Dodaj do ulubionych

Wypędzanie duchów.

23.06.03, 08:59
Jak niedawno pisałam na zaprzyjaźnionym forum, moja przyjaciółka straciła
niedawno swojego brata. Kilka dni przed pogrzebem Jola żaliła się, że brat
był obecny w jej łazience przez kilka kolejnych wieczorów, a to światło się
gasiło i zapalało, a to plastikowe miski obijały się o wannę, a to woda się
zaczęła sama z kranu lać, pozatym ona i jej mąż czuli tam jego obecność.
Na dwa dni przed pogrzebem sytuacja się uspokoiła i brat przestał ją
nachodzić, pogrzeb odbył się w sobotę, tym czasem wczoraj zapłakana Jola i
jej mąż dzwonią do mnie abym spróbowała im jakoś pomóc, bo oni już tego nie
mogą wytrzymać, bowiem brat ich znów nachodzi.
Ponieważ przyjaciele Ci liczą na mnie, że coś sensownego im podpowiem,
staram się tym czasem uzyskać od was jakieś sensowne informacje, na temat
tego co robić aby zmarła dusza przestała nachodzić czyjś dom.
Poleciłam jej dużo się modlić i zamówić mszę, ale msza dopiero w piątek, a
do piątku oni tam zwariują.
Proszę poradźcie coś?
Obserwuj wątek
    • lyche1 Re: Wypędzanie duchów. 23.06.03, 16:40
      A dlaczego oni tak bardzo się boją ??? Jeszcze nie spotkałam się z przypadkiem,
      by zmarła dusza komuś krzywdę wyrządziła.
      Jedyne co mogę polecić - to palenie świec. Nie znam innych sposobów.
    • procesor Re: Wypędzanie duchów. 24.06.03, 00:12
      Może "porozmawiać" z bratem?
      Bez powodu to on sie koło nich nie trzyma, tak myślę. Wygląda na to że cos go
      trzyma tutaj. Albo nie umie odnaleźć drogi. Modlitwa, masza powinny pomóc.
      Modlitwa a nie klepani pacierzy, rozmowa z bratem, o tym że musi odejść, że
      zywym tez spokój potrzebny, pomyśleć można tez o kimś bliskim z rodziny kto już
      nie zyje - "wezwać" go i poprosic o odprowadzenie brata. Współczuję kolezance,
      nie jest to czasem łątwa sytuacja. I czasem truddno o wyproszenie takiej duszy..

      Napisz jak sobie radza dalej, dobrze?
    • anahella Re: Wypędzanie duchów. 24.06.03, 03:46
      Na wschodzie jest taