06.08.08, 10:06
A co macie do powiedzenia o naszej ulubionej bohaterce? Bo mnie ona na
przykład dramatycznie działa na nerwy tym swoim kompletnym zaślepieniem.
Wydaje mi się, że jednak 18-letni człowiek, jakkolwiek by nie był zakochany,
poważnie by się zastanawiał nad tym, czy chce umrzeć. Choćby to nawet miała
być śmierć zakończona wiecznością z ukochanym. Tak myśleć to może 15-letnia
Julia od Romea, ale 18-letnia dziewczyna? Dziwne mi się to wydało. A wam?
Obserwuj wątek
    • kasia_marciniak844 Re: Bella 06.08.08, 10:19
      Ja uważam, że tak może myśleć nawet 30-letnia mężatka :)
      Nie powiem - jej niektóre reakcje były trochę przerysowane i
      momentami irytujące, ale mam dla niej sporo zrozumienia. Po pierwsze
      wierzę, że tak się zakochać i zaślepić można w każdym wieku, na to
      nie ma reguły. Po drugie pamiętajmy, że Edward był nieziemsko
      przystojny, do tego miał niesamowity magnetyzm, który działał nie
      tylko na Bellę (kelnerka w restauracji, Jessika, nawet szkolna
      sekretarka). Sam okreslił, że jak każdy drapieżnik był doskonale
      przygotowany do oczarowania swojej ofiary - w wiadomym celu. Z
      samego założenia wszystko w nim miało pociągać - głos, spojrzenie,
      zapach, jego ruchy.
      Nie mogę osądzać Belli, bo nie wiem jak sama bym zareagowała, gdyby
      na mojej drodze stanął - już nawet nie wampir, ale mężczyzna o
      podobnym sposobie bycia, wrażliwości itd.
      • noida Re: Bella 06.08.08, 10:48
        Ale mnie nie chodzi o to, że ona się tak zakochała. To nawet jestem w stanie
        zrozumieć, chociaż nie jest to bliskie mi uczucie (ja mało kochliwa jestem
        generalnie). Chodzi mi o to, że ona tak od razu postanowiła się, zupełnie
        bezrefleksyjnie, pozbawić życia dla niego! Dla mnie to jest naiwność nad
        naiwnościami, bo w zasadzie w ogóle w niej nie powstaje myśl, że może Edward ma
        rację, że to jest jakoś tam straszne - być wampirem. Że być może z tą duszą to
        jest jakiś problem jednak. Carlise się zastanawia do dziś, po 300 latach czy tam
        ilu, że może to, co zrobił, było nieetyczne, a ona chce w to wskoczyć z nogami
        po miesiącu znajomości? Moim zdaniem to wielka naiwność.
        • kasia_marciniak844 Re: Bella 06.08.08, 11:15
          Zgadzam z Tobą. Poza tym Bella wydała mi się w Twilight egoistką -
          nie pomyslała wtedy o Renee i Charliem.
          Tylko, że w dalszych częściach Bella uświadamia sobie bardziej
          konsekwencje tego kroku i chociaż nadal chce zostać wampirem ,
          wyczuwam w jej postawie wachanie. Jak juz wcześnie zauważyły
          koleżanki - Bella przed spotkaniem z Edwardem i tak żyje samotnie.
          Nie ma przyjaciół, wychowuje właściwie swoją matkę, która jest
          skupiona głównie na sobie (swoją drogą to jedyna posatać, której nie
          darzę sympatią), Charlie też w jakiś sposób odczuwa ulgę, że nie
          musi się Bellą specjalnie zajmować.
          Oczywiście upraszczam to trochę, bo wiadomo, że oboje kochają swoją
          córkę, ale mimo wszystko żyją bardziej obok niej.
          Kiedy pojawia się Edward - staje się dla niej całym światem, od
          jego rodziny dostaje więcej ciepła, zrozumienia i poświęcenia niż od
          jakiegolwiek innego człowieka. To mogło ją w jakiś
          sposób "zaślepić". Dopiero później Bella zaczyna sobie wszystko
          uświadamiać. Że rodzice będą cierpieli, że może już nie być sobą,
          no i jest przecież Jacob...przez moment zresztą Bella widzi nawet w
          swojej głowie jak mogłoby wyglądać życie z Jacobem i ta wizja też
          nie jest jej obojętna.
          Trudne to wszystko :)
    • martishia7 Re: Bella 06.08.08, 12:16
      Po kolei, wszystko co myślę o Belli.

      Po pierwsze- po raz kolejny jestem za zabiciem tłumaczki. A to dlatego,że
      zamordowała Belli charakter spłycając jej myśli. Bella ma znakomite (moim
      zdaniem) poczucie humoru- sarkazm to jest to.

      A teraz co mnie drażniło od początku. Oczywiście ten nieuzasadniony brak
      pewności siebie. Ale z drugiej strony, jak sie nad tym zastanowić, to nic
      dziwnego,że ona nie odnajdywała sie w swojej grupie rówieśniczej. Jest raczej
      zamknięta w sobie, inteligentna , oczytana. nie rajcują ją kiecki, tańce i
      chłopcy (oprócz jednego rzecz jasna). Drażni ją w zasadzie popularność wśród
      lokalnej płci męskiej, bo sama nie odwzajemnia ich uczuć, a posiadanie chłopaka
      dla samego posiadania ją w ogóle nie interesuje. Ze swoich uczuć w zasadzie
      nikomu sie nie zwierza- a powiedzmy sobie szczerze, rzucenie lokalnym laskom w
      twarz randki z Edwardem to byłoby coś:) Ale ona bardzo dobrze rozumie znaczenie
      słowa PRYWATNOŚĆ. To mi się na prawdę podoba.

      Teraz co do jej decyzji. Bella na prawdę jest samotnikiem. Zauważcie,że gdy
      opisuje na początku swoją tęsknotę za Phoenix, to ani razu nie wspomina o żadnej
      przyjaciółce, ba nawet koleżance, za którą by jakoś nadzwyczaj tęskniła.
      Najbardziej brakuje jej matki, ale Renee jest bardziej jej przyjaciółką i
      młodszą siostrą niż matką. Z Charliem dogadują się dobrze, bo mają podobne
      charaktery. Ale nie ma miedzy nimi jakiejś nadzwyczajnej więzi.

      Bella tylko w pierwszej chwili była skłonna skakać na głowę w wampirze życie.
      Potem na prawdę dobrze to przemyślała. I dobrze,że miała wątpliwości, dziwne by
      było gdyby nie. Ale chyba tak powinno być z wielką miłością- że jesteśmy dla
      niej skłonni dużo poświęcić?
      • monikad_85 Re: Bella 06.08.08, 13:54
        Cóż mogę dodać, zgadzam się z osobami, które zauważyły, że Bella
        pomimo swojej "gapowatości" to naprawdę dobra dziewczyna z
        niesamowicie jednorodnym charakterkiem. Również jestem zdania, że to
        nie tylko wampirza chemia tak podziałała na Bellę ale uzasadnienia
        możemy doszukac się również w jej dotychczasowym traktowaniu przez
        rodziców. Właściwe z Charliem to ona się nie widywała, a gdy była w
        Forks na wakacje, zapewne kończyły się tak jak i mieszkanie z
        nim...unikaniem rozmów. Charlie, co było wiele razy podkreślane ma
        problem z okazywaniem uczuć, Bella ma to samo, tyle, że w jej
        przypadku Edward okazał się odpowiednim pratnerem i wyciągał od niej
        to co ona zawsze skrzętnie ukrywała próbując się -jak to ona
        mawiała -wtopić w tłum. Robiła to bezwiednie, nie chcą urazić JEGO
        uczuć, bo przeciez on nie może czytać w jej myślach (ahh ten jej
        altruizm). Co do jej matki, Rene w pierwszym tomie została przez
        Bellę okreslona jej przyjaciółką, wydaje mi sie również, że zbyt
        mocno ją potępiamy. Rene ma duszę artystki, ciężko ją zrozumieć,
        ale jest taka...kolorowa (jesli wiecie co mam na myśli) będąc z nia
        nie ocenia się jej walorów, po prostu chce się być i już. To taki
        magnetyczny układ dwóch przeciwieństw. W ich przypadku matki i
        córki. Podobała mi sie równiez spodziewana przeze mnie jej reakcja
        na slub. Czułam że Meyer w jej przypadku popchnie to własnie w tę
        stronę. Nie zawiodłam się. Jednoczęsnie tłumaczy to dlaczego postać
        Belli jest tak doskonała.

        Nie mam wątpliowści, że Bella stając się wampirem nic nie traci a
        tylko zyskuje. Ale to działa tylko w JEJ konkretnym przypadku.
        Edward to dla niej idealny partner, a przeciez nie może go zostawić,
        musi zatem wybrać - wieczność z Edwardem czy przyszłość z Jacobem.
        Nie oszukujmy się. Każda wybrałaby Edwarda z prostej przyczyny. On o
        nią walczy. Przez cały czas powieśći. I choćby Bella nawet nie czuła
        tego co czuje, to jego miłość podszyta jest czymś więcej niż tylko
        zgodnością charakterów. Bella w 4 tomie wciąż doszukuje sie magii w
        świecie wilkołaków, jestem pod wrażeniem jak Meyer delikatnie acz
        jednoznacznie zarysowała dramat tego specyficznego czworokątu
        (uwielbiam Leah i mam cichą nadzieję...ale nie poczekam:D).
        Uwielbiam już sam fakt, że to, iż Bella jest z Edwardem i chce z nim
        spędzić wieczność nie jest takie jednoznaczne. Że istnieje ta
        alternatywa, która w cale nie jest taka odległa. Ze pomimo iż boli
        obie strony, żadna z nich nie poddaje sie bez walki.
        Jacob jako ta druga strona to ideał.
        Ile ja bym dała, żeby miec chociaż cień nadziei, że ludzie
        przeżywają podobne emocje. Że kochają równie mocno i że potrafią być
        tak cudownie "dobrzy".

        Nie uważam, zatem, że wybór Belli to szaleństwo.ja to postrzegam
        raczej jako "bardzo precyzyjną odpowiedź, na bardzo trudne pytanie".
        Zawsze istnieje to dugie wyjście...tyle że jest ono zazwyczaj tym,
        czego nie pragniemy.

        Pozdrawiam,

        P.S.

        Ja uwielbiam postać Belli, kiedys już wpsominałam, że czuję się z
        nią "jak w domu" bo potrafie jak nikt się z nia utożsamić. Mam
        identyczna sytuację rodzinną (tyle, że rodzice nie sa rozwiedzeni -
        tato często wyjeżdzał zagranicę. Prawie nigdy go nie było. w każdym
        razie nie w "ten" sposób), więc aż się dziwie, skąd autorka może
        wiedzieć jak czuje się tak osoba jak ja. Podjęłabym te same decyzje,
        i tak samo bym postąpiła na miejscu Belli, a to dlatego, że ją
        rozumiem.
        • noida Re: Bella 15.08.08, 14:13
          Każda z nas wybrałaby Edwarda w ogóle, czy będąc na miejscu Belli? Bo jeśli
          chodzi o to pierwsze, to ja wcale nie jestem taka przekonana. Przepraszam, nie
          obraźcie się, ale mam wrażenie, że wy często widzicie w tych postaciach więcej,
          niż tak naprawdę jest o nich w książkach napisane. O Edwardzie naprawdę na
          podstawie książek (do 3 części, 4 jeszcze nie czytałam) niewiele wiadomo.
          Wiadomo, że jest nadopiekuńczy, że się łatwo wkurza i kilka innych rzeczy, ale
          nigdy bym nie powiedziała, że jest cudownie dobry! Walczy o Bellę, owszem, i to
          w sposób, który mi się podoba - zachowuje się fair w stosunku do Jacoba. Ale
          Jacob też walczy o Bellę, i to zębami i pazurami, czasami wręcz nieczysto. Ale
          jak ma to robić, jeśli próbuje wygrać z przeznaczeniem?

          W ogóle moim zdaniem Jacob jest najlepiej napisaną postacią w całej powieści -
          jedyną, w której istnienie naprawdę jestem w stanie uwierzyć, czytając. Bella
          Jacoba podoba mi się znacznie bardziej niż Bella Edwarda, bo Bella Jacoba MYŚLI,
          a nie tylko leci do światła jak ćma. Nie wiem, gdzie wy widzicie tę zgodność
          charakterów pomiędzy nią a Edwardem. Czym się ona niby objawia? Tym, że się nie
          kłócą? Pewnie, że się nie kłócą, bo są jeszcze w fazie "jak on ślicznie pluje".
          Rozumiem, że miłość wampirza pewnie tak jest wymyślona, żeby taki zachwyt
          utrzymywał się całe nie-życie. No cóż, mnie wersja rzeczywista, wersja Jacobowa,
          przypada znacznie bardziej do gustu. Bo w życiu taka miłość ma znacznie większe
          szanse. Bo to jest miłość prawdziwa, jeśli potrafimy się z kimś kłócić, a
          jednocześnie sobie wybaczać, dochodzić do kompromisów, być dla siebie wsparciem.
          Sorry, ale Bella w relacji z Edwardem jeszcze (do końca części trzeciej
          przynajmniej) nie wyszła poza fazę szczeniackiego zakochania. To nie jest
          zgodność charakterów, to jest fatum. Ale nie wystarczy napisać "byli sobie
          przeznaczeni na wieki wieków", żebym ja w to uwierzyła.

          A co do tych emocji - ludzie naprawdę przeżywają takie emocje. Emocje tak silne,
          że nie wiedzą, co z nimi robić. Ale niestety zazwyczaj jest tak, że nie radzą
          sobie z takimi emocjami. Nie ma happy endu. Kochają się najbardziej na świecie,
          ale zupełnie nie potrafią się porozumieć. Wbrew pozorom chyba jednak "Wichrowym
          wzgórzom" bliżej do rzeczywistości niż "Zaćmieniu"...
          • monikad_85 Re: Bella 18.08.08, 11:01
            Zgadzam sie co do Jacoba. Wspomniałam tu juz wcześniej, ze ich
            związek podoba mi się dużo bardziej. Że postać Jake'a jest dużo
            bardziej złozona, i mamy na jej temat nieco więcej informacji w
            ramch tych 4 tomów, tyle że...
            Stephenie Meyer, na swojej stronie uzupełnia te postaci o pewne
            fakty. Nie mozna zatem przekreślac słow samej autorki, tylko
            dlatego, ze nie ujęła ich dotychczas w swojej powieści.

            Przypomnę tylko, że ma byc wydany Midnight Sun, powieść oparta na
            perspektywie i retrospektywie (jak mam nadzieję) Edwarda.

            Co do Belli i jej "księżyca". Panna Swan to zamknięta w sobie,
            spokojna w dodtaku świadoma swoich niedoskonałości osóbka.
            Prawdopodobnie, Meyer wybierając między dwoma rywalami posłuzyła
            sie starym jak świat motywem: przeciwieństwa się przyciagają (Jacob
            i Bella) oraz starą, ale jakże realistyczna maksymą o zgodności dusz.
            Edward i Bella to ta sama strona medalu, tyle że po obu stronach
            barykady. Nie da się temu zaprzeczyć. Oboje nie doświadczyli do tej
            pory tej tzw.: "fazy zakochania", ale Edward to postać ewidentnie
            oddająca charakter Belli w świecie nieśmiertelnych.
            Oboje są pesymistami, ubóstwiają się zamartwiać, a co gorsza
            uszczęsliwiac innych kosztem własnego szczęścia. Dowodem na to jest,
            cała treść New Moon. Edward zostawia Bellę, wbrew własnym zmysłom,
            wbrew wszelkim uczuciom, robi to zarowno dla niej jak i dla swojej
            rodziny.
            Nie chciał wracać, jest zatem uparty, podobnie jak Bella, w
            przypadku chęci zostania wampirem.
            Oboje bezgranicznie sobie ufają, ale na pieknej zasadzie
            pozostawiania sobie przestrzeni (Edward nie może ingerować w mysli
            Belli). nie zdziwiło cię, ze Bella nawet nie pisnęła słowem, kiedy
            Ed ja odsatwił z kwitkiem? Mnie nie szczegolnie, bo dochodzimy do
            kolejnego podobieństwa które nimi prowadzi: kompleksy. On z powodu
            tego, że wg. świata do którego należy Bella, jest całkowicie
            wybrakowany. Niczego nie może jej ofiarować. Bellą skolei targają
            kompleksy nieco innej (bardziej prozaicznej) natury. To prawda, ze
            to przeznaczenie, czy jak to nazwać -fatum, popchnęło tę dwójke do
            siebie. Ale zostało ono wytłumaczone w 4 tomie dość precyzyjnie.
            Mała podpowiedź: krew Belli (i tu sza).

            Swoją dorga kocham Jacoba. Jak myslę o tych jego ciepłych dłoniach,
            to mam aż ciary po moje kościste dupsko. Tylko co z tego? Nie ma
            rady. Tyle, że Meyer w 4 tomie dała wszystkim pięknego psztyczka w
            nos. Jak przeczytacie, to odeślę was do jednego z moich postów,
            ktory zostawiłam tu na temat breaking Dawn i pewnej mojej teori, co
            do odczytania jej treści. Dla mnie jest w związku Jacoba, Belli
            i...pewna przenosnia. niestety nie mogę się na jej temat teraz
            rozpisywać.

            Pozdrawiam,

            • martishia7 Re: Bella 18.08.08, 11:51
              Wiesz co , za chwilę ktoś mi zarzuci,że nie zajmuję się niczym innym, tylko
              chodzę za Tobą po tym forum i 'klaszczę'.:)

              Dlatego właśnie irytuje mnie niesamowicie, jak czytelniczki ekscytują się
              faktem,że on jest taki cudowny i przemawiać romantycznie potrafi. NIE O TO CHODZI.
              Czasami się zastanawiam czy Meyer zrobiła to specjalnie czy wyszło jej to
              przypadkiem. A mianowicie, wyobraziła sobie jakąś historię, wykreowała w swojej
              głowie myśli i uczucia bohaterów, a potem zafundowała nam pierwszoosobową
              narrację. I siłą rzeczy widzimy świat takim jak widzi go Bella. Co do tego,że
              jej ogląd jest niesprawiedliwy i nieobiektywny (zarówno względem Edwarda jak i
              samej siebie) Steph nie pozostawiła najmniejszych wątpliwości. I nie wiem jak
              Wy, ale dla mnie najbardziej interesujące w postaci Edwarda jest to, czego nie
              widać, to czego Bella nie dostrzega, nie przypuszcza, chociaż widzi dokładnie to
              samo co my. Bo zgódźmy się,że to co i jak widzi, przynajmniej na początku, jest
              nie do zniesienia:)

              Zgadzam się z Moniką,że oni w gruncie rzeczy, są do siebie bardzo podobni. Oboje
              zakompleksieni, 'nie widzą samych siebie wyraźnie'. Oboje są samotni w swoich
              rodzinach, w swoich 'gatunkach',że tak powiem. Oboje są skłonni wiele znieść dla
              dobra tego drugiego, i swoje rozterki trzymają tylko dla siebie, z nikim sie nie
              dzielą, nikomu się nie zwierzają. A co dla mnie ważne , mają przed sobą sekrety.
              To jest właśnie ta osobista przestrzeń którą sobie zostawiają. Wiedzą, że pewne
              rzeczy pozostają niedopowiedziane przez tą drugą stronę, że pewne emocje są
              ukrywane, ale nie naciskają.
              Tak na prawdę są do siebie bardzo podobni- dwie stare dusze jak powiedziała Renee.
              Pewne aspekty ich fascynacji są dość schematyczne i 'zwyczajne'. Tak jak już
              mówiłyśmy- Edwarda na dzień dobry głównie interesowało i drażniło to,że nie
              słyszy myśli Belli i nie rozumie jej zachowań, a przecież w swoim zblazowaniu
              był pewien,że o ludziach wie wszystko:) Co do Belli- sprawa prosta- cudownie
              boski chłopak który zachowuje się irracjonalnie i w sposób niezrozumiały ratuje
              jej życie. Czego więcej trzeba żeby się zakochać. Ale potem pojawia się coś
              więcej.Oboje włożyli dużo wysiłku w to żeby niemożliwe stało się możliwe, oboje
              starali sie mocno żeby to mogło zadziałać i nie dziwię się,że szanują ten swój
              wysiłek. Każde dało temu drugiemu dokładnie to czego było mu potrzeba, chociaż
              wcale się tego nie spodziewało- zrozumienie, akceptację wszelkich wad, wzrost
              poczucia własnej wartości. W pewnym sensie oboje są od siebie wzajemnie
              uzależnieni- ale czy to jest niezdrowe? Nie wydaje mi się.
              • monikad_85 Re: Bella 18.08.08, 13:30
                Wiesz, zawsze uzupełniasz moje wypowiedź o sedno do ktorego
                zmierzałam, jak się okazuje świetnie sę tu uzupełniamy hehehe :)

                pozdrawiam,
                • kasia_marciniak844 Re: Bella 18.08.08, 13:56
                  A ja, czytając najpierw Wasze posty, dochodzę do wniosku, że
                  niewiele pozostaje mi już do dodania, bo wyczerpująco i genialnie
                  opisujecie to, co sama chciałabym napisać :) Świetnie się to czyta,
                  więc jeszcze trochę i ograniczę się chyba do samego klaskania, ale
                  to nie to forum :)

                  Nie moge sie obiektywnie wypowiedzieć, bo nie wiem jak to sie
                  skończyło wszystko, ale dla mnie zawsze oni pozostaną dla siebie jak
                  księżyc i satelita.
                  Edward jest księżycem, a na ludzi od wieków wpływało jego tajemnicze
                  światło. Światło, które nie ogrzewa. Mimo, że rozpraszające noc, to
                  samo w sobie mroczne.
                  Bo Edward wprowadził trochę światła w życie Belli. Wcześniej i tak
                  żyła jakby w nocy, samotnie i cicho, gdzieś zupełnie z boku.
                  Jacob natomiast był ewidentnie jej słońcem. I mimo, że ogrzewał, to
                  potrafił sparzyć jak nikt inny - jego pełne goryczy słowa raniły
                  Bellę wielokrotnie. Oczywiście były w pewnym sensie usprawidliwione,
                  zreszta nikog nie osądzam, a skupiam się w tej chwili tylko i
                  wyłacznie na kwestii symboli.
                  I pomyślałam teraz, że patrząc z tej właśnie perspektywy na całą
                  historię to Jacob był od samego początku skazany na przegraną. Sam
                  powiedział Belli, że może i jest jej słońcem, może przegonić chmury,
                  ale jak ma walczyć z zaćmieniem...
                  • monikad_85 Re: Bella 18.08.08, 14:04
                    Dla mnie osobiście najbardziej porażająco kwestia ust jacoba było
                    zarzucenie Belli jej materializmu.
                    "Lecisz tylko na ładne buzie, czy kasa cię do niego ciagnie."
                    Wiecie czemu ja to tak zabolało? Bo była świadomo, ze ktos mógłby to
                    tak odczytać. Wiadomo oczywiście, że to wierutna bzdura. Ale bella
                    jest strasznie dumna postacią.
                    W tym momencie słowa Jacoba zabolały bardziej niż porażenie prądem.
                    • kasia_marciniak844 Re: Bella 18.08.08, 14:09
                      To był cios poniżej pasa. Zabolało ją tymbardziej, że odmawiała
                      uparcie przyjmowania od Edwarda czegokolwiek, co miałoby wartość
                      materialną.
                      • monikad_85 Re: Bella 18.08.08, 14:24
                        Co nie zmienia faktu, że chciałabym poczuc na własnej skórze ciepło
                        jego rąk. Jacob jest tak cudowny, że momentalnie zapominasz mu te
                        jego wyskoki. Pozatym jest w tym coś szczerego. Powiedział na głos
                        to co myślą inni. jestem pewna że sam tak nie myslał, chciał jej
                        dokuczyć. Nie wiedział, ze może ją tym zranić. Tak samo jak walnął
                        tekst o jej śmierci. To było szceniackie...a jednak :)
                        • kasia_marciniak844 Re: Bella 18.08.08, 14:35
                          Mam dokładnie to samo, pociąga mnie to ciepło Jacoba. Może już
                          jestem szurnięta, ale przytuliłam się kiedyś do posągu (ot tak się
                          akurat trafił :)) bo jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, że to może
                          być przyjemne (czysto fizycznie)i... nadal jestem za ciepłymi dłońmi
                          Jacoba :)
                          • monikad_85 Re: Bella 18.08.08, 14:55
                            No dobra tu mnie zabiłaś. Tez musze spróbować przytulić sie do
                            jakiegoś posągu...o wiem, niech mnie ktos podsadzi na Neptuna
                            hehehe :) Ah ten jego trójząb :D

                            (ale ze mnie...no comments)
                            • kasia_marciniak844 Re: Bella 18.08.08, 15:03
                              W takim razie ja poproszę o udokumentowanie tego i wysłanie mi
                              zdjęcia mailem :D
                              • wioleta_90 Re: Bella 18.08.08, 21:39
                                Moje ciche marzenia(jedne z wielu): jak zarobie pierwszy milion
                                rzucic sie w objecia Dawida i kupic sobie Piete watykanska!!! I
                                adorowac bezustannie to piekno!

                                Mowilam kiedys, ze uwielbiam Michala Aniola za jego indywidualizm,
                                dume, brak szacunku dla przelozonych-idiotow i Piete?
          • martishia7 Re: Bella 18.08.08, 13:39
            Po pierwsze primo, to nikt się tutaj o nic na nikogo nie obraża-funkcjonujemy
            sobie w gronie zdrowych wariatek i dzielimy spostrzeżeniami-tylko tyle:)
            Może nasza nadinterpretacja wynika z tego,że mamy te książki zaczytane od
            początku do końca na wylot i wspak. I przy każdym kolejnym, zauważa s^ę coś
            nowego. Może tym sposobem widzimy rzeczy których autorka nie miała na myśli,
            chociaż po pewnych wywiadach i przeczytanych wypowiedziach, wydaje mi się ,że
            jednak idziemy dobrym tropem.
            A po drugie, to d samego początku próbuję, chyba niestarannie, powiedzieć co
            sądzę o Edwardzie. I zgadzam się z Tobą całkowicie- on NIE jest cudownie dobry.
            NIE jest altruistą. NIE jest bohaterem o kryształowo czystym sercu i sumieniu. I
            właśnie to sprawia,że jest doskonały-w moim mniemaniu.:)
            • wioleta_90 Re: Bella 18.08.08, 21:34
              To, ze jest NIEdoskonaly, sprawia, ze jest prawdziwy (jak dla mnie,
              wiem, ze to dyskusyjne). Nie moze byc doskonale cos, co jest
              nieprawdziwe i kolo sie zamyka

              Wniosek: Edward jest niepowtarzalny...
    • wioleta_90 Re: Bella 06.08.08, 15:07
      Osadzic Belle w tej kwestii nie jest latwo. Z tym "wskoczeniem po
      miesiacu znajomosci" glownie bym polemizowala. Przykladzik: jakby
      ktos zaproponowal ci skok na spadochronie czy cos w tym stylu w
      pierwszym odruchu myslisz "super", ale kiedy juz stoisz nad
      krawedzia oblatuje cie taki strach, ze chcesz sie wycofac. I tu
      reakcja Belli, jej pierwotny entuzjazm i pozniejsze wachanie, sa
      moim zdaniem dobrze przez autorke rozegrane. Nie uwierzylabym ani w
      to, ze Bella nie chcialaby spedzic zycia z Edwardem (to by podwazylo
      ich relacje), ani w brak przemyslen (jednak to decyzja, ktorej nie
      mozna cofnac, taki "point of no return"; Upior w operze mi sie
      przypomnial)

      Co do tego, ze Bella jest irytujaca, jests niepierwsza osoba, od
      ktorej to slysze. W Zacmieniu moja siostra i przyjaciolka nie mogly
      z nia wytrzymac (gdzies juz o tym pisalam...) Ale trzeba wziac pod
      uwage, jak bardzo komplikuje sie jej zycie, zwlaszcza sfera
      emocjonalna. Po pierwsze lek przed tyloma zagrozeniami, po drugie
      napiecie zwiazane z podjeciem waznych decyzji (patrz przemiana), a
      po trzecie wybor pomiedzy dwoma kochanymi mezczyznami. Jest
      wewnetrznie rozdarta i nie radzi sobie z tym, ale dla mnie to nie
      irytujace - to prawdziwe. Uniesc tyle nie jest latwo. Podejrzewam,
      ze tez nie dawalabym rady.
      • noida Re: Bella 15.08.08, 13:49
        Jakby mi ktoś zaproponował skok na spadochronie to może bym rzeczywiście tak w
        pierwszej chwili pomyślała. Ale jakby mi ktoś zaproponował operację plastyczną
        albo pływanie z rekinami, to wierz mi - poważnie bym się zastanowiła.

        Bella zaczyna się zastanawiać nad tym, co tak naprawdę oznacza stanie się
        wampirem, dopiero w trzeciej części. To znaczy, że przez rok (odliczam te pół
        roku, kiedy nie było Edwarda) stosowała taktykę Scarlett O'Hara - pomyślę o tym
        jutro. No nie wiem, gdybym była na jej miejscu to zastanawiałabym się naprawdę
        poważnie, nawet dla faceta, którego kocham najbardziej w świecie. Bo to wyjście,
        które proponuje Edward - że byliby ze sobą tak jak przez pierwsze dwa lata
        znajomości, naprawdę nie jest złe. Na stanie się wampirem zawsze byłby czas.
        Victoria została pokonana, Volturi jeszcze przez trochę by odpuścili. Bella
        początkowo jest po prostu próżna. Głównym powodem, dla którego chce się
        przemienić, jest fakt, że będzie starsza od Edwarda! Rzeczywiście - bardzo
        dojrzałe myślenie. Pierwotny entuzjazm to mógł trwać może miesiąc, a nie cały rok!

        Mnie tam akurat Bella znacznie bardziej irytowała w dwóch pierwszych częściach,
        z "Zaćmieniu" pierwszy raz wykazała się jakąś logiką, zamiast kierować się
        wyłącznie uczuciami (no, może z wyjątkiem całej akcji z serii "trzecia żona").
        Mam wrażenie, że z powodu Jacoba po raz pierwszy pomyślała o kimś innym niż
        tylko o sobie. Może i Charlie i Renee nie są przedstawieni w książce w
        specjalnie pozytywnym świetle, ale jednak są jej rodzicami, a nie dalekimi
        krewnymi. A ona dokładnie tak ich traktuje, kiedy myśli o swojej przemianie -
        "Ech, Charlie ma problemy z wyrażaniem uczuć, więc pewnie nie będzie mu szkoda,
        kiedy zniknę z jego życia". To, że ma problemy z wyrażaniem uczuć jeszcze nie
        oznacza, że ich nie ma w ogóle. Ale może macie rację - która nastolatka myśli o
        tym, że swoim zachowaniem może naprawdę złamać rodzicom serce?
        • martishia7 Re: Bella 15.08.08, 14:14
          No tak. Tylko chyba umyka nam jeden fakt. Nie żyjemy dla naszych
          rodziców. Nie chce być brutalna, ale oni prędzej czy później nas
          opuszczą i zostajemy sami ze skutkami decyzji które podjeliśmy
          kierując się uczuciem, poczuciem obowiązku. Dobrze jest wysłuchać
          rady, rozważyć za i przeciw, ale są sprawy w których należy sie
          kierować swoim zdaniem i swoim dobrem.
          Teraz to już będę filozofować mało odkrywczo jak Coelho, ale za
          każdy wybór w życiu płaci się jakąś cenę, bo wyjść idealnych nie ma.
          To niech to chociaż będzie cena za własny wybór- przynajmniej tylko
          do siebie można mieć wtedy pretensje.
          Cytując jedno z moich ulubionych dzieł kinematografii:):
          "- Is it realy worth the price?
          - I pay it gladly."

    • monikad_85 UWAGA spoiler 08.08.08, 23:50
      To jest chyba najlepsze miejsce by odnieść się ostatecznie do
      postaci Belli z perspektywy zakończenia powieści.
      Osobiście jestem ogromnie usatysfakcjonowana przemianą Belli w
      wampira. Już się bałam, że nie możliwe, faktycznie okaże sie nie
      możliwe. Ciesze się, że byłam w błędzie. Bella staje się wampirem,
      ale nie traci nic ze swojej osobowości, jedynie zyskując w oczach
      swoją determinacją i siłą woli. Szkoda tylko, że Meyer wogóle nie
      wyjaśniła jakim cudem Bella wogóle nie przeszła
      okresu "zdziczenia"...oczywiście mam swoją teorię, ale o tym może
      innym razem. Jest dokładnie tak jak powiedział Felix i Aro: "bycie
      nieśmiertelną ewidentnie ci służy", czy słynne "wydaje się, że
      urodziłaś się do bycia nieśmiertelną". Jak tu się nie zgodzić? Bella
      nareszcie staje się nie tylko kobietą w oczach otoczenia ale i
      pełnoprawną - niebezpieczną (na swój sposób) wampirzycą.
      Strasznie podobał mi się rozdział, w którym Bella po przemianie
      wchodzi w interakcję ze światem zewnętrznym. Jak świetnie opisane
      jest jakie wrażenie robi, i jak sobie świetnie radzi w
      byciu "kociakiem" (hehhe). Ma się wrażenie, że to co miało stac się
      Jej końcem, okazało się być rewolucyjnym początkiem nowej, choć
      równie kochanej Belli.
      Lubię wampirzycę Bellę. Bałam się jej, ale swierdzam, że zupełnie
      bezpodsatwnie nie ufałam Steph.
      Pozatym motyw talentu. Łatwy do przewidzenia, skoro od razu na niego
      wpadłam po pierwszym tomie. Bardzo ciekawe było jej spojrzenie na
      swoją przemianę z perspektywy wyglądu. Poczatkowo przecież, to była
      jedna z jej pierwotnych motywacji, a o dziwo nie okazała większego
      entuzjazmu, ba - to, ze stała się piękna wogóle jej nie
      satysfakcjonuje - w tym moemncie krystalicznośc ludzkiej osobowości
      odbija się echem w nowej wampirzej naturze Bells.
      Bardzo ciekawym wątkiem moim zdaniem, okazało sie być
      odarcie "boskich" posatci Cullenów z masek istot idealnych. Po
      przemianie oczy Belli widzą ich wady. Ich piękno przestaje ją
      ekscytować. Nareszcie widzi w nich ludzi a nie posągi. Edward
      nareszcie staję się osiągalny. Na swój sposób od niej słabszy.
      Bardzo mi to odpowiadało. Czułam dumę rozpierająco pierś Belli,
      kiedy jeden z wampirów zakrzyknał do Edwarda: "setki lat czekam na
      osoby które warto przemienić dla ich potencjalnych możliwości a ty?
      Przypadkiem trafiasz na jedne z największych talentów w naszych
      dziejach"
      Robi wrażenie? A i owszem.

      Pozdrawiam,

      Nastepnym razem podzielę się swoją teoria na temat "dlaczego Bells
      nie reaguje na ból i okazuje się, że nad sobą panuje".
      • martishia7 Re: UWAGA spoiler 09.08.08, 16:41
        Ha! Widzę,że się tak zgadzamy,że w zasadzie mogłabym się nie fatygować i nic nie
        pisać:) Ale dorzucę sobie swoje trzy grosze.
        Też ogromnie bałam się przemiany Belli, bo nie byłam pewna czy Meyer da radę w
        sposób wiarygodny narysować świat oczami wampira. Moim zdaniem udało jej się to
        znakomicie. Pierwsze godziny po przemianie i pierwsze polowanie czytałam z
        ogromną przyjemnością.
        Co do tego, w jaki sposób Bella podołała okresowi 'zdziczenia', to wydaje mi
        się,że rzecz tkwi w tym,że zachowała swoich bliskich przy sobie. Zwróć uwagę,że
        wszyscy pozostali 'wampirzy' bohaterowie zerwali całkowicie ze swoim ludzkim
        życiem. Byli sami. A Bella bardzo chciała zachować z niego jak najwięcej. Mind
        over matter:)
        Dla mnie wygląda to trochę tak, jak gdyby dla Belli przemiana była wyzwoleniem-
        wreszcie pierwszą rzeczą która rzuca sie w oczy nie jest to,że jest niezdarna i
        gapowata. Gdy została wampirem wyszło do wierzchu to co było w niej najlepsze-
        charakter, wielkie serce i na prawdę silna psychika, nieograniczana już przez
        'ułomne' ciało.
        Jak zauważyła Bella , w tym związku wreszcie zapanowała równowaga. Cieszyło mnie
        ogromnie czytanie o tym jaka radosna beztroska nastała między naszymi
        zakochanymi. Ubawiłam się ogromnie jak Bella zaraz na początku przytuliła się do
        Edwarda, na co on powiedział 'ow'. Nie powiem , wzruszyło mnie , jakie pierwsze
        słowa wypowiedziała po 'przebudzeniu'.
        Są osoby którym nie podoba sie, że Edward został nieco zepchnięty na drugi plan,
        ale moim zdaniem bardzo prawidłowo to Meyer rozegrała. Bo tak to właśnie jest w
        życiu- teraz Bell ma nie jedną , a dwie najważniejsze osoby na świecie:)
        Ogromnie mnie zaskoczyły, ale też usatysfakcjonowały dwie rzeczy.
        Po pierwsze to jak Bella cierpliwie zniosła przemianę i postanowiła nigdy nic
        Edwardowi na ten temat nie powiedzieć. To jest moim zdaniem jeden z największych
        dowodów miłości i oddania z jej strony. Chyba pierwszy dowód troski o niego. Nie
        wiem czy wyrażę się z sensem w tym momencie, ale to tak jak gdyby Bella po raz
        pierwszy nie tylko chciała 'mieć' go dla zaspokojenia swoich własnych uczuć, ale
        jednocześnie dała mu coś od siebie, o czym on prawdopodobnie nigdy się nie
        dowie. Było to absolutnie, stuprocentowo nieegoistyczne zachowanie z jej strony.
        I było to zupełnie w jego stylu nawiasem mówiąc. Pomimo,że wszystkie książki
        były napisane z perspektywy Belli, to autorka dawała nam do zrozumienia,że
        miejscami, on sporo przed Bellą ukrywał. I to nie zawsze kierując się
        szlachetnymi pobudkami:) Tutaj Bella zadziałała na tej samej zasadzie.
        Po drugie zaś Belli 'prezent' dla Edwarda na sam koniec. To było na prawdę
        piękne. Bella jako jedyna w zasadzie miała wybór co do tego czy 'wpuścić' go do
        swojej głowy. A przecież bardzo się cieszyła z tego,że w swoich myślach ma
        ostoję prywatności. To był moim zdaniem drugi 'namacalny' przejaw jej uczucia i
        dowód ogromnego zaufania. Łezka w oku, autentycznie.
        W zasadzie od pierwszej części miałam przeczucie,że Belli największą siłą i
        słabością zarazem jest jej gniew. I tutaj trafiłam. Gniew jest tym co pozwala
        jej wyzwolić jej talent, ale też jednocześnie tym co powoduje,że może być
        zagrożeniem dla otoczenia. Mimo wszystko satysfakcja ze zgadnięcia jest:) Jak
        powiedział Edward w Twilight, you've got a bit of a temper, don't you.
        Generalnie bardzo podoba mi sie to co stało sie z Bellą w Breaking dawn.
        Dorosła, dojrzała, na prawdę od Twilight, rozwinęła się bardzo jako postać i to
        w jak najbardziej słusznym kierunku. I tutaj pozwolę sie sobie nie zgodzić z
        poglądem,że Meyer jest mormonicznie antyfeministyczna. Zrobiła z Belli na prawdę
        silną kobietę, może jeszcze nie do końca świadomą swej mocy, ale na najlepszej
        drodze do jej odkrycia. Moim zdaniem bardzo feministycznie:)
        • monikad_85 Re: UWAGA spoiler 10.08.08, 00:54
          Zgadzam się. Ostatnie sceny inflagranti sa poprostu piękne. Ba, dla
          mnie milion razy bardziej wkręcające niż "noc poślubna". Edward był
          w tym momencie chyba najszczęśliwszą istotą pod słońcem (hehehehe
          ciągle zapominam ze to wampir)aż miałam ciarki na plecach.
          Przepraszam, ze się tak nie rozpisuję, ale skupiłam się na
          tłumaczeniu a że to niezwykle mozolne zajęcie, będę pewnie jeszce
          jakiś czas odpowiadać tak półgębkami.


          pozdrawiam,
      • monikad_85 Re: UWAGA spoiler 11.08.08, 12:17
        Swoją drogą. Skoro zachaczyłysmy temat BD.

        Ja mam troche inną teorię co do zachowania przez Bellę
        samoświadomości tuż po przemianie.
        Bardzo prawdopodobne, że Meyer to nawet wyjaśniła, tyle, ze nie
        zwraca się na to nalezytej uwagi.
        W trzecim tomie, ale tez i w pierwszym edward wspomina, że osoby
        posiadające talenty, posiadały je tez przed przemianą. Tak było z
        Alice i tak Było z Jasperem (o Edwardzie nic nie wiemy). Idąc tym
        tropem. Talentem Belli jest izolacja umysłu. Wynikałoby z tego, że
        talent ten posiada od urodzenia, nie od przemiany. Kiedy jest w jej
        trakcie, ona dalej panuje nad swoim umysłem. Dokładnie minuty po,
        nic się nie zmienia. Nie, wróć. jej możlwiości są po sto kroć
        większe.
        Ona potrafi oddzielic pragnienie od myśli. Oczywiście dlaej sa
        instynkty, ale nie trafiają one do jej mózgu.
        Wydaje mi się, że to bardziej mechaniczna wartość, niż ta o której
        Ty wspomniałaś. To wsparcie rodziny. Mało to konkretne. Bardziej
        przychylam się ku wytłumaczeniu, że Bella nie dopuszczała do swojej
        głowy tych "dzikich" pragnień.
        • monikad_85 Re: UWAGA spoiler 11.08.08, 12:19
          A co sie tyczy ich hmmm "spotkań sam na sam".
          na jej miejscu odpyskowałaby Emmetowi:
          "Jaki dom, jaka sypialnia? Nawet do niej nie dotarliśmy. Jesli wiesz
          co mam na mysli."

          Bwhehehehehhe
        • martishia7 Re: UWAGA spoiler 11.08.08, 12:39
          Podoba mnie sie Twoja teoria bardzo. Mind over matter:) Chyba masz rację, jej
          sztuka to oddzielenie 'głowy' od 'instynktu'. Jedyne co wytrąca ją z równowagi i
          samokontroli to gniew.
          • monikad_85 Re: UWAGA spoiler 11.08.08, 13:04
            Dokładnie :)
          • monikad_85 Re: UWAGA spoiler 11.08.08, 13:06
            Z tąd i słowa:
            "Wydaje się, że jestes stworzona do bycia wampirem".
            W przypadku Belli, jej wynaturzenie to jej błogosławieństwo :)
    • monikad_85 Re: Bella 26.08.08, 22:51
      Wow.

      i9.tinypic.com/6tkz76b.jpg
      • wioleta_90 Re: Bella 26.08.08, 22:55
        Za to wlasnie lubie te dziewczyne: w wersji codziennej jest ok, a
        jak sie troche podrasuje-jest zjawiskowa, ma w sobie ekspresje,
        charakterek. Dlatego tak pasuje na Belle!
    • martishia7 Re: Bella 29.08.08, 15:08
      Ej, dopiero teraz do mnie dotarło,że jej imię i nazwisko , to ni mniej ni
      więcej, a "Piękna Łabędzica" :)
      No normalnie czad. Ciekawe czy to zamierzone przez Meyer- jak z bajki o brzydkim
      kaczątku. Ten motyw by się nawet zgadzał:)
      • kasia_marciniak844 Re: Bella 29.08.08, 15:27
        Kiedyś znalazłam w necie recenzję Twilight, autor strasznie
        naśmiewał się z infantylności całej historii przejawiającej się
        według niego już w imieniu i nazwisku głównej bohaterki, które
        przetłumaczył "Piekny Łabędź".
        Spotkałam się też z tłumaczeniem "Bella Łabędź" :D
        • monikad_85 Re: Bella 29.08.08, 16:06
          No bo ta historia jest taka nieco infatylna. Co nie zmienia faktu,
          że nie można jej nie pokochać:D

          No ja też się śmiałam ztego jej ieminia jakiś czas temu. Wydawało
          mi się nawet, ze może zwaliła imię po bohaterce piratów z karaibów
          bo tam też jest Lizzy Swan.
          • monikad_85 Re: Bella 29.08.08, 16:22
            ... Tak na marginesie skrót od imienia Isabella = Bella, albo Izzy
            (choć to drugie odnosi się tez do imienia Isobel(l?), tak więc...)
            • wioleta_90 Re: Bella 29.08.08, 17:40
              Mnie to jakos nie zszokowalo. Takie tlumaczenie moze tez byc dzielem
              przypadku. W tych anglojezycznych krajach czesto sie ludzie tak
              smiesznie nazywaja. Czy Harry Garncarz ma cos sugerowac??? Sadze, ze
              nie ;o)
    • dragonfly79 Re: Bella 07.12.08, 00:05
      Nie wiem, jak długo szukali Kristen Stewart, ale ta młoda dziewczyna jest po
      prostu niesamowita. :) Idealna Bella.
      • flawiana Re: Bella 04.03.09, 09:45
        Mnie czasami denerwował tępy wyraz twarzy Belli (Kristen?) w niektórych momentach filmu... A poza tym to zastrzeżeń nie mam. ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka