j-adore
09.04.07, 18:52
Podobno spośród kobiet poświęcajacych dużo uwagi temu jak wyglądają, jedne
ubieraja się po to żeby się ubierać, inne - żeby dobrze wyglądać. Chyba te
pierwsze są w przewadze.:)
Modny nie tak dawno styl boho, fugly, japońskie ulice, idolki młodocianych:
wyglądająca na wiecznie brudną i niewyspaną, ogłaszana ikoną mody Kate Mos,
siostry Olsen prezentujące się jak "mamy po 40 lat i pokłóciłyśmy się z
grzebieniem", na siłę oryginalna, często dziwaczna Sienna Miller, ubrana
często jak niechlujna mamuśka Lindsay Lohan. I te zachwyty nad ich jakże
awangardowym, oryginalnym, nieszablonowym = oszpecającym stylem.
Nie chodzi o to że nie ma to jak wyglądać jak Barbie - przegięcie w drugą
stronę, solarka, białe włosy, różowe ciuchy i goły tyłek też nikomu urody nie
dodają (chociaż są faceci, którzy sądzą inaczej). Ale czasami patrzę na tabuny
dziewczyn biegających w balerinach (mimo 150 cm wzrostu), rurkach (mimo
masywnych nóg i pupy), złotych bluzkach (mimo bladej karnacji i jasnych
włosów) i tak sobie uświadamiam, że są ciuchy, ktore nawet z Lindy Evangelisty
zrobiłyby pokrakę.