ropuszka_joasia
23.08.05, 21:19
Dowiedziałam się drogą pantoflową...Wiecie jak to jest.. kolezanka
kolezance. . To chyba miała być zwykła plotka. Mnie jednak szczęka opadła i
żyć się odechciało. Żałuję, że w ogóle zaczęłysm o tym rozmawiać. Otóż...
Pewna moja znajoma jakiś czas temu poznała faceta. Zaczęli się spotykać,
polubili, zaangażowali i wzięli za sex. Kobieta( po 30-e), facet chyba 37 lat-
prawiczek( tak, to jest możliwe). Pojawiły się problemy dopasowania
seksualnego( długo nie wiedziałam, bo mnie to nie interesowało). Machnęłam
ręką, gdy dowiedziałam się, że facet żali się kolegom, że ona ma małe cycki.
Pomyślałam: cóż, głupek, skoro mówi o czymś takim swoim kolesiom. Tym razem
jednak poinformował jednego ze swoich kolegów, że ona jest tak zarośnięta, że
on nie może trafić i spuszcza się jej na uda( mniej więcej tak sie wyraził).
Naprawdę rozumiem, że faceci lubią takie wątki, często gadają o seksie. To
jednak mną wstrzasnęło. Jak można byc takim kretynem!? Rozumiem, ze facet nie
miał wcześniej kobiety( szuka rad, itp) , ale czy nie ma w sobie tej
odrobiny, nie wiem..wrażliwości chyba i oleju w głowie, żeby o czymś takim
opowiadać wspólnym znajomym? Osoba, która mi o tym powiedziała, nie
rozmuiała mojego wzburzenia. Co o tym wszystkim sądzicie??