damalia27
09.05.07, 14:59
w ciągu ostatniego pół roku schudłam z mocnej 40 prawie 42 na 36 w porywach
do 38. wszystko fajnie, ale niestety zamiast piersi mam teraz coś w rodzaju
rodzynek i to szeroko rosztawionych. tu już nawet nie chodzi o ich wielkość
co raczej o rozstawienie. jeszcze chwila i będą pod pachami. w staniku to
jeszcze jakoś wygląda, ale też tylko wtedy gdy stoję prosta jak drut. jeden
ruch czy lekkie pochylenie i nagle się okazuje, że połowę stanika mam pustą.
przyznam, że nie odchudzałam się specjalnie, wręcz przeciwnie zaczęłam po raz
pierwszy w życiu nie przejmować się dietą itp. i jeść co popadnie i nawet o
24 w nocy. po prostu miałam tyle nerwów, już o to nie miałam siły się martwić.
co prawda nogi mam dalej ochydne, ale wykorzystuję to niespodziewane
schudnięcie i teraz się staram, ćwiczę na stepie i takie tam różne.
talie miałam zawsze fajną, a przy tym płaski brzuch, taka budowa po prostu.
ale teraz przy braku biustu całość wygląda jak jakiś żart. no może nie
całość, ale tyłek i uda napewno. ćwiczę i ujędrniam i napewno dam sobie z tym
radę, ale przecież piersi sobie nie zoperuję.
co mam zrobić żeby zaczeły wyglądać w miarę, a nie jak dwa smutne -
rozstawione - rodzynki.