Dodaj do ulubionych

Wróciłam z Oludeniz

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 15:50
Impreza z Itaką, Hotel Dorian. Jeśli to kogoś interesuje - służę uprzejmie
informacjami a jeśli nie to powiem tylko tyle, że fajnie się opaliłam a
najbardziej oczy. Uważajcie bardzo na oczy bo możecie spędzić czas po urlopie
na L-4 jak ja.
Obserwuj wątek
    • Gość: jacek Re: Wróciłam z Oludeniz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 16:11
      cześć właśnie zapłaciłem za 2 tygodnie w sierpniu w tym hotelu jeśli możesz
      przekazać jakieś ciekawe informacje na temat wyżywienia-czy dobre,dostępność do
      plaży piaszczystej,dyskoteki .Byłaś gdzieś na fakultetach to prosiłbym o opis
      np.ceny,wrażenia czy można kupić taniej w lokalnych biurach
      • Gość: Barbasia Re: Wróciłam z Oludeniz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 17:16
        Jedzenie - ujdzie w tłoczku, czasem mi nie podchodziło (zwłaszcza gotowane
        warzywa na zimno). Bywało gorzej ale lepiej też.
        Plaża wprawdzie piaszczysta, ale zapomnij o relaksujących spacerkach po chodzi
        się po kamieniach a to już średnia, jeśli nie żadna przyjemność. Tak więc z
        plaży nie miałam nijakiego pożytku w przeciwieństwie do basenu w hotelu obok o
        nazwie Blue Lagoon - polecam, zero wrzasku, krzykliwej muzyk, sami Anglicy.
        Fakultety: zakupy w Fethiye + grobowce skalne i Kayakoy - warto to zobaczyć,
        następnie kanion Saklikent + twierdza, teatr - też fajna imprezka i w końcu
        rejs po Daylanie (żółwie, grobowce karyjskie, kąpiel w błocie, na zakończenie
        popłynęliśmy na fajną plażę). Oczywiście jak zawsze można kupić imprezy w
        lokalnych biurach dużo taniej ale wolę jak się do mnie mówi po polsku,
        zważywszy, że rezydentki z Itaki bardzo ciekawie opowiadały. Biorąc pod uwagę,
        że ceny imprez nie są znowu aż tak niebotyczne powstaje pytanie czy warto jechać
        z lokalnym biurem z obcnobrzmiącym przewodnikiem.
        Ceny imprez: zakupy w Fethiye (paskudna miejscowość na wypoczynek) ok. 6 euro,
        kanion Saklikent - chyba coś ok. 30 euro, Daylan też. Jeśli ktoś chce może
        dodatkowo wykupić sobie lunch za jedyne 6 euro. W Saklikent jedzonko pyszne, na
        rzece trochę do bani bo przypominało to z Doriana.
        W pobliżu Doriana meczet i pobudka codziennie rano ok. godz. 5.00, ale da się z
        tym żyć. Tubylcy w Oludeniz nie tak zmanierowani jak np. na riwierze tureckiej.
        Pełna kultura, nie można nic zarzucić. Ludzie uśmiechnięci, uprzejmi.
        Laguna przereklamowana ale można tam się wybrać raz i więcej nie trzeba. Nie tak
        błękitno-turkusowa jak na fotach i piasek wcale nie żółty tylko szary. Ładnie
        ale bez przesadyzmu. Określenia - najpiękniejsza z plaż, boska, niepowtarzalna
        są mocno przesadzone.
        • Gość: aga Re: Wróciłam z Oludeniz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 23:31
          Barbasiu, napisz coś o pokojach. Czy w tzw. starej części są gorsze od tych w
          tzw. nowej części? Czy pokojesą za malutkie(rodzinka 2+1)?W jakich pokojach
          lokowani są klienci Itaki, czy w przyziemiu(jak podobno w Tropicanie) czy na
          piętrze? Czy w Dorianie jest dostęp do internetu?
          • Gość: aga Re: Wróciłam z Oludeniz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 22:10
            Up.
            • Gość: jan Byłem w Oludeniz IP: *.tktelekom.pl 03.07.07, 08:14
              w 2005 jest tak jak napisałaś. Dodam jeszcze że jest potwornie drogo a to z
              powodu "angoli' którzy płacą "funcikami" tak rozpieścili tureckich sprzedawców
              że ciężko się targować nie wspominając o wysokich cenach za fatalne podróbki ,
              szczególnie zegarki (mi przestał chodzić po 10 dniach, a jak zareklamowałem to
              sprzedawca udawał żę mnie nie zna i że u niego tego nie kupiłem. Wszystko jest
              w cenie oryginału. Rzeczywiście jedzenie w hotelach itaki jest nie najlepsze z
              przewaga zimnych warzyw. Jest jeszcze jedna sprawa...hmmm. Miałem okazje
              porozmawiać z jednym ze sprzedawców kebabów i powiedział mi o jednym ze
              sposobów uzyskiwania mięsa do tzw kebabów które sprzedają w Oludeniz. Jak
              bedziecie tam to zwróćcie uwagę na psy które są przywiązane do bud na zielonym
              pasie oddzielającym plaże od straganów. Są trzymane cały dzień prawie bez
              posiłku i wody, a jak chcieliśmy je napoić i nakarmić to spotkaliśmy się z
              ostrą reprymendą sprzedawców kebabów. Widzieliśmy je tylko przez kilka dni bo
              co jakiś czas były nowe...Dziwne CO? No i ten Turek powiedział nam że te psy są
              mięsem do kebabów a kuchnia turecka zna przyprawy które potrafią dobrze takie
              mięso przyprawić i jest to bardzo smaczne.. ohyda.. już więcej nie kupiłem
              żadnego kebaba w Turcji. Miso baranie jest w Turcji droższe od psiego. OHYDA.
              jak będzie jakiś zainteresowanie tym postem to napiszę jeszce więcej jak robią
              w "konia' sprzedawcy w Turcji oraz obsługa hotelowa. Nigdy więcej Oludeniz.
              • Gość: nosek Re: Byłem w Oludeniz IP: 213.158.197.* 03.07.07, 08:37
                Lecz się!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka