mat58
16.03.09, 22:33
Proponuję, aby dziennikarz przed napisaniem takiego tekstu zadał sobie trochę
trudu i przeczytał w literaturze co oznacza "Ogród Angielski".
Następnie ruszył się z redakcji do Muzeum Mazowieckiego i obejrzał plany
przedwojennego Placu Floriańskiego, który nigdy ogrodem angielskim nie był.I
jeszcze jedno, kasztanowce i lipy zostały posadzone za czasów gubernatora
Tołstoja pod koniec XIX wieku.
Niestety koncepcja pani Siodłak nijak się ma do historycznego kształtu tego
placu!
Obawiam się, że za 3 miliony złotych będziemy mieli kolejne granitowe albo
polbrukowe alejki. Już widzę te piękne platany przeplatane jabłoniami i
grabami, a może jeszcze dorzucić trochę szlachetnych gruszek i mirabelek?