titerlitury
26.07.06, 11:33
Papierowe torby. Zmięte, pogiete, zuzyte zerkaja na mnie z każdego zakamarka
warszawskich ulic. To sephora w dłoni wychudzonej blondyny, to intimissimi na
kolanasz ognistowłosej pasażerki metra, to znów hit absolutny od partu
sezonów: zara na przedramieniu uroczej szatynki. Zdawać by się mogło, ze ten
cygański obyczaj obsmiano wszędzie, z każdej strony, wszem i wobec. Okazuje
się jednak, że moda nie tylko nie ustepuje ale ma sie dobrze i idzie w
zaparte. Ostatni hit rynkowy, to czarne lakierowane torby z napisem DESPERADO
London.
Czemu maja służyć te demonstracje marek? Jaka się kryje za tym folozofia?
Kiedy temat zagościł na forum czas temu jakis tłumaczono go modą na maluskie
torebusie, w których nic sie nie mieści. No dobrze, ale ta moda juz minęła;
dziesiejsze toby sa spore. Sa koszyki, worki - im większe, tym lepsze. A te
paierowe tytki jak były tak są.
Zawsze będa sie mi one kojarzyły z rosyjskimi prostytutkami w Mediolanie,
które torebek papierowych z napisem Gucci i Fendi uzywały zamiast torebek
zwykłych, czyli nosiły w nich chusteczki, telefon komórkowy, portfelik itp...