Dodaj do ulubionych

TUI - pierwszy i ostatni raz

IP: *.dynamic.chello.pl 19.07.12, 21:36
właśnie wróciliśmy z wakacji z Riwiery Tureckiej. W tym roku zdecydowaliśmy się na wczasy z biurem TUI - bardziej ze względu na hotel niż samo biuro. Generalnie wypoczynek jak najbardziej udany, hotel jak za cenę jaką zapłaciliśmy był ok. Jedyne co mogę zarzucić to opieka rezydencka biura a właściwie jej brak. Po przylocie do Turcji na lotnisku były proste słowa od Pań z biura - jaki hotel? kiedy odpowiedziałam Pani chamskim tonem zapytała czy na pewno jestem pewna - zatkało mnie, ale odpowiedziałam, że tak. Potem został wskazany autokar. Kiedy już wszyscy dotarli Pani krótko zakomunikowała że teraz kierowca rozwiezie nas do hoteli i tam mamy dać bilety pobytowe i tyle. Pani zniknęła (dostaliśmy broszurki info dotyczące wycieczek i spotkania). Kierowca był Turkiem i praktycznie w ogóle nie znał angielskiego. Po drodze załatwiał jakieś swoje sprawy i chyba nie bardzo wiedział gdzie był nasz hotel przy czym bardzo upominał się o napiwek. Spotkanie z rezydentką było następnego dnia wieczorem - Pani opowiedziała dwa słowa o Turcji no i o wycieczkach. W sumie nie ma jej czego zarzucić z tym że o samym hotelu nic nie powiedziała. W dniu wyjazdu przyjechał autokar (bez rezydenta) z kierowcą który tylko odhaczył nazwiska i w sumie to koniec opieki biura TUI - jesteś na lotnisku radź sobie sam.
Podsumowując : nie byliśmy pierwszy raz na wakacjach i doskonale potrafiliśmy się odnaleźć w sytuacji , ale brakowało nam choć pozornego zainteresowania ze strony biura TUI. W zeszłym roku będąc z Wezyra rezydent towarzyszył nam w obydwie strony, podczas podróży z lotniska do hotelu rezydentka opowiadała nam o Turcji, udzielała wskazówek i podstawowych informacji. Może się czepiam, może TUI tak ma i np oszczędzają na opiece rezydenckiej skoro zawsze można zadzwonić albo znaleźć rezydenta na dyżurze. Mimo wszystko krótka informacja o hotelu - co przysługuje w ramach all, jakie drinki, gdzie jest restauracja itp. - to naprawdę nie trwa długo. (pewnie powiecie, że to przecież w opisie hotelu było). Czułam się trochę olana przez TUI mimo, że nie było mi to potrzebne, ale jednak. No cóż, to był pierwszy raz z TUI i generalnie nie mówię nigdy więcej, ale w przyszłości poważanie się zastanowię.
Obserwuj wątek
    • Gość: marx Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.12, 21:40
      A dla mnie nie ma nic gorszego niz nadskakujący rezydent z nastawieniem na masową sprzedaż wycieczek. Oczekiwanie że rezydent opowie jakie są drinki w hotelowym barze to chyba gruba przesada...
      • Gość: Ridick26 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.bielskpodlaski.mm.pl 19.07.12, 21:50
        Hmmm, jedziecie na wakacje z rezydentem czy jak? napisaliście ze świetnie sobie radzicie za granica itp ale rezydent nie pokazał gdzie znajduje się toaleta w hotelu...
        Co do Wezyra potwierdzam, w tamtym roku byliśmy z nimi również w Turcji i złego słowa o Wezyr nie powiem.
    • Gość: Antala Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.07.12, 00:35
      Byłam kilkakrotnie z TUI na wczasach, choc akurat nie w Turcji. Przy czym korzystałam z niemieckiego katalogu, więc byliśmy na statusie turysty niemieckiego. Wtedy rezydent przychodzi w wyznaczone dni i godziny na dyżur. Fakt, niemieckojęzyczny, ale to mój wybór. Spotkań nie proponowano.
      Ale w Turcji byłam z GTI oraz Wezyrem i fakt, że odwalają robotę. Nie chcą (bo nie wierzę, że nie wiedzą) poinformować np. o dojazdach do atrakcyjnych miejsc, gdzie nie organizują wycieczek. Np. w tym roku pytałam o Aspendos z Side, o dojazd samodzielnie do Antalyi czy na wodospady Manavgat... W ub. tak samo było z Miletem i Didymą. Najlepiej idzie im info, żeby w razie czego dzwonić. Oczywiście, na mój koszt, bo komórka. A nie powiedzieli, ze np. na kartę telefoniczną wychodzi taniej.
      Proponuję nie rezygnować z TUI, ale z niemieckiej. Problem jest tylko w odległości do lotnisk. Ja latam wówczas z Berlina. Nie ma zmian wylotów, informacje są wczesne i drobiazgowe. GTI potwierdza loty (w praktyce zawsze jest zmiana) na niecała dobę - np. o 17.00, gdy wylot jest na drugi dzień rankiem.
    • Gość: Elwira Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 07:36
      Prawie co roku jeżdżę do Turcji z TUI i NIGDY nie spotkałam się z arogancją i nieuprzejmością rezydentów, a wprost przeciwnie, wszystko zawsze jest bez zarzutu. Procedura transferu wygląda tak, że rezydentka na lotnisku wskazuje autokar, który rozwozi ludzi do hoteli w danej miejscowości, a kierowca (miejscowy) zawsze był doskonale zorientowany, gdzie są hotele, gdzie ma zawieść turystów, nigdy nie było z tym najmniejszych problemów. Rezydent nigdy nie był potrzebny przy zakwaterowaniu w hotelu, bo wszystko zawsze przebiegało sprawnie i dostawało się taki pokój jaki był zarezerwowany. W hotelu przy zakwaterowaniu najczęściej dostaje się informację (niestety raczej nie po polsku) o wszystkich usługach w hotelu i zakresie all, więc co rezydent może więcej powiedzieć? Ale oczywiście na spotkaniu zawsze udziela wszelkich informacji. To jest jakieś czepialstwo. Rezydent oprócz dyżurów zawsze jest pod telefonem i naprawdę jest pomocny w awaryjnych sytuacjach (mieliśmy wypadek dziecka i trzeba było zawieść go do szpitala, na szczęście okazało się to niegroźne), rezydentka załatwiła wszystko błyskawicznie i profesjonalnie i właśnie po to jest, a nie żeby opowiadać o drinkach. Transfery powrotne na lotnisko też zorganizowane OK, wszystko punktualnie i NIE JEST PRAWDĄ, że nie ma rezydentki na lotnisku, jest jak najbardziej, wskazuje stanowiska do odprawy i wszystkich turystów żegna osobiście.
      W tym roku za kilka dni (25.07) znowu wylatujemy do Turcji z TUI i jestem pewna, ze znowu wszystko będzie w porządku.
      • Gość: turys Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.156.143.42.static.turktelekom.com.tr 20.07.12, 08:15
        Traktuję opiekę rezydenta jako pomoc w sytuacjach specjalnych (choroba) ew. przy informacjach i załatwianiu wycieczek. Są oczywiście osoby, które oczekują niańczenia przez całe życie, czego im osobiście współczuję. Pomoc rezydenta przy transferze czy zakwaterowaniu jest mi kompletnie niepotrzebna bo wszystko (wyjeżdżałem z TUI wiele razy) było profesjonalnie (czytaj normalnie) zorganizowane. Nigdy nie spotkałem się z nieuprzejmym zachowaniem rezydentów
      • mala.ala57 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 22.09.16, 13:30
        Może nie trafila Pani na rezydentke Dorote B - to jest antyrezydent.
        Niemiła, nafochana, wcale nie pomagała - sama stwierdziła zeby sobie samemu poradzić.
        Wrzesien 2016, Turcja -rezydent TUI Dorota B - odradzamy, nie polecamy
    • Gość: Aga Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: 212.109.132.* 20.07.12, 08:11
      Myślę, że źle umiejscowiłaś swoje słuszne pretensje. Na tym forum ponad 80% to ludzie związani zawodowo z turystyką, którzy mają interes aby pisać, to co piszą.
      Osobiście pretensje uważam za jak najbardziej słuszne. Skandaliczne jest to, że rezydenta nie ma przy zameldowaniu w hotelu a szczególnie przy wyjeździe z niego. Przecież osoby zakręcone lub nawet po prostu nie znające języka mogą wsiąść nie do tego autobusu i zamiast na lotnisko pojechać na jakąś objazdówkę...
      • Gość: turys Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.156.143.42.static.turktelekom.com.tr 20.07.12, 08:35
        Bzdura. Gdyby czekać na zameldowanie przez każdego z turystów transfer z lotniska trwałvy kilkakrotnie dłużej. W autobusie i na lotnisku kilkakrotnie sprawdza się nazwiska i hotele do których się jedzie. Dla osób zakręconych są bardziej przyjazne miejsca odosobnienia :)
        • Gość: Aga Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: 212.109.132.* 20.07.12, 08:57
          No widzisz, dlatego to jest ważna informacja dla potencjalnego turysty. Jeżeli nie znasz języka kraju macierzystego (innych obcych wcale miejscowi nie muszą znać) lub jesteś roztargniony nie wybieraj tych biur, które nie zapewniają pełnej pomocy rezydentów.
        • Gość: a Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.adsl.inetia.pl 20.07.12, 09:49
          A ja uważam że zakładający watek ma rację. Ktoś kto leci pierwszy raz do Turcji i nie jest otrzaskany z lotem, recepcjami, hotelami, nie wie gdzie restauracja,basen i morze powinien taka wiedzę otrzymać własnie od rezydenta ktory za coś bierze pieniądze. W zeszłym roku w Tunezji opieka rezydentki polegała przedstawieniu ofert wycieczek, o których mowiła przez godzinę natomiast o hotelu może 5 minut. W tym roku w Turcji lecąc z Itaki na lotnisku był rezydent, który nas poinformował o dojeździe do hotelu, o spotkaniu, dał broszury i opisy wycieczek, a w dniu nastepnym było spotkanie na którym nie było nachalnego namawiania na wycieczki. Nie poradził sobie tylko z sytuacją kiedy jedno z dzieci odniosło obrażenia na stołówce i wymagało opieki przy zmianie opatrunku przez cały pobyt, ale to juz inna sprawa.
          • Gość: Gagul Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 10:31
            Przecież rezydent TUI udziela wszystkich potrzebnych informacji, jeżeli ktoś o to prosi, wiadomo, że jak ktoś jest po raz kolejny w Turcji to już ma większość informacji, a ci co są po raz pierwszy potrzebują informacji podstawowych. Klienci TUI też od razu na lotnisku dostają broszurkę o kraju, propozycje wycieczek fakultatywnych i informację o terminie pierwszego spotkania z rezydentem. Ja gdy byłam pierwszy raz z TUI byłam bardzo zadowolona z opieki rezydenta, w żadnym momencie nie czułam się zagubiona, dostałam szczegółowe informacje jak trafić do właściwego autobusu, a potem przed odjazdem rezydentka jeszcze przyszła do autobusu i powiedziała w jakiej kolejności autobus będzie podjeżdżał do kolejnych hoteli, więc ktoś będący nawet pierwszy raz i nie znający języków obcych wiedział czy będzie wychodził jako pierwszy, trzeci czy ostatni, poza tym kierowca dojeżdżając do konkretnego hotelu wymieniał jego nazwę, żeby ludzie mogli się przygotować, że zaraz będą wychodzić (wcześniej kierowca tak układał bagaże, żeby z przodu były te ludzi najwcześniej wychodzących). Przy zameldowaniu nie było najmniejszych problemów, wszystko przebiegło bardzo sprawnie i od razu na recepcji poinformowano nas gdzie jest restauracja, gdybyśmy chcieli zaraz coś zjeść po podróży, żeby się dogadać wystarczy znać naprawdę jedynie parę podstawowych słów po angielsku (lub niemiecku, rosyjsku itd), w dzisiejszych czasach chyba każdy ma jakieś podstawy ze szkoły i to w zupełności wystarczy. Dostaliśmy wydrukowaną ulotkę z planem hotelu z zaznaczeniem położenia naszego bungalowu, terminarzem posiłków i różnych imprez oraz zakresem all inclusive. W żadnym momencie nie miałam potrzeby skorzystania z obecności rezydenta.
            Na pierwszym spotkaniu uzyskaliśmy wszystkie potrzebne informacje o hotelu, pobliskich ciekawych miejscach, sklepach, zwyczajach w Turcji, orientacyjnych cenach itp. Było też omówienie wycieczek organizowanych przez TUI, a jeżeli ktoś był zainteresowany (nie było mowy o jakiejkolwiek presji na rezerwowanie wycieczek), można było dowiedzieć się dodatkowych szczegółów (organizacja wycieczek moim zdaniem była naprawdę bardzo dobra i na wysokim poziomie).
            Transfer powrotny też przebiegł bez zakłóceń, rezydenta była obecna na lotnisku, ale oprócz informacji przy jakich stanowiskach odbywa się odprawa dla naszego lotu, nie była tak naprawdę potrzebna, bo nie było żadnych dodatkowych problemów.
            Ja z pewnością jeszcze nie raz polecę z TUI, bo uważam, że wszystko było zorganizowane bardzo profesjonalnie, a rezydentka w porządku.
      • Gość: Elwira Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 08:43
        Osobiście pretensje uważam za jak najbardziej słuszne. Skandaliczne jest to, że
        > rezydenta nie ma przy zameldowaniu w hotelu a szczególnie przy wyjeździe z nie
        > go. Przecież osoby zakręcone lub nawet po prostu nie znające języka mogą wsiąść
        > nie do tego autobusu i zamiast na lotnisko pojechać na jakąś objazdówkę...

        Nie jestem związana zawodowo z turystyką, jestem po prostu osobą korzystającą z usług TUI. Wyjeżdżałam z nimi także na wycieczki fakultatywne. Zaręczam Cię, że jest niemożliwe, żeby ktoś wsiadł nie do tego autobusu, do którego powinien, bo kierowca ma rozpiskę ile osób z danego hotelu i z jakiego pokoju jedzie na lotnisko i to sprawdza i odhacza, a poza tym raczej na objazdówkę nie jedzie się ze wszystkimi walizami, nie mówiąc już, że żeby wsiąść na objazdówkę trzeba mieć na to bilet (voucher), który też jest sprawdzany przez kierowcę. Więc nie pisz bzdur. Jeszcze nigdy nie słyszałam takich nonsensów, żeby ktoś zamiast na lotnisko pojechał na objazdówkę, to naprawdę jakiś wymysł od czapy.
        A do czego jest potrzebny rezydent przy zameldowaniu????
        • Gość: Aga Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: 212.109.132.* 20.07.12, 08:52
          A świstak siedzi i zawija sreberka...
    • Gość: milo Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 08:47
      >Czułam się trochę olana przez TUI mimo, że nie było mi to potrzebne, ale jednak. No
      > cóż, to był pierwszy raz z TUI i generalnie nie mówię nigdy więcej, ale w przyszłości >poważanie się zastanowię.


      Żeby zastanawiać się z jakim BP jechać bo chodzi o rezydenta? No, nie, to Wy chyba potrzebujecie niańki, a nie rezydenta w czasie pobytu!
      • masi77 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 20.07.12, 08:58
        Dziwi mnie, że nie było rezydenta na lotnisku. My wracaliśmy w środę i Pani z TUI stała przy odprawie bagażowej do samego końca. Transfer do hotelu i na lotnisko bez problemów. Jak dla mnie to wszystko było zorganizowane bardzo dobrze.
        • Gość: index Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 09:16
          Ja się nie czepiam, mi naprawdę rezydent do niczego nie jest potrzebny, ale chodzi o taką kwestię, że jak już tu wcześniej wspomniano o osobach które nie mówią w żadnym obcym języku. co wtedy? będąc w położeniu takich osób trochę bym się obawiała. wydaje mi się że opieka rezydenta przy wyjeździe i powrocie z lotniska jest niezbędna - nie chodzi o obecność przy zakwaterowaniu do samego końca, ale o podstawowe informacje. o poczucie bezpieczeństwa, bo szczerze powiedziawszy po drodze wszystko może się zdarzyć a kierowca który mówi tylko po turecku i zna dwa słowa po angielsku to moim zdaniem nie dodaje otuchy i może trochę rozczarować. każdy ma swoje zdanie w tym temacie ale jak dla mnie to było rozczarowujące i szczerze powiedziawszy nie nastawiło mnie pozytywnie do biura TUI. A propos wracaliśmy także w środę i żadnej rezydentki na oczy nie widziałam, ze wszystkim poradziliśmy sobie sami.
          • Gość: pola Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.12, 09:22
            w takim wypadku po co w ogole jest rezydent? To BP powinno postawi sobie za cel pozostawienie dobrych wspomnień i zdania po sobie! Oczywiscie ze rezydentka powinna powiedziec kilka słów o hotelu, kraju, okolicy - to świadczy o jej profesjonalizmie i tyle.
            • Gość: Ewcia Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 09:32
              > w takim wypadku po co w ogole jest rezydent? To BP powinno postawi sobie za cel
              > pozostawienie dobrych wspomnień i zdania po sobie! Oczywiscie ze rezydentka po
              > winna powiedziec kilka słów o hotelu, kraju, okolicy - to świadczy o jej profes
              > jonalizmie i tyle.

              Rezydentka/rezydent zawsze na spotkaniu bardzo wyczerpująco opowiada o hotelu, okolicy i Turcji innych ważnych informacjach dla turystów, przynajmniej zawsze tak było jak ja byłam z TUI, odpowiada na wszystkie dodatkowe pytania, więc ja osobiście mam bardzo dobre wspomnienia z wyjazdów z TUI, w tym roku niedługo jadę z nimi na Majorkę.
              Ps. Zawsze przy powrocie rezydentka była na lotnisku.
          • masi77 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 20.07.12, 09:28
            Rezydentka najpierw stała z tyłu kolejki a później podeszła do przodu i stała między dwoma stanowiskami odpraw. Przynajmniej tak było przy wylocie do Wrocławia.

          • Gość: Reni Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 15:59
            bo szczerze powiedziaws
            > zy po drodze wszystko może się zdarzyć a kierowca który mówi tylko po turecku i
            > zna dwa słowa po angielsku to moim zdaniem nie dodaje otuchy

