Dodaj do ulubionych

Wrozba niemozliwa

26.04.05, 01:19
Wyobrazmy sobie sytuacje: rozkladam karty. Stosuje system blokowania wrozby,
czyli, gdy po przelozeniu na koncu jest mag (z magiem sie umowilamna
blokowanie), odmawiam polozenia kart.

Jak sadzisz, Marleno, po jakim czasie mozna wrocic do tego samego pytania?
Jak tlumaczysz klientowi (o ile to stosujesz) ze Tarot po prostu nie chce
mowic. Zazwyczaj gdy odmawiam rozlozenia kart osoba ktorej wroze wyobraza
sobie, ze zobaczylam w kartach straszne rzeczy i nie chce o tym mowic. Musze
potem te osobe dlugo uspokajac.

Czy jezeli ktos ma kilka pytan i przy pierwszym wrozba sie blokuje, to czy
nie powinnam tej osobie wrozyc wlasnie tego dnia, czy moge rozkladac karty na
inne pytania?
Obserwuj wątek
    • aleksandr_a Re: Wrozba niemozliwa - do anahelli 26.04.05, 08:23
      > czyli, gdy po przelozeniu na koncu jest mag (z magiem sie umowilamna
      > blokowanie), odmawiam polozenia kart.

      A ja mam pytanie do Ciebie, odpowiedz jeśli możesz :) Dlaczego się tak umówiłaś
      z kartami (własną podświadomością). Czy wynikło to u Ciebie z konkretnej
      potrzeby, czy po prostu przyjęłaś, że "z tarotem tak trzeba" ?
      • comma Re: Wrozba niemozliwa - do anahelli 26.04.05, 10:46
        Ja przyznam szczerze, że nie stosuję tej metody, natomiast słyszałam o niej w
        przypadku kart klasycznych - kartą blokującą był as treflowy. Nie można było
        rozkładać kart, jeśli wyszedł przy przełożeniu, lub jeśli od niego zaczynał się
        rozkład. Co do niemożliwej wróżby - miałam kiedyś sytuację, że po rozłożeniu
        kart zobaczyłam... chaos. Jakakolwiek prognoza była niemożliwa - niczego nie
        można było się dowiedzieć.
        Ponieważ chodziło o dosyć konkretne pytanie - uznałam to za sygnał, że po
        prostu nie powinnam znać odpowiedzi. W tym dniu w ogóle już nie kładłam kart.
        • aleksandr_a Re: Wrozba niemozliwa - do anahelli 26.04.05, 11:19
          > rozkład. Co do niemożliwej wróżby - miałam kiedyś sytuację, że po rozłożeniu
          > kart zobaczyłam... chaos. Jakakolwiek prognoza była niemożliwa - niczego nie
          > można było się dowiedzieć.
          > Ponieważ chodziło o dosyć konkretne pytanie - uznałam to za sygnał, że po
          > prostu nie powinnam znać odpowiedzi. W tym dniu w ogóle już nie kładłam kart.

          Ja też miewam tak, że rozkładam karty i one milczą. Nie czuję żadnej informacji
          płynącej z nich, są tylko leżącymi na stole obrazkami.
          Ale, nie ustalałam sobie nigdy kodu - w postaci jednej karty, która ma się
          pokazać w przełożeniu, żeby nie wróżyć. Czasem, kiedy dana osoba zadaje
          pytanie, czuję, jeszcze zanim rozłożę w ogóle karty, że nie uzyskam na nie
          odpowiedzi. Zwykle jest to związane z intencją, jaka kryje się za danym
          pytaniem, ale nie zawsze.
          • anahella Re: Wrozba niemozliwa - do anahelli 26.04.05, 14:30
            aleksandr_a napisała:

            >Zwykle jest to związane z intencją, jaka kryje się za danym
            > pytaniem, ale nie zawsze.

            Ale jak odgadujesz intencje? Przyznam, ze klade karty tylko znajomym, wiec wiem
            co nieco o ich sytuacji osobistej. Odmawiam wrozby, gdy osoba pyta sie o rzeczy
            z nia niezwiazane. Nie chce dokladac reki do wtryniania nosa w sprawy osob
            trzecich. Niedawno pewna osoba pytala mnie o rozwod brata. Odmowilam, bo wiem
            ze nie lubi bratowej i zyczy jej wszsytkiego najgorszego.
            • aleksandr_a Re: Wrozba niemozliwa - do anahelli 26.04.05, 14:52
              > Ale jak odgadujesz intencje? Przyznam, ze klade karty tylko znajomym, wiec
              wiem

              Zwykle, nie odpowiadam na pytania zadawane o inne osoby. Uważam, że to
              nieetyczne, udzielać informacji komuś, na temat życia innej osoby bez jej
              wiedzy. Nawet jeśli dana osoba pyta z troski. Potrafię odmówić, jeśli matka
              zbyt natarczywie dopytuje się o życie osobiste córki na przykład. Może to
              głupie dla kogoś, ale uważam, że tak jak do lekarza, do wróżki każdy powinien
              SAM przychodzić ze swoimi pytaniami. Nie uznaję "wróżby w prezencie
              urodzinowym" i tym podobnych "niespodzianek". Uważam, że zwracanie się
              do "wyroczni" powinno wynikać ze szczerej potrzeby danej osoby. Ale to już
              temat na inną dyskusję :)

              Zwykle łatwo wyczuć, nawet w przypadku, kiedy nie jest to osoba mi bliska, jaka
              intencja towarzyszy zadawanemu pytaniu. Albo wynika to już z samego sposobu
              zadania pytania lub po prostu jego treści. Jeśli mam wątpliwość, pytam wprost,
              po co tej osobie jest taka informacja potrzebna. Zawsze jednak staram się
              podejść indywidulanie do każdego przypadku.
    • marlena.skrabulska Re: Wrozba niemozliwa 26.04.05, 11:16
      Przynam, że nie zdażyło mi sie nie położyć kart dla klienta, bądź przestać wróżyć w danym dniu, a to z różnych względów.
      Pierwszy to taki, że ludzie na ogół reaguja przerażeniem na to, jak im sie mówi, że karty nie chcą nic pokazać, efekt jest taki, że od innej wróżki przybiegaja do mnie, bo chcą sie dowiedzieć co się poprzednio wydarzyło i czy nie wisi nad nimi jakaś katastrofa.
      Jesli widzę chaos jak napisała comma, to staram sie maksymalnie sprecywoać pytanie i to na ogół pomaga na tyle chociaż, że mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że na przykład dany problem w najbliższym czasie nie znajdzie rozwiązania i trzeba jeszcze trochę poczekać.. Zwykle tak jest , że dana sprawa za miesiąc juz wyglada zpełnie inaczej.
      Nie umawiam sie z kartami. Zwykle stosuje z nimi swoisty dialog na zasdadzie wymiany informacji, jesli czuje opór oznacza to, że nie powinnam na razie naciskać i na razie zostawić problem od tej strony, którą w danym momencie rozpatruję..:)
      ja zasadniczo podchodzę do problemu bardzo, bardzo szczegółowo, rozbieram na czynniki i później składam w całość, by nie zostawiać żadnych wątpliwości...
      Nie mogę jednak na nikogo naciskać, bo jesli ktoś np. kocha i cierpi, a sytuacja nie poprawi się, to ta osoba sama musi do tego dojrzeć i zrozumieć..
      Reasumując, jeśli czuje opór, jakąś blokadę, to patrze na problem z innej strony.. Rozwiązanie przychodzi dość łatwo... Nie zawsze wszystko jest proste i oczywiste, wbrew powszechnemu mniemaniu to ciężka praca, ale same o tym na pewno wiecie..:)

      Pozdrawiam
      marlena
      • anahella Re: Wrozba niemozliwa 26.04.05, 14:31
        marlena.skrabulska napisała:

        > Reasumując, jeśli czuje opór, jakąś blokadę, to patrze na problem z innej
        > strony.. Rozwiązanie przychodzi dość łatwo...

        Czyli nowe pytanie i nowy rozklad?
        • marlena.skrabulska Re: Wrozba niemozliwa 26.04.05, 14:59
          Tak.
          Jak dotąd sprawdza sie, ale to jest mój system, każdy powinien wykonywać to, w czym czuje się najlepiej.
          W wielu przypadkach może to byc kwestia zadanego pytania, sformułowania mysli.
          Bardzo często jest tak, że zadaje pytanie, rozkładam karty, a tarot pokazuje zupełnie inny problem i okazuje się, że sprawa, z która przyszła osoba to właściwie za przeproszeniem "pikuś" :) wobec tego co może sie wkrótce wydarzyć.
          Ja to nazywam krzykiem o uwagę, ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem, bądź tym, by nie zajmować się tym, co w danej chwili jest mało ważne, tylko zwrócic uwagę na to, co jest obecnie priorytetem.
          Ach.. długi by o tym pisać :)
          • comma Re: Wrozba niemozliwa 26.04.05, 16:32
            O tak, ja też tak miałam. Nurtowała mnie pewna sprawa, uważałam, że to jeden z
            moich poważniejszych problemów. Oniemiałam po przeanalizowaniu rozkładu, bo
            okazało się, że patrzę w zupełnie niewłaściwym kierunku i nie dostrzegam sprawy
            w istocie o niebo ważniejszej. Wtedy właśnie przekonałam się, że karty są czymś
            więcej niż rozrywką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka