paniewojcieuprzejmiedonosze
02.02.08, 10:13
townes, chcesz bajki to masz bajkę:
Dawno, dawno temu w krainie za siedmioma górami, za siedmioma
morzami, za siedmioma lasami i za siedmioma........a, konkretnie u
Pana Boga za piecem. Żył możny lud Baraniarzy. Lud ten słynął z
pomysłowości i umiejętności handlowych, sąsiedzi opowiadali historie
na temat przebiegłości i sprytu ludzi znad Korczanki i Drzewiczki.
Największym problemem tego ludu był brak przywódcy, dlatego często
dochodziło do sporów i waśni, z których największe korzyści czerpali
zawistni sąsiedzi.
Pewnego dnia nastąpiło to, czego obawiali się światlejsi obywatele
krainy Baraniarzy. Z pomocą przekupstwa, knowań i układów na tronie
władcy Baraniarzy zasiadł podstępny wróg a był nim Sandał Groźny.
Miał on tylko jeden cel, chciał doprowadzić do upadku Krainy
Baraniarzy a przy tym samemu zbić majątek na wykorzystaniu
przeogromnych bogactw, jakimi ten kraj obdarzyła Matka Natura. Po
przejęciu władzy przez Sandała Groźnego zaczęły się ciężkie czasy
dla wszystkich. Nawet damy dworu nie miały spokoju i były często
głuszone przez spragnionego różnych przygód rozpasanego władcę.
Obywatele pomimo ucisku przyzwyczaili sie do życia na klęczkach i
nie potrafili zjednoczyć się w walce o swoje prawa.
Największym przeciwnikiem tyrana był samotny rycerz Jaśko z
Warszawskiej Herbu Obwarzanek. Niestety wszystkie jego próby
pokonania tyrana spełzły na niczym. Władza Sandała Groźnego
rozszerzała się a ciemność tyranii, która zaległa nad krainą
Baraniarzy nie przepuszczała już promieni sprawiedliwości i
wolności. Los możnego ludu wydał sie przesądzony tym bardziej, że
część Baraniarzy przystąpiła do tyranii. W zamian za rozdzielane
dobra i biesiadowanie przy stole pańskim stali sie oni jego
najwierniejszymi przydupasami.
I tak mijały lata. Władza Sandała Groźnego trwała bez żadnych burz
i przeciwności. Jednak i dla uciemiężonych Baraniarzy pojawiła się
iskierka nadziei. Młode pokolenie coraz głośniej domagało się swoich
praw. Synowie i wnukowie prawdziwych Baraniarzy zaczęli podnosić
głos na niesprawiedliwość, jaka panowała. Po cichu sprzyjała im
coraz większa ilość obywateli, którzy dobrym słowem a często i
strawą wspierali opozycję. Na czele pokolenia buntu stanął Dzielny
Sławomir Herbu Flinta, nieustraszony wojownik zaprawiony w wielu
bojach. Początkowo Sandał Groźny wyśmiewał Dzielnego Sławomira,
którego znał jeszcze z dawnych czasów. Jednak po kilku klęskach,
których doznał w bitwach z nim zaczął się go obawiać.
Obawy tyrana zwiększała ponadto jego samotność. Mimo, iż otaczał się
zagrają przydupasów to wiedział, że tak naprawdę na nikogo nie może
liczyć. Przydupasy zawsze byli łasi na złoto i talary, ale tak
naprawdę nie przedstawiali żadnej wartości bojowej, byli zwykłymi
tchórzami, którzy w momencie niebezpieczeństwa pierwsi opuszczą
swego pana. Wiedział o tym doskonale Sandał Groźny i pewnego
zimowego wieczoru, po biesiadzie z przydupasami, gdy popatrzył na
ich pijane twarze zrozumiał, że został sam.
Tymczasem Dzielny Sławomir przygotowywał sie do ostatecznej bitwy.
Werbował nowych wojów, którzy coraz chętniej wstępowali w szeregi
jego armii. W przeciwieństwie do przydupasów Sandała Groźnego armia
Dzielnego Sławomira składała się z ludzi światłych i oddanych
sprawie. Była mniej liczna, ale za to lepiej zorganizowana,
wyszkolona i uzbrojona w broń, której najbardziej obawiał się tyran,
bronią to było poczucie własnej wartości. Decydująca bitwa rozegrała
się na polach u wrót stolicy kraju Baraniarzy. Naprzeciw siebie
stanęły armie Dzielnego Sławomira i Sandała Groźnego. Walka była
mordercza a szala zwycięstwa przechylała sie jednej strony na drugą.
Gdy wydawało się, że bitwa jeszcze długo sie nie rozstrzygnie
nastąpiło zdarzenie, które zdecydowało o losach starcia. Jaśko z
Warszawskiej, który jako jeden z pierwszych przystąpił do armii
Dzielnego Sławomira, wykonał szalony atak. Ponosząc ogromne straty
doprowadził do przełamania linii przydupasów, którzy w popłochu
zaczęli opuszczać swego pana. Los Sandała Groźnego był przesądzony,
i stało sie jasne, że właśnie nadszedł czas upadku tyranii. Sandał
Groźny został na długie lata osadzony w więzieniu, damy dworu
odetchnęły z ulgą a najwierniejsi z przydupasów ponieśli zasłużoną
karę w postaci wygnania z królestwa Baraniarzy. Odbudowano stolicę,
kraina popłynęła znowu mlekiem i miodem a ster władz przejęli wolni
obywatele.
Ja tam byłem, piwo w parku piłem, a com widział i słyszał w bajce
umieściłem