lyche1
26.03.03, 07:25
Ostatnio spotkałam "źródło mojej informacji". Ponieważ pierwszy raz
słyszałam tę historię 20 lat temu, chciałam się upewnić, że nie było to
wyssane z palca :)
Historia ta jest o małżeństwie bardzo zgodnie sobie żyjącym. Mąż zachorował
na raka i gdy się dowiedział o chorobie bardzo się zmienił. Zrobił piekło z
życia swojej żony ( może wsztrzymam się z podawania faktów) Kiedy już
leżał " na łożu śmierci" ( lekarze nie rokowali żadnej poprawy ) a on nadal
urządzał żonie piekielne awantury - ta postanowiła zakończyć jego życie,
które i tak się kończyło.
Poszła do lasu i nazbierała grzybów "jak leci" psich, trujących ( nie była
potem w stanie odtworzyć jakie grzyby zbierała) i z tych grzybów ugotowała
sos dla męża. Mąż zjadł a ona szybciutko wyszła do koleżanki, by nie padło
jakiekolwiek podejrzenie na nią. Przesiedziała u koleżanki pół dnia i pół
nocy. O 1-szej zdecydowała się na powrót do domu. Po otwarciu drzwi
usłyszała że ktoś kręci się po mieszkaniu - myślała że to złodziej - mąż nie
podnosił się z łóżka od jakiegoś m-ca. Mimo wszystko weszła do kuchni i co
widzi ? Mąż szpera po garnkach i pogodnie się pyta - Marysiu nie zostało
tego sosu z obiadu? Bardzo był smaczny a głodny jestem....
To nie była reemisja. Facet wyzdrowiał całkowicie. Umarł 10 lat później na
zawał.