wiosna82
22.10.06, 20:45
Siedze jakis czas na tym forum, czytam, może nawet sie uczę. Mieszkam w małym miasteczku, gdzie są dwa sklepy z ciuchami i jeden lumpeks i nic w nich do chodzenia. Dwie knajpy na krzyż, w tym jedna dla tzw. wieśniaków. Myslałam, ze moge spróbować nadążać za trendami, za całą ta modą i ikonami. I przechodzę ostatnio przez moja wioskę i widzę laskę z óry na dół trendowatą ; taki mix letnio jesienny, ale pogoda na to pozwala. I co? Wybucham smiechem i patrze z politowaniem. Bo jakoś to co uchodzi w miejscu gdzie są sieciówki, to jakoś w takich małych maisteczkach wygląda .. hmm. komicznie? I nie wiem dlaczego :P
I faktycznie, gdzie ja miałabym w tych wszystkich trendy ciuchach zasówać? Do pobliskiego warzywniaka? Na łąki? Do parku z psem? To chyba dla wiekszych miast jest, a ja poprzestanę na jeansach i zwykłych sweterkach mając głęboko gdzieś modę. A jak widze setna laskę w tym samym zestawieniu, to mi się juz zupełnie odechciewa. Całe to street fashion... i gdzie tu prawdziwa indywidualność i własny styl, o którym tu się tak rozpisujecie?
Masówka, masówka, nudna masówka. Ale wiem, wiem, wy zaawsze coś z trendów wygrzebiecie tylko i wyłącznie dla siebie i nie ma waszych kopii :P
I ciekawa jestem ile z was komicznie wygląda? :P
A teraz zakładam moje ponadczasowe glany i ide w teren :)