piernikowa6
28.02.07, 14:55
No właśnie. Już sama nie wiem. Przedstawię WAM pewną historię i sami ocenicie
i podsumujecie to.
Mój kolega ma już prawie 28 lat i jego matka jakoś nie może odciąć od
niego „pępowiny”
Cała sprawa krąży wokół jego matki i to chyba ona niszczy mu życie. Nie może
zrozumieć, że jej syn jest samodzielny, i już dorosły.
Jego matka jest osobą zaborczą, złośliwą, zazdrosną, nadopiekuńczą,
wybuchową, konfliktową, awanturującą się – i nie wiem czy to normalne, czy to
jakaś psychicznie chora kobieta.
Dlaczego? Zaraz Wam podam przykłady. Oczywiście ich jest tak dużo, że pewnie
pisałabym je do jutra, ale napiszę te najbardziej absurdalne.
Więc tak:
Weźmy, chociażby kwestię pieniędzy. Zanim kumpel zaczął pracować (bo dość
długo się uczył, wieczorowo i potem w studium) to jeśli chciał głupią
złotówkę od matki, to ona przepytywała go PO CO MU TO 1 zł !?!?
Jeżeli odpowiadał, że chce na przykład kupić sobie pączka, to odpowiedź matki
była jedna: „Po co Ci pączek, skoro masz chleb w domu i jedzenie w lodówce”
Potem zaczynała jeszcze komentować to tak: „Za 1 zł, to ja kupię bochenek
chleba w Kauflandzie!!” więc, nie pozostawało już nic innego, jak dać sobie
spokój i pożegnać się ze złotówką.
(Na marginesie dodam, że synowi żałowała złotówki, a sobie kupowała np.
spodnie na 120 zł – i tutaj nie miała wyrzutów, że za to kupiłaby 120
bochenków chleba! Ważne, że miała spodnie, lepsze od sąsiadki!)
Inny przykład:
Kiedyś kumpel przyszedł do mnie i poskarżył się, że matka zabrania mu iść do
kina, czy do kawiarni, pubu, baru i tak dalej. Chciał zabrać dziewczynę do
kina i co ?? i Oczywiście to było nieosiągalne. Dlaczego?
Dlatego, że jak już on zaczął pracować, to matka rozliczała go z każdej
złotówki, którą wydał. Każdego miesiąca, kiedy przychodziły pocztą wyciągi z
banku, zaadresowane na niego – ona sprytnie je przechwytywała od listonosza i
oczywiście otwierała je bez pozwolenia. Analizowała wszystkie wybrane
pieniądze i zawsze była awantura o to, że zostały one w ogóle wybrane! Kazała
mu się spowiadać co do grosza np. „Dlaczego wyciągnął 100 zł, 2 lutego o
godzinie 12:00? I dlaczego następnego dnia, o godzinie 13:30 wyciągnął
kolejne 100 zł?” Oczywiście musiała wiedzieć po co, na co i tak dalej.
I tu zaczyna się kwestia tego, że nie mógł iść do kina. Ponieważ jego matka
uważała że kino to zbędny wydatek (aż 10 zł!(W jego mieście)). Kiedy on
powiedział, że chce zabrać dziewczynę do kina, ona wyjeżdżała z tekstem: „A
po co? Skoro jest telewizor i wideo w domu?” i oczywiście do kina nie mógł
iść, ponieważ żeby mieć na to pieniądze musiał je wybrać osobiście z banku. A
do tego potrzebny jest dowód. A Żeby on nie wybierał pieniędzy, matka po
prostu mu ten dowód zabierała i chowała.
Oczywiście mógł sobie założyć kartę do bankomatu – ale tego nie pozwoliła mu
zrobić matka, bo za kartę co rok musiałby płacić 33ł !! A przecież za to są
33 bochenki chleba !! Poza tym dobrze wiedziała co robi! Dzięki braku karty
bankomatowej, będzie miała pieczę nad jego kasą !
To samo było z restauracją- Kiedy chciał zabrać dziewczynę do jakiejś knajpy,
chociażby na herbatę za 3 zł !! To Matka robiła awanturę:
„Po co? Skoro herbata jest w domu” a kiedy chciał ją zabrać na coś do
zjedzenia to oczywiście padał tekst: „Po co, skoro w chlebaku jest chleb i
kiełbasa w lodówce!”
Dla mnie to jest po prostu chore!! Przecież wszyscy dobrze wiemy, że do
kawiarni czy knajpy nie idzie się po to, bo nie ma w domu nic do jedzenia,
czy do picia, tylko po to, żeby posiedzieć w klimacie, w towarzystwie, między
ludźmi !!
A ona była jakaś staroświecka. W ogóle chyba tego nie rozumiała. Może
dlatego, że wychowała się na Wsi i jedyne miejsce jej rozrywki, to pole
buraków i wykopki !! ( Oczywiście z całym szacunkiem, do rolników i ludzi
mających gospodarstwa rolne)
Rozumiem, że kiedyś czasy były inne i nie chodziło się do restauracji! Ale
dzisiaj to norma !! Ale u niej? Po co? Skoro jest chleb w domu...
Synowi kazała się spowiadać na co wydaje pieniądze i co najśmieszniejsze,
kazała mu jeszcze konsultować z nią jakikolwiek wydatek!!
Była strasznie skąpa, ale najlepiej rządziła się pieniędzmi syna. Żałowała mu
na pączka, a któregoś dnia postawiła go przed faktem dokonanym:
„Idź do bankomatu, wybierz 500 zł, bo zamówiłam Ci wersalkę nową”
Nie miał już nic do gadania. Wersalka przyjechała i musiał zapłacić.
Tak samo było z panelami. „Idź i wybierz 1000 zł, bo zamówiłam Ci panele do
Twojego pokoju” i koniec kropka !! Ale gdyby pewnie miała na to wydać ze
swojej kieszeni, to pewnie nie dałaby ani grosza !! Nawet jak łóżko by się
rozwaliło, to pewnie kazałaby mu spać na materacu dmuchanym !
Poza tym jego matka miała skłonności do urajania sobie jakichś rzeczy. Zawsze
w głowie tworzyła sobie jakieś scenariusze – i najgorsze było to, że ona je
wszystkim chciała wmówić.
Np.:
Kiedyś jego przełożony zadzwonił z pracy, odebrała jego matka, bo jego nie
było w domu. Szef powiedział, że ma pewną informację dla niego, ale przekaże
mu ją osobiście. Chodziło tylko o to, żeby poinformować go o tym, że jutro ma
przyjść na nocną zmianę. Ale jego matka tego nie wiedziała. Więc sama sobie
wmówiła, że szef dzwonił po to, żeby zwolnić syna z pracy. I jak synek tylko
zjawił się w domu – to nie powiedziała mu, że ma oddzwonić do szefa tylko od
razu wyskoczyła do niego z rękami i zaczęła go tłuc i krzyczeć, że został
zwolniony !! i to było najgorsze.
Za każdym razem kumpel skarżył się, że jego matka coś sobie wmawia. A to, że
go z pracy zwolnili, a to, że kogoś pobił, a to, że ją okradł.
I za każdym razem rzucała się do bicia. Czasami nawet tłukła czym popadnie.
Kiedyś złamała mu zęba, bo przywaliła bo w twarz deską do krojenia. Innym
razem zrobiła dziurę w ścianie, bo rzucała w niego patelnią. A kiedyś to w
ogóle startowała do niego z tłuczkiem do mięsa – czego sama akurat byłam
świadkiem. A tylko dlatego, że kupił sobie czarną koszulkę, a jego matka
wmówiła sobie, ze jest wyznawcą szatana !!
Potrafiła nawet zadzwonić w środku nocy do jego dziewczyny i płakać jej do
słuchawki, że jej synuś nie zjadł kolacji, albo, że on chce oglądać TV, a
ona kazała mu spać (najlepiej po dobranocce)
Kiedyś pomógł rodzicom dziewczyny w trzepaniu dywanów. To matka zrobiła mu
awanturę o to, że u innych trzepie dywany a w domu nie !! (najśmieszniejsze
było to, że mieli tylko mały chodniczek w przedpokoju i nie było co trzepać)
Ale chodziło o sam fakt.
Kiedyś była zła, że syn u dziewczyny zjadł kanapki z pomidorem! Dlaczego?
Dlatego, że była zima, i pomidory są bardzo drogie. Nie mogła przeboleć, że
jego dziewczyna ma w domu pomidory, a ona ich nie ma ! Oczywiście wybuchła
awantura, o to, że powiedział, że kanapki były smaczne !! Matka nie mogła
odpuścić i na drugi dzień kupiła byle jakiego pomidora i zrobiła kanapki
kładąc dosłownie 1 centymetr pomidorka na jedną kanapkę- TYLKO PO TO, ŻEBY
BYŁ, ŻEBY UDOWODNIĆ, ŻE JĄ TEŻ STAĆ !
Innym razem zobaczyła, że w niedzielę ok. godziny 22:00 w chlebaku zostały
tylko 4 kromki chleba. I co ? Rozpłakała się jak szalona, twierdząc, że to
grzech nie mieć w domu chleba! Nie ważne, że już i tak nikt nie potrzebował
go jeść. Przecież mogła go kupić następnego dnia rano. Ale NIE. Wysłała męża
o 22:00 w nocy, do „Żabki” po chleb!
Ciąg dalszy, poniżej...