Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pod napieciem

    14.06.05, 14:04
    Ciezke jest zycie czlowieka w Polsce jakby na to nie patrzec. Niezaleznie od
    sytuacji zawsze znajdzie sie to cos, co sie komus nie spodoba…I co gorsza ten
    ktos zawsze I wszedzie czuje sie zobowiazany do wygloszenia komentarza,
    tudziez puszczenia poblazliwego spojrzenia. Bo przeciez trzeba udoskonalac
    swiat. W miejscu pracy na przyklad kolezanki i koledzy zauwaza wszystko, tak
    samo w autobusie, kazdy szczegol jest wychwycony. Gdy nam wypadnie kartka z
    rak trzeba kucnac tak aby bielizna nam nie wyszla, bo kolega siedzacy w
    poblizu moze zaslinic klawiature. Rozwiazaniem tego problemu jest dluzsza
    marynarka zakrywajaca plecy, ktora nalezy miec zawsze pod reka gdy pracuje
    sie w biurze. W srodkach publicznego transportu najbardziej zaczepne sa
    osoby, ktore nie znalazly miejsca siedzacego, bo te co siedza wpatruja sie
    tylko w okno, co inteligentniejsi czytaja.
    Najbardziej stresujacy jest poranek gdy pogoda jest nie taka jakiej sie
    spodziewano I zestaw ubran pieczolowicie przygotowany poprzedniego dnia jest
    nieodpowiedni (co ambitniejsi zawsze maja zestaw awaryjny). Trzeba byc
    elastycznym I ubranym odpowiednio do sytuacji…Nie daj Boze wyprowadzic psa
    tuz przed wyjsciem na impreze…albo pojsc na zakupy po pracy. Jednym z
    gorszych bledow jest pieszy powrot do domu, rano po imprezie w galowym
    stroju. Jesli zostajemy u znajomych na noc po imprezie zawsze trzeba zabrac
    cos na przebranie sie. Osoby posiadajace wiecej pieniedzy i ciuchy tzw
    markowe powinni byc bardzo uwazni, wystajaca metka moze swiadczc o niskiej
    inteligencji, najlepiej metke wogole usunac. Kobiety lubiace buty na wysokim
    obcasie powinny miec zawsze ze soba obuwie zmienne na plaskim, bo do autobusu
    wsiasc nie wypada na szpilce. Tak samo jesli chodzi o ubrania z tzw gornej
    polki, gdy zakadamy przykladowo garsonke od Armaniego trzeba sie liczyc z
    koniecznoscia zamowienia taksowki, poniewaz transport publiczny jest tylko
    dla ludzi ubierajacych sie na stadione. Na zadawane pytania odnosnie
    kosmetykow pielegnacyjnych, nalezy odpowiedziec ze ma sie tylko jeden,
    poniewaz wiecej oznacza uzaleznienie od reklam oraz rozrzutnosc.
    Podsumowujac dla osob ktore bardzo biora sobie do serca opinie innych ludzi
    najlepiej jest nie wyrozniac sie z tlumu. Dlatego nalezy uwaznie obserwowac
    co jest trendy w danym sezonie i natychmiast kopiowac.
    Rowniez dobrym rozwiazaniem na wyeliminowanie wyzej opisanego zjawiska byloby
    wprowadzenie wymogu zakladania przez wszystkich fartuchow zaslaniajacych
    garderobe jak rowniez wprowadzenia jednolitego obuwia. Rozwiazaniem natomiast
    wrecz perfekcyjnym byloby pojscie za kulura arabska, czyli czador lub burka
    dla kazdego.
    Obserwuj wątek
      • papryczka_ag Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:05
        hm...
      • papryczka_ag Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:07
        Ładna ta twoja NZ :)
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:14
          dzieki...
          • 17lipiec1976 Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:44
            najwazniejsze jest to, aby nie przejmowac sie opinia ludzka, bo i tak nigdy
            wszystkim i kazdemu z osobna sie nie dogodzi. uwazam, ze kazdy powinien sie
            ubierac tak jak mu jest wygodnie i dobrze sie w tym czuje, niewazne czy to jest
            landrynkowa marynarka ze stadionu czy bluzka z Zary. a wychodzac z domu kazdy z
            nas powinien przejrzec sie w lustrze, a nie malpio nasladowac panujace trendy.
            pozdrawiam cieplutko w ten sloneczny dzionek
            • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:04
              no, wazne jest ale nie kazdy moze...

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25195814&a=25195814
              • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:26
                albo tutaj...
                pelno przejmujacych sie

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25196634
      • totalna_apokalipsa Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:39
        Ostatnio wyczytałam na jakimś forum, że faceta wkurza, że jego kumpel w pracy
        je kanapki z jajkiem , bo jajko śmierdzi...Z czym masz kanapki?:))))))
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 14:57
          bosko...
          • miska_malcova Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:04
            eeeeeeeee, ja to walę!
            • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:06
              czym walisz...?
              • miska_malcova Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:14
                walę konwenanse po łbie :-)
      • Gość: Richelieu* Re: Pod napieciem IP: *.localdomain / 80.48.249.* 14.06.05, 15:15
        Nie czytam w autobusach bo trzęsie i oczy się psują. Zresztą jest tyle
        indywiduów, że są bardzo ciekawi.

        Co do reszty, jestem pod napięciem stosunkowo często, nie z powodu gał co mnie
        obmacują tylko mojej własnej energii, która obmacuje
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:20
          tez nie czytam bo mam chorobe lokomocyjna, pozostaje mi rozmyslanie...

          energia obmacuje? Kogo?
          • Gość: Richelieu* Re: Pod napieciem IP: *.localdomain / 80.48.249.* 14.06.05, 15:34
            noo, współpasażerów. To ja zwykle gapię się, dyskretnie naturalnie;) ale się
            gapię. Z ciekawości, z zainteresowania, lubię przysłuchiwać się rozmowom, bywa
            że zagaduję. Ale za to nie cierpię skrajnie rozwrzeszczanej gromady,
            ciamkających cukierków u innych, jedzenia, które może mnie pobrudzić,
            dużych "niegryzących" psów bez kagańca, i wszystkich tych, którzy są bardziej
            nachalni niż ja;)
            • Gość: markizza Re: Pod napieciem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.05, 15:41
              kogos mi przypominasz Rich...
              • Gość: Richelieu* Re: Pod napieciem IP: *.localdomain / 80.48.249.* 14.06.05, 15:45
                wiem kogo, starą wariatkę w czarnym postrzępionym płaszczu i w słomkowym
                kapeluszu z woalką wymachującą na przechodniów sraczkowatą parasolką i klnącą
                jak szewc w dniu bez klienta
                • Gość: markizza Re: Pod napieciem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.05, 15:53
                  to byl komplement :)
                  • r.richelieu Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:32
                    uff;)

                    albo nie uff, Ty po prostu lubisz stare złośliwe baby wymachujące szpikulcami;)
      • b_bb Re: Pod napieciem 14.06.05, 15:47
        Naprawianie świata to chyba dobra idea? Romantycy, buntownicy mają nadzieję, że
        uda im się coś udoskonalić, sceptycy nie robią nic i zajmują się tylko czubkiem
        własnego nosa.
        Ja nie czuję się nigdy pod napięciem, nie obchodzi mnie to, co myślą o mnie obcy
        ludzie, a znajomi mnie znają, więc uchybienia, jeśli się zdarzą, wybaczają.
        Edukować ludzi trzeba, nauczać, korygować, poprawiać, gdzie się tylko da. Dla
        nas wszystkich. ;)
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 16:20
          b_bb napisała:
          > Edukować ludzi trzeba, nauczać, korygować, poprawiać, gdzie się tylko da. Dla
          > nas wszystkich. ;)

          Gdzie tylko sie da... hmm niestety ale uwazam to za "nadmiar", szczegolnie
          jesli chodzi o komentowanie (nauczanie???) przypadkowych ludzi. Od edukowania
          sa szkoly, rodzice, rodzenstwo, kosciol, kolko zaintetresowan.
          Na szczescie swiat nie sklada sie tylko i wylacznie z romantykow i sceptykow.
          No i jeszcze dodam, wiele osob czuje sie bardziej na silach aby "skrytykowac"
          (z zamiarem edukowania) osoby postronne niz te z naszego najblizszego
          otoczenia...
          • b_bb Re: Pod napieciem 14.06.05, 16:28
            Ciekawe, że ja się nigdy nie spotkałam z jakąkolwiek krytyką na ulicy. Może
            jestem tak doskonała, że wszystkim się podobam? A może zwyczajnie nie zwracam
            uwagi na obcych i ich ewentualne uwagi wobec mnie?
            Mówię o krytykowaniu zjawisk społecznych, a nie wytykaniu czegoś personalnie
            obcemu na ulicy. A forum jest idealnym miejscem na niesienie kaganka oświaty. ;P
      • Gość: dagny Re: Pod napieciem IP: 62.181.175.* 14.06.05, 17:26
        > Na zadawane pytania odnosnie
        > kosmetykow pielegnacyjnych, nalezy odpowiedziec ze ma sie tylko jeden,
        > poniewaz wiecej oznacza uzaleznienie od reklam oraz rozrzutnosc.

        Ależ broń Boże. Jeżeli masz tylko jeden, znaczy, że mąż ci zrobił wodę z mózgu
        (to się teraz nazywa "wkręcenie") :-)
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:09
          na 100%, minimum to 2
      • jaleo Re: Pod napieciem 14.06.05, 19:05
        Ja sie nie przejmuje. Na szczescie mieszkam w takim miejscu na ziemi, gdzie
        mozesz wyjsc na ulice w gaciach od pizamy, zestawionych z bluzka z zabotem i
        budami do wspinaczki gorskiej i pies z kulawa noga sie nie obejrzy, nie mowiac
        juz o komentowaniu.
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:05
          pod napieciem:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25206194
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25196634
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25185260
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25104440
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25195814&a=25195814
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25143531
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=25145240&a=25187075
          • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:06
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=25194469
            • miska_malcova Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:14
              no, dlatego ja powtarzam, że mnie napięcie jest uczuciem zupełnie obcym :-)
              jestem totalnym ignorantem mody :-)
      • zettrzy Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:14
        czy aby troche nie przesadzasz? cytowane watki brzmia dla mnie bardziej jak
        plotki o modzie, tyle ze sformulowane jako "czy to jest modne" - no a nawet
        jesli ktos ma taka czy inna watpliwosc i chce ja omowic, to przeciez forum
        stanowi forme relaksu a nie poradnik zyciowy na wszelkie okazje
        zreszta, tak calkiem bez napiecia zycie robi sie sflaczale
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:33
          wydaje mi sie ze nie, wszystko zaczerpniete z forum :o)
          dodam jeszcze krowy w kosciele z odkrytymi plecami - ciekawe czy panny mlode w
          sukniach z gorsetem tez sie zaliczaja do krow...
          napiecie czuje sie na polskich ulicach, w zasadzie to mozna byloby zrobic test,
          ubrac sie w bardzo ekstrawagancki ciuch i przejsc sie po centrum kilku miast np
          Paryz, Londyn, Nowy Jork, Wieden, Amsterdam i Warszawa ;o)
          • zettrzy Re: Pod napieciem 14.06.05, 21:02
            misae napisała:

            > w zasadzie to mozna byloby zrobic test, ubrac sie w bardzo ekstrawagancki
            ciuch i przejsc sie po centrum kilku miast np
            > Paryz, Londyn, Nowy Jork, Wieden, Amsterdam i Warszawa ;o)

            z tych miast przetestowalam 4, wiec dziele sie wynikami:
            1) Nowy Jork - olewaja dokladnie wszystko, ale jak im sie cos spodoba wybuchaja
            entuzjazmem, krzycza "jaki fajny ciuch", "ja tez to chce", potrafia ukrasc
            czapke z glowy jak baaaaaaardzo sie spodobala
            2) Londyn - gapia sie, pytaja tonem stwierdzajacym "jestes projektantka" albo,
            juz normalnie, "skad to masz", albo "na pewno wiesz czy Harrods jest jeszcze
            otwarty" (to ostatnie w poznej godzinie wieczornej)
            3) Wieden - sycza ze wstretem i nienawiscia, mamrocza cos o "auslandern",
            patrza wzrokiem "jak cos podobnego mozna na siebie wlozyc"
            4) Warszawa - "ja przepraszam ze tak ale gdzie to mozna kupic, a moze by pani
            to sprzedala dobrze zaplace", gapia sie duzo mniej niz np. w Londynie a o wiele
            mniej niz w Wiedniu
            • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 21:11
              no to musze Ci powiedziec ze mieszkam w wiedniu od 2000 i nie spotkalam sie z
              mamrotaniem. Oni to raczej nie lubia jak czlowiek po niemiecku nie gada, a
              ciuchy dokumentnie olewaja, tak samo makijaz 80% austriaczek po 20tce nie
              maluje sie wogole, nic-zero-null. Czasem wydaje mi sie ze jak bym nago wyszla
              to nikt by nie zauwazyl....
              Wogole to moj tekst byl pol-zartem, pol-serio...
              • zettrzy Re: Pod napieciem 14.06.05, 21:28
                najwyrazniej mysmy dla nich wygladali obco, moze gdybysmy mieli miejscowe
                ciuchy nikt by nie mamrotal
                wzruszyl nas tez pan motorniczy w tramwaju kiedy zaoferowal ze "Hoffburg"
                zapowie po angielsku
                • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 21:40
                  to jeszcze napisz kiedy bylas w wiedniu, bo podobno wiele sie tutaj zmienilo
                  szczegolnie w porownaniu do lat 90, tak mowia ludzie, ktorzy przyjechali do
                  Austrii na poczatku lat 90tych,
                  naprawde nikt nie mamrocze nawet na widok czarnych, nie mowiac nic o turkach,
                  stroje niektorych tez bywaja ciekawe :o))) czasem babcie w mini...nikt nie
                  mamrocze, szczegolnie pod nosem, mamrocza ja sie pyta "Do you speak english?"...
                  a pan motorniczy pewnie myslal, ze bez znajomosci niemieckiego mozna sie
                  zgubic, chcial byc uprzejmy i mu nie wyszlo :o)))
                  • jaleo Austria... 14.06.05, 21:51
                    We wczesnych latach 90-tych mieszkalam kilka miesiecy w Grazu, w porownaniu z
                    Wiedniem prowincja, ale duza populacja studencka. Ogolnie ludzie bardzo
                    tolerancyjni, takie odnioslam wrazanie.
                    • misae Re: Austria... 14.06.05, 22:08
                      to jest w zasadzie fenomen Austrii, moze kiedys dowiem sie dlaczego tak jest,
                      ale im mniejsze miasto tym ludzie sa bardziej wyrozumiali i tolerancyjni, nijak
                      sie to ma do innych krajow, gdzie na wsiach potrafia wciaz wytykac palcami,
                      niby prowincja...
            • jaleo Dziwne... 14.06.05, 21:46
              Jakies bardzo dziwne sa te spostrzezenia z ulic miast europejskich...
              Mieszkajac wiekszosc zycia wsrod Anglikow, nie moge sobie przypowmniec okazji,
              zeby ktos sie zdziwil lub obejrzal za kimkolwiek. W blizszych kontaktach,
              jesli cos w ogole skomentuja, to raczej w formie komplementu.
              Za wyjatkiem turystow, ktorzy owszem, dziwia sie i ogladaja.
              • misae Re: Dziwne... 14.06.05, 21:51
                mam taka sama opinie o anglikach, prdzej obleje sie bezyna i spali, niz dotnie
                komukolwiek...uwazam Londyn za najbardziej luzacka stolice :o)
      • Gość: kalina moje napiecie IP: *.4.15.vie.surfer.at 14.06.05, 20:17
        hohoho napiecie pm...zawsze , regularnie jest..,.
        • misae Re: moje napiecie 14.06.05, 20:37
          na to podobno tez sa sposoby :o)
          • Gość: kalinkailna Re: moje napiecie IP: *.4.15.vie.surfer.at 14.06.05, 21:02
            a jakie to sposoby? jesli moge zapytac?
      • r.richelieu Re: Pod napieciem 14.06.05, 20:53
        w sumie masz rację, napięcia nie można pomijać
        ale nie wynika ono z obiektywnego stanu ulicy tylko z wielkości własnej
        przestrzeni intymnej, poziomu ekstrawertyzmu i ogólnie rozumianego nastroju.
        Nie mówiąc już o tym, że można modę normalnie w świecie mieć w dupie
        • misae Re: Pod napieciem 14.06.05, 21:16
          jasne :o) duzo rzeczy mozna miec w du.. ignorancja jest czasem wskazana, mniej
          strasu dobrze wplywa na cere :o)))))
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka