Gość: NADOBNA
IP: *.aster.pl
19.05.05, 13:02
Zrobiłam to,bo byłam ciekawa.Teraz sama nie wiem co mam o tym myśleć.Śmiać mi
się chce,ale i przeraża mnie w jakiś sposób myśl że to jakaś już choroba.A
może hobby?
No więc weszłam do tej łazienki i policzyłam perfumy.41 sztuk.
14 z tego pochodzi od mojego faceta.
I właśnie uświadomiłam sobie,że na każdych prawie większych zakupach MUSZĘ
MUSZĘ kupić perfumy.Bo inaczej zatruję wszystkim życie,będę
nieszczęśliwa,obrażę się i ogólnie będę bardzo skrzywdzona(Jeśli po wydaniu
swojej kasy nie dostanę gratis flakonu od swojego Miłego-bo np.mi już nie
starczyło,albo nie doszłam do perfumerii).
Zauważyłam też,że czasami wszystkie pieniądze przeznaczam na kosmetyki.Perfum
np nie mam już gdzie stawiać w łazience,więc kupuję balsamy zazpachowe
(ostatnio Escada Rock In Ro).Jakieś peelingi do buzi(e.lauder,nivea
young,clarins),kremy do różnych rodzajów cery(chociaż rodzaj mam jeden-
mieszany),antyperspirantów(rexona,e.arden,clarins)kremy do stóp(chyba ze trzy
scholl)oczywiście na celluit(babor,biotherm,clarins),na rozstępy,na biust
(biotherm,aa)peelingi do ciała(avon,clarins).Aaa i szampony:Inebrya,So
Blond,Biothetrm,Loreal.Odżywki-Lancome,kerastase,dove.I oczywiście balsamy do
ciała nie pachnące-zwyczajne takie:vichy,nivea,clarins.Pomijam już wszelkie
rzeczy kąpielowe,kosmetyki do malowania(jest ich mało,bo niewiele się
maluję.Ale wszystko jes w kosmetyczce *2)I do zmywania-Lancome3in1i Jose
Eisenberg.
Podejrzewam że i tak nie napisałam wszytskiego.Wiem że są osoby zmywające
twarz tonikiem Ziaja i smarujące się Niveą.Mi większość z tego potrzebna nie
jest.Problemów z cerą np nie mam.Ale mając to wszystko czuję się
bezpieczniejsza.Czy to jakaś choroba wojenna?
P.S.Zapomniałam o kosmetykach do układania włosów....