masha_qrella
14.10.08, 14:47
or I lost it already ;/
Zawsze jakis tam skromny styl mialam. Nic odkrywczego ani
pionierskiego, ale dobrze mi z tym, ot, nie super modnie ale ladnie,
z odrobina pomyslu, nieprzypadkowo,
o, ponadczasowo.
(taki byl kiedys odlam Galeria, mody)
A teraz juz nie studentka a pracownica biurowa, do tego szanowana
zona;)
i patrze w swoja szafe i plakac sie chce.
To chyba kasa , nie mam duzo ale wiecej niz kkiedys - pensja na
konto wplywa, wiec jak cos zobacze co mi sie podoba (a przynajmniej
tak mi sie wydaje, najlepiej na wyprzedazy, to kupuje. Zwykle
dlatego ze rozmiar wydaje sie pasowac, nie dlatego ze potrzebuje.
A potem patrze do szafy i te wszystkie 's'ki co sie w sklepie
wydawaly o, prawie dobre teraz mnie irytuja bo za szerokie, za luzne
te wszystkie topy - zwykle bluzki z dlugim rekawem na uniwerek moze
i sie nadawaly, ale do pracy jakos mniej;/
koszul tak strasznie nie chce mi sie prasowac - i tak ciagle pelno
czeka na swoja kolej!
do tego zmarzlak jestem zwykle i chudzina.
i o, chcialam sie wyzalic:/
ze juz mnie meczy bezstylostwo i musze cos nowego wypracowac.
Szkoda ze stumylanta zadnego nie ma bo w biurze same pie...wate
antytalencia modowe pracuja :/ i glupio tak sie ladnie starannie
ubrac bo sie lampia - a ja nie lubie jak sie lampia :/
I tak nie chce sie wyrozniac wiec szarzeje tak jak i one! :/
O wlasnie,
czy macie w pracy godne rywalki strojowe?
Ha, nowa prace wypracowac chyba musze:)