Dodaj do ulubionych

Zapomniane rocznice -

09.02.07, 19:05
Rozstrzelali 14 żołnierzy rodzącej się konspiracji, w tym założyciela
przedwojennej gazety "Głos Mazowiecki".
Tworzyli Służbę Zwycięstwu Polski i znaleźli się na listach Adolfa Schendla -
pastora parafii ewangelickiej, który żyjąc w przedwojennym Płocku,
spenetrował środowisko inteligencji. Pomagał młodym Niemcom uciekać do Rzeszy
i jego działalność szpiegowską opisał i napiętnował "Głos Mazowiecki",
którego naczelnym był Michał Niemir. Schendel wrócił do Płocka po zajęciu
miasta przez Wehrmacht z listą osób do zatrzymania.

10 lutego 1940 roku Niemcy wywieźli do lasów pod Łąckiem i rozstrzelali 14
osób. Po wojnie przeniesiono ich na cmentarz przy al. Kobylińskiego

Michał Niemir - jedna z pierwszych ofiar niemieckiej okupacji
Urodził się w 1896 roku w Poznańskiem. Jak podają Andrzej Papierowski i Jerzy
Stefański w "Płocczanach znanych i nieznanych", skończył średnią szkołę w
Krakowie i studiował filozofię na UJ. W czasie I wojny światowej walczył w
armii niemieckiej i odznaczony został Żelaznym Krzyżem. W 1932 r. trafił do
Płocka, gdzie był współzałożycielem i naczelnym "Głosu Mazowieckiego". W
aktach gestapo zachowała się notatka, iż "(...) był odpowiedzialnym
redaktorem (...) dziennika (...) Głos Mazowiecki, pisma katolickiego,
antyżydowskiego, reprezentującego czysto polskie interesy. Niemir znany był z
nienawiści do Niemców (...)". - Chyba nie ma wątpliwości, że za śmiercią tą
stał Schendel - uważa Wiesław Koński z TNP, który badał historię Niemira. -
Niemcy zawsze odwoływali się do podstaw prawnych. W wyroku skazującym
Niemira, kuriozalne, tego zabrakło.
---------
10 lutego 1962 roku umarł płocki poeta, Wieszcz Ziemi Płockiej, Władysław
Broniewski

Co robią historycy Płocka by pamięć o płockich bohaterach, płockiej kulturze,
płockiej historii nie została zapomniana
Obserwuj wątek
    • kwisniewski Re: Zapomniane rocznice - 09.02.07, 20:56
      7 luty 1919 r. rocznica powołania do życia Archiwum Państwowego w Płocku na
      mocy dekretu Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego "O organizacji archiwów
      państwowych i opiece nad archiwaliami"

      ---------

      Patriotyzm to nie tylko poglądy, rozumienia, sfera intelektualna, ale także
      sfera wartościowania, ocen, osądów, uczuć, a wreszcie postępowania i działania.
      Jest to więc postawa skomplikowana. Są postawy patriotyczne niepełne. Bywają
      ludzie rozumiejący wagę ojczyzny, ale nie mają żywszych uczuć patriotycznych i
      nic nie czynią dla tej ojczyzny albo nawet przeciwnie: szkodzą jej, atakują ją,
      poniżają, wykorzystują; człowiek może być patologiczny w każdej dziedzinie. Są
      ludzie, którzy żywią jakieś uczucie dla ojczyzny, ale jej dobrze nie rozumieją
      lub mają błędną ideologię, jak naziści. I są ludzie, którzy rozumieją ojczyznę,
      kochają ją nawet, lecz nic dla niej nie robią.
      Idealna postawa patriotyczna winna być całościowa, czyli trójpasmowa: należyte
      poglądy na ojczyznę, poczucie miłości i obowiązku wobec niej oraz dobry i
      wielki czyn dla niej. Jednakże współczesna ideologia liberalna i ateistyczna
      raczej niszczy już całą postawę patriotyczną, czego jesteśmy świadkami i w
      Polsce, zwłaszcza wśród naszej dziwnej inteligencji. Są tworzone całe ośrodki
      do zwalczania naszego tradycyjnego patriotyzmu jako oszołomstwa, czegoś
      anachronicznego i błędnego. Prym w tym wiodą nasze media polskojęzyczne. Na
      przykład w programie "Co z tą Polską?, prowadzonym przez red. Tomasza Lisa 8
      grudnia br. w Polsacie, zaatakowano histerycznie nie tylko patriotyzm Radia
      Maryja jako rzekomo "nienawistny" względem innych, ale także samego premiera
      Kazimierza Marcinkiewicza, że nawiązał kontakt jako premier z tym niezależnym i
      patriotycznym radiem katolickim. Wściekłość na polski patriotyzm przechodzi
      ludzkie pojęcie. Znam zresztą też i wielu duchownych, dla których miłość
      Ojczyzny i praca dla niej to dziwactwo i oszołomstwo. Myślę jednak, że
      atakowanie patriotyzmu en bloc wypływa z pewnej słabości intelektualnej i
      duchowej w obliczu propagandy globalistycznej. W każdym razie otwarte
      zwalczanie patriotyzmu jest takim czy innym zwyrodnieniem.
      ks. prof. Czesław S. Bartnik
    • Gość: danek Re: Zapomniane rocznice - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 21:04
      ciekawe ze o tych sprawach nikt nie chce mówić
      • Gość: Zenon Dylewski Re: Zapomniane rocznice - IP: *.plock.mm.pl 09.02.07, 21:22
        Tak jak o kościach na Kolegialnej, Rogatkach Dobrzyńskich, budynku byłej milicji.
        Ale dlaczego? Ruskie mówia jak milczyśz, żyjesz 1 dzień dłuzej...
        • Gość: as Re: Zapomniane rocznice - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 22:36
          ale co to za życie niewolnika
          jak romusia
          • Gość: kwisniewski Re: Zapomniane rocznice - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.07, 23:23
            redPor2001-12-16
            Dokładnie 104 lata temu w domu przy ul. Kościuszki w Płocku urodził się
            Władysław Broniewski. W Jagiellonce, wówczas Gimnazjum Polskim Polskiej
            Macierzy Szkolnej, był redaktorem gazetki "Młodzi idą". Z Płocka w kwietniu
            1915 roku wyruszył do Legionów Piłsudskiego. W latach 20. zaczął sympatyzować z
            socjalizmem. Studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Zbiór poezji
            napisany wspólnie z S. Stande i W. Wandurskim "Trzy salwy" został uznany za
            początek nurtu rewolucyjnego w poezji polskiej. W czasie II wojny światowej
            pisał patriotyczne wiersze, a po jej zakończeniu o odbudowie Warszawy i Polski.
            Jest też autorem wierszy dla dzieci, pięknych liryków. Tłumaczył m.in.
            twórczość F. Dostojewskiego, W. Majakowskiego, S. Jesienina, I. Gogola. Spod
            jego pióra wyszły najpiękniejsze wiersze o Płocku. "Wy nie wiecie, jak tam biją
            dzwony,/ stare dzwony o cichym zmierzchu,/ Kiedy słońca język czerwony/ liże
            fale rude po wierzchu./ Gdy już ciemnym brzegiem po równinie/ niosą lasy
            sosnową zadumę,/ a poważny ton nad wszystkim płynie/ w czarnym jęku stada wron
            za Tumem...".

            Broniewski zmarł 10 lutego 1962 r. w Warszawie.
            ---
            aw2006-08-22
            Poeta, tłumacz, legionista. Najsłynniejszy uczeń Jagiellonki.

            Urodził się w 1897 roku w domu przy ul. Kościuszki. Do Jagiellonki chodził w
            latach 1906-1915. Uczył się średnio. Był zdolny, ale niesforny. Bardziej niż
            szkolny program interesowały go lektury i działalność w organizacjach
            niepodległościowych. Czytał Żeromskiego, Wyspiańskiego, z pamięci recytował
            wielkich romantyków. Przezywano go "Kogut", bo nie tylko ładnie śpiewał i grał
            na fortepianie mazurki Chopina, ale też świetnie naśladował głosy ptaków
            (najlepiej udawał mu się kogut). Lubił sport, wycieczki, chętnie popisywał się
            sprawnością fizyczną.

            W 1912 roku uczniowie Jagiellonki, a wśród nich Władysław Broniewski, założyli
            I zastęp skautowy Orłów. Poeta współtworzył też tajną sekcję Strzelca. Miał
            pseudonim "Orlik". Był głównym redaktorem czasopisma "Młodzi idą", do którego
            sam pisał większość tekstów i oczywiście wiersze.

            Jego wychowaniem zajmowała się m.in. ukochana babcia Jadwiga. Pochodziła z
            rodziny o wielkich tradycjach i patriotycznym rodowodzie, dwaj jej bracia
            zginęli w powstaniu styczniowym, a jej władze carskie zakazały wykonywania
            zawodu nauczyciela. To m.in. pod jej wpływem w 1915 roku Władysław porzucił
            Jagiellonkę i poszedł do legionów Piłsudskiego. Miał wtedy 17 lat.

            Korzystałam m.in. z serwisu internetowego "Broniewski w sieci"

            miasta.gazeta.pl/plock/1,48220,2354546.html
            galeria.plock24.pl/displayimage.php?pos=-6741
            galeria.plock24.pl/displayimage.php?pos=-3518
            galeria.plock24.pl/displayimage.php?pos=-7103
            Nie uszedłem w życiu pół drogi,
            A już zewsząd czai się rozpacz...
            O dalekim, minionym, drogim
            powiedz, serce, albo się rozpłacz,


            wskrześ na chwilę tych lat urodę,
            kiedy na świat patrzyłem dzieckiem...
            Stał nad Wisłą stary dom z ogrodem
            na wysokiem wzgórzu mazowieckiem...


            Wy nie wiecie, jak tam biją dzwony,
            stare dzwony o cichym zmierzchu,
            kiedy słońca język czerwony
            liże fale, rude po wierzchu,


            gdy już ciemnym brzegiem po równinie
            niosą lasy sosnową zadumę,
            a poważny ton nad wszystkim płynie,
            w czarnym jęku stada wron za Tumem...


            Wydzwoń, serce, ostatnie podzwonne
            tej starzyźnie, co w ziemię wrasta.
            Ja poszedłem stamtąd na wojnę
            i nie wrócę do tego miasta,


            ale miło mi o tamtej ziemi
            myśleć czasem, idąc przez życie,
            żem nauczył się tam slów, któremi
            umiem kochać i cierpieć, i bić się.


            Dzięki, dzięki za każde słowo,
            dobrzy ludzie z dziecięcych wspomnień,
            niech wam szumi wiślanie, sosnowo
            wiatr, co ślady tam zamiótł po mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka