Gość: zeb
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
21.10.01, 22:16
No i znowu nie powstrzymałeś się włączyć swojej gadki na temat formy tekstu, co
jest częstym i niestety żałosnym zachowaniem wśród forumowiczów, gdy chcą się
wywyższyć, pławiąc się w sztucznej i płytkiej satysfakcji znalezienia chochlika
u kogoś. Czy naprawdę sprawia ci tyle radości, że komuś wypomnisz jakiegoś
ortografa walniętego podczas szybkiego klepania na klawiaturze ? Czy naprawdę
musisz ze słownikiem w ręku rozpatrywać genezę powstania wyrazu jakiego w
ferworze klepania zastosowałem ? No, dobra, jeśli już tak bardzo chcesz mi
udowadniać i wytykać słownictwo, skoro sprawia ci to satysfakcję (chyba
wątpliwą i nie na miejscu, jeśli bierzemy pod uwagę to, że to nie forum
humanistyczne, lecz luźna gadka na tematy sportowe) to proszę czyń to z większą
fachowością, bo według mojej lichej wiedzy, słowo transcedentalny idealnie
pasuje do mojego zdania na temat farta i pecha, czyli pojęć tak ulotnych,
unoszących się być może poza naszym umysłem, że mogą pretendować do miana
filozoficznych pojęć.
Wracam jednak do spraw NBA.
Nadal twierdzę, że twoja niechęć do jordana jest czysto sentymentalna i nie
wynika z prawie żadnej rzeczowej argumentacji, którą starasz się na siłę
przypasowywać do michaela. OK., możesz go nie lubić z tego powodu, może tobie
nie odpowiadać jego styl, jego gra, ba, nawet jego umiejętności i dokonania,
ale mimo to, nie ukrywam, drażni mnie twoja rola mentora i niby misja, którą
starasz się spełnić, a mianowicie pod parawanem sentymentu i wiedzy cyferkowej
wmawiasz nieprawdopodobny kit. Dobra, z kilkoma faktami się zgodzę, ale to
naprawdę jest niczym w porównaniu z tym co dokonał, by go uważać za najlepszego
w historii graczem koszykówki. Oczywiście nie chcę w ten sposób zaszufladkować
jordana na piedestale bogów, oprawić go w ramkę i patrzeć jak na bożka, któremu
nic nie można zarzucić. Opinia o tym, że jest on najlepszym graczem to nie
tylko opinia wielu graczy NBA, (nawet tych co są mu niechętni) to także opinia
widzów, a ta jest więcej warta niż cyferki statystyczne. Nawet w halach, na
wyjazdach go uwielbiali, pomimo, że buczeli gdy miał piłkę. W NY kibole
najchętniej by go rozszarpali za to co im zrobił nie raz w play-offach, ale
swoje wiedzą, że i tak jest najlepszy w historii. Jordana nawet obok twoich
ulubionych statystyk można uważać za najlepszego gracza w NBA : 6 tytułów
mistrza – a twój idol tylko 2; 5 razy MVP sezonu, chamb –4; pisząc dalej - mj
miał najwyższą średnią na mecz, 2 tytuły mistrza olimpijskiego, 10 razy
najlepszy strzelec ligi. Zawsze MVP finałów, co jest już w samym w sobie
spektakularnym osiągnięciem. Dobra, niech jedno MVP sezonu będzie na wyrost,
jedno niesłuszne MVP meczu gwiazd, niesprawiedliwie wygrany konkurs wsadów i to
wszystko, reszta na 100 % uczciwie zarobiona, nie obarczona fartem czy ulgą ze
strony ustanawiających te wyróżnienia. Czy w którymkolwiek finale NBA jordan
niesłusznie otrzymał MVP finałów ? Na bank nie było w LA, portland, phoenix,
seattle i utah lepszego gracza. Ale te wszystkie liczby są tobie znane. W
każdej tej cyferce, jeśli ją wymieniasz szukasz kontrargumentu na siłę. Cyferki
mają czasami to do siebie, że jeśli zmieni się zasady, kryterium to mogą
wypatrzyć wynik, i to właśnie czasami czynisz obracając albo za albo przeciw.
Jak sam wspomniałeś sprawy noszenia biżuterii, gadki szmatki, reklamówki i inne
poza boiskowe gadżety związane z jordanem to tylko sentymenty twoje, które
jednak często ładnie wpleciesz w swoje posty obsmarowujące michaeala. Pomijam
je, bo wymiana poglądów o tych pierdołach nigdy nikogo nie przekona i są
podłożem tylko i wyłącznie jałowej dyskusji. Nie chcemy przecież by dyskusja
zeszła na tory o tym czy lubić jordana czy nie, bo nie staram się wypominać
tobie twojej antypatii do niego, lecz raczej mówimy o tym dlaczego ja i
większość kibiców, uważa aira za najlepszego gracza w historii koszykówki na
świecie, jego umiejętności i sukcesy na parkiecie.
Piszesz :
-