            A niby co może się zdarzyć po drodze??? Ekstremalnie to chyba tylko jakiś wypadek drogowy i nie wiadomo wtedy, czy kierowca w ogóle mógłby coś powiedzieć nawet w swoim języku, a jeżeli nic by mu się nie stało to przecież kierowca ma telefon do rezydenta i z pewnością by się z nim skontaktował. I o jaką otuchę chodzi? Przecież jedzie cały autokar ludzi i pewnie także twoja rodzina i wszyscy mówią po polsku.
    • sheeri Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 20.07.12, 09:23
      Byłam w Turcji 3 razy z TUI (ostatnio w ubiegłym roku) i zawsze przy odlocie na lotnisku była rezydentka, kierowała do odpowiedniego stanowiska i była do samego końca przy odprawie. Przy zameldowaniu w hotelu rezydent nie jest potrzebny (bo do czego), a gdy jest cały autokar turystów i z każdym wychodziłby rezydent i czekał, aż go zameldują (a nieraz jest kilka rodzin do jednego hotelu), to transfer trwałby w nieskończoność, zanim wszyscy by się zakwaterowali, nie widzę zupełnie żadnych korzyści z takiego rozwiązania, to tylko strata czasu. Nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, żeby kierowca upominał się o napiwek, dotyczy to także innych wyjazdów z TUI, nie tylko do Turcji. Informację o ofercie all inclusive otrzymuje się w recepcji przy zameldowaniu, łącznie ze wszystkimi istotnymi informacjami na temat hotelu (plan hotelu, godziny posiłków itp), coraz częściej jest ona dostępna nie tylko po angielsku, niemiecku czy rosyjsku, ale i po polsku.
      Tak jak poprzednicy uważam, że rezydent jest potrzebny jedynie w niespodziewanych sytuacjach lub w przypadku wycieczek fakultatywnych (oczywiście, jeżeli chcemy jechać na wycieczkę organizowaną przez TUI). Ja zawsze byłam bardzo zadowolona z organizacji i może miałam szczęście, ale rezydenci zawsze byli OK.
      • b-b1 Właśnie za to kocham TUI !! 20.07.12, 09:50
        ...że nie ma nachalnych rezydentów. Rezydenta widzę na lotnisku po przylocie-wtedy, kiedy jest koniecznie niezbędny do skierowania do odpowiedniego autokaru. Potem potrzebuję tylko i wyłącznie jego nr telefonu w razie, gdybym się zdecydowała na jakieś wycieczki. TYLE.
        Wiem do jakiego hotelu jadę i wiem do jakiego państwa jadę.
        Po co opieka niańki- jesteśmy wszak dorośli. Zameldować/wymeldować się potrafimy .
        Jeżdżę z TUI od kilku lat i spełnia jak najbardziej nasze wymagania odnośnie swojej rezydentury.
        • Gość: Aga Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: 212.109.132.* 20.07.12, 10:19
          A co to kogo obchodzi, co ty potrzebujesz? Inni najwyraźniej potrzebują czegoś więcej i to właśnie dla nich jest rezydent.
          Polska praktyka niezależnie od biura wygląda tak, że rezydent jest do naciągania turystów na 100% droższe niż w miejscowym BP wycieczki fakultatywne. Oczywiście są miłe wyjątki, ale niestety wyjątki.
          • sally_y Re: Właśnie za to kocham TUI !! 20.07.12, 10:37
            A gdzie jest napisane, że rezydent jest od niańczenia nieudolnych turystów?
            • Gość: index Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 12:25
              wcale nie uważam się za nieudolnego turystę - wyraziłam tylko swoją opinię i małe rozczarowanie, w hotelu w którym byłam obsługa bardzo słabo mówiła po angielsku ale daliśmy sobie radę bo generalnie jak się chce to jakoś można się dogadać. rezydenta na lotnisku nie było przy odlocie jako że nie był to nasz pierwszy wylot z Turcji to bez problemu daliśmy sobie radę przy odprawie ale znajomi którzy po raz pierwszy byli na zagranicznych wakacjach przyznali że na tak wielkim lotnisku sami czuliby się zagubieni gdyby byli sami. I tu jest to sedno sprawy. Znajomi byli bardzo zaskoczeni tym że rezydent nie towarzyszył nam ani w drodze do ani z hotelu. Byli na wakacjach zagranicznych po raz pierwszy i to oni są potencjalnymi klientami biura na przyszłość, co niestety ich bardzo zraziło. Dodam tylko że niewiele osób przed wyjazdem spędza godziny na forach i zbiera istotne informacje, niektórzy po prostu chcą mieć to w cenie, więc takie podstawowe informacje są niezbędne. I generalnie tyle w tym temacie.
              • l-a Re: Właśnie za to kocham TUI !! 20.07.12, 13:21
                Nie chce mi się wierzyć, że nie było rezydenta lub rezydentki na lotnisku, bo odkąd ja jeżdżę z TUI, a byłam z nimi w różnych krajach już 8 razy to ZAWSZE rezydent był na lotnisku przy odlocie, po prostu to jest u nich standard i także w ubiegłym roku jak wracałam z Turcji rezydentka była jak zwykle, przywitała wszystkich przy autokarze, powiedziała przy których stanowiskach będzie nasza odprawa i życzyła miłego lotu, pokazywała ludziom, nawet którymi schodami trzeba wjechać na górę, co i gdzie załatwić, bo lotnisko w Antalyi jest duże i faktycznie jak ktoś jest pierwszy raz to może trochę być zagubiony. Ale rezydentka TUI była, czekała potem przy stanowiskach odprawy biletowej żeby ewentualnie pomóc w razie jakichś problemów (ale nie było takich). Nie wydaje mi się, żeby w tym roku to się zmieniło, ale już niedługo lecę ponownie, więc się przekonam osobiście czy coś się zmieniło.
                Jak dotychczas miałam same dobre doświadczenia z TUI i ich rezydentami, dlatego nadal korzystam z ich usług. A jeżeli chodzi o udzielane informacje, to są zawsze wyczerpujące (oczywiście osoby, które były wcześniej w danym kraju nie muszą tego wszystkiego słuchać), za każdym razem też jest coś nowego w ofercie wycieczek fakultatywnych (ja np. byłam rok temu na lotniczej wycieczce w Stambule, było super).
            • Gość: swa Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.pawluk.org 21.07.12, 16:41
              A kto mowi o nianczeniu? Chodzi o podstawowa pomoc.
              Czy rezydent jest osoba, ktora dostaje pieniadze za swoja prace, czy to jakies zajecie spoleczne a osoba je wykonujaca robi laske, ze zyje?
              Bierzesz jeden z druga kase, to wykonuj swoja prace jak nalezy. Jestes od pomagania ludziom, to pomagaj. Autorce radze zlozyc reklamacje na prace rezydenta, gdyz pomoc na lotnisku, to jego psi obowiazek, za ktory pobiera wynagrodzenie.

              • Gość: On-tur Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.internetia.net.pl 21.07.12, 18:36
                > ... osoba je wykonujaca robi laske ...
                Nam rezydentka nie robiła laski niestety.
                Mąż był baaardzo zawiedziony :(((
          • Gość: Wiola Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 10:43
            > Inni najwyraźniej potrzebują czegoś więcej i to właśnie dla nich jest rezydent.<

            Czyli czego wg ciebie???? trzymania za rączkę????
            • Gość: Monika Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.12, 12:32
              Też w tym roku byliśmy w Turcji z TUI i jakoś nie odczułam braku rezydentki :) jedynie mogłabym jej zarzucić fakt iż sama musiałam dzwonić i dowiadywać się o której będzie wylot powrotny, bo takiej informacji nie udzieliła, pózniej okazało się, że zapomniała wysłać fax do hotelu w tej sprawie. Ale zadzwoniłam i tyle bez problemu.
              • Gość: pola Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.12, 12:51
                mam wrażenie że ten watęk jest kółkiem adoracji rezydentów TUI.
                wydaje mi się że można podpiac go pod każde BP i ich współpracowników, jeśli nie wywiązują się ze swoich obowiązków.
                Nikt nie prosi o trzymanie za rączke, wystarczy służyc pomocą
                • b-b1 Re: Właśnie za to kocham TUI !! 20.07.12, 13:18
                  Gość portalu: pola napisał(a):

                  > mam wrażenie że ten watęk jest kółkiem adoracji rezydentów TUI.
                  > wydaje mi się że można podpiac go pod każde BP i ich współpracowników, jeśli ni
                  > e wywiązują się ze swoich obowiązków.
                  > Nikt nie prosi o trzymanie za rączke, wystarczy służyc pomocą

                  ...wiem...Polakowi trudno uwierzyć, że rodak może być z czegokolwiek zadowolony...to podobno nasza narodowa mentalnośc-więc jak zadowolony-znaczy należy do "kliki".


                  Rezydenci służą pomocą-można w każdej chwili do nich zadzwonić z jakimkolwiek problemem.
                  W tym wątku problemem jest nie odmowa pomocy, a ich fizyczna nieobecnośc-bo przeciez każda rodzina powinna mieć swojego rezydenta, który odbierze , pojedzie autokarem zamelduje, oprowadzi po hotelu, pokaże restauracje/baseny, dojście do morza, pojedzie na wycieczkę, wymelduje, na lotnisku za rączkę doprowadzi do okienka i pomacha na pożegnanie :D

                  • Gość: pola Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.12, 13:33
                    przykro mi ale w pierwszym poście nie doczytałam się takich wymagań ;)

                    nie wiem czemu te złośliwości

                    • b-b1 Re: Właśnie za to kocham TUI !! 20.07.12, 15:45
                      Gość portalu: pola napisał(a):

                      > przykro mi ale w pierwszym poście nie doczytałam się takich wymagań ;)
                      >
                      > nie wiem czemu te złośliwości
                      >

                      Oj tam-od razu złośliwości :D

                      Trudno mi traktować poważnie kogoś kto stwierdza, że z TUI był pierwszy i ostatni raz (wnioskuję po przeczytaniu tytułu, że TUI zostawiło turystów na pustyni, zmieniło wybrany hotel, musieli koczować na lotnisku kilka godzin głodni, zmęczeni, albo zbankrutowało itp)

                      .... bo rezydent nie poinformował ich gdzie jest restauracja i co obejmuje all cytuję :
                      "Mimo wszystko krótka informacja o hotelu - co przysługuje w ramach all, jakie drinki, gdzie jest restauracja itp."

                      • Gość: index Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 19:31
                        naprawdę wdawanie się tutaj w dyskusję na jakikolwiek temat nie sensu - złośliwości i próba obrażania widze są tu na porządku dziennym, zaczynam naprawdę wierzyć że są to obrońcy biura TUI za wszelką cenę i bez względu na to czy ktoś ma rację. ja opisałam swoje doświadczenie z tym biurem i nie ważne czy byłam z nim 100 razy czy tylko raz. mam nadzieję że chociaż ktoś kto się waha trafi na ten wątek i sam zdecyduje czy jest w stanie zaakceptować taką opiekę biura na miejscu czy nie.
                        • Gość: Sebek Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 20:11
                          Wiesz przy takim założeniu można powiedzieć, że Twoje doświadczenie jest zupełnie niereprezentatywne i jednostkowe i ma na celu oczernienie TUI za wszelką cenę, bo jakoś nikt (przynajmniej wypowiadających się w tym temacie) nie miał podobnych doświadczeń z rezydentami TUI. Podobnie bywa z ocenami hoteli, kiedy np. 95% ludzi ma o hotelu pozytywne, bardzo dobre opinie, a trafi się ktoś, komu wszystko nie pasuje i wylewa pomyje, że wszystko jest do bani. To jak myślisz, czyje opinie są bardziej wiarygodne.
                          • Gość: pola Re: Właśnie za to kocham TUI !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.12, 07:13
                            nie widze tu oczerniania TUI, jedynie subiektywna opinie i odczucia. Każdy ma prawo do ich wyrażania, od tego jest to forum chyba?
                            Nie ma sie czego czepiac i tyle. Sa gusta i guściki.
                            A ten post uważam za obraźliwy w stosunku do autora. Uderza ta opinia w Ciebie bezpośrednio czy jak?
    • kasia_p45 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 21.07.12, 10:13
      Ja tez czesto jeżdże z TUI i "opieke" rezydentów oceniam bardzo wysoko. Mam tez porównanie z innymi biurami. Rzeczywiście w TUI tak jest, ze na lotnisku wskażą ci autokar i do hotelu jedziesz sam. Ale wg mnie nie potrzeba znajomosci języka, żeby sobie nie poradzić. Dostajesz informacje gdzie jest wszystko napisane łącznie z dyżurami. I jak ktos potrzebuje pogadać z rezydentem idzie na takie spotkanie i o wszystko pyta.
      Zgadzam się z tym, że jak ktos jedzie pierwszy raz to jest troche zakrecony.
      Myślę ze ten pierwszy raz to jest dobra szkoła zycia i nie nalezy sie zrażać.
      Jak teraz wspominam mój pierwszy wyjazd to rzeczywiscie jechalam tam po nauke. Ale nie ma tak, zeby sie zgubic. Na lotnisku czekają na ciebie z tabliczka logo biura z którego jedziesz. W hotelu tez juz czekają na swojego turyste. Do pokoju zaprowadzi obsluga. Tui wszystko ma zorganizowane na medal. Napewno nie dadza się człowiekowi zgubić. Ja nie widze problemu. A, że nie prowadzą za rączke.. no cóż dorośli jesteśmy:))
      • Gość: kajach Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.07.12, 21:21
        Ja akurat całkowicie zgadzam się z autorką wątku. Również nie jestem laikiem w kwestii pobytów zagranicznych i jeździłam z wieloma biurami podróży i TUI wspominam najgorzej. Owszem rezydent nie jest od niańczenia, ale odrobinę zainteresowowania powinien wykazac. Wtedy gdy ja byłam Pani rezydentka owszem była na lotniksu, ale bardziej zajęta była rozmową ze znajomym niż klentami. Udawała wrecz że nie widzi jak ktoś miał jakieś kłopoty. Stałym bywalcom może to nie przeszkadza ale ktoś kto jedzie pierwszy raz ma prawo oczekiwać pomocy. Mnie osobiście takie zachowanie nie odpowidało, o tym co przy wylocie się działo już nie wspomnę,. W każdym razie zachowanie rezydentki poniżej krytyki. Generalnie spośród wielu wyjazdów tui a raczej ich rezydentkę wspomniamy najgorzej.
        • am676 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 21.07.12, 23:42
          Polecę i zobacze jak sprawdza się TUI ;)
        • Gość: lucy Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.dynamic.chello.pl 22.07.12, 13:23
          >rezydentka owszem była na lotniksu, ale bardziej zajęta była rozmową ze znajomym niż klentami. Udawała wrecz że nie widzi jak ktoś miał jakieś kłopoty.<
          A co złego jest w tym, że rezydentka z kimś rozmawiała, widocznie nie było żadnych problemowych spraw, a przynajmniej o niczym takim nie napisałaś, była na miejscu i każdej chwili mogła pomóc, chyba, że oczekujesz, że rezydentka powinna podchodzić do każdego (tak jak obsługa w niektórych sklepach) i pytać czy ma jakiś problem i w czym może pomóc. Naganny jest jedynie przypadek, jeżeli ktoś poprosił o konkretną pomoc, a rezydentka nie zrobiła nic w tej sprawie. Jak czytam te niektóre wpisy to widzę, że niektórzy naprawdę oczekują opieki jak w przedszkolu.
          • Gość: pola Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 07:44
            Przepraszam bardzo ale ONA BYŁA W PRACY! nie na spotkaniu towarzyskim... jeśli już czepiamy się szczegółów!
            W tym momencie mam odczucie jakby pisała tu sama zainteresowana.
            Wątek założony był tylko po to by wyrazic swoją opinie i tyle.
            Mi też wiele razy nie podobało się zachowanie rezydentki i tez o tym głośno mówiłam - bo mam do tego prawo!
            • Gość: Lorna Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.12, 08:09
              Kobieto, a ty w pracy nigdy nie rozmawiasz???? Przecież rezydentka mogła rozmawiać z turystami, z którymi wcześniej była np. na wycieczce fakultatywnej, ja miałam taką sytuację na Teneryfie, że właśnie na lotnisku spotkałam rezydentkę, która była z nami na wycieczce (zresztą bardzo sympatyczna i kompetentna) i właśnie byłoby nienormalne, gdybyśmy ją minęli jakbyśmy jej nie znali, a nie zatrzymali się,żeby porozmawiać o swoich wrażeniach z pobytu i pożegnać się.
              Ale niektórym to nie pasuje dosłownie wszystko, najlepiej jakby rezydent tańczył tylko koło nich to może by ich zadowolił.
              • Gość: Turczynka Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.olsztyn.vectranet.pl 24.07.12, 16:54
                Byłam z TUI w tym roku w Turcji Egejskiej. Turcja jest boska, tu nic nie mogę zarzucić. No ale biura ogólnie nie mogę polecić, bo chociaż hotel był fajny, a cena last minute też trafiła się niezła (choć mogło być lepiej, ale tylko w takim terminie mogliśmy), to jednak pani rezydentka według mnie się nie popisała. Zostawiła nas samym sobie w autokarze (kierowca zabłądził, bo to już była noc, ciemno, a hotel we wiosce). Sami musieliśmy się zakwaterować (dla nas spoko, a co, gdyby ktoś nie mówił po angielsku? Chyba po to wybiera się wczasy z biurem podróży, żeby samemu nie martwić się o organizację). Następnego dnia pojawiła się na chwilę, żeby opowiedzieć o wycieczkach fakultatywnych (rzecz jasna ceny z kosmosu, ale tak jest zawsze) i poinformować, że można ją znaleźć pod danym numerem telefonu. I tyle. Kłopoty zaczęły się tydzień później, kiedy mieliśmy wracać. Oczywiście 2 dni przed wylotem pojawiła się w segregatorze TUI (tam akurat można było znaleźć większość potrzebnych informacji o kraju) lista z nazwiskami i godzinami odlotu. Niestety, danego dnia, gdy już oddaliśmy karty do pokojów, dostaliśmy telefon od rezydentki, że powrót opóźni się o 4 godziny. Na szczęście mogliśmy jeszcze korzystać ze wszystkiego w hotelu, mimo że już zdjęliśmy opaski (większość z nas). 4 godziny później autobusu, który miał nas odwieźć na lotnisko, dalej nie było, tylko obsługa co jakiś czas nas informowała, że dalej mamy all inclusive. Prawie godzinę po czasie wreszcie pojechaliśmy. Bez rezydentki rzecz jasna. Ona spotkała się z nami na lotnisku, kiedy już nam szczęki opadły do ziemi, bo samolot został przesunięty o 7 godzin. Pani rezydentka nie potrafiła nam wytłumaczyć dlaczego, stwierdziła, że "po prostu nie ma samolotu". Do jedzenia nic też nie dostaliśmy, bo pani stwierdziła, że to już nie leży w ich kompetencji i że oni już nas przekazali komuś innemu. Poszła się czegoś dowiedzieć i już nie wróciła, więcej jej nie widzieliśmy. Samolot okazał się opóźniony nie o 7, a o 8 godzin, które spędziliśmy na lotnisku. Wspomnę jeszcze, że pani poradziła nam stać pod tablicą odlotów i czekać na informacje, bo może mogło się okazać, że jednak polecimy wcześniej. Nie zniechęciło mnie to do podróży ani do Turcji, ale właściwie po co ten rezydent, skoro nic nie wie i na nic się nie przydaje?
                • Gość: Olek Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetia.net.pl 24.07.12, 19:35
                  > ... właściwie po co ten rezydent, skoro nic nie wie i na nic się nie przydaje?

                  Rezydent faktycznie do niczego nie jest potrzebny.
                  Rezydentka i owszem ;)
                  Puknąłem rezydentkę w Side i była pierwsza klasa.
                  • Gość: jaco Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.12, 20:17
                    > Puknąłem rezydentkę w Side i była pierwsza klasa.


                    Tak a potem zadzwonił budzik i obudzileś się z ręką w gaciach
                    • Gość: Olek Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.internetia.net.pl 24.07.12, 20:35
                      > Tak a potem zadzwonił budzik i obudzileś się z ręką w gaciach...

                      Nie jestem tobą biedny synu onana :)))

                      Tak przy okazji masz swietny nick. To skrót od jajco ?
                      • Gość: jajco [...] IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.12, 20:53
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mala.ala57 Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 22.09.16, 13:26
      Mam to samo - TUI, nie mowie NIE,,,ale NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIE

      Byłam na wakacjach za pośrednictwem biura TUI - Wrzesień 2016- Turcja - Marmaris.
      Pani rezydentka Dorota B to totalna porażka na tym stanowisku. Radziliśmy sobie sami,ale ktoś kto pierwszy raz jechał miał niezłego stresa. Niby była,,,ale jak by jej nie było, bo umiała powiedzieć \"trudno\" \"proszę iść załatwić to samemu\" itp. Dobrze ze rodacy sobie pomajagą bo przez takie gnomy jak Dorota w Marmaris wakacje są \"niezapomniane\" !!!! TUI traci przez tego babsztyla. Porażka!!! ”
      • Gość: Regina Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.45.218.226.citimedia.pl 11.10.16, 15:26
        Rozczuliła mnie troska rodaków o INNYCH, bo mogli być wśród nich, mogli nie znać języka i mogli sobie nie poradzić ;) Chyba jednak nie było ich, bo nikt nie podał konkretnego przykładu sytuacji, gdzie ktoś zaginął w drodze na lotnisko, czy chodził biedny obłąkany z trwogą na twarzy po hotelu, bo nie mógł znaleźć basenu, czy restauracji. Trochę sobie kpię, ale to szukanie dziury w całym. Nie jeżdżę nagminnie z TUI, ale rezydenci wszędzie zachowują się tak samo, z uśmiechem witają na lotnisku, wręczają kopertę z informacjami o hotelu i wio do autokaru. W hotelu recepcjonista wita z uśmiechem na ustach wręcza klucz do pokoju, obsługa porywa walizki i wiezie pod same drzwi (warto mieć zawsze drobne na takie okazje). Jak pokój nam odpowiada, bierzemy prysznic po podróży, przebieramy się w kostiumy i robimy rekonesans całego terenu. Spotykamy rodaków, witamy się (bo przecież język ojczysty dobrze znamy;) podpytujemy, niektórzy mówią dobrze, albo źle o wszystkim. Od takich uciekamy, dajemy sobie szansę na wyrobienie własnego zdania. Do wieczora wiemy wszystko, bo tacy jesteśmy dzielni :))) Spotkanie z rezydentem jest zazwyczaj następnego dnia, gratulujemy sobie w myślach, ze udało się nam przeżyć do tego czasu i już szczęśliwe słuchamy co nam pani Zosia albo Basia powie. W sumie nic skomplikowanego. Prawda? Pozdrawiam
        • Gość: Betty Re: TUI - pierwszy i ostatni raz IP: *.play-internet.pl 11.10.16, 21:05
          Myślę, że po tych radach wszyscy odetchnęli z ulgą.
          Pozdrawiam
        • po_prostu_mama Re: TUI - pierwszy i ostatni raz 12.10.16, 12:37
          Podpisuję się pod tą wypowiedzią :) oboma rękoma
          Ponadto, zdarzyło mi się b. źle ocenić rezydentkę, po czym, w przypadku choroby dziecka - bardzo pomogła!
          No i musiałam zmienić zdanie, ale od tej pory - pochopnie i za głupoty nie oceniam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka