i żeby nikt przypadkiem nie uznał, że jemu się to podoba (nie dlatego,
                    że bym tego nie tolerował:), tylko dlatego że byłoby to raczej praktycznie
                    niemożliwe).
                    po prostu nie skumałeś, o co mi chodziło.
                    poza tym - ja nie oceniam nikogo PO WYGLĄDZIE, tylko co najwyżej JEGO WYGLĄD.
                    widzisz chyba różnicę, nie?

                    no i tak - nie udało mi się przyjąć ze wstydem twej krytyki (tzn. pokłonić się,
                    ucałować stópki i powiedzieć 'przepraszam mistrzu, miałeś rację':))

                    co nie znaczy, że nie mam sobie nic do zarzucenia, o nie.
                    • tralalumpek Re: :) 11.06.04, 23:15
                      blinski napisał:

                      > ...., niczym tralalumpek nawrzucam ci i poślę do diabła -




                      blinski! odwal sie bo sie naprawde po tobie przejade
                      • blinski Re: :) 11.06.04, 23:19
                        hahahahah:)))
                        przepraszam tralalumpeczku, już więcej sobie tobą bezpodstawnie pyska nie
                        wytrę;))
                        (choć jakieś minimalne podstawy bym coś takiego powiedział chyba miałem,
                        nie..;)?)
                        • tralalumpek Re: :) 11.06.04, 23:22
                          blinski napisał:

                          > hahahahah:)))
                          > przepraszam tralalumpeczku, już więcej sobie tobą bezpodstawnie pyska nie
                          > wytrę;))
                          > (choć jakieś minimalne podstawy bym coś takiego powiedział chyba miałem,
                          > nie..;)?)
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          no! i tak ma pozostac!
                          • blinski Re: :) 11.06.04, 23:25
                            ty! kochana! z tymi komendami to ty uważaj;).
                            za to 'przepraszam' powinniśmy sobie podać ręce, a nie 'i tak ma pozostać':)
                            do następnego prztyczka w nos, tralalumpek;)
                            • tralalumpek Re: :) 11.06.04, 23:27
                              blinski napisał:

                              > ty! kochana! z tymi komendami to ty uważaj;).
                              > za to 'przepraszam' powinniśmy sobie podać ręce, a nie 'i tak ma pozostać':)
                              > do następnego prztyczka w nos, tralalumpek;)
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              dobrej nocy
                              • blinski Re: :) 11.06.04, 23:37
                                ;)

                                schlaf gut, frau tralalumpek.
                      • Gość: majkaa Re: :) IP: *.gdynia.mm.pl 22.06.04, 21:34
                        Ja wogole nie wiem po co ten spor, ktory mial miejsce. Czytam wasze
                        zamieszczone "listy" i nie mam pojecia o co wy tego blinskiego winicie?! TO
                        chyba wam sie pomieszało wszsytko, szkoda mi was i ze tacy ludzie sie wogole na
                        swiecie pojawiaja?..
                        A nikt mi nie powie ze wyglad nie ma nic do znaczenia, ma i to bardzo duzo, a
                        ladnie i modnie sie ubrac to jest sztuka godna pochwaly i plus dla tej osoby.
                    • eirenne Hej blinski:-) 12.06.04, 00:01
                      > ciebie naprawdę nigdy nie rozśmieszył czyjś wygląd? serio? nigdy? mnie prawdę
                      > mówiąc też mało co rusza (mam silne nerwy;)), ale naturalną reakcją ludzką na
                      > coś głupiego, brzydkiego, potwornego, jest ukazanie emocji.
                      > kiedy nagle zostajesz postawiony w takiej sytuacji, nie masz czasu na
                      myślenie
                      > typu 'nie będę się śmiał, bo akceptuję wszystkich bez względu na to jak
                      > wyglądają' - to jest chwila, to są emocje - a ja mówiłem przecież o emocjach,
                      > kochany - nie o stałym poglądzie; zostawmy ten dziecinny idealizm na
                      pogadanki
                      > dla przedszkolaków;).

                      Wiesz co, wprawdzie to nie jest odpowiedź na mój post, ale pozwole się
                      wtrącić:-) Jasne, gdzie ludzie tam i emocje, które czasem mogą wybuchnąć w
                      niekontrolowany sposób, mniej lub bardziej ładnie. Myślę jednak, że nalezy
                      korzystać z daru, jakim jest myślenie i uruchamiać je, gdy istnieje
                      niebezpieczeństwo wybuchu emocji (uuu, groźnie zabrzmiało heheh). W końcu
                      jesteśmy dorosłymi, cywilizowanymi ludźmi:-)
                      Dla mnie podniecanie się byle czym kojarzy się z moim pieskiem, ot, listek
                      zaszeleści, a ona już zdenerwowana szczeka:-) Wybacz mi takie skojarzenie, to
                      nie jest w żadny stopniu wymierzone w Ciebie. Jest sens zajmować się
                      szeleszczącym listkiem?
                      A nie uleganie emocjom to nie jest dziecinny idealizm. To jest dojrzałość:-)
                      Umiejętność dostrzegania właściwego kontekstu. Cóż, idzie sobie klempa
                      w meloniku, widzę ją... uznaję, ze mi się nie podoba jej melonik, przechodzę
                      dalej, nie jestem jej stylistką, żeby komentować:-) A poza tym nie prosiła mnie
                      o to:-)
                      • blinski Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 00:14
                        eirenne, zgdzam się z toba w zupełności co do panowania nad emocjami. ja akurat
                        nie za bardzo muszę się starać, bo i tak mam kłopoty z ich okazywaniem (a nawet
                        odczuwaniem), ale chodziło mi chociażby o grymas na twarzy, niekoniecznie
                        położenie się na ziemi ze śmiechu:)
                        z tym idealizmem chodziło mi o coś innego - nie o poddawanie się emocjom (sam
                        za bardzo nie przepadam za rozmową z kimś rozemocjonowanym, po kim nie wiadomo
                        jakiej reakcji się spodziewać), tylko o to - co często obserwuję u różnych
                        (najczęściej) dziewczynek na różnych forach: 'jesteś cham i egoista wstrętny,
                        nie liczy sie wygląd tylko to co masz w środku. żal mi ciebie':)
                        pewne też nie raz spotkałaś się z takimi wypowiedziami - jeśli chodzi o mnie,
                        to czytanie takiego czegoś po raz n-ty jest dla mnie irytujące; a wydaje mi
                        się, że reprezentantem takiej oto postawy jest nasz bohater jednej akcji -
                        mkopek. sory mkopku, może źle cię oceniam, ale tak to wyglądało.



                        • eirenne Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 01:38
                          Po prostu mkopek poddał się emocjom- ale czy powinniśmy go za to skrytykować?
                          W końcu daliśmy ludziom prawo wyrażać uczucia parę postów wcześniej...

                          Na maturze pisałam komentarz do cytatu "ideały są jak gwiazdy- nawet jeśli nie
                          można ich dosięgnąć, należy się według nich kierować" (mniej więcej). Ideałem
                          by było, gdyby nikt nie zwracał uwagi na wygląd, ale jedynie na wnętrze. Nie
                          jest tak, ale trzeba się starać. Ja w to wierzę:-)

                          Nie znoszę rozhisteryzowanych panienek, które posługują się sloganami
                          z kolorowej gazety, więc olewam ich komentarze. Po tylu dniach spędzonych na
                          forum nie chce mi się emocjonować durnymi postami. Zresztą nikt się jeszcze do
                          mnie w ten sposób nie doczepił- jestem nudna chyba;-))) no bo przecież nie miła
                          i rozsądna kobietka heheheheh:-)))) (sorry za samodowartościowywanie się)
                          • blinski Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 09:07
                            ja się mogę doczepić, jak chcesz;) tylko najpierw daj mi powód:)
                            wiesz co ja myślę - to niezwracanie uwagi na wygląd byłoby dobre, ale w stałych
                            związkach wg. mnie - odpadł by problem rozstań z powodu np. zaniedbania się w
                            małżeństwie żony, zmęczonej sprzątaniem i gotowaniem, albo męża, któremu od
                            browaru napęczniał nieprzyzwoicie bęben (nie mówię że to jedyny powód rozstań,
                            ale często od tego zaczynają się żale).
                            natomiast jeśli chodzi o przelotne znajomości, kumpele, kumpli itp.. gdyby nikt
                            nie zwracał uwagi na wygląd, drastycznie zmniejszyłaby się przyjemnośc zakupów
                            (no bo po co w zasadzie się stroić, jeśli zwracamy na to uwagę tylko my?
                            bardziej by się opłacało mieć najwyżej 2 stroje na zmianę:)) poza tym ja np.
                            bardzo lubię 'kontemplować' czyjąś urodę:)) ty tak nie masz? pomyśl, co by było
                            gdybyś nie umiała rozróżnić który facet jest przystojny, a który brzydal? zero
                            przyjemności estetycznej w życiu:)
                            i tak istnieje sporo ludzi - szczególnie kobiet - dla których wygląd suma
                            sumarum jest mało ważny - mimo że lubią rozprawiać o ideałach ('i żeby miał
                            ciemne oczka, i ciemne włoski..':)) w końcu okazuje się, że jak koleś jest
                            fajny, to i pucatego blondyna przytulą do serca;))
                            a mkopek rzeczywiście, trochę poleciał na emocjach - i mnie to specjalnie nie
                            rusza, tylko muszę zareagować, jak mi ktoś jedzie nie wiedząc o czym mówi.


                            • eirenne Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 12:19
                              Ja nie zabraniam zwracać uwagi na wygląd, nie godzę się tylko na głupie
                              komentarze za plecami! Bo to jest po prostu nieuprzejme:-)
                              Nigdzie nie napisałam, że nie trzeba się ładnie ubierać, dbać o siebie, akurat
                              estetyka stroju i w ogóle moda jest poniekąd przedmiotem moich studiów:) Też
                              lubię kontemplować (hehe) czyjąś urodę i umiem rozróżnić, co jest ok, a co be.
                              Jeśli ktoś mnie zapyta, zawsze szczerze wypowiem opinię, ale bez powodu psuć
                              komuś humor to nie lubię. No chyba, że kogoś bardzo dobrze znam i zależy mi,
                              żeby się nie zbłaźnił:-)

                              > natomiast jeśli chodzi o przelotne znajomości, kumpele, kumpli itp.. gdyby
                              nikt
                              >
                              > nie zwracał uwagi na wygląd, drastycznie zmniejszyłaby się przyjemnośc
                              zakupów
                              > (no bo po co w zasadzie się stroić, jeśli zwracamy na to uwagę tylko my?

                              Heheheh... zaciekle bronisz jednak oceniania kogoś po wyglądzie:-) Z tym
                              cytatem wcześniej chodziło o to, że mimo, iż wygląd jest jednym z
                              najważniejszych czynników postrzegania osoby, to nie może przesłonić całego jej
                              wizerunku!
                              Zmniejszona przyjemność zakupów? To nie jest argument, wybacz.
                              Gdybym nie umiała rozróżnić, który facet ładny, który brzydki, to miałabym
                              święty spokój i możliwość szukania w nim czegoś ważniejszego. Bo urodę i
                              opakowanie, powtarzam jeszcze raz, zawsze można poprawić, a z wrednym
                              charakterem już jest o wiele gorzej.

                              W gruncie rzeczy ta dyskusja jest niepotrzebna, mnie chodziło tylko o trochę
                              kultury na ulicy. Nie jestem w stanie walczyć z betonem hołdującym tipsom i
                              czubom, zamiast zdrowemu rozsądkowi.
                              • blinski Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 12:32
                                nie, no pewnie - mówisz że z facetem szukałabyś czegoś ważniejszego od wrażeń
                                estetycznych - toteż napisałem: w stałych związach nie zwracnie uwagi na wygląd
                                byłoby bardzo praktyczne:)
                                kurcze, ja nie bronie oceniania kogoś PO WYGLĄDZIE, już to kiedyś napisałem -
                                nie wysnuwam wniosków o czyjejś osobowości, charakteże czy usposobieniu po
                                wyglądzie, ja oceniam SAM WYGLĄD (w końcu tylko tyle mogę zrobić, kiedy widzę
                                na ulicy kogoś pierwszy raz w życiu).
                                a ja się godzę na głupie komentarze za plecami. jakoś trzebaw końcu odreagować
                                nieprzyjemne doznania estetyczne;) a gdyby mnie miał ktoś tak komentować - no
                                cóż, jeśli mój wygląd miałby kogoś aż tak poruszyć, to niech sobie komentuje
                                ile wlezie;)
                                a psuć komuś humoru bez powodu też nie lubię - staram się skomentować możliwie
                                jak najciszej (nawet jeśli komentarz jest przychylny), a jeśli o komentarz
                                poprosi mnie ktoś, kogo lubię, staram się byc delikatny (ale szczery).
                                a jeśli chodzi o kulturę na ulicy, to u nas nie ma się raczej (jeśli chodzi o
                                to komentowanie czy emocje) w zasadzie do czego przyczepić - w porównaniu do
                                włoch na przykład:)
                                • blinski Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 12:34
                                  narobiłem w tym komentarzu trochę byków, ale proszę o łaskawe taktowanie:)
                                  • eirenne Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 13:52
                                    Dobra, dzisiaj nie czepiam się ortografii:-)))
                                • eirenne Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 13:50
                                  > nie, no pewnie - mówisz że z facetem szukałabyś czegoś ważniejszego od wrażeń
                                  > estetycznych - toteż napisałem: w stałych związach nie zwracnie uwagi na
                                  wygląd
                                  >
                                  > byłoby bardzo praktyczne:)

                                  Hehehe:-) Ale żeby być w stałym związku z facetem źle ubranym, to najpierw
                                  musiałabym się przekonać do jego okropnego wyglądu, a w sytuacji, gdy moim
                                  wyznacznikiem byłyby doznania estetyczne, to nie wiem, czy facet miałby
                                  szanse:-)))
                                  Poza tym jestem osoba zamężną:-) i uwierz mi- nie dam swojemu facetowi wyjść do
                                  ludzi w byle czym i posuwam się nawet do szantażu, żeby nie zapominał o toniku
                                  do twarzy (ma przetłuszczoną cerę) :-))) Bo myślę, że w stałym związku dbanie
                                  o siebie jest jednym z priorytetów (pomijając już nieszczęsne wartości wyższe,
                                  miłość i takie tam), żeby utrzymać zainteresowanie swoim ciałem, seksem no i po
                                  prostu móc pękać z dumy, że ma się taką sztukę u boku:-) Bo temperatura uczuć i
                                  fascynacja bogatym wnętrzem w końcu opadnie (czy po 3 latach można się jeszcze
                                  tak fascynować, jak na początku?... rzadki przypadek) i gdy pozostaje na placu
                                  boju:-) piwny brzuch i powyciągana podomka, to za przeproszeniem dupa blada:-)
                                  Dla mnie praktyka więc, nie zwracanie uwagi na wygląd w stałym związku jest
                                  zupełnie niepraktyczne:-)

                                  > a ja się godzę na głupie komentarze za plecami. jakoś trzebaw końcu
                                  odreagować
                                  > nieprzyjemne doznania estetyczne;) a gdyby mnie miał ktoś tak komentować - no
                                  > cóż, jeśli mój wygląd miałby kogoś aż tak poruszyć, to niech sobie komentuje
                                  > ile wlezie;)

                                  Odreagować- proszę bardzo, prywatnie w duchu, w domu. Pomyśl, jeśli osoba nie
                                  ma gustu, zazwyczaj nie zdaje sobie z tego sprawy, czy można ją obwiniać, żę
                                  psuje komus doznania estetyczne? :-))) Pojawia się na ulicy i znika, więcej
                                  pewnie jej nie zobaczysz, po co komentować jej wygląd? Niech ją uświadamia
                                  najbliższe otoczenie, które ma przyjemność oglądać ją na co dzień:-)

                                  > a psuć komuś humoru bez powodu też nie lubię - staram się skomentować
                                  możliwie
                                  > jak najciszej (nawet jeśli komentarz jest przychylny)

                                  dobre i to...

                                  > a jeśli chodzi o kulturę na ulicy, to u nas nie ma się raczej (jeśli chodzi o
                                  > to komentowanie czy emocje) w zasadzie do czego przyczepić - w porównaniu do
                                  > włoch na przykład:)

                                  Nie byłam we Włoszech:-) U nas się nie ma czego czepiać, bo ogólnie jest
                                  przyzwolenie na brak kultury. Gdy jakiś gość pali peta na przystanku, to nie
                                  myśli o tym, że truje właśnie osoby niepalące, które niestety muszą z nim
                                  czekać na autobus. Ale nikt mu nie zwróci uwagi, każdy sobioe rzepke skrobie.
                                  Najwyżej nagada się na niego do sąsiadki na ławce i już będzie cool, bo ktoś
                                  przyznał nam rację. Ale problem pozostaje nierozwiązany.
                                  • blinski Re: Hej blinski:-) 12.06.04, 15:38
                                    no wiesz, co do małzeństwa - trudno się nie zgodzić, ale ja mówiłem - tak jak
                                    nadmieniłaś na początku - o stanie idealnym;) ideały pozostają ideałami, a
                                    życie życiem:).
                                    a co do tej kultury - palenie na przystanku to chyba nic w porównaniu z typowo
                                    południowo-włoskim zachowaniem, jak gwizdy, okrzyki czy podszczypywania
                                    nieznajomej, acz ładnej kobiety;)
                    • Gość: mkopek Re: :) IP: *.toya.net.pl 12.06.04, 01:16
                      No widzisz i wlasnie dlatego uwazam, ze pozjadales wszystkie rozumy. Sam sobie
                      zaprzeczasz i za kazdym razem uwazasz, ze masz racje. Najpierw piszesz
                      "no a jak się ubierzesz jak choineczka, jak już napisałem - to nie dziw się że
                      bedą ci się śmiać za plecami (a czasami w twarz;))"
                      i zaznaczasz ze lubisz taka krytycznosc, ktora na pewno nie jest chamstwem
                      tylko jasno okreslonymi pogladami. Uwazasz to za cos zupelnie normalnego i
                      powszechnego (tak przynajmniej wywnioskowalem z tamtego postu).
                      Przed chwila napisales, ze wcale nie uwazasz, ze nalezy sie z kogos smiac:
                      "to jest chwila, to są emocje - a ja mówiłem przecież o emocjach,
                      kochany - nie o stałym poglądzie".
                      Ciekawe czy ten post byl pisany pod wplywem chwili emocji? Bo mi sie zdaje, ze
                      przed wszystkimi wysmiales osoby ubierajace sie "jak choineczka"
                      Piszesz, ze zakladam, iz kazdy nienarcyz powinien zagladac tylko w glab, a ja
                      nic takiego nie powiedzialem (nie bylo zadnych uogolnien). Okreslenie to
                      (narcyz) odnosilo sie tylko do Ciebie. Ty zas chwile wczesniej napisales:
                      "jeśli obojętność, to wydaje mi się, że: albo może to raczej źle świadczyć o
                      guście ludzi w miejscu gdzie się obracasz - oznacza to, że podobny widok jest
                      tak powszechny, że ci zobojętniał; albo masz akurat zły humor i nic cię nie
                      rozśmieszy;)"
                      Czyli zalozyles dla kazdego tylko te dwie mozliwosci, a ja Ci podalem trzecia,
                      by pokazac, ze nie zawsze mozesz kazdego zamknac w swoje ramki i z gory wiesz o
                      nim wszystko i jestes w stanie przewidziec kazda ewentualnosc. Nie pisalem, ze
                      kazdy nienarcyz musi sie tak zachowac. Ty zalozyles ze ta obojetnosc na jakis
                      tam wyglad o kims zle swiadczy (no moze raczej o jego postrzeganiu), ja
                      pokazalem, ze moze jednak dobrze.
                      Mowisz, ze nie pisales nigdzie jakobys nieakceptowal kogos ze wzgledu na ubior,
                      ale krytcznosc dla czyjegos gustu to jednak lubisz. Czesto wyrazasz swoje
                      poglady jako ogolnie znane prawdy i prawidla. Chociazby :
                      "ale naturalną reakcją ludzką na
                      coś głupiego, brzydkiego, potwornego, jest ukazanie emocji".
                      Skad taki wniosek? Czy to aby nie demagogia, ktora wg mnie doskonale sie
                      poslugujesz? Swoje poglady wyrazasz jako prawdy, z drugiej strony zmieniaja sie
                      one tak, by pasowaly Ci akurat do sytuacji (wczesniej wykazalem, ze sam sobie
                      zaprzeczasz). Nie powiem, ze sam nie uzylem jakichs argumentow, ktore
                      nalezaloby raczej zaliczyc do demagogii, ale odpisujac komus, kto tak swietnie
                      sie tym posluguje, trudno sie bylo przed tym powstrzymac.
                      Wlasnie dlatego, ze czesto swoje chwilowe poglady uwazasz za niepodwazalne i
                      absolutne uznalem Cie za narcyza. Jesli uwazasz siebie za autorytet to
                      pwinienies chyba troszke bardziej zwracac uwage na to co piszesz.

                      Mam taki poglad wiec go podzielam ;) (cyt. nat.ka).

                      mkopek
                      • blinski Re: :) 12.06.04, 09:45
                        ok, możemy o tym podyskutować jeśli sprawia ci to taką przyjemność;)


                        Gość portalu: mkopek napisał(a):

                        No widzisz i wlasnie dlatego uwazam, ze pozjadales wszystkie rozumy. Sam sobie
                        > zaprzeczasz i za kazdym razem uwazasz, ze masz racje. Najpierw piszesz
                        > "no a jak się ubierzesz jak choineczka, jak już napisałem - to nie dziw się
                        że
                        > bedą ci się śmiać za plecami (a czasami w twarz;))"
                        > i zaznaczasz ze lubisz taka krytycznosc, ktora na pewno nie jest chamstwem
                        > tylko jasno okreslonymi pogladami. Uwazasz to za cos zupelnie normalnego i
                        > powszechnego (tak przynajmniej wywnioskowalem z tamtego postu).
                        > Przed chwila napisales, ze wcale nie uwazasz, ze nalezy sie z kogos smiac:
                        > "to jest chwila, to są emocje - a ja mówiłem przecież o emocjach,
                        > kochany - nie o stałym poglądzie".


                        no i mówiłem prawdę - lubię krytyczność, która nie jest chamstwem.
                        przestrzeżenie przed śmianiem się za plecami czy w twarz, nie oznaczało mojego
                        poparcia dla tego typu zachowań. poza tym jak wyjaśniłem później, można by to w
                        zasadzie uznać jako metaforę (zapewne nie przyjmiesz tego do wiadomości, to są
                        pewnie moje wykręty, bo ty pewnie lepiej wiesz co miałem na myśli) - w końcu
                        chyba nikt nie kona na ulicy ze śmiechu widząc podobnego człeka; napisałem
                        przecież, że chodzi mi raczej dyskretny uśmiech czy grymas na twarzy - a jego
                        już ciężej pokonać, i w zasadzie nie wiem po co.

                        >Ty zas chwile wczesniej napisales:
                        > "jeśli obojętność, to wydaje mi się, że: albo może to raczej źle świadczyć o
                        > guście ludzi w miejscu gdzie się obracasz - oznacza to, że podobny widok jest
                        > tak powszechny, że ci zobojętniał; albo masz akurat zły humor i nic cię nie
                        > rozśmieszy;)"
                        > Czyli zalozyles dla kazdego tylko te dwie mozliwosci, a ja Ci podalem
                        trzecia,
                        > by pokazac, ze nie zawsze mozesz kazdego zamknac w swoje ramki i z gory wiesz
                        o
                        >
                        > nim wszystko i jestes w stanie przewidziec kazda ewentualnosc. Nie pisalem,
                        ze
                        > kazdy nienarcyz musi sie tak zachowac. Ty zalozyles ze ta obojetnosc na jakis
                        > tam wyglad o kims zle swiadczy (no moze raczej o jego postrzeganiu), ja
                        > pokazalem, ze moze jednak dobrze.



                        nie kochany, dodałem na końcu:

                        >oczywiście jest możliwy dużo szerszy wachlarz zachowań, ale za dużo by
                        >gadać:)

                        no i za dużo by gadać - sam przyznaj, że mało kto by się nie uśmiechnął,
                        przeszedł jakby w ogóle tego nie zauważając - rozumiem mkopku, że ty starasz
                        się te emocje ukryć jak najgłębiej, albo w ogóle ich nie posiadasz, ale uwierz -
                        większości ludzi trudno by było to zrobić (to na podstawie moich obserwacji,
                        kiedy na ulicy widzę kogoś serio śmieszno-obrzydliwego). poza tym celowe
                        ukrywanie emocji nie uważam za nic złego - po prostu ta ewentualnośc wydałą mi
                        się na tyle mało prawdopodobna, że o niej nie wspomniałem.

                        >Mowisz, ze nie pisales nigdzie jakobys nieakceptowal kogos ze wzgledu na ubior,
                        >
                        > ale krytcznosc dla czyjegos gustu to jednak lubisz

                        a co ma krytycznośc do braku akceptacji? przecież tu wszyscy są krytyczni, ja
                        akurat chyba nie wyrażam zbyt ostrych sądów (powołując się na tralalumpka -
                        sory tralalumpek, że znowu ty, ale to były twoje słowa - jestem wręcz
                        rozmemłany:)) ale krytyczność lubię - nie uważasz, że bezkrytyczne,
                        bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkiego jest bez sensu? przy czym nie oznacza
                        to, że czegoś nie akceptuję - po prostu wyrażam swoją niezbyt pochlebną opinię
                        o tym. chciałbys żyć w świecie społecznej cenzury zakazującej krytykę?


                        >Czesto wyrazasz swoje
                        > poglady jako ogolnie znane prawdy i prawidla. Chociazby :
                        > "ale naturalną reakcją ludzką na
                        > coś głupiego, brzydkiego, potwornego, jest ukazanie emocji".
                        > Skad taki wniosek? Czy to aby nie demagogia, ktora wg mnie doskonale sie
                        > poslugujesz?


                        nie, to akurat wyczytałem w zimbardo, choć nie trzeba czytać książek, żeby to
                        wiedzieć. serio wątpisz że tak jest?



                        >Swoje poglady wyrazasz jako prawdy, z drugiej strony zmieniaja sie
                        >
                        > one tak, by pasowaly Ci akurat do sytuacji (wczesniej wykazalem, ze sam sobie
                        > zaprzeczasz).


                        a ty wygłaszasz swoje poglądy jako co? poza tym nigdzie nie sugerowałem, że
                        moje poglądy są super i jedyne. jak mi dobrze udowodnisz, że nie są, to jestem
                        gotów przyznać rację.
                        no i gdzie to wykazałeś, bo nie zauważyłem? (pewnie dlatego, że jestem
                        zaślepony przez swój narcyzm:))



                        > Wlasnie dlatego, ze czesto swoje chwilowe poglady uwazasz za niepodwazalne i
                        > absolutne uznalem Cie za narcyza. Jesli uwazasz siebie za autorytet to
                        > pwinienies chyba troszke bardziej zwracac uwage na to co piszesz.


                        podaj mi przykłady moich wypowiedzi, które świadczyłyby o tym, że uważam swoje
                        poglądy za niepodważalne, to pogadamy. (skoro piszesz, że często, to nie
                        powinieneś mieć problemu z wyszukaniem ich.)
                        ja autorytetem? ja jestem uczestnikiem forum 'moda', który wyraża swoje opinie.
                        nie będzie mi żal, że ktoś się ze mną niezgodzi, bo wtedy jest o czym
                        podyskutować;)
                        • Gość: mkopek Re: :) IP: *.toya.net.pl 13.06.04, 03:18
                          Jesli chcesz dyskutowac?

                          > no i mówiłem prawdę - lubię krytyczność, która nie jest chamstwem.
                          > przestrzeżenie przed śmianiem się za plecami czy w twarz, nie oznaczało
                          mojego
                          > poparcia dla tego typu zachowań. poza tym jak wyjaśniłem później, można by to
                          w
                          >
                          > zasadzie uznać jako metaforę (zapewne nie przyjmiesz tego do wiadomości, to

                          > pewnie moje wykręty, bo ty pewnie lepiej wiesz co miałem na myśli) - w końcu
                          > chyba nikt nie kona na ulicy ze śmiechu widząc podobnego człeka; napisałem
                          > przecież, że chodzi mi raczej dyskretny uśmiech czy grymas na twarzy - a jego
                          > już ciężej pokonać, i w zasadzie nie wiem po co.

                          Napisales ze w Polsce nie ma zbytniej zgryzliwosci tylko krytycyzm dla braku
                          gustu, ktory akurat Tobie sie podoba (lubisz go), pozniej przestrzegasz, ze jak
                          ktos sie ubierze bez gustu, to go moga wysmiac (to chyba musi byc ten
                          krytycyzm, czyz nie? sam pisales, ze owo smianie sie nie jest chamstwem wiec
                          chyba lubianym przez Ciebie krytycyzmem), a teraz piszesz ze twoja wypowiedz
                          wcale nie popierala tego typu zachowan. No i jesli chodzi tylko o taki
                          niegrozny dla nikogo usmiech, czy grymas twarzy to chyba nie ma sensu przed tym
                          tak przestrzegac. Po drugie wciaz sie upieram, ze gusta sa rozne, wiec zadnym
                          strojem nie dopasujesz sie do kazdego i zawsze grozi Ci lekkie wysmianie za
                          plecami i tu znow ostrzezenie wydaje sie byc bezsensowne.

                          > >oczywiście jest możliwy dużo szerszy wachlarz zachowań, ale za dużo by
                          > >gadać:)
                          >
                          > no i za dużo by gadać - sam przyznaj, że mało kto by się nie uśmiechnął,

                          Ty chyba mnie jednak nie rozumiesz, ja nie mowilem o tym, ze widze wiekszy
                          wachlarz zachowan na powiedzmy "niegustowny" ubior, tylko rozmawiam o jednym
                          zachowaniu jakim jest obojetnosc. W swojej wypowiedzi przyjales ja za malo
                          prawdopodobna, wrecz nienaturalna, ze wzgledu na to iz wyjasnienia dla tej
                          obojetnosci sa najwyzej dwa (albo..., albo....) i to niezbyt naturalne. Wiec
                          nie mowimy tu o innych zachowanich, tylko o tym, ze wykazalem Ci, iz
                          wyjasnienie na obojetnosc moze byc calkiem naturalna i jak najbardziej
                          prawidlowa sprawa. Jesli zas twoje zdanie mowiace o calym wachlarzu zachowan,
                          bylo dla Ciebie zgodzeniem sie ze mna, ze obojetnosc moze byc calkiem
                          prawidlowa reakcja, to cala reszta twojej wypowiedzi nie miala sensu, gdyz jej
                          zalozeniem bylo to, ze obojetnosc jest wrecz nieprawdopodobna.
                          Chyba powinienes popracowac nad logika wypowiedzi, bo o ile gusta sa rozne i na
                          ich temat zawsze mozesz upierac sie przy swoim, to logika jest dosc
                          jednoznaczna i latwo wykazac, ze sie jej nie trzymasz w postach.

                          > ukrywanie emocji nie uważam za nic złego - po prostu ta ewentualnośc wydałą
                          mi
                          > się na tyle mało prawdopodobna, że o niej nie wspomniałem.
                          >
                          Znow mnie chyba nie zrozumiales, ja nie pisalem o tym, ze ktos moglby ukrywac
                          swe emocje, tylko, ze czyjs ubior w nim nie wzbudzi emocji, bo ten nie patrzy
                          na czyjs wyglad, tylko szuka innych wartosci (caly czas mowimy o obojetnosci
                          na "niegustowny" ubior, pamietasz?).

                          > a co ma krytycznośc do braku akceptacji? przecież tu wszyscy są krytyczni, ja

                          Skoro lubisz krytycznosc dla czyjegos gustu, ktora objawia sie smianiem za
                          czyimis plecami lub komus w twarz (a jest to chyba jednak jakas forma braku
                          akceptacji ze strony spoleczenstwa), to chyba lubisz tez to, ze spoleczenstwo
                          nie akcetuje bardziej odmiennych gustow. Ale zdaje sie, ze juz wyjasniales, iz
                          twoich ostrzezen nie trzeba brac za serio, bo chodzilo Ci tylko o nikomu nie
                          szkodzace usmieszki, wiec nie czepiam sie tego watku.

                          > nigdzie nie sugerowałem, że
                          > moje poglądy są super i jedyne. jak mi dobrze udowodnisz, że nie są, to
                          jestem
                          > gotów przyznać rację.

                          Napisales w poscie komus jak ma sie ubierac po przyjezdzie do Polski, by
                          uniknac usmieszkow ze strony osob postronnych. Argumentowales to tym, iz
                          doprowadzic do tego moze ubieranie sie niezgodnie z gustem obserwujacego
                          otoczenia. Moge wiec chyba zalozyc, ze przyjales tutaj swoj gust (polecajac go
                          komus innemu), jako gust spoleczenstwa polskiego i jako ten najwlasciwszy, do
                          ktorego powinien dostosowac sie ktos przyjezdzajacy do Polski.

                          > podaj mi przykłady moich wypowiedzi, które świadczyłyby o tym, że uważam
                          swoje
                          > poglądy za niepodważalne

                          W jednym z nizszych postow w tym watku oceniasz gust ludzi spoza wielkiego
                          miasta, jako gorszy od twojego gustu (od gustu miastowych). Kiedy probuje Ci
                          powiedziec, ze nie masz racji tak oceniajac, poniewaz gusty sa rozne i ten
                          miastowy jest lepszy tylko dla niektorych, to jedynym twoim rzeczowym
                          argumentem w odpowiedzi bylo ironiczne stwierdzenie, ze jadac na wies na pewno
                          zaznam lepszych wrazen estetycznych, ktore to wrazenia oceniasz znow tylko i
                          wylacznie wg swojej wrazliwosci. Jesli zas estetyke uwazasz za uniwersalna, to
                          ludzie, ze wsi tez ja chyba posiadja i to tam maja lepsze warunki do wyrabiania
                          sobie wrazliwosci w ciaglym kontakcie z natura, a nie z plastikowym, sztucznym
                          poukladanym, zindustrializowanym swiatem calkowicie stworzonym przez jakze
                          omylnego i niedoskonalego czlowieka. Jestes w stanie podac jakis obiektywny
                          argument na obrone swego gustu i poczucia estetyki, nie oparty na twojej
                          subiektywnej ocenie? Chcialbym tu zaznaczyc, ze ja wcale nie uwazam Twojego
                          gustu za gorszy. Chcialbym przytoczyc tu znana od dawna maksyme ze o gustach
                          sie nie dyskutuje. Kazdy ma swoj i kazdemu podoba sie co innego.
                          Pozdrawiam
                          mkopek
                • eirenne Re: :) 11.06.04, 22:58
                  blinski napisał:

                  > hm.. załóżmy że widzisz na ulicy, dajmy na to, starą grubą klępę wbitą w
                  > kabaretki, melonik, trampki oraz plisowaną spódniczkę w grochy.
                  > pytanie: jaki odruch to w tobie wywołuje?

                  Musiałabym zobaczyć na żywo:-) A z twarzy by tej klempie dobrze patrzało, czy
                  wprost przeciwnie? ;-) Lubię uśmiechniętych, zadowolonych ludzi:)

                  > jeśli obojętność, to wydaje mi się, że: albo może to raczej źle świadczyć o
                  > guście ludzi w miejscu gdzie się obracasz - oznacza to, że podobny widok jest
                  > tak powszechny, że ci zobojętniał; albo masz akurat zły humor i nic cię nie
                  > rozśmieszy;)

                  Heheheh:-) Aleś rozpracował moje otoczenie:-) To ciekawe, muszę dłużej nad tym
                  pomyśleć:-)
                  A ja, gdy mam dobry humor, to mogę się zgodzic nawet na chodzenie w bieliźnie
                  po ulicy- jeśli tylko może to kogoś uszczęśliwić- taka jestem, po prostu do
                  rany przyłóż;-) a gdy mam zły, to posyłam wszystkich do diabła razem z ich
                  ubraniami:-)

                  > jeśli coś innego niż obojętność - śmiech, niesmak, obrzydzenie - to dochodzi
                  > inne pytanie: dasz upust emocjom i rozchachasz się kobiecie w twarz? czy może
                  > raczej, gdy kobieta już przejdzie, za jej plecami zaśmiejesz się dyskretnie
                  > bądź wykrzywisz? wydaje mi się jednak że to drugie lepsze.

                  Z dwojga złego... nie, jednak się nie zgodzę. Trzeba umieć powstrzymywać
                  emocje, umieć się zachować taktownie, a nie parskać śmiechem przy byle okazji,
                  jaką niewątpliwie jest czyjś niegustowny ubiór. w takim przypadku śmiech
                  odczuwam jako egocentryczne komplementowanie własnego gustu. Wykrzywić się?- i
                  dostać od tego jędzowatych zmarszczek? nigdy:-)))

                  > oczywiście można by tą wypowiedź zawrzeć w trzech słowach, ale bardzo lubię
                  > takie opisy sytuacyjne;)
                  > oczywiście jest możliwy dużo szerszy wachlarz zachowań, ale za dużo by
                  > gadać:)
                  >
                  >

                  No właśnie:-) A niektóre są niegrzeczne, niektóre chamskie a niektóre grzeczne
                  i taktowne. Ja staram się wybierać te ostatnie. I już...
                • Gość: kk Re: :) IP: *.jci.com 12.06.04, 00:51
                  jesli widze kogos jako "starą grubą klępę" to wiem ze cos ZE MNA jest nie tak,
                  np. humor mi nie dopisuje

                  gdy jest mi dobrze to nie postrzegam ludzi w takich kategoriach.

                  jak widze ze ktos jest tak ubrany to mysle sobie ze jest oryginalny albo ze ma
                  wiecej odwagi niz ja ;)
                  • eirenne Re: :) 12.06.04, 01:39
                    O, o, o:-))) Popieram ten post i autorkę (autora) :-)))
                    • blinski Re: :) 12.06.04, 09:51
                      albo hipokryzja, albo kompleks niższości;)))
                      (to oczywiście było z przymrużeniem oka - to dla mkopka, który potwornie
                      poważnie bierze wszystkie moje komentarze:))
                      • eirenne Re: :) 12.06.04, 12:26
                        > albo hipokryzja, albo kompleks niższości;)))

                        To do mnie blinski???? Heheheheheh...
                        • blinski Re: :) 12.06.04, 12:35
                          hehehe:))
          • tralalumpek Re: :) 11.06.04, 22:40
            Gość portalu: kk napisał(a):

            >........ I tak
            > sie zastanawiam, czy jak np. ubiore spodnie z marszczeniami na nogawkach, to
            > beda sie ludzie ogladali na ulicy jak pare lat temu gdy mialam ogrodniczki???
            o
            >
            > teczowo-kolorowej bluzce z wzerunkiem buddy juz nie wspomne.



            tak, beda ale tylko ci ktorzy wiedza, ze to juz "zaprzeszla moda"
      • b_bb Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 19:05
        Zauważyłam na tym forum, że Polkom mieszkającym za granicą Polska wydaje się
        jakimś zacofanym krajem, w którym za modnie ubraną dziewczyną staruszki będą
        spluwać, a dzieci- rzucać kamieniami.
        Dziewczyny, w Polsce ludzie też mają dostęp do telewizji satelitarnej,
        internetu, Polacy mają paszporty i podróżują po świecie. Mimo, że polscy
        kreatorzy mody nie odnoszą ogromnych sukcesów, to nie odbiegamy generalnie tak
        bardzo od tego, co nosi się w innych europejskich krajach. Oczywiście są, jak
        wszędzie, typowe dla danego kraju tendencje rzucające się mocno w oczy (tzw
        dresiarstwo u nas), ale nie bójcie się, Wasze modne ciuchy zostaną na pewno
        docenione.
        • ayme Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 19:54
          w ogole nie zrozumialas co pisza .akurat piszemy o odwrotnej sytuacji gdzie
          ludzie w Polsce mysla ze nie jestesmy modnie,a dziwnie ubrani. za granica nie
          ma takich sztywnych regul jak napisala kolezanka z Ameryki.kazdy ubiera co
          chce ,niektorzy sie do tego przyzwyczaili wypadli z polskiego rytmu i czuja sie
          zagubieni.
          • blinski Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 20:15
            hahah.. no tak, w sumie jakieś tam sztywne reguły obowiązują.. cóż, warunkowane
            gustem:) (choć niestety muszę przyznać działa to wybiórczo - oczywiste jest, że
            jak przesadzisz z kolorami, zrobisz sobie na głowie jakąś kosmiczną fryzurę
            itp., będą się na ciebie patrzeć krzywo, bo będziesz wyglądać idiotycznie -
            czego na zachodzie pewnie nie zrobią - ale szkoda że równie krzywo u nas nie
            patrzą się na spomarańczałe blachary:/)
            • Gość: kk Re: co modne w Polsce? IP: *.jci.com 12.06.04, 01:10
              > jak przesadzisz z kolorami, zrobisz sobie na głowie jakąś kosmiczną fryzurę
              > itp., będą się na ciebie patrzeć krzywo, bo będziesz wyglądać idiotycznie

              no widzisz, tu sie roznimy... w/g mnie to nie jest "bo będziesz wyglądać
              idiotycznie" tylko "bo uwazaja, ze jak im sie cos nie podoba to jest idiotyczne"
              • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 09:53
                mhm.. czyli dla ciebiecoś takiego jak idiotyczny strój nie istnieje, jest
                tylko 'oryginalny'?
                bardzo szlachetne podejście, naprawdę;))
                • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:27
                  a szlachetność nie jest trendy:-)))
                  • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:36
                    cokolwiek out:)
                    mimo wszystko z tą szlachetnością też można czasem przesłodzić;)
                    • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:42
                      nie bardzo wiem jak:-)
                      • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:54
                        ja dowiedziałem się, czytając twój jeszcze poprzedni post;)
                        • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:55
                          uoh, sory, nie twój tylko kk..:)
                          • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 13:53
                            Możęsz go podciągnąć też na mnie, bo się z nim zgadzam:-)
          • b_bb Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 20:59
            Ależ, ayme, doskonale zrozumiałam, co dziewczyny napisały. Dlaczego wydaje Ci
            się, że ludzie w Polsce nie widzą, że dziewczyny są ubrane modnie, a uważają, że
            dziwacznie? Czasem moda awangardowa jest dziwaczna, przyznasz sama.Polki też
            bywają awangardowe, wyobraź sobie. Zgadzam się z blinskim, że jeśli dziewczyny
            nie przesadzają z pstrokacizną i trendowością, ludzie docenią ich szyk i styl.
            W Polsce też każdy zakłada na siebie to, co chce. Nikt nie szykanuje publicznie
            staruszki w chustce na głowie ani nastolatki w superminimini z siatki i
            pasiastych podkolanówkach. A to, czy to się komuś podoba, czy nie, to już inna
            sprawa.

            > niektorzy sie do tego przyzwyczaili wypadli z polskiego rytmu i czuja sie
            > zagubieni.

            Zagubieni???????????????? To straszne!! Pomóżmy im się odnaleźć w zacofanym
            kraju, gdzie moda dociera opóźniona o jedno pokolenie.
      • miska_malcova Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 19:57
        strasznie mi żal wszystkich zagubionych :-))))))

        • Gość: weselin Re: co modne w Polsce? IP: *.ppp.get2net.dk 11.06.04, 22:46
          wlasnie mialam na mysli ze nie moge wyjsc taka "zaniedbana "jak tutajchodze,nie
          chodzi o awangarde.w Polsce musze byc zawsze umalowana,ladnie ubrana itd.tak
          samo maja moje kolezanki ktore szykuja sie na wyjazd do Polski jak na
          parade.kupuja specjalnie nowe ubrania itdchce zaznaczyc ze nie pochodzimy z
          marginesu ale jestesmy normalnie zarabiajacymi ludzmi.
          • b_bb Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 23:09
            Weselin, ta chęć strojenia się na przyjazd do Polski kojarzy mi się z Pawlakami,
            którzy wystawiali telewizor przed dom, żeby się pochwalić przed krewnymi
            zamożnością. Ogrodniczki, jak sama nazwa wskazuje, nie są spodniami na
            eleganckie wyjścia, ale kilka lat temu dziewczyny chodziły w nich w weekendy.
            Jeśli wystroiłaś się w ogrodniczki do kościoła, to mogłaś wzbudzić sensację.
            Wiesz, my w Polsce staramy się ubierać adekwatnie do sytuacji. A dbać o siebie
            warto chyba zawsze w każdym kraju. ;)
            • magdusia1963 Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 23:14
              Mow za siebie. Tak rozowo wcale nie jest.
              • blinski Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 23:22
                no przecież. jest strasznie, źle i paskudnie. jak to w polsce.
              • b_bb Re: co modne w Polsce? 11.06.04, 23:29
                Zawsze mówię za siebie. Moje poglądy są tylko moimi poglądami.
                A jeśli możesz, rozszerz wypowiedź, gdzie nie jest różowo. ( Na ulicach
                różowości z dnia na dzień więcej ;)).
                • magdusia1963 Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:15
                  W duzych miastach gdzie dziewczyny maja kase jest rozowo. Im mniejsze miasto
                  tym gorzej. A najgorzej w Miedzyzdrojach. Tam nosza dziwne kapelusze:))))))))))
                  • b_bb Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:21
                    Magdusiu, właśnie wyczytałam w innym wątku, że nie istniejesz. Tym bardziej
                    dzięki za odpowiedź z zaświatów.
                    A myślę, że klasę i wyczucie smaku człowiek może mieć niezależnie od tego, w jak
                    dużym mieście ( i państwie) mieszka.
                    • magdusia1963 Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:26
                      Panstwo to pies. Najlepsza moze trampkowa Austria? To maly kraj, sami gorale go
                      zamieszkuja o jakie oni moga miec pojecie o modzie. Zadufanie w sobie nawet po
                      niemiecku dobrze nie potrafia gadac.
                      Alez zgadzam sie z Toba co do tego, ze smak nie zalezy od miejsca zamieszkania.
                      Tyle, ze w Polsce bezguscie sie zdarza, oj zdarza. A niestety w malych
                      miejscowosciach bardzie to widac i tyle. Nikomu nie chcialam ublizyc.

                      A dlaczego mnie ma nie byc???? :)))))))))))
                      • b_bb Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:36
                        magdusia1963 napisała:
                        > Tyle, ze w Polsce bezguscie sie zdarza, oj zdarza. A niestety w malych
                        > miejscowosciach bardzie to widac i tyle. Nikomu nie chcialam ublizyc.

                        Pewnie, że bezguście się zdarza. Nie tylko w Polsce. Śmiem jednak twierdzić, że
                        Polska całkiem nieźle wypada w tej materii w porównaniu z np. Niemcami.
                        W małych miastach prowincjonalizm jest może bardziej widoczny, lecz nie znaczy
                        to, że ludzie nie mają tam kontaktu ze światem i nie potrafią docenić czyjegoś
                        dobrego wyglądu.
                    • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:27
                      teoretycznie - owszem. tyle że zważ na dwa czynniki o których napisałem przed
                      chwilą - wpływ środowiska i dostępność. z gustem się nie rodzisz, to głównie te
                      czynniki go warunkują (podobnie jak iwiele innych rzeczy, np. poglądy).
                    • tralalumpek Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 09:56
                      b_bb napisała:

                      > Magdusiu, właśnie wyczytałam w innym wątku, że nie istniejesz. Tym bardziej
                      > dzięki za odpowiedź z zaświatów.
                      >

                      alez oczywiscie ze istnieje "dwojca swieta" (kochanica/magdusia) ale moze jest
                      i trojca ......
                  • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:24
                    no co ty mówisz! w lecie do międzyzdrojów ściągają przecież aż łowcy
                    autografów, tyle tam trendi-gwiazd.. na pewno jest od kogo zerżnąć parę
                    najnowszych trendów;) heheh..
                    a poważnie - wydaje mi się magdusiu, że to nawet nie tylko o kasę chodzi - w
                    mieście przecież też sporo ludu ubiera się w szmateksach.. bardziej o
                    dostępność - zarówno wzorców (nie mówię tu o tv, tylko tym co się widzi
                    dookoła), jak i miejsc, gdzie mogłyby szybko i łatwo coś kupić - centra
                    handlowe, galerie, etc. - zapewne większośc musi dość daleko dojeżdżać i w ten
                    sposób rzadko tam bywa.. choc tak naprawdę nie bedę się mądrzył, nie znam się
                    na małych miastach;)
                    • magdusia1963 Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:32
                      blinski napisał:

                      > no co ty mówisz! w lecie do międzyzdrojów ściągają przecież aż łowcy
                      > autografów, tyle tam trendi-gwiazd.. na pewno jest od kogo zerżnąć parę
                      > najnowszych trendów;) heheh..
                      > a poważnie - wydaje mi się magdusiu, że to nawet nie tylko o kasę chodzi - w
                      > mieście przecież też sporo ludu ubiera się w szmateksach.. bardziej o
                      > dostępność - zarówno wzorców (nie mówię tu o tv, tylko tym co się widzi
                      > dookoła), jak i miejsc, gdzie mogłyby szybko i łatwo coś kupić - centra
                      > handlowe, galerie, etc. - zapewne większośc musi dość daleko dojeżdżać i w
                      ten
                      > sposób rzadko tam bywa.. choc tak naprawdę nie bedę się mądrzył, nie znam się
                      > na małych miastach;)
                      >
                      A ja mysle ze glownie jednak kasa. Bo co te ludki z malych miejscowosci robia
                      zawodowo ? Jak myslisz? Uogolniam troche, ale specjalnie. Ja przez male
                      miejscowosci przejezdzam. I tylko sobie patrze.
                      A potem slucham ludkow co mowia. Ci z Krakowa albo Dolnego Slaska. Jak prace
                      trudno znalezc. Ty jestes student z Wawki to tego nie znasz Blinski, nie
                      gniewaj sie.
                      Trendy tez lubie robic sama. Ale teraz wszystko sie nosi, wiec to nie takie
                      latwe.
                      • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:39
                        nie no, przecież nie mówiłem że kasa nie ma znaczenia. tylko zauważ, że mimo
                        wszystko najcześciej odróżnisz biedaka z miasta od biedaka ze wsi po ubiorze
                        (przy takich samych zarobkach dla obu). nie chciałbym obrazić nikogo z małych
                        miejscowości, ale tak najczęsciej jest. widzę to nawet u siebie na studiach,
                        gdzie nie wszyscy są przecież aż tacy biedni, a przyjeżdżają albo mieszkają w
                        akademikach po dwa czy trzy lata - i tak widać, kto skąd jest (niestety:/)
                        • magdusia1963 Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 00:55
                          Blinski, ci co studiuja to jest juz czesc ludzi, ktora na to sobie moze
                          pozwolic. Ci co nie moga ida do pracy albo zostaja u siebie w Janowie czy
                          Pcimiu. Zapytaj przy okazji kolegow z roku co robia ich koledzy z
                          miasta/miasteczka/wsi i z czego zyja ich rodzice. I napisz mi tutaj, ok?
                          A teraz pedze spac, bo mi sie oczy zamykaja.
                        • Gość: mkopek Re: co modne w Polsce? IP: *.toya.net.pl 12.06.04, 03:37
                          > i tak widać, kto skąd jest (niestety:/)
                          Wlasciwie to nie wiem dlaczego z gory zakladacie, ze wasz gust jest lepszy niz
                          ludzi ze wsi czy malych miasteczek. A moze to dobrze, ze oni sie odrozniaja bo
                          was wychowanie w miescie do reszty zepsulo i nie potraficie sie juz naprawde
                          ubrac ze smakiem i w dobrym guscie i to od nich powinniscie sie uczyc. Ciekawe
                          czy im sie tez bardziej podoba wasz ubior niz ich wlasny, zeby od razy wiedziec
                          czyj gust jest lepszy?
                          pozdrawim wszystkich z debesciarskim gustem
                          mkopek
                          • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 10:09
                            nie, ja też się zastanawiam - jak ja mogłem do tego dość, że gust miastowych
                            jest lepszy niż mało-miastowych?! zapsutym do cna niewątpliwie.
                            weselin, kk - po co macie sobie psuć humor; kiedy przyjedziecie do polski,
                            omińcie lepiej miasta - tam ludzie smaku i gustu nie mają; zmierzajcie a żwawo
                            na wieś.
                            pozazdroszczę wam wtedy wrażeń estetycznych, których tu bracie, w mieście - nie
                            uświadczysz.
                            • Gość: Olaj Re: co modne w Polsce? IP: *.acn.pl 12.06.04, 10:18
                              Ha! Blinski, Samoobrona cię namierzy i zlinczuje za sarkazm :)
                              • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 10:22
                                najpierw musiałaby przeczytać w słowniku, co to jest (i jak się pisze).
            • Gość: kk Re: co modne w Polsce? IP: *.jci.com 12.06.04, 02:34
              > Jeśli wystroiłaś się w ogrodniczki do kościoła, to mogłaś wzbudzić sensację.
              > Wiesz, my w Polsce staramy się ubierać adekwatnie do sytuacji.

              1) ubralam je do tramwaju ale akurat wtedy nikt takich nie nosil (mam na mysli
              nie spodnie 3/4 lecz ogrodniczki jeansowe na szelkach)

              2) nie widze niz zdroznego w ubraniu ogrodniczek do kosciola, przeciez to nie
              rewia mody? w/g mnie jesli osoba w ogrodniczkach budzi SENSACJE w kosciele, to
              te zsensacjonowane osoby chyba nie skupiaja sie za bardzo na mszy tylko na
              ocenianiu innych
              • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 10:11
                a tu się akurat z kk zgodzę.
                • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:30
                  A kościół różni się czymś od ulicy? Wychodzimy z niego i nadal jesteśmy
                  katolikami:-)
                  • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:37
                    kto jest, ten jest;)
                    • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:44
                      ok, na ulicy ateista, muzułmanin czy żyd niechaj się skupia na własnych
                      problemach zamiast robic sensację z cudzego wyglądu. Bardziej poprawnie
                      politycznie napisałam? :-)
                      • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:58
                        zależy co kto rozumie przez sensację - dla mnie cichy komentarzyk (jeśli akurat
                        idę ulicą z kimś, kto widzi to co ja) czy uśmieszek to nie żadna sensacja,
                        eirenne.
                        alez ja jestem zawoalowanie-chamski, nie;)?
                        • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 13:56
                          Czemu tak to do siebie bierzesz? :-)))
                          • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 15:45
                            no a do kogo piłaś, jak nie do naczelnego obrońcy chamstwa na tym forum (czyli
                            mnie;)?
      • Gość: kk Re: co modne w Polsce? IP: *.jci.com 12.06.04, 01:34
        to moze ja jeszcze raz, zeby byla jasnosc

        "Zauważyłam na tym forum, że Polkom mieszkającym za granicą Polska wydaje się
        jakimś zacofanym krajem"

        mi sie wcale tak nie wydaje. jestesmy (za granica i w Polsce) niestety
        rozpoznawalne przez brzydka cere i takie sobie wlosy, i marne zeby. za to jesli
        chodzi o ubior to - moim zdaniem - Polki maja wiecej fantazji, gustu i
        samokrytyki, i generalnie duuuzo lepsza figure. to takie uogolnienie i prosze
        mnie nie zasypywac wyjatkami.

        co to tego ze Polki docenia szyk i styl i modne ubranie, to tez sie zgadzam.

        tylko ze ja nie mam szyku. i chodzilo mi o tolerancje na brak szyku,
        odmiennosc, stawianie wygody nad moda. tutaj sobie nosze co chce i w czym sie
        dobrze czuje, i nikogo to nie obchodzi. a w kraju, w Gdansku moim kochanym
        czuje sie jakby czujki policynje d/s mody chodzily po ulicach, i ocenialy kto
        jest "starą grubą klępą", kto soba reprezentuje "coś głupiego, brzydkiego,
        potwornego", kto "wygląda idiotycznie" ze zacytuje kolege blinskiego.

        skutek jest taki ze przed przyjazdem zastanawiam sie ktore z moich ciuchow
        jakie tu nosze bez zastanowienia 'ujda' w Polsce.

        Czy jak zaloze moj wygodny dres z weluru to bede dresiara?
        Czy jak zaloze t-shirn NA bluze z dlugim rekawem to bedzie dziwne?
        Czy jak zaloze kozaki z futerkiem (typu uggs) we wrzesniu to bedzie OK? Czy
        moge na gole nogi + szorty + ciepla bluza?
        • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 02:01
          No właśnie. Nie ma u nas tolerancji jesli chodzi o odmienność. Nawet w tak
          błahej sprawie, jaką jest łach na grzbiecie. To nie jest normalne, że ludzie
          plotą bzdury na temat zupełnie obcych im osób i dopuszczają śmianie się
          za czyimiś plecami, głupie komentarze. Rozumiem, gdy komentuje się strój znanej
          osoby- sama się wystawiła na widok publiczny, musi się liczyć z krytyką, choć i
          tu jestem zdania, że liczą się raczej pozawizualne wartości:-) Ale na ulicy
          jesteśmy prywatnymi osobami- dajmy żyć sobie i innym, na własną modłę i we
          własny deseń na kiecce.
          • Gość: weselin sen na jawie IP: *.ppp.get2net.dk 12.06.04, 10:19
            juz chyba dobitniej nie mozna napisac o co nam chodzi...
            ja przezywam tez to samo co kk .przyjezdzam do Wroclawia ,jest wspaniale
            przeciez nie mowie ze Polki sa niemodne tylko wrecz odwrotnie.figury maja o
            wiele lepsze niz Dunki,zeby gorsze ,wlosy zalezy kto,jest roznie .
            w malych miejscowosciach ogladam nieraz panie ktore zostaly w epoce swojej
            mlodosci np latach 80-tych,tzn fryzury makijaz z tamtych lat ,widac ze tak jest
            im dobrze.wcale tego nie krytykuje, nawet mi sie podoba bo wtedy wlasnie
            wyjechalam z Polski(lata 80)i przezywam sen na jawie jak je widze.
            • blinski Re: sen na jawie 12.06.04, 10:31
              eh, moje drogie kochane kobiety, cały czas mylicie tolerancję z krytyką.
              • eirenne Re: sen na jawie 12.06.04, 12:31
                Blinski mylisz krytykę z krytykanctwem:-)
                • blinski Re: sen na jawie 12.06.04, 12:39
                  krytykanctwo też może byc zabawne;)
                  choć ja bym raczej optował za krytyką. (najlepiej konstruktywną;))
                  • eirenne Re: sen na jawie 12.06.04, 12:45
                    Bawienie się krytykanctwem na czyjś koszt nie wywołuje u mnie ani cienia
                    uśmiechu.
                    • blinski Re: sen na jawie 12.06.04, 13:00
                      zależy co kto rozumie przez krytykanctwo - musiałbym mieć konkretny przykład,
                      żebym miał pewnośc, że mówimy o tym samym..
                      • eirenne Re: sen na jawie 12.06.04, 13:18
                        A o czym Ty mówisz, mając na myśli krytykanctwo? :-)
                        • blinski Re: sen na jawie 12.06.04, 16:09
                          a np. krytykowanie bez sensu, przesadzanie z krytyką podyktowane emocjami albo
                          niechęcią do czegoś/kogoś, a nie rzeczowością..
                          abstrahując od tego - ja np., jeśli krytykuję kogoś na ulicy, to tak jak
                          napisałem - w rozmowie z kimś z kim idę, wymieniamy uwagi, jeśli coś nas
                          poruszy; i bez sensu byłoby trzymać to milcząco aż do domu tylko po to żeby
                          tego kogoś nie urazić.
                          rozumiem, że jeśli ktoś o kim mowa to usłyszy, będzie mu przykro; i rozumiem że
                          nie można tej krytyki traktować jako rzeczowej - ponieważ ten ktoś wie jedynie,
                          że coś musi być nie tak, nic więcej.
                          ale co ja mam na to poradzić? taka jestem świnia, że mnie jego los nie
                          obchodzi - jeśli jest na tyle 'oryginalny' by się kaszaniarsko ubrać, powinien
                          mieć na tyle silną psychikę, by znieść niepochlebne opinie, bez względu na to
                          jak wyrażane. a jeśli nie ma świadomości o tym, że wygląda głupio, a nikt z
                          jego znajomych nie zwrócił mu na to uwagi, to teraz już będzie wiedział:)
                          przykro mi, ale olewanie czyjegoś braku gustu czy powstrzymywanie irytacji tym
                          faktem nigdy mi nie wychodziło:).
                          oczywiście nie oznacza to nietolerancji - w sumie ze trzy razy zwracałem
                          kumplowi ze studiów uwagę, że wsadzony w szorty t-shirt głupio wygląda, co nie
                          znaczy że przestałem go lubić albo że sam mam się za niewiadomo kogo.
                          nazywajcie mnie sobie jak chcecie, nie czuję wyrzutów sumienia;)
          • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 10:27
            eirenne, chcesz żebym miał wyrzuty sumienia;))?
            mi samemu na widok kogoś, kto wyszydza na głos (jeszcze drąc przy tym mordę)
            strój innych, wyjeżdża czołg z garażu. ale oddzielmy to od zwykłego uśmieszku
            czy wykrzywienia ust - ja często nie mogę się przed tym powstrzymać, ale tak
            samo nie mogę się powstrzymać przed uśmiechnięciem się do kogoś wyjątkowo
            ładnego;)
            no i chyba nikt mi nie powie, że ja przez to nie daję komuś żyć.
            • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:36
              Zawoalowane chamstwo jest nadal chamstwem. I będę to powtarzać do znudzenia,
              żeby beton zrozumiał.
              Uśmiechaj się na widok ładnej dziewczyny DO ładnej dziewczyny. Śmiech za jej
              plecami może nie być juz dla niej komplementem.
              • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:52
                a moze ja nie chcę prawić jej tym komplementu? żeby sobie za dużo nie
                pomyślała:) heheh
                zawoalowane chamstwo.. ty masz chyba obsesję z tym chamstwem;)

                a propos zawoalowanego chamstwa - ostatnio świetny przykład takowego można było
                zoczyć w jakimś publicystycznym programie na jedynce chyba, gdzie była dyskusja
                o właśnie zakonczonym marszu tolerancji. mówię tu o kochanym panu redaktorze
                ziemkiewiczu, który w bardzo uprzejmy sposób posłał gejów do diabła. oglądał
                ktoś;)?
                • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 13:59
                  > a moze ja nie chcę prawić jej tym komplementu? żeby sobie za dużo nie
                  > pomyślała:) heheh

                  Żeby sobie nie daj Boże nie pomyślała, że nie dość, że ładny i fajnie ubrany
                  chłopak, to jeszcze sympatyczny:-)

                  > zawoalowane chamstwo.. ty masz chyba obsesję z tym chamstwem;)

                  Może. Po prostu staram się nazywać rzeczy po imieniu. Bo beton inaczej nie
                  zrozumie:-)
                  • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 16:12
                    ładny i fajnie ubrany to rzecz gustu;)
                    zdarza mi się czasami uśmiechnąć DO jakiejś panny, ale tylko wtedy kiedy widzę
                    że nie jest jakaś naburmuszona albo w ogóle niezadowolona z życia;)
                    • eirenne Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 17:50
                      Dobrze ubrana dziewczyna doceni dobrze ubranego chłopaka, bo nie wątpię, że
                      ubierasz się dobrze:-)))
                      • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 20:07
                        przestań łechtać moje ego;)
        • blinski Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 10:20
          no tak, wszystko ma swoje dwie strony..
          wiesz, nie chcę żeby to zabrzmiało męsko-szowinistycznie:), ale z punktu
          widzenia faceta wolę jednak sytuację w polsce:) gdyby był tu taki luz (tzn.
          jest, nikt nikogo nie zmusza, tyle że mało komu przychodzi do głowy ubierać sie
          w byle co - jeśli ktoś jest już tak ubrany, to raczej z braku gustu niż
          wygody), i wszystkie kobiety olałyby obcisłe spodnie - bo niewygodne, topy - bo
          wieje w cycki:)), nie malowałyby się - bo strata czasu, to zapomniałbym o czymś
          takim jak chuć:)) (może to i dobrze dla niektórych;)?)
          chyba ciężko mnie tu oskarżyć o egoizm, po prostu lubię widok ładnych,
          zadbanych kobiet jak chyba większość facetów.
          jednak rozumiem, że taki luz jest naprawdę do rzeczy - szczególne dla kogoś kto
          na pierwszym miejscu stawia wygodę. w polsce, jak zauważyłem, stawiają wygodę
          na piedestale głównie faceci - i zobacz jak im to wychodzi w praktyce..:)
        • b_bb Re: co modne w Polsce? 12.06.04, 12:45
          Kk, może to Ty przywiązujesz zbyt dużą wagę do tego, w co jesteś ubrana w Polsce
          i masz wrażenie, że wszystkie krytyczne spojrzenia są skierowane w Twoją stronę.
          W większości zgadzam się z Twoim postem, ale nie zgadzam się z tym, że w Polsce
          kobiety nie chodzą ubrane tak, jak chcą.
          To forum może świadczyć o tym, jak różne są gusty, jak różnie ubierają się
          dziewczyny. Są tu obrończynie stylu "luzackiego", abnegatki mody, które
          doskonale czują się w swojej skórze i szatach. Są też osoby ślepo podążające za
          modą, śledzące, co jest modne i czy wypada nosić coś, co im wpadło w oko, lecz
          może nie być ostatnim krzykiem mody.
          Wszystko zależy od wieku, od środowiska, w jakim się przebywa, od wyczucia i klasy.
          Tolerancja na brak szyku...hmm, ja uważam się za osobę tolerancyjną, ale nie
          znaczy to, że nie dostrzegam kiczu i brzydoty. Gdy widzę, nie reaguję, bo mnie
          to nie obchodzi. Nie popieram śmiania się z czyjegoś wyglądu, sama kiedyś na tym
          forum krytykowałam panią, która wkleiła cudze fotki ślubne, by je wyszydzać.
          Jeśli jesteś ubrana dobrze, czujesz się dobrze w tym, co masz na sobie, z
          pewnością to widać, więc nie widzę powodu, by przejmować się opiniami obcych
          ludzi na ulicy.
          To forum jest po to, by rozmawiać o modzie, o tym, co się nam podoba, a co nie.
          Skoro tu zaglądasz, na pewno Cię to interesuje. :) Pozdrawiam.
      • Gość: inezja Re: co modne w Polsce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.04, 18:29
        a mnie się zdaje, że samo pytanie było idiotyczne. nie jestesmy krajem
        egzotycznym, ubieramy się PO PROSTU NORMALNIE. I nie ma co filozofowac na ten
        temat. rozumiem takie pytanie jak ktoś jedzie np. do Indii albo do Iranu. ale
        gdybym ja jechała np. do Niemiec albo do USA, to szczerze mówiąc, miałabym
        gdzies to wszystko i łaziłabym w tym w czym sie dobrze czuje. Nikt nie ma
        wypisane na twarzy z jakiego kraju pochodzi i na ulicach jest tyle dziwnych
        rzeczy, że jedna więcej czy mniej nikogo nie wzrusza.
        • Gość: kk egzotyczny kraj IP: *.jci.com 12.06.04, 19:19
          to rzecz wzgledna

          w Indiach egzotyka to kobieta w szortach ;) a co 6 czy 7 osoba na swiecie
          wlasnie Indiach mieszka

          Polska to nie norma, nawet szeroko pojety 'zachod' to tez nie norma
          • blinski Re: egzotyczny kraj 12.06.04, 20:11
            chyba właśnie inezja miała na myśli nie cały świat, ale zachodni.
            i w ramach zachodniego świata (mam na myśli kulturę oczywiście, nie geografię)
            ubieraj się w co chcesz, bo nie ma odrębnych norm kulturowych (tak jak np. w
            indie je mają) i nikogo nie urazisz ani nie zszokujesz swym strojem.
            o to chyba chodziło inezji, i z tym bym się w zupełności zgodził.
            • Gość: inezja Re: egzotyczny kraj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.04, 14:53
              Dziekuje za zrozumienie, tak, dokładnie o to mi chodziło.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka