Gość: jóźwa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.12.05, 19:14
Płocka prokuratura okręgowa zarzuca Grzegorzowi L., byłemu
dyrektorowi do spraw technicznych PERN, działanie na szkodę spółki.
O tej sprawie piszemy w "Gazecie" od kilku miesięcy. Zaczęło się, gdy zarząd
PERN zawiadomił płocką prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Chodziło o
warte 108 mln zł rury potrzebne do budowy trzeciej nitki rurociągu,
najpoważniejszej inwestycji spółki. A konkretnie - o nieprawidłowości przy
ich odbiorze.
Wykonawcą całości inwestycji był w tym czasie Prochem-Megagaz (piszemy "w tym
czasie", bo PERN właśnie zerwał z nim umowę). Jako że prokuratura już od
lipca ub.r. prowadziła śledztwo w sprawie przetargu i zawarcia umowy między
płocką spółką a konsorcjum, kwestię rur postanowiła włączyć do tego ogólnego
śledztwa.
Zadaniem prokuratury było wyjaśnić, kto odpowiada za to, że PERN, zamiast
odbierać rury sukcesywnie (w miarę ich wykorzystywania przy budowie trzeciej
nitki), przyjął je wszystkie naraz. A potem musiał owe setki kilometrów rur
magazynować, konserwować i tracić z tej okazji potężne sumy.
Jeszcze do niedawna prokuratura informowała, że śledztwo jest na etapie
analizy dokumentów i że nikt nie jest jeszcze w tej sprawie podejrzany.
Pozostawało więc jedynie się domyślać, że związek z kontrowersyjnym odbiorem
rur może mieć Grzegorz L., dyrektor ds. technicznych, a jednocześnie członek
zarządu spółki. Jego zawieszenie w obowiązkach, a potem zwolnienie, zbiegło
się w czasie z zawiadomieniem prokuratury przez władze spółki. PERN jako
oficjalny powód zwolnienia podawał wtedy "niezadowalający nadzór nad pracami
inwestycyjnymi i modernizacyjnymi, a przede wszystkim opóźnienia w realizacji
kluczowych dla spółki inwestycji".
Teraz domyślać się już nie trzeba. Prokuratura potwierdziła, że przedstawiła
Grzegorzowi L. zarzuty działania na szkodę spółki. Zdaniem prowadzących
śledztwo to on odpowiada za odbiór rur tak fatalny w skutkach dla
przedsiębiorstwa.
Za działanie na szkodę spółki prawo przewiduje dla członka jej zarządu karę
nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.