Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O studniówkach słów parę i o dziewczynach

    06.01.05, 13:06
    przeglądam sobie tutaj watki pisane przez tegoroczne maturzystki... i troche
    mi żal. Żal mi Ciemnych spódnic i białych bluzek, skromniutkich sukienek.
    Studniówka to jednak zabawa szkolna, to jednak zabawa młodych ludzi, którzy
    dopiero wkraczaja w świat dorosłych. A tu "małe czarne", "suknie balowe".
    Dziewczyny - ta moda jest głupia. Jesteście wsztkie młodziutkie, śliczne,
    świezutkie, apetyczne - jak ukwiecone majowe drzewka w sadzie. A wy z tych
    slicznych drzewek chcecie zrobić choinki...
    Nie "przebierajcie" się za matrony, nie zakładajcie taftowych spódnic i
    gorsetów, które kojarza się juz chyba tylko z wiejskim weselem. Ubierzecie
    się skromnie, z biglem, z przymróżeniem oka, ale ubierzcie się na litość
    Boską, nie "przebierajcie się"!
    Ja swoja studniówkę wspominam z wielkim sentymentem - było cudownie, nie
    malowałaysmy sie, ubrane byłysmy skromniutko (właśnie w ciene spódnice i
    białe bluzki, ale skromniutkie sukienki) i było pysznie - teraz gdy oglądam
    te zdjęcia widze, ze miałam wtedy 18 lat (to było 9 lat temu), i nie myle ich
    z fotografiami z wesela.
    Dzieczyny - bądźcioe dziewczęce, nie kokotowate.;)
    Obserwuj wątek
      • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 13:30
        nie lubię gorsetów i sukni,
        w których wygląda sie jak beza.
        w sklepach przede wszystkim sa teraz takie właśnie sukienki.
        ja sama sobie szyję na studniówkę, bo nic mi się nie podoba.

        ale nie tęsknię do czasów, kiedy to wszystko było takie samo
        i wszyscy wygladali tak samo.
        PRL kojarzy mi się z szarościa i brakiem indywidualizmu.
        moja mama opowiadala mi, że u niej na studniówce
        (skończyla to samo LO co ja teraz mam zamiar skończyć)
        dziewczyny miały białe bluzki, czarne spódnice, nie mozna było przyjść z
        chlopakiem, na poczęstunek był pączek i kompot, a cała zabawa skończyła sie o
        godz. 22.
        tak, jest do czego tęsknić...
        • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 13:36
          dziewczynko, policz sobie który to był rok 9 lat temu i kiedy PRL sie skończył

          nie zachęcam do uniformizacji, tylko do rozsadku, skromności i wyczucia...
          • Gość: Richelieu* Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: 195.117.90.* 06.01.05, 13:57
            u mnie (8 lat temu), jedna dziewczyna przyszła w białej bluzce. Wywołała
            podobną sensację co inna, która przyszła w błękitnym bolerku. Wszytskie byłyśmy
            w czarnych kieckach, a grono pedagogiczne wspominało, że za ich czasów..

            Wygląda dziś młodzież ku..ko, studniówka stała się odsztafirowaniem, ale to
            jest właśnie moda. Nie tylko żeby kiecka była niebieska a nie bordo, ale by
            studniówka była balem, a nie szkolną zabawą. Za 10 lat obecni maturzyści z
            przekąsem powiedzą, że ich starsi koledzy w tych kieckach wyglądali jak matrony
            właśnie, nie to co oni, w stroju rodem z love parade. następstwo i przemiany,
            zrozumieć, delikatnie trzymać w ryzach i patrzeć jak średnia młodziey robi się
            oraz bardziej i bardziej, no, głupsza
            • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:11
              Rich - nie "głupsza", tylko zaniedbana... Jak sie ma te nascie lat, to
              wyrobiony gust to nielada rzadkość. Tu powinna zadziałać mama. Powiedzieć:
              dziecko, nie wyglądaj jak matrona na wiejskim weselu, jak dziewczyna Bonda, ale
              jak dziewczyna idaca na studniówkę.
              Za mało chyba sie wymaga, za mało rozmawia z młodymi dziewczynami, ich gust
              kształtuje Cosmopolitan, Glamour, czyli bezposredni spadkobiercy BeverlyHills
              90210...
              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:21
                nie chcemy byc tacy sami.
                chcemy ubierać się według swojego gustu,
                a nie według zdania innych osób.

                po co my walczylismy o demokrację?
                po to bysmy teraz mieli wygladać wszyscy tak samo?
                przeciez od tego chcielismy uciec. halo!
                • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:26
                  koteczko, nie wyciraj sobie swoich młodych usteczek hasłami żadnej rewolucji...
                  to przesada
                  i powiem ci, że jak oglądam zdjęcia z lat 80, 70 itd, to Polki wyglądałay
                  zdecydowanie bardziej zróżnicowanie, niz dziś - bo nie szły na łatwizne, tylko
                  same "kombinowały":)
                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:29
                    no pewnie, jestem za mloda na poważne słowa.
                    żaluję, że nie jestem jeszcze tak duża jak Pani.

                    nie ide na łatwizne, bo moja kiecka nie będzie ze sklepu.
                    sama, osobiscie ją sobie szyję. w ten weekend zamierzam już
                    mieć 80% za sobą.
                • Gość: ika Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.net 06.01.05, 19:42
                  W którym roku walczyłaś o demokrację?Może ty jakaś kombatantka jesteś.
                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 14:25
                    ale po co te złośliwości?
              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:26
                w imieniu wszystkich maturzystów dla swiętego spokoju
                chcę przeprosic za to, że jesteśmy zaniedbani, "głupsi",
                nie mamy gustu.
                sorry, żałujemy, że nie jesteśmy tacy jak Pani titerlitury.
                sorry, że tacy jak my pchają sie do matury.
                jakos tak wyszło.
                • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:31
                  dziewczyno - po co taka nerwowość?
                  matura źle ci pójdzie jak się będziesz tak stresować...
                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:36
                    próbna poszła mi znakomicie.
                    zgadzam się z Panią, że zbyt mocno się denerwuję.
                    to prawda.
                    ale ja nie krzyczę, tylko wyrażam swoje mysli, poglądy i oburzenie.
                    nikogo nie obrażam.
                    "dzisiejsza mlodzież jest zła. to szatan!" - bawią nas tego typu okreslenia.
                    nie padły w tym wątku, ale pasuja jak ulał.
                    • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 14:40
                      dziewczynko, przeczytaj cały wątek jeszcze raz i zobacz, czy ja cos takiego
                      napisałam... czy napisałam choć jedno obraźliwe zdanie pod
                      adresem "dziesiejszej młodzieży"

                      zdecydowanie powinnaś pić melisę;)

                      aaa i jeszcze, jak rozumiem ta forma grzecznościowa, jakiej uzywasz z uporem
                      maniaka ma za zadanie obrazić mnie, sprowadzić do parteru i pokaząc kto tu jest
                      młodszy i w związku z tym kto jest górą... - szczerze mówiąc lekko się
                      kompromitujesz.
                      • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 14:24
                        nie musze pić melisy.
                        nie uzywam tej grzecznościowej formy w jakis ironiczny sposób.
                        gdybym mowila na "Ty" to zaraz bys mi to zarzuciła.
                        do wszystkiego mozna się przyczepić.
                        nie uważam, że skoro jestem mlodsza to od razu jestem WIELKA.
                        co to ma do rzeczy.
                        mowi Pani tak jakby miala kompleksy.
                        o co chodzi? moja wychowawczyni pare dni temu miala 30. urodziny i mowi, że ma
                        kryzys wieku. myślalam, ze z krzesla spadnę. to co ona będzie przezywać za 10
                        lat...
                        • Gość: trinity titerlitury, wstrzymaj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:12
                          "koteczko, nie wyciraj sobie swoich młodych usteczek hasłami żadnej
                          rewolucji... "
                          "dziewczyno - po co taka nerwowość?
                          matura źle ci pójdzie jak się będziesz tak stresować..."
                          "dziewczynko, przeczytaj cały wątek jeszcze raz..."

                          titerlitury, sposób prowadzenia przez ciebie dyskusji [nazwijmy to dyskusją]
                          jest haniebny. Cały czas dajesz do zrozumieia swojej rozmówczyni, że jesteś
                          starsza, wiesz lepiej. Mówiąc do niej per "dziewczynko" starasz ściągnąć ją do
                          parteru [co notabene jej zarzucasz], kotka behemotka traktuje cię poważnie,
                          daje rzeczowe argumenty, traktuje cię z szacunkiem. Ty natomiast uprawiasz
                          językową ekwilibrystykę, wtrącasz zdania nie mające związku z tematem, które
                          mają zbić behemotkę z tropu.
                          Dobrze że teraz w szkołach uczy się prowadzenia dyskusji na poziomie. Jak widać
                          PRL oprócz siermiężnych studniówek miał wiele innych wad w systemie edukacyjnym.
                    • Gość: aghny_b Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.238.99.246.adsl.inetia.pl 06.01.05, 14:51
                      etammm! przesada! nikt tu nie chciał obrażać młodzieży!
                      ...czy tak trudno przełknąć jakąkolwiek uwagę? zresztą bardzo słuszną, bo
                      jak sie tu czyta Drogie Dziewczątka! jak zamierzacie wyglądać na studniówce to
                      człowiekowi robi sie żal, ze tak wszystko "na psy schodzi"!...wielka to szkoda
                      ...i rzeczywiście trafne jest porównanie do amerykańskiej tandety :/
              • r.richelieu Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 15:45
                a może dorosłość w wieku 19 lat polega właśnie na tym żeby samodzielnie zrobić
                z siebie durnia. Wyglądają okropnie w tych kiecach, ale studniówka nazywa się
                pierwszym dorosłym balem (zresztą pewnie jednym z nielicznych), to dlaczego to
                mamy mają decydować o ubiorze. Szkoła owszem, może, jeśli przez 4 lata nie
                można było farbować włosów, malować paznokci ani chodzić w mini to jasnym jest
                że na studniówkę też trzeba będzie grzecznie. Ale w przeciętnym liceum to
                młodzież wyznacza standardy.
                Mama, na 99% przypadków będzie miała rację ze strojem, ale co z tego, to nie
                jest jej bal. Społeczny dowód słuszności zaś sprawi, że nawet gdy wszystkie
                ubiorą się jak pajac będą w siódmym niebie. Można by ewentualnie propagować
                modę na dobrą zabawę, bo teraz kilka miesięcy na przód obłęd w oczach powstaje,
                bo kieckę trzeba kupić. Idzie się bawić, a nie paradować, i tego należałoby
                uczyć. Rodzaj kiecki to sprawa drugorzędna. Niech wyglądają jak strachy na
                wróble, zaczną zbierać negatywne punkty na własne, nie matki, konto.
                • Gość: vivian_darkbloom Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 19:32
                  wiesz co rr? wlasnie stwierdzilam ze ty jestes taka złośliwica, jak Mała Mi :)
                  sympatyczna to byla dziewczyna
                  • Gość: Richelieu* Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: 195.117.90.* 06.01.05, 20:18
                    o, Mała Mi? hihi, dobrze dobrze. Bo na myśl o Migotce zbiera mi się na wymioty
                    od słodyczy, Buka była straszna, jak chmura gradowa że wszystkich do domów
                    zaganiała, innych nie pomniu, była baba z parasolką, a baby z parasolkami
                    zwykły wydłubywać oczy szpilkucem
                    a w ogóle to już nic nie pamiętam ;/ i jak tu matką zostać kiedy się bajek nie
                    pamięta;)
                • Gość: pinia38 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: 213.76.130.* 07.01.05, 12:13
                  tym bardziej że za wszystko płacą rodzice..mlodzież wydziwia a starzy bula jak
                  za kreację ślubna co najmniej :)
          • carolina22 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 17:17
            1996 o ile sie nie myle-rozkwit PRL:))))))))))))))
            pozdro,maturzystka 2001
            • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 10:23
              nie napisalam, ze '96 to PRL!

              (czytanie ze zrozumieniem...)
          • Gość: SS Do autorki forum IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.01.05, 21:15
            Pałuj się dziewczyno.
        • tralalumpek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 11:55
          kotka_behemotka napisała:

          > nie lubię gorsetów i sukni,
          > w których wygląda sie jak beza.
          > w sklepach przede wszystkim sa teraz takie właśnie sukienki.
          > ja sama sobie szyję na studniówkę, bo nic mi się nie podoba.
          >
          > ale nie tęsknię do czasów, kiedy to wszystko było takie samo
          > i wszyscy wygladali tak samo.
          > PRL kojarzy mi się z szarościa i brakiem indywidualizmu.
          > moja mama opowiadala mi, że u niej na studniówce
          > (skończyla to samo LO co ja teraz mam zamiar skończyć)
          > dziewczyny miały białe bluzki, czarne spódnice, nie mozna było przyjść z
          > chlopakiem, na poczęstunek był pączek i kompot, a cała zabawa skończyła sie o
          > godz. 22.
          > tak, jest do czego tęsknić...


          co za farmazony wypisujesz!
          ja zdawalam mature w 1982 roku, na studniowce kazda byla w swojej kreacji,
          dziewczecej nie dziwkowatej jak to teraz czesto jest, ja swoja szylam sama jak
          zreszta wiele innych rzeczy w tamtych czasach
          prl kojarz ysie z brakiem indywidualizmu, wszyscy wygladali tak samo...? a kto
          ci takich bajek naopowiadal? czy ty sie na ksiezycu dziewcze wychowalas?
          • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 14:49
            założycielka wątku pisała, że miala studniówkę
            8 czy 9 lat temu (czyli później niż Ty)
            i były czarne spódnice i białe bluzki.
            więc sobie tego nie wymyśliłam.

            kiedyś mi starszy znajomy mowil, że pomylił mieszkanie,
            bo to do którego wszedł wygladało tak samo jak jego.
            czasem mam wrażenie, że ludzie przezywający swoją mlodość
            w PRL, zazdroszczą tym, co teraz mają nascie lat.
            ale czasem też żałuję, że nie urodziłam się w tych latach,
            kiedy to książki trzeba było chować w pościeli, a dzisiaj w księgarniach leżą
            legalnie, tylko, że nikt ich nie kupuje...

            przepraszam wszystkich tych, którzy poczuli sie pokrzywdzeni czytając moje
            wypowiedzi.
            • tralalumpek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 17:55
              kotka_behemotka napisała:

              > założycielka wątku pisała, że miala studniówkę
              > 8 czy 9 lat temu (czyli później niż Ty)
              > i były czarne spódnice i białe bluzki.
              > więc sobie tego nie wymyśliłam.
              >
              > kiedyś mi starszy znajomy mowil, że pomylił mieszkanie,
              > bo to do którego wszedł wygladało tak samo jak jego.
              > czasem mam wrażenie, że ludzie przezywający swoją mlodość
              > w PRL, zazdroszczą tym, co teraz mają nascie lat.
              > ale czasem też żałuję, że nie urodziłam się w tych latach,
              > kiedy to książki trzeba było chować w pościeli, a dzisiaj w księgarniach leżą
              > legalnie, tylko, że nikt ich nie kupuje...
              >
              > przepraszam wszystkich tych, którzy poczuli sie pokrzywdzeni czytając moje
              > wypowiedzi.


              ..cyt. "ksiazki trzeba bylo chowac w posciel..." czys ty sie z choinki urwala?
              sorry ale naprawde piszesz taki glupoty ze az strach czytac
              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 10:16
                nie urwalam sie z choinki.
                o tych książkach opowiadala mi moja historyczka,
                bo tak dzialo się podczas studiów.
                studiowala na UW w latach '80
                • tralalumpek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 13:28
                  kotka_behemotka napisała:

                  > nie urwalam sie z choinki.
                  > o tych książkach opowiadala mi moja historyczka,
                  > bo tak dzialo się podczas studiów.
                  > studiowala na UW w latach '80


                  to powiedz historyczce zeby poszla do psychiatry a sama zacznij myslec i
                  posluchaj tez innych, ja tez studiowalam w latach 80 w polsce
                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 20:57
                    chyba Cię nie przekonam.
                    może Ty na studiach nic nie czytalaś.
                    możesz mnie obrażać ile chcesz,
                    skoro przynosi Ci to ulgę.

                    P.S.nie ciagnijmy juz tych wywodów.
                    • tralalumpek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 21:55
                      kotka_behemotka napisała:

                      > chyba Cię nie przekonam.
                      > może Ty na studiach nic nie czytalaś.
                      > możesz mnie obrażać ile chcesz,
                      > skoro przynosi Ci to ulgę.
                      >
                      > P.S.nie ciagnijmy juz tych wywodów.


                      dziewczyno , tobie sie po prostu plecie ze nie powiem pieprzy
                      cyt: "moze ty na studiach nic nie czytalas" - do czego ten wpis pasuje?
                      • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 22:15
                        a do czego pasuje zdanie w stylu:
                        powiedz swojej historyczce aby poszła do psychiatry!
                        tak, bo Pani od historii gada nam ściemy i farmazony
                        (np. o tych ksiażkach w latach 80)
                        tylko, że ja podobne informacje wyczytałam w autobiografiach.
                        to co, wszyscy sciemniają?
                        • tralalumpek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 22:21
                          kotka_behemotka napisała:

                          > a do czego pasuje zdanie w stylu:
                          > powiedz swojej historyczce aby poszła do psychiatry!
                          > tak, bo Pani od historii gada nam ściemy i farmazony
                          > (np. o tych ksiażkach w latach 80)
                          > tylko, że ja podobne informacje wyczytałam w autobiografiach.
                          > to co, wszyscy sciemniają?



                          nie bedę z tobą dyskutować bo mi się po prostu nie chce, bo widzę taką grubą i
                          wysoką ścianę, beton!
                          ostani raz jednak twierdze: bredzisz!
                          • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 22:23
                            ok, przyjmijmy hipotezę:
                            wszyscy ściemniają,
                            w szkole na historii najbardziej!
                            (ciesze sie, że Ci nie uwierzyłam)
                            • b_bb Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 12:13
                              Przyznam, że zaintrygowało mnie to chowanie książek w pościeli. Może uściślijmy:
                              jakie książki chowano? W moim domu było mnóstwo książek w latach
                              osiemdziesiątych i stały one na półkach. Behemotko, mam wrażenie, że mówisz o
                              książkach, które w owych czasach (stan wojenny) były niemile widziane przez
                              władzę, o ulotkach solidarnościowych, o książkach z "drugiego obiegu". Owszem,
                              było coś takiego, co chowano w kąt ze strachu przed internowaniem, lecz nie
                              dotyczy to wszystkich książek, jak napisałaś w poście wyżej.
                              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:13
                                Ok.
                                dzieki, że Twoja reakcja była taka łagodna.
                                ktos inny chciał mnie za to zgnoić.
                                dzieki b_bb, że nie traktujesz drugiego czlowieka jak worek kartofli.
                                pozdr.
                                • b_bb Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:37
                                  E tam, zgnoić. ;)
                                  Behemotko, coś, co dla Ciebie jest historią, dla nieco starszych jest kawałkiem
                                  życia. Ty znasz lata osiemdziesiąte z opowieści, z filmów Barei... Upieranie się
                                  przy czymś, czego nie jesteś pewna ( a co, jak sama teraz widzisz, mija się z
                                  prawdą) może powodować u jednych pobłażliwy uśmiech, u innych irytację. Lata
                                  osiemdziesiąte widziane przez pryzmat polskich filmów mogą wydawac się
                                  nastolatce smutne, szare i dziwaczne, jednak uwierz, że dziewczyny ubierały się
                                  kolorowo, młodzież była wyluzowana, wesoła. Pustki w sklepach zmuszały elegantki
                                  do większej kreatywności, dzięki czemu w modzie panowała duża różnorodność, nie
                                  było na ulicach klonów. Było inaczej, co nie znaczy, że gorzej. :) Też pozdrawiam.
                                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:42
                                    nie wypieram się tego co powiedziałam.
                                    ale mowienie, że mam swoją historyczkę wysłać do psychiatry
                                    wydaje mi się bardzo niesmaczne i głupie.

                                    gdyby wszyscy ludzie byli tak opanowani jak Ty
                                    ten swiat byłby...o wiele ciekawszy:)
                          • Gość: trinity nie będziesz z nią dyskutować tral, bo nie masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:18
                            argumentów, ot co.
                      • Gość: Richelieu* ideologia stracenia IP: 195.117.90.* 08.01.05, 22:29
                        Tral, zrozum dziewczynę. Baba z histy coś tam powiedziała, więc trudno nie dać
                        temu wiary. Cynizm i wątpliwości zaczynają się później, ja na ten przykład
                        najpierw doszukuję się nieścisłości. Hm, poza własnym promotorem, jego prace są
                        idealne, bez zarzutu, wspaniałe, genialne, zjawiskowe, hehehe.
                        W liceum miałam nauczyciela.. historii właśnie, który tam zafascynował mnei
                        swoją osobą (nie w sensie zakochania broń boże, a właśnie fascynacji
                        stanowiskiem i wiedzą), że zdałam dzięki niemu na prawo. Nie dość, że prawo
                        było niewypałem wtedy to jeszcze fascynację podkręcił fakt, że był wtedy
                        jedynym nauczycielem właśnie zaczynającym st doktoranckie. I to mnei tak
                        zachwyciło, u faceta 40-letniego. Dziwaczne są drogi myślenia licealistów, żeby
                        takie byleco brać za wyznacznik wielkości.

                        Jeśli trafi się taki Mistrz prawie, to choćby gadał gupoty, że głowa boli brać
                        się będzie to za świętość. Ja miałam kilku takich nauczycieli i jeśli u każdego
                        potrafię znaleźć mnóstwo minusów u tych kilku nie widzę żadnego.

                        Po drugie, chowanie książek. Myślę, że historycy behemotki chodziło o
                        uwnioślenie własnego okresu dojrzewania studenckiego, że "ludzie kiedyś" byli
                        wielcy poprzez zwykły zbieg okoliczności, że akurat ich roidzice nie mieli co
                        począć więc poczęła się historyca. Dodawanie sobie zasług całego społeczeństwa,
                        ubieranie się w ideologiczne szmatki chociaż 20 lat temu myślało się tylko
                        gdzie by tu się uchlać po sesji.
                        Nie ma strachu, behemotko, za 20 lat będziesz opowiadać ówczesnym maturzystom
                        jak to z trzema magistrami i pięcioma biegłymi językami zostałaś ankieterem
                        więc zrobiłaś 2 doktoraty i mba by wreszcie być kierownikiem ankieterów. No
                        problem, każda epoka ma swoją ideologię stracenia
                        • kotka_behemotka Re: ideologia stracenia 08.01.05, 22:39
                          juz nie mowie, ze to tylko psor od historii,
                          ale zasłoniłam się także innym źródłami.
                          to tez jest bee?
                          to kogo mam słuchać i co czytać?
                          Bravo Girl?

                          wnioskuje, że próbujecie mnie tu zgnoić, zgnebic,
                          bo mam tylko 19 lat i za to mam sie biczować.
                          (tak, tak, koszmar, ciagle myslę o tym aby w końcu miec te 40)
                          • Gość: Richelieu* Re: ideologia stracenia IP: 195.117.90.* 08.01.05, 22:58
                            kogo słuchać, zależy od Twojej dojrzaloci społecznej. Jeśli jest przeciętna to
                            nic innego nie pozostaje jak słuchać tzw. starszych i mundrych książek ;).
                            Jeśli jest nieprzeciętna to samemu wyciągać wnioski. Ale trzeba meić na to
                            solidne podstawy

                            Nie chodzi o żadne gnojenie tylko o uświadomienie, że nawet baba z historii nie
                            musi mieć racji, że własna matka nie musi mieć racji, że w ogóle nie ma racji
                            jednej, chyba, że mowa o wartościach absolutnych. Jeśli osoba starsza twierdzi
                            tak, a Twoja baba z historii twierdzi siak to oznacza tyle, że obie mają racje,
                            ale jednostkowe. Czy racja większości jest racją obowiązującą? Się zastanów

                            Oczywiście tutaj wszyscy mówią o swojej racji jako powszechnej, czego
                            przykładem jest autorka i ja, bardzo różnicące się w kwestii studniówkowego
                            ubioru (a byłam w liceum, gdzie za farbowanie włosów się wylatywało ze szkoły),
                            za to prawie nie różniące się wiekiem. I kto ma rację? Jeśli druga forumowiczka
                            ze Śląska jest bliższa mojemu strojowi niż autorka to znaczy, że 2 na jednego,
                            banda łysego is winner? No pomyśl, kto ma do cholery rację i co to w ogóle jest
                            racja. Nie licząc racji żywnościowych
                            • kotka_behemotka Re: ideologia stracenia 08.01.05, 23:01
                              no tak, chyba juz tylko zostają nam racje żywnosciowe.
                              • Gość: Richelieu* Re: ideologia stracenia IP: 195.117.90.* 08.01.05, 23:14
                                ależ nie, nie. Racja jest i Twoja, na podstawie Twoich doświadczeń i
                                doświadczeń Twojej historycy. To jak odberasz rzeczywistość nie może być
                                nierzeczywiste, jest tylko inne. Dopóki nie przekracza się granicy
                                nienormalności każda rzeczywistość jest prawdziwa. Więc ta sama trawa będzie i
                                ciemnozielona i szmaragdowa i turkusowa i żółtawa, ale na pewno nie będzie
                                czerwona. Chyba, że ktoś się naćpał

                                chowanie książek to ewidentna promocja siebie z tego więc wychodzi pytanie, czy
                                rzeczywistość nie kończy się na stwierdzeniu, że się chowało. Ale kto chował, 2
                                osoby na krzyż, ale to tak ładnie wygląda. Zatrzymano nas na godzinne
                                przesłuchanie (wylącznie, bez żadnego pałowania i zamykania do wyjaśnienia),
                                złowiliśmy suma, 20 cm, rzeczywistość. Po roku opowiadań przesłuchanie trwa
                                tydzień, a sum urósł do metra. Bzdura kształtująca rzeczywistości innych.
                                Uwierzyli, że to prawda i na tej podstawie budują własną rzeczywistość.
                                Prawdziwą, bo własną
                                • Gość: Regata7 Re: ideologia stracenia IP: 212.160.172.* 10.01.05, 17:44
                                  jakby to powiedzieć, ale... ja chowałam książki...;-)
                                  co prawda był to tzw. drugi obieg, i nie w pościeli, tylko w biblioteczce
                                  za "legalnymi" książkami. :-)
                                  Ale potrafiłam też wykręcać numery takie, że zabierałam je do szkoły i
                                  wykazywałam się aktywnością na lekcjach historii, co nauczycielkę i mamę
                                  przyprawiało o pewien stres, a mnie wydawało się, że taka jestem odważna i
                                  walcząca z komuną :-) A nie odwaga to była, tylko głupota, bo gdyby się ktoś
                                  doczepił (a zdarzało się), to przykrości miałyby one bardziej niż ja.
                                  Teraz wszyscy wiemy, że za takie "przewinienia" wiele tych przykrości pewnie by
                                  nie było, ale wtedy jednak ludzie się bali, i może o to chodziło tej
                                  historyczce?

                                  Acha - i w mojej szkole (liceum) na studniówkach strojem obowiązkowym była
                                  biała bluzka i granatowa lub czarna spódnica. Ale można było przyjść z
                                  chłopakiem i lampka szampana była legalna ;-)
                                  Byłam jeszcze na innych studniówkach w technikach. Tam była pełna dowolność.
                                  Niektóre dziewczyny miały wieczorowe kreacje, inne eleganckie sukienki, czy
                                  zestawy bluzka-spódnica.
                        • tralalumpek Re: ideologia stracenia 08.01.05, 22:40
                          czytałam w tamtych czasach mnóstwo: łysiak, faulkner, tolkien, cortazar,
                          bułchakow, sołżenicyn, singer, lem......i tysiac innych rzeczy, i dyskutowało
                          po nocach i nie tylko
                          szyło się fantastyczne ciuchy z farbowanych flanel, nosiło indyjskie
                          spódnice ...

                          sorry ale jak mi ktoś mówi że były tylko białe bluzki i czarne spódnice i
                          książek nie było to mnie cholera bierze
                          • kotka_behemotka Re: ideologia stracenia 08.01.05, 22:47
                            napewno nie było takiego "luzu" jak teraz.
                            chodzi mi o ten "luz" pozytywnych rzeczy, a
                            nie o bezkarne stosowanie jakis patologicznych zachowań, co jest dzisiaj.
                            a jak Cie cholera bierze to uzywaj jej w sposób nie raniący innych ludzi,
                            bo jak czytam Twoje jadowite odpowiedzi to nie chce mi się starzeć.
                            • tralalumpek Re: ideologia stracenia 08.01.05, 22:51
                              wiesz, ja nie czuję się stara i pewnie mi tak zostanie
                              to tak a propos starzenia się i życzę ci żebyś ty w moim wieku nie miała 70 lat
                              a tak z drugiej strony wydaje mi się, że jak ja miałam 19 lat to taka jak ty
                              naiwna nie byłam
                              • kotka_behemotka Re: ideologia stracenia 08.01.05, 22:54
                                Wy to chyba macie jakis kompleks wieku.
                                wszystko się do tego sporowadza.
                                no to powiedz mi jaka ja jestem?
                                co u mnie zlego zobaczyłaś "słuchając" moich wypowiedzi ?
                            • Gość: Richelieu* Re: ideologia stracenia IP: 195.117.90.* 08.01.05, 23:01
                              co to jest luz? mnie to kojarzy sie z brakiem poczucia bezpieczenstwa
                              wynikajacym z luzu. ty czujesz luz i dres czuje luz
                              • kotka_behemotka Re: ideologia stracenia 08.01.05, 23:03
                                co mi teraz chcesz zarzucić?
                                • Gość: Richelieu* Re: ideologia stracenia IP: 195.117.90.* 08.01.05, 23:19
                                  nic, węszysz spisek atm gdzie go nie ma. Dyskutuję przecież tylko

                                  Luz. Za dużo jest luzu, a i tak korzystają z niego patlogiczne mędy. Powszechny
                                  brak poczucia bezpieczeństwa to właśnie jest ten cały luz i wolność i bezkarność
            • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 11:58
              kotka_behemotka napisała:
              kiedyś mi starszy znajomy mowil, że pomylił mieszkanie,
              > bo to do którego wszedł wygladało tak samo jak jego.


              ciekawe, bo ja i dzis mam takie wrażenie, że wchodze wciąż do tego samego
              mieszkania: kuchnia otwarta na salon, na podłodze panele i jasny dywan, kino
              domowe, kanapa w kolorze wanilii, łazienka obligatoryjnie piaskowa z armatura
              Grohe, a w kuchni ciemnobrązowe meble :D
              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:16
                OK.
                skoro tak jest jak mowisz to zaakceptuje to.
                z tego powodu nie nakrzyczę na Ciebie.
                pozdr.
        • Gość: pinia18 Re: NIE KONECZNIE :) IP: 213.76.130.* 07.01.05, 12:09
          nie bylo szaro i buro:) o nie!!!
          Moda byla kolorowa-szylyśmy kolorowe bluzeczki i spódniczki
          z ..prześcieradła,ktore farbowalo się na rozmaite kolory..Pokazywalysmy to co
          najpiekniejsze..byly modne kuse minióweczki :) szpileczki..ślicznie i kobieco
          dziewczyny wygladały:) aż milo popatrzeć na zdjecia:) Moja córka wczoraj
          oglkądala moje zdjęcia i zamilkla..zastanowila się..
          A studniowka ...czemu wcale nie bylysmy jednakowe..każda inna??
          Oglądając obecna zdjecia studniówkowe widzę że dziewczyny są jednakowe: koki,
          gorsety, taftowa spudnica i tipsy:) i makijaż od wizażystki...Nie krytykuje ale
          czegoś tu jednak brak....
      • Gość: ola Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.aster.pl 06.01.05, 15:31
        2 lata temu byłam na studniówce (cicia maturzystki, W-wa) Młodziez ustawiaona
        do poloneza. Spojrzałam na rzad panienek i...pomyslałam o boze tylko jedna ma
        normalna sukienke, potem powiodłam wzrokiem na jej twarz i ...okazała sie ,że
        to była nauczycielka tanczaca z jednym z uczniów. Dziewczyny były zestrojone bo
        na pewno nie ubrane. Prawie wszystkie w koszmarne gorsety z obrzydliwymi
        silikonowymi ramiaczkami od stników.O fryzurach nie wspomne . Zastanawiałam sie
        czy one nie maja luster i ...rodziców.Titerlitur ma racje, młodziezy nikt nie
        uczy jak sie ubierac na rozne okazje i oto piekne młode dziewczyny wygladaja
        koszmarnie jak włąsne ciotki.ale cóz to ich wbór.
        Wszystkim maturzysta zycze przyjemnej zabawy.
        • klymenystra Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 16:07
          no coz... tak sobie czytam te wypowiedzi... . suknia to jedno i to, ze
          dziewczyny wydaja majatki na te jedna noc- dla mnie gorsze sa makijaze i
          fryzury. kiecki sa naprawde ladne (o ile nie przesadzone), w koncu to bal :) i
          taka sukienka jest potem na lata. natomiast na mojej studniowce przerazilo mnie
          to, o czym pisze wyzej. fryzury rzeczywiscie jak u matron a makijaze kokotowe.
          przewaznie. albo postarzajace. dziewczyny mialy po 19, 18 lat i wygladaly jakby
          byly conajmniej 10 lat starsze.
          sama na swoje zdjecia sprzed roku patrze bez wstydu.
        • Gość: ala Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 17:05
          co racja to racja te sylikony wyglądają okropnie.
          • natii4 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 20:10
            Kotka behemotka-aż żal mi się ciebie robi dziewczyno jak pomyślę,że jesteśmy
            równieśniczkami.Ty chyba do jakieś specjalnej szkoły musisz chodzić,bo gadasz
            takie pierdoły,które są na poziomie debilnych listów publikowanych w gazetach
            typu Bravo czy Bravo Girl.Aż żal to czytać.
            Też w tym roku mam studniówkę i powiem jedno-brak indywidualizmu rządzi.90%
            dziewczyn w klasie ma gorset i spódnicę,60% ciuchy bordowe.Wszystkie będą
            wyglądać jak kopie siebie,ale to ich sprawa nie moja.Nie stać je na odrobinę
            indywidualizmy tylko biorą to co jest w sklepach zamiast poszukać czegoś
            oryginalniejszego.Nawet są takie,które zamiast kupić gorset szyją sobie i
            myślą,że przez to będą oryginalniej wyglądać.Brawo.
            • Gość: trin są szkoły i szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 20:24
              być może twoja jest taka, w której nie ma indywidualizmu, ale w dobrych
              liceach, gdzie chodzą ludzie o otwartych, świeżych umysłach, indywidualizm to
              rzecz oczywista. A jak kstoś sobie szyje sukienkę to na ogół po to, żeby
              wyglądać inaczej iż reszta. Czytaj ze zrozumieniem, bo twój superironiczny
              przytyk trafił metr od celu.
      • oren.ishii Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 16:23
        Ja na swojej studniówce (3 lata temu) byłam ubrana w prostą, czarną sukienkę na
        ramiączkach z połyskliwego materiału. Jak niedawno oglądałam zdjęcia ze
        studniówki, to żałowałam, że ubrałam się tak zwyczajnie i w coś co rzeczywiście
        mnie postarzało. Ale tak czasami jest, że dziewczyny w liceum, zupełnie bez
        sensu, chcą strojem dodać sobie lat i powagi.
        • Gość: ika Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.net 06.01.05, 19:39
          Ja widziałam agentkę,która miała plecy gołe aż do rowka,to było dopiero
          niesmaczne,tym bardziej,że nie miała czego pokazać.
          • oren.ishii Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 19:50
            No tak, przesada w żadną stonę nie jest dobra :). Ale na mojej studniówce
            prawie wszystkie dziewczyny miały czarne lub granatowe sukienki i wszystkie
            wyglądałyśmy tak samo.
      • b_bb Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 20:36
        Zauważyłam, że gorsety i tafty studniówkowe odchodzą pomału w niepamięć. Moda na
        bordo również mija, koki w ubiegłym roku były rzadkością, a dziewczyny są coraz
        bardziej pomysłowe w wyborze studniówkowej kreacji. Fakt, że niektóre wyglądają,
        jak własne matki, lecz wynika to z braku doświadczenia w makijażu i braku
        inwencji fryzjerów.
        Osiemnastoletnie dziewczyny mają prawo popełniać błędy, mają czas, by się
        nauczyć, w czym wyglądają pięknie, a co je szpeci. Ważne, że w tym dniu czują
        się jak gwiazdy, księżniczki, czy co tam sobie wymarzyły. Niech zatem spełniają
        marzenia, stroją się w balowe suknie i zachwycają swoich partnerów.
        :)
      • Gość: DEwa Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.pronet.lublin.pl 06.01.05, 21:19
        > Ja swoja studniówkę wspominam z wielkim sentymentem - było cudownie, nie
        > malowałaysmy sie, ubrane byłysmy skromniutko (właśnie w ciene spódnice i
        > białe bluzki, ale skromniutkie sukienki) i było pysznie - teraz gdy oglądam
        > te zdjęcia widze, ze miałam wtedy 18 lat (to było 9 lat temu), i nie myle ich
        > z fotografiami z wesela.


        Oj, czy Ty nie przesadzasz z tą skromością na studniówkach i to w tak
        nieodległej przeszłości? No chyba, że kończyłaś katolicką szkołę dla
        dziewcząt.Ja studnówkę miałam w latach 80-tych i śmiało stwierdzam, że
        właściwie to nic się nie zmieniło.Tak samo chciałyśmy czuć się wtedy piękne i
        dorosłe. Długie czarne spóodnice ,białe bluzki z żabotami, kloszowanymi
        falbanami - prześcigałyśmy się w modnych krojach; makijaż też był - plułyśmy
        zawzięcie do tuszu w kamieniu.A w ubikacji paliłyśmy papierosy.Naprawdę
        czułyśmy się wówczas dużo bardziej dorosłe niż byłyśmy w rzczywistości.
      • Gość: była maturzystka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 22:36
        A ja dwa lata temu poszłam na studniowke w bardzo skromnej sukieneczce.
        Sukienka do pół łydki, podkreslająca figure, ale nie obcisłą. Sukienka bez
        zadnych ozdób, tylko z jedną falbanką biegnąca przez środek aż do dołu kiecki.
        Sukienka była skromna, do tego delikatny makijaż wykonany w domu. Fryzjerowi
        zakazałam skomplikowanych ewolucji i wystapiłam w bardzo gustownym koku...
        Rzeczywiście, zwracałam uwage ludzi. Tylko ja byłam w czymś takim, reszta
        dziewczyn była w taftach kolor niebieski, bordo lub filoetowy. A jeszcze
        przebojem była jedna panna w tafcie różowej, która faceci szybko okreslili jako
        panienkę spod latarni :). Dziewczyny wyglądały jak ciotki swoich ciotek.
        Taftowe suknie mają to do siebie, że pogrubiają tak z 10 kilo, zniekształcają
        figure. Moje szczuplutkie kolezanki wyglądały jak stukilowe wieloryby, ciężkie
        kiece dodały im lat i nadwagi (której nie miały)! Szczerze mówiąc tylko mnie
        obtancowywali faceci, one siedziały w kącie wkurzone, a w mojej klasie były
        same lasencje, szczupłe i ładne. Nie żałuję, że nie ubrałam sie w ten taftowy
        mundurek (tak tak to mundurek, 70% dziewczyn w takich samych sukienkach tylko
        innego koloru), że wyglądałam inaczej, orginalnie i pięknie (bo nasłuchałam się
        od facetów z klasy komplementów)!
        • frrancuzeczka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 20:18
          wiesz mysle ze chyba troche przesadzasz. tez dwa lata temu mialam 100dniowke i
          moje zgrabne kolezanki w spodnicach z tafty nie wygladaly jak wieloryby. jezeli
          dziewczyna jest ladna, zgrabna to trudno ja oszpecic a jezeli do tego ma wdziek
          i urok osobisty to jest to prawie niemozliwe! nie rozumiem dlaczego tafta jest
          tak krytykowana, ona sama w sobie nie jest zla, duzo zmienia fason i kolor
          sukienki! prosta sukienka- dluga spodnica + miekki(nie sztywny)goset, calosc
          wykonana z tafty jest dosc skromna. na pewno nie zasluguje na miano sukienki
          "ciotki mojej ciotki", do tego pogrubiajaca 10kilo! badz powazna! a te szczuple
          i ladne lasencje ktore siedzialy pod sciana bo byly w "Taftowym mundurku" i ty
          jedna obtancowywana.. łał;) nie popadajmy w skrajnosci. zdaje sobie sprawe ze
          sukienka spodnica+gorset,kolor bordo i koronkowy szal nie jest szczytem finezji
          ale mozna miec fajny pomysl i wyczarowac sobie orginalna sukienke. ja tak
          zrobilam, nie byla to tafta, sukienka nie byla skromna. bo tak jak napisala
          b_bb chcialam poczuc sie jak ksiezniczka i tak sie czulam. a zabawa byla cudna!
      • lucy215 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 06.01.05, 22:37
        Ja miałam studniówkę 2 lata temu, inaczej - bal maturalny. Pierwsza okazja żeby
        się wystroić, poplotkować o kieckach, makijażach, fryzurach. Gorset i spódnica-
        to już nie ekstrawagancja.
      • Gość: Klara Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.4web.pl 06.01.05, 23:02
        A ja w ogóle nie wiem , o co Wam chodzi...wiekszość mojej klasy tysiąc razy
        lepiej bawila się na domowej imprezie u kumpeli dzień po studniowce niż na
        samej studniówce w Teatrze Wielkim...I większość też praktycznbie w ogóle nie
        przejmowała sie ciuchami i fryzurami, wielut nie kupowałoosobnych sukienek,
        tylko szło w tymco mialo)))) W ogole miałam taka abnegacką szkolę z
        systemem "fuck the system" --------> kurde, a na tej studniówce to już
        rozmawiało się , jak sie spotykamy następnego dnia...Może to i dziwne, ale ja
        pamietam studniówkę jako wielki olew, nie chcieliśmy nawet ogladać video z tej
        imprezy:))))))))) Dlatego kompletnie nie rozumiem, dlaczego ktoś pisze, ze to
        piersza dorosła impreza...Gwarantuję, że było i będzie tysiące imprez o wiel
        ważniejszych...
        • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 11:49
          hmmm, to sie watek rozwinął:) miło, że zainteresował Was ten temat:)

          Teraz kilka słów wyjasnienia:
          jedna z moich rozmówczyń pyta, czy skończyłam szkołę katolicką - nie.
          Skończyłam XIII LO w Łodzi. Studniówka odbywała się poza gmachem szkoły, ale
          nie był to "bal maturalny", tylko studniówka. Były i pety w kiblu i połówka
          krążąca pod stołem. I było szczeniacko, ale z biglem. Był super program
          kabaretowy, który sami przygotowaliśmy, było mnóstwo smiechu i tańce do białego
          rana. Duża w tym zasługa naszej wychowawczyni, która odbyła z nami poważną
          rozmowę na ten temat, wyjasniła, by się nie wygłupic strojem, ba nawet samotne
          serca zachęcała do przyjścia bez szukanego na prędce partnera-protezy, bo to
          przeciez impreza szkolna, a nie towarzyskie spotkanie z cyklu "mam
          chłopaka/dziewczynę i jestem z tego powodu dumy/a".
          Jedna dziewczyna jej nie posłuchała - wyglądała na kociaka Bonda: miała obcisła
          czarną suknie-skórę na ramiaczka z dekoltem do pasa i rozporkiem równiez
          sięgających tych rejonów, do tego dłuuuuugi sznur pereł owiniety wiele razy
          wokół łabędziej szyji, kok w stylu lat 60-tych i takiż makijaż. Ok 2 wyglądała
          dość żałośnie zdrapując resztki swojego narzeczonego z podłogi i niosąc go, w
          tym jakże nieodpowiednim do okoliczności stroju, w kierunku taksówki...

          Teraz o samej tradycji. Ktos słusznie zauważył, ze mamy już do czynienia nie ze
          studniówka, ale z balem maturalnym. W Polsce Studniówka to raczej ostatni
          szczeniacki bal przed matura niz pierwszy dorosły - taka chyba jest istota tego
          świeta. Teraz to sa teatry, Sheratony, tafty, torty, orkiestry, koki,
          fryzjerzy... Czyli wypisz wymaluj amerykański bal ze szkoły średniej (to ma
          jakąś nazwę na P..., ale nie pamiętam), którego model zapewnie zaczerpnieto z
          BeverlyHills, czy innego Merlose Place, an które sie juz wyżej powoływałam.
          Polska tradycja jest inna... I szkoda, że zdaje sie zanikać - cóz, niedługo na
          Wigilię tez pewnie będzie FishMac...

          • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 14:35
            no fajnie.
            jako nieliczna maturzystka
            nie kupiłam sobie karnetu do solarium,
            nie zamówiłam fryzjera, kosmetyczki, tipsów,
            nie mam typowej sukienki z gorsetem lub z dekoltem "do rowka"
            a mimo to dostaje mi się od Was.
            moja sukienka, która dzisiaj kończę "robić" jest zarazem skromna, romantyczna i
            taka, w której będę się dobrze i swobodnie czuć.
            włosy i makijaż sama sobie "zrobię".
            nie popieram tego wielkiego hałasu wokół studniówki,
            ale jak słyszę, że nie mamy gustu, jesteśmy głupi to jest to przykre.
            • kadlubek07 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 14:59
              Kotka jestem z Tobą :)
              nie wszystkie maturzystki sa takie same ( czytaj okropne). Wiem, że czasy nie te co kiedys, moda i mozliwosci inne, nie oszukujmy sie, ludzie tez sie zmienili.
              Ale tak jak nie ma sensu twierdzic, ze kiedys wszyscy byli wspaniali i pełni inwencji, tak samo nie mozna uogólniać, że wszystkie ubierzemy sie w gorsety, tydzień przed studniówka zamieszkamy w solarium a do sali najpierw wejda nasze tipsy, a potem my.
              Nie wygladam na moje (od dzis :)) 19 lat, niektóre gimnazjalistki mogłyby uchodzic za moje starsze siostry, ale nie mam zamiaru sie sztucznie postarzac.
              Sukienke juz sobie zaprojektowałam, mam nadzieje, że krawcowa zrozumie. Ma byc skromna, czarna i śliczna :) Nie nałoze tony tapety na twarz, nie wydam połowy pensji mojej mamy na fryzjera.
              Nie oburzajcie sie na kotke, ze pisze o Waszych czasach, choc w nich nie żyła...Wy tez nie macie do końca racji, pisząc o tegorocznych maturzystkach, nie bedąc nimi.
              Pozdrawiam :)
              • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:07
                trzymajmy się razem - rocznik '86
                prosze nie kojarzyc z Czarnobylem:)
                • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:17
                  kotka_behemotka napisała:

                  > trzymajmy się razem - rocznik '86
                  > prosze nie kojarzyc z Czarnobylem:)


                  Cholera, ale jakos się tak paskudnie kojarzy...;)))

                  A poważnie dziewczyny, nie czujcie sie personalnie dotkniete - nie o to
                  chodzi... Ale rzućcie okiem na watki poświęcone studniówkowym kreacjom - sama
                  tafta, małe czarne, koki, loki itp.
                  • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:32
                    dobrze jest się oderwać od
                    stresujących spraw szkolnych
                    i porozmawiac o kreacjach studniówkowych.
                    fakt jest faktem, że będzie tylko tafta i gorsety.
                    nie mowie, że to jest brzydkie, ale jak 300 osób wyglada tak samo to
                    nie robi to zadnego wrażenia.
                    ja chcialam byc inna. postanowilam, że szyje.
                    łaziłam po sklepach i mierzyłam sukienki.
                    ale wszystkie byly dla mnie za duże, mimo, że mam 170 cm wzrostu to i tak
                    rozmiar 36 wisiał na mnie.
                    dodam jeszcze, że te wszystkie sukienki są cieżkie i ciepłe.
                    nie wiem jak mozna w nich tańczyć.
                    a co do fryzur.
                    hmmm...koki...paskudny pomysł, bo to takie nienaturalne. dziewczyny na
                    studniówce często wygladają 10 lat starzej. nie mowię, że wszystkie.
                    ale daje slowo: da się połączyć balowy ubiór z "młodzieńczością".
                    właśnie pracuje nad tym. zrobilam maly wywiad w klasie: większośc to będą
                    gorsety...
                  • kadlubek07 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:35
                    Dobrze, że w ogóle sie kojarzy :)))
                    A co do kreacji...gorsetom i kieckom rodem z szafy Alexis z Dynastii mówimy stanowczo NIE! ale...
                    skoro wg Ciebie np mała czarna (wydanie dziewczece, nie "na wampa") nie jest odpowiednia...i ani koki, ani loki...zastanawiam się, jak ubrałabys sie, gdybys była w klasie maturalnej...
                    Napiszcie, w czym poszłybyscie na studniówke, gdybyscie były na naszym miejscu...co Wy na to?
                    • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:41
                      jesli chodzi o mnie to mówię: NIE kokom.
                      natomiast co do loków to mam odmienne zdanie.
                      nacodzien mam proste wlosy, więc chyba cos zakręcę.
                      rok temu mialam tak na studniowce i wyszlo bardzo fajnie.
                    • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:47
                      Moge powiedzieć co ja miałam na sobie: granatowa sukienka, z półklosza (bardzo
                      ładnie się układała w tańcu i była zwiewna) z podniesionym stanem, z odcinanym
                      karczkiem haftowanym srebrna nitką. miała długi tękaw, kołnierzyk i mankiet bez
                      wzorku. Świetnie podkreslała figure, była spokojna, skromna i elegancka za
                      razem. Do tego obszukałam pół miasta i znalazłam granatowe rajstopy i
                      pantofelki na obcie, zapinane na paseczek - w stylu tal 20-tych. Włosu miałam
                      przyciete równo do lini twarzy, nie byłam w ogóle umalowana. :) I powiem wam,
                      że naprawde świetnie się czułam - sukienka była zwiewna, świtnie się w niej
                      tańczyło; i choc był to mój pierwszy bal "na obcasach", i choć tańce były
                      dzikie, to przetwałam, a buty mam do dziś:) Aha - harce i hulanki czesto
                      fatalnie wpływaja na stan make-upu, dlatego lepeij ograniczyc sie do
                      wodoopornego tuszu do rzęs i lekko przypudrowac nosek - róz zbędny, i tak będą
                      rumieńce:D
                      • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 15:56
                        jesli mowa o makijażu to przypomniało mi się,
                        jak kiedys jedna z forumowiczek powiedziala, że
                        wiekszośc dziewczyn na studniowce i tak
                        bedzie wygladać jakby ktos im oczy podbił.
                        to porownanie bardzo mi się podobało,
                        bo zawsze niektóre dziewczyny mają ciemne cienie aż do brwi.
                        ohyda.
                      • rr.richelieu Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 07.01.05, 16:41
                        A ja byłma umalowana, pierwszy raz w życiu, ale byłam;) Kupiłam podkład, puder,
                        cienie, kredkę i tusz, jezu, ależ się dorosła czułam;) Nie wiem co teraz
                        stosują maturzystki by osiągnąć podobny uczuciostan, bo przecież już w
                        podsawówce się malują
                        I będzie gwóxź programu. Jako, że od przedszkola obgryzałam paznokcie i do
                        matury mi nie przeszło, więc przykleiłam sobie sztuczne! Nie było wtedy akryli
                        i innych cudactw, była za to firma Sally hansen, hehe. Paznokcie porządnie
                        przycięłam, maznęłam cielistym lakierem i prawie nie było widać, że sztuczne
      • Gość: Aniolek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.paniowki.pl 07.01.05, 18:53
        Hmm a ja na swojej studniówce dwa lata temu miałam sukienke bordowa z tafty i
        kok... nie wiem jak wyglądalam ale teraz jakbym miała wybrac sie na jakąś
        zabawę tego samego typu wybrałabym skromna czarną sukienke, coś bardziej
        dziewczęcego dlaczego... wydaje mi się, że studniówka dla wiekszości dziewczyn
        to taki pierwszy bal i chcą być właśnie dorosłe, a co do sukienki z tafty leży
        w szafie i pewnie nigdy jej juz nie założę, myslę, że wraz z upływem czasu
        zmieniamy nasze poglądy i to jest normalne :)
        a wszystkim maturzystkom niezaleznie co bedzieci miały na sobie PAMIĘTAJCIE
        NAJWAZNIEJSZA JEST DOBRA ZABAWA!!
        • Gość: sss Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 19:16
          ja w tym roku mam studniówkę , kupiłm już kieckę ale jestem z niej średnio
          zadowolona czarna długa prosta z rościenciem od kolana, różowy szal, teraz
          trochę żąłuje bo większość dziewczyn kupiła super ekstra balowe kiecki a moja
          jest taka........zwykała......................
      • Gość: ekler Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 07.01.05, 19:35
        ja mialam na studniowce ladna,prosta,nie blyszczaca sukienke z zary,taka jakby
        koronkowa.dlugosc do polowy lydki i bylam chyba jedyna dziewczyna z nogami na
        wierzchu.ale za to moje rajstopy wzbudzily sensacje;)
      • Gość: ekler Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 07.01.05, 19:37
        a,u fryzjerki bylam,ale u tej,do ktorej zawsze chodze i tylko mnie uczesala,ale
        wlosy mialam rozpuszczone,o!i patrze sobie teraz na zdjecie klasowe ze
        studniowki i widze,ze bardzo odstawalam swoim strojem od reszty.i dobrze mi z tym;)
      • Gość: jasna_79 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 12:12
        No dobra.. a ja na swojej studniówce '98 miałam aksamitną czarną sukienkę do
        kostek - szmizjerkę? taką z prostokątnym dekoltem i na porządniejszych
        ramiączkach od pasa rozszerzana, do tego biała bluzka z dekoltem w stylu
        słowackiego i rozszerzanymi długimi rękawami, do tego czarne martensy :) i
        wspaniały chłopak, z którym całowałam się 3 godziny non stop pod płotem za
        restauracją
        haha, to był przekręt w drugą stronę :) nawet się nie pomalowałam, bo nie
        wiedziałam jak i czym :)
        ot, co ze mnie wyrosło!
        • Gość: jasna_79 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 12:15
          chciałam tylko powiedzieć, że nie ważne w czym - ważne z kim
          i zamiast krytykować życzę Wam dziewczyny pysznej zabawy
          do białego rana

          a potem do książek
          jeśli się skupicie to po maturze zaczyna się piękny rozdział w życiu
          powodzenia :)
          • Gość: mama maturzystki Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.chello.pl 08.01.05, 13:08
            Moim zdaniem ważne w co , bo od tego zależy ich samopoczucie .Moja corka ma
            dwie studniówki , jedną swojej sympatii w hotelu Europejskim, drugą w swojej
            szkole.I na obie kupila sobie czarne, do kolan sukienki{ koktajlowe? }Czy nie
            będą za skromne??
            ,
        • Gość: aghny_b Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.238.102.60.adsl.inetia.pl 08.01.05, 19:30
          Gość portalu: jasna_79 napisał(a):

          > No dobra.. a ja na swojej studniówce '98 miałam aksamitną czarną sukienkę do
          > kostek - szmizjerkę? taką z prostokątnym dekoltem i na porządniejszych
          > ramiączkach od pasa rozszerzana, do tego biała bluzka z dekoltem w stylu
          > słowackiego i rozszerzanymi długimi rękawami, do tego czarne martensy :) i

          no to mi sie bardzo podoba!...i na pewno wyglądałaś w tym ładnie, dziewczęco i
          stosownie!
          ...nie dziwota, że z tym chłopakiem potem...;)
      • tynka-123 Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 08.01.05, 18:08
        A ja ubieram czarna, długą spódnicę i kremowy gorset. Ale nie robię tak jak
        większość moich koleżanek, nie idę na solarium, do kosmetyczki, czy
        makijarzystki... Nie chciałabym jednak na studniówkę założyć zwykłej, prostej
        kiecki, albo spódnicy i białej bluzki. To jedyna taka okazja w życiu i
        wyjątkowa chwila, więc każda z nas chce się czuć wyjątkowo.
      • Gość: sabna Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.range81-156.btcentralplus.com 08.01.05, 19:08
        Czytając twój post miałam wrażenie że pisze osoba 45 letnia, później spotkał
        mnie szok no okazało sie że pisze prawie moja rówieśniczka. A studniowkę
        pamiętam jako właśnie pierwszy dorosły bal. Ba za moich czasów istniały już
        solaria i dziewczyny też wykupowały na nie karnety przed studniowka, szły do
        fryzjera niektóre zamawiały makijaż. Nie wiem czy między śląskiem a Łodzią
        istniały wtedy az tak duże różnice kulturowe, ale zaświadczam że nikt nie
        chodził w białych bluzkach, a bawilismy sie nie na sali gimnastycznej.
        Od czasu zaniku balów maturalnych, studniówkę traktuje się własnie jak ten
        bal debiutantek.



        • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 12:05
          Gość portalu: sabna napisał(a):

          > Czytając twój post miałam wrażenie że pisze osoba 45 letnia, później spotkał
          > mnie szok no okazało sie że pisze prawie moja rówieśniczka. A studniowkę
          > pamiętam jako właśnie pierwszy dorosły bal. Ba za moich czasów istniały już
          > solaria i dziewczyny też wykupowały na nie karnety przed studniowka, szły do
          > fryzjera niektóre zamawiały makijaż. Nie wiem czy między śląskiem a Łodzią
          > istniały wtedy az tak duże różnice kulturowe, ale zaświadczam że nikt nie
          > chodził w białych bluzkach, a bawilismy sie nie na sali gimnastycznej.
          > Od czasu zaniku balów maturalnych, studniówkę traktuje się własnie jak ten
          > bal debiutantek.


          ciekawe, bo to mnie sie wydaje, że słucham starej panny po 40-tce, która
          mobilizuje wszelkie dostepne (i niedostepne środki), bo to najważniejsze i
          ostatnie wydarzenie tej rangi w jej zyciu...:)

          niech dziewczyny będa dziewczynami, nie kokotami - to myśl przewodnia mojego
          wątku

          oczywiście to wszytko kwestia gustu i warunków:) dla ,mnie studniówka była
          pierwszym "balem", ale nie ostatnim, później zdarzyło mi się (i nadal zdarza)
          uczestniczyc w balach, weselach, bankietach i przyjeciach, na których makijaż i
          elegancka długa suknia jest równie ważna jak męsli smoking - ale nie czarujmy
          sie, studniówka do nich nie nalezy:)

          nie wiem, widocznie rzeczywiście Śląsk i Łódź dzieli wiele różnic kulturowych -
          o czym jak sądzę, świadcza róznice w naszych spojrzeniach na te właśnie
          kwestie:)
      • Gość: Ida Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 08.01.05, 23:08
        Na swojej studniówce bawiłam się trzynaście lat temu i szczerze mówiąc nie
        przypominam sobie "ciemnych ,skromniutkich spódnic,białych bluzek,braku
        makijażu itp.",czyli tego wszystkiego,o czym pisze autorka wątku.Mam
        wrażenie,że pomyliły jej się trochę bajki...Studniówka to przecież dla wielu
        pierwszy bal,a nie inauguracja roku szkolnego z popisowym wniesieniem
        sztandaru.Szczerze mówiąc,gdybym zobaczyła na "współczesnej studniówce"
        dziewczę w białej bluzce i ciemnej spódniczce,to bym śmiała się do
        rozpuku...Bal to bal(w końcu jest polonez,nieprawdaż?)i swoje prawa ma.Jakoś
        nie widzę go w konwencji idyllicznej.Może jeszcze obok tych cnotliwych i
        nobliwych bluzeczek i spódniczek powinien pojawić się baranek i wianuszek ze
        świeżego kwiecia-koniecznie rwanego ręką dziewicy:)Pozdrawiam.Ida
        • soulbrother Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 09.01.05, 10:36
          W mojej szkoel studniówka stała się tematem numer jeden, wiele dziewczyn (i
          chłopców) ma już stroje, zdecydowana większość lasek ma jakieś gorsety
          (oliwkowe, filoetowe, bordeaux), chłopcy też zastanawiają się nad kolorem
          garniaka. Ja sam ubieram się "normalnie" tzn. w grafitowy garnitur i różową
          (łososiowa) kozule. Mam zamiar bawić wysmienicie nawet w dzinsach i t-shircie.
          • Gość: ja Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.stok.xen.pl 09.01.05, 13:49
            czy wypada na studniowke miec sukienke przed kolano? szczerze mowiac ja nie
            widze w tym nic zlego,sukienka nie jest taka "jakby jej nie bylo" :)
            po prostu przed kolano
            ?
            • soulbrother Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 09.01.05, 14:10
              jak najbardziej, kolanka są seksi, ogladałas ali mac bil??
          • frrancuzeczka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 09.01.05, 19:19
            hmm normalnie to znaczy grafitowy garnitur i lososiowa koszula?:> a jaki masz do
            niego krawat?
        • alyy Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:23
          OOO, to miałabyś się z czego śmiać na mojej studniówce - może nie-super
          współczesnej (1998 rok), ale prawie...
          No więc u mnie były obowiązkowe białe bluzki i czarne spódnice. Można było za
          to wybierać w fasonach, odcieniach bieli, materiałach... Poszalałyśmy z
          makijażem (na codzień nie można było się malować - pani od niemieckiego jak
          złapała na korytarzu umalowaną pannę, to natychmiast goniła delikwentkę do
          toalety i kazała zmyć) i fryzurami. Ale szczerze mówiąc - na studiach bywały
          fajniejsze imprezki. Studniówka nie zapadła mi za bardzo w pamięci - i to na
          pewno nie z powodu białej bluzki, lecz tego, że miałam mało zgraną klasę (same
          baby...)
      • Gość: blondi Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 09.01.05, 16:55
        Ja jestem wlsnie po studniowce (piatek 7 sty) a wrazenia takie sobie...niby
        bawilismy sie dobrze (mimo ze po kilku godzinach zaczelo sie tradycyjne
        rzyganie na stol i bojki), ale nie wiele sie to wszystko roznilo od zwyczajnej
        szkolnej imprezy. Zwykla imreza, bywaly lepsze. Wszyscy bylismy przygotowani
        na "niewiadomo co" wiec troszke sie rozczarowalismy. Zaluje tylko ze troche
        przesadzilam z przygotowaniami (z reszta nie tylko ja ale wiekszosc dziewczyn).
        Troche kasy na to poszlo, Ale przybajmiej nie wygladalam jak co druga (czyli
        gorset i szeroka spodnica). Mialam dlugo satynowa sukienke w kolorze starego
        rozu i wyprostowane rozpuszczone wlosy. Tradycyjne koki byly rzadkoscia.
        Przewazaly raczej: upiecia na dlugich wlosach (na gorze takich maly koczek,
        zeby wlosy nie spadaly na twarz i nie przeszkadzaly, a reszta z tylu
        rozpuszczone-proste lub krecone). Wiekszosc osob stwierdzila ze cala studniowka
        jest troche przereklamowana. Przeciez chodzo o zabawe, a nie o wyscig kto
        wiecej wyda na sukienke, fryzjera Itp. A wszystkim maturzysta zycze dobrej
        zabawy :))))
        • Gość: Niśka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.01.05, 20:33
          mam dopiero 15 lat, więc wiele osób może uważać, że nie powinnam się wypowiadać
          w sprawie, o której nie mam pojęcia...

          mnie to forum rozśmieszyło

          po pierwsze: kotka,sprawiasz wrażenie osoby ineligentnej, dlatego nie rozumiem,
          po co wdajesz się w dyskusję z jakimiś wcale nie starymi, ale zdecydowanie
          zgorzkniałymi kobietami, którym wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadały...

          po drugie: popytał różnych ludzi w różnym wieku o ich odczucia w sprawie
          studniówki....a więc:

          mój 78 letni dziadek powiedział: "były dwie panienki, które na stódniówce
          zawróciły mi w głowie...jedna w pięknej balowej kreacji, druga w prostej
          zakrywającej wszystko czarnej sukience...obie pociągały mnie jednakowo(...)
          Zabawa była szampańska, mimo pewnych oczywistych ograniczeń"

          babcia 60 lat: "studniówka to jedno z moich najpiękniejszych wspomnień...ubrana
          byłam w skromną granatową sukienkę za kolano, jak każda...różniły nas fryzury.
          moja była wyjątkowa drobny koczek spleciony z loków"

          mama: "bawiłam sie świetnie. moja sukienka nie była przebojowa...ale nie jakis
          czarny worek"

          20 letnia znajoma: "u mnie był już pokaz mody...ja nie odstawałam....balowa
          suknia w kolorze butelkowej zieleni...wyrazisty makijaż i starannie
          przygotowana fryzura (ale żaden kok)....było odlotowo"

          teraz czas na moje zdanie....

          uważam, że na każdej studniówce królować będą inne stroje...zaleznie od miejsca
          i roku....powodzenie balu nie zalezy od sukienki, tylko od ludzi i
          przygotowanego programu. mimo to wydaje mi się, że studniówka to jednak jest
          ten "pierwszy dorosły bal" i dlatego nalezy ubrać się jak na bal, a nie jak do
          spania (krótkie atłasowe "koszulki nocne"), czu na sztywną kolację (małe czarne)

          wszystkim życzę miłych wspomnień z tej niepowatarzalnej okazji :D
          • Gość: mama Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: 213.76.130.* 10.01.05, 10:26
            tyle że kiedyś :) rodzice nie musieli wydawać fortuny (zapożyczać się ) na
            kreacje swoich pociech :)
            • Gość: deczko Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.chello.pl 10.01.05, 12:06
              Ja wspominam swoja studniowke (mialam ja szesc lat temu) bardzo milo.

              To nie byla jeszcze era gorsetow i taft, ale w moim LO bylo duzo dekoltow,
              koniecznie solarium, jesli dlugie wlosy to kok.

              Mnie sukienke uszla moja mama. Projekt Christian Dior :)
              Sukienke znalazlam w jakism numerze Elle i ja sobie zazyczylam. Jako, ze atutem
              byly wzrost, szczupla sylwetka i nogi, to byla dosyc krotka, dodatkowo z
              rozporkiem na boku. Nikt nie mial takiej sukienki, a ja sie w niej czulam
              bardzo dobrze. Nie wygladalam jak swoja ciotka, ani tym bardziej jak panna spod
              latarni. Sukienka byla prosta, ale stonowana. Jak sie patrze teraz na zdjecia,
              to nie wygladalam bardzo oryginalnie, ale młodo. To jest wazne. Wygladalam na
              swoj wiek.
              A na Studniowke poszlam ze starszym bratem i to tez jest cos z czego sie bardzo
              ciesze. Wspominam te impreze jako normalna zabawe, luzna, wesola i przyjemna:).
          • kotka_behemotka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 14:23
            >mnie to forum rozśmieszyło

            >po pierwsze: kotka,sprawiasz wrażenie osoby ineligentnej, dlatego nie
            rozumiem,
            >po co wdajesz się w dyskusję z jakimiś wcale nie starymi, ale zdecydowanie
            zgorzkniałymi kobietami, którym wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadały...

            dzięki za wsparcie.
            rzeczywiście poczułam sie tutaj jak biedny, mało mogący powiedziec i zrobic
            czlowieczek, który w rzeczywistości i tak sie nie liczy...
            chyba własnie o to chodziło.
            ale ostatecznie probowałam bronic mojej "małości".
            • fritzek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 10.01.05, 18:28
              Ja 100dniówkę miałam 9 lat temu.Łojessu ale ten czas leci...Studniówka odbyła
              się w szkole,po naszych usilnych(maturzystów)staraniach.Dyrekcja chciała się
              nas wyzbyć,żeby nie poniszczyć świeżo wybudowanych i wyremontowanych
              pracowni.Wszystko było robione własnym sumptem.Fakt,było nam łatwiej bo to
              liceum plastyczne,więc pomysłów i możliwości aż nadto.
              Kiecki,makijaże,fryzury-wszystko wg własnych pomysłów.Szycie,make up,stylizacja
              robione w gronie koleżanek.Szczytem obciachu było pojawienie się w kiecy ze
              sklepu.Mam do tej pory swoją,własnoręcznie uszytą balową sukienkę ze
              100dniówki.Wisi na ścianie w sypialni.
              Nie jestem 'starej daty' ale myślę,że 100dniówka powinna odbywać się w szkole a
              nie w hotelu.Ciuchy powinny być inne niż codzienne,ale nie ze sklepu z ubiorami
              ślubnymi i pokrewnymi.Cóż komercja pożera...
              uważaj! śledzi cię szpieg z krainy deszczowców!
      • Gość: narwana Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.01.05, 19:20
        studniówkę mam w szkole, na auli. wystrój- w rękach uczniów. stroje- ciemne,
        niewyzywające. moja kreacja- czarna spódnica, brązowa bluzka... jest ok.
        fryzjer zamówiony- do uczesania, ale broń boże piramidy na głowie i tony
        loczków "bo tak modnie". może modnie, ale nie dla mnie. w szkole wymóg- ubrać
        się elegancko, ale ciemno- żeby nie było srebra, złota czy bieli... z tym się
        zgadzam...

        w zeszłym roku studniówka chłopaka- dziewczyny w sukniach różńych- białe,
        różowe, ecure [jakoś tak to się pisze...]. wyglądały jakby szły do ślubu.
        paskudnie. jeszcze się chwaliły, ze suknie z gorseciarni... ale skoro robione
        na zamówienie- to dlaczego co chwila podnoszone, bo się zsuwały i biust
        wychodził na wierzch?
      • lisette Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 11.01.05, 11:36
        Sledze dyskusje starszej pani titrlitury chwalacej socjalistyczne studniowki, z
        mlodymi maturzystkami wyzwanymi przez staruszke od kokot.
        Ja tez mialam studniowke w glebokim socjalizmie i wcale nie uwazam, ze zmiana
        czasow i obyczajow jest czyms zlym i na gorsze.
        Nie tesknie do tamtych studniowek i skromnosci wymuszonej wiekszym rygorem,
        bieda i brakami w sklepach. Do tamtej bialo-czarnej przasnosci. Tez mam
        zdjecia, przegladam je z niechecia i uwazam, ze wtedy ludziom brakowalo gustu.
        Przykre wrazenie robia na mnie tamte grzeczne dziewczynki z wlasnej studniowki
        wbite w bezplciowe biale bluzeczki wcale nie dodajace im wdzieku, do tego
        grzeczne spodniczki. Zahukane, nieswiadome wlasnych atutow. Mlodosc wcale ich
        nie zdobi, tak jak nie zdobia pryszcze i niezatuszowane braki urody. Mlody to
        nie znaczy automatycznie piekny. Doskonala uroda nie wymagajaca korekty zdarza
        sie niezwykle rzadko. Dobrze, ze teraz to sie zmienia, a grzeczne dziewczynki
        wyszly z mody i nie tylko stroje sa inne, ale i nastawienie.
        Pamiec dziala wybiorczo i wiadomo, ze im dawniej cos sie wydarzylo tym bardziej
        kolorowe i wspaniale sie wydaje. Przykre rzeczy zapomina sie szybciej.
        • titerlitury Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 11.01.05, 12:22
          lisette napisała:

          > Sledze dyskusje starszej pani titrlitury chwalacej socjalistyczne studniowki,
          z
          >
          > mlodymi maturzystkami wyzwanymi przez staruszke od kokot.


          Buuuhahahahaha:D Poćwicz czytanie ze zrozumieniam - nie zaszkodzi:)



          > Ja tez mialam studniowke w glebokim socjalizmie i wcale nie uwazam, ze zmiana
          > czasow i obyczajow jest czyms zlym i na gorsze.


          co "też"? bo ja w głębokim socjaliźmie miałam tylko bale przebierańców w
          przedszkolu:)



          > Nie tesknie do tamtych studniowek i skromnosci wymuszonej wiekszym rygorem,
          > bieda i brakami w sklepach. Do tamtej bialo-czarnej przasnosci. Tez mam
          > zdjecia, przegladam je z niechecia i uwazam, ze wtedy ludziom brakowalo
          gustu.

          Gust, przaśność to nie kwestia braków w sklepach, ustroju politycznego, ani
          nawet zasobności portfela. Gust sie ma albo nie. Ty z pewnością nieco
          bulwersujesz się ówczesna modą - cóż - najlepiej nie byc jej niewolnikiem,
          wtedy ogląda się swoje zdjęcia z przeszłości bez uczucia zażenowania:)



          > Przykre wrazenie robia na mnie tamte grzeczne dziewczynki z wlasnej
          studniowki
          > wbite w bezplciowe biale bluzeczki wcale nie dodajace im wdzieku, do tego
          > grzeczne spodniczki. Zahukane, nieswiadome wlasnych atutow. Mlodosc wcale ich
          > nie zdobi, tak jak nie zdobia pryszcze i niezatuszowane braki urody.

          Na mojej studniówce nie było takich smetnych dziewoj - wierz mi, nawet biała
          bluzka i ciemna spódnia dla osoby z fantazja może być przyczynkiem do
          stworzenia niepowtarzalnego wizerunku - wystarczy chcieć... No moze jeszcze
          trzeba mieć odrobinę polotu i wspomnianego wyżej "gustu";)
          W wieku lat 18-19 raczej rzadko miewa się jeszcze pryszcze - szczególnie jeśli
          chodzi o dziewczyny. A tradzik nalezy leczyć, nie zamalowywać;)

          Doskonala uroda nie wymagajaca korekty zdarza
          > sie niezwykle rzadko. Dobrze, ze teraz to sie zmienia, a grzeczne dziewczynki
          > wyszly z mody i nie tylko stroje sa inne, ale i nastawienie.

          Dla jednych to powód do zadowolenia, dla innych raczej przyczynka do gorzkiej
          refleksji... ja np się cieszę, że mając naście lat zachowywałam się jak
          nastolatka no i że tak tez wyglądałam:)

          > Pamiec dziala wybiorczo i wiadomo, ze im dawniej cos sie wydarzylo tym
          bardziej
          >
          > kolorowe i wspaniale sie wydaje. Przykre rzeczy zapomina sie szybciej.

          A to ciekawe, bo moja studniówka była znacznie później niż twoja, a
          wspomnienia mam wspaniałe, zaś twoja, mimo, ze odległa w czasie zdaje sie (na
          posdstawie tego co piszesz) ptrzezyciem niemal traumatycznym... Hmmm, może to
          dlatego, że juz wtedy była z ciebie taka stara-maleńka marzaca o byciu kokotą?;)



        • Gość: aghny_b Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.238.101.178.adsl.inetia.pl 11.01.05, 14:11
          Droga Lisette!
          Chyba rzeczywiście masz problem ze zrozumieniem tego, co przeczytasz!
          ... polecam wypowiedź Narwanej - młoda osoba, a jaka rozsądna!

          ps. Titerlitury!...nie bylo tu starszej pani Titrlitury
        • Gość: debilka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 14:40
          masz racje lisette. bylam juz na studniowce w tym roku, wszyscy wygladali
          ślicznie i co w tym zlego?? ktos by widac chcial zrobic z nas niewinne
          dzieczatka bez makijazu i w skromniutkiej sukieneczce, najlepiej nieswiadome
          swojego uroku, takie panienki z klasztoru. Mamy nascie lat, taki akurat wiek,
          ze najlatwiej o ladny wyglad, nie mozna poszalec ze swoim wizerunkiem na
          studniowce? stoic sie moga tylko panie w okolicach 40? wtedy tony makijazu
          majacego ukryc wiek jest na miejscu , co?
          oczywiscie nie chce nikogo obrazac, ale zycie jest jedno, moze i nieraz robimy
          z siebie idiotki ale jakie to ma znaczenie wobec faktu ze sie dobrze bawimy??
          lepiej cale zyce miec idealne rozsadne, tak by nic nie moc sobie zarzucic?
          ehhh, najlepiej to radzic.. :)
          pozdro wszystkim, udanych zabaw w karnawale :D
          • Gość: dobry humorek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:13
            jak 40-stka chce ukryć swój wiek nie nakłada tony makijarzu tylko maluje się
            dyskretnie...a wszystko po to żeby wyglądać młodo i nie wyjść na debilkę ;-p
            • Gość: debilka Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 10:00
              moze az tak dobrze na kosmetyce sie nie znam, ale wyobrazam sobie ze delikatne
              pociagniecie rzes tuszem i odrobina podkladu na twarzy sprawy nie zalatwia u
              40latki. chodzi mi o to, ze mozna wygladac dobrze 'w tym wieku ' :) ale zeby
              wygladac oszalamiajaco to trzeba by sie niezle nastarac, a z pewnoscia wlozyc
              wiecej pracy niz 20latka ( mam na mysli caly czas mejkap na wielkie wyjscie,
              ani taki na codzien do sklepu po bulki)
              pozdro :)

              p.s. mozemy sie wymienic pseudo jak chcesz :)
      • Gość: dobry humorek Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 09:03
        A może to Was przekona szanowne "młode" Panie...właśnie przed chwilą na interii
        przeczytałam. Hmm....widać ,że to właśnie umiar i spokój jest najbardziej
        TRENDY....
        a poniżej skopiowałam tekst...

        Najmodniejsza sukienka studniówkowa powinna być szara. Może być bardzo jasna
        lub grafitowa, gładka albo melanżowa - radzi stylistka Magda Impert.

        - Wszystkie odcienie szarości to najnowszy trend w modzie, wiosną szarość
        będzie królować na wybiegach. Dlatego maturzystka, która chce być na topie, na
        studniówkę powinna wybrać szarą sukienkę, marynarkę lub spódnicę - powiedziała.

        Dobrze też jest połączyć różne odcienie szarości oraz materiały o różnej
        fakturze i grubości. - Dobrze będzie wyglądać szara tweedowa spódnica połączona
        ze zwiewną bieliźnianą bluzeczką - radzi. Jej zdaniem, modne są też materiały
        połyskliwe, z wplecioną srebrną nitką. - Nie chodzi jednak o to, by wyglądać
        jak choinka, modne są błyszczące akcenty - podkreśliła.

        Ważną rolę odgrywają też dodatki. W tym sezonie elegancki strój nie obędzie się
        bez broszki (najlepiej w bardzo wyszukanym kształcie) i torebki - obowiązkowo
        malutkiej, noszonej w ręce.

        - Ważne są buty, na taką okazję jak studniówka dobrze jest kupić sobie nową
        parę. Żadna elegancka sukienka nie będzie dobrze wyglądać z przydeptanymi
        butami, w których biegamy na przystanek autobusowy - zaznaczyła.

        Dodała, że choć najmodniejsze w tym sezonie są "babcine" buty z zaokrąglonymi
        czubkami, zapinane na paseczki, to nie każda dziewczyna może sobie na nie
        pozwolić. - One optycznie pogrubiają nogę, dlatego lepiej zdecydować się na
        lekkie, klasyczne buty. W żadnym wypadku nie należy iść na studniówkę w
        kozakach, bo będzie to wyglądało pretensjonalnie - ostrzega.

        Wybierając strój na studniówkę warto pamiętać o umiarze. - Tak aby gdy za kilka
        lat będziemy oglądać zdjęcia z tego wieczoru, nie wstydzić się za siebie. Za
        dużo dodatków, przesadnie wydziwiony strój albo zbyt ostry makijaż może
        sprawić, że zamiast ubrać, przebierzemy się - ostrzegła Impert.


      • Gość: Amee Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 14:43
        Ja mam w tym roku studniówkę. Myślę, że biała bluzka i granatowa spódnica to
        przesada, ale tak samo niestety sądzę o gorsetach i całej masie sukni balowych.
        Będę starała się założyć coś pośredniego między suknią, a mundurkiem szkolnym.
        Na 100% nie będę ubrana zbyt kolorowo, ani nie będę świecić gołymi plecami.
        Zwykła, ładna bluzka z rękawkiem i do tego ładna, może trochę nawet
        bardziej "skomplikowana" spódnica. Może być np. z ciemnozielonej tafty. Coś
        pośredniego... Bez przesady w żadną stronę...
      • Gość: medee Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 18.01.05, 19:38
        ja miałam studniówke w piątek. Jedno dziewczę z mojej klasy wystąpiło w białej
        bluzce i granatowej spódnicy do kolanka :)
        Maturzystki miały dobry ubaw.
        Wychowawczyni - lat 55 - stwierdziła, że to nie wypada.
        Moja mama głośno zastanawiała się, czemu dziewczynke tę rodzice tak wypuścili z
        domu.
        Przyjaciółka z innej szkoły przy oglądaniu zdjęć zapytała, czy tejże
        dziewczynki nie stać było na porządne ubranie.

        Ja jestem za tym, żeby każdy ubierał się na studniówkę stosownie do własnej
        urody, figury, ale i obowiązujących standardów - bo chyba lansowanie mody z lat
        80. to nie jest szczyt gustu. Zgadzam się że bordowe gorsety i wylakierowane
        koki są okropne, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność!!! Zbyt skromny
        ubiór na wielkiej imprezie też może razić.
        • miska_malcova Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach 18.01.05, 19:42
          myślę, że zwyczajnie dziewczyna wyciągnęła to co miała w szafie i przyszła w
          tym na studniówkę. Wyróżniała się przy odstawionych lasek z pewnością.
          • Gość: m Re: O studniówkach słów parę i o dziewczynach IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 19.01.05, 10:17
            tak, wyróżniała - w sensie negatywnym...
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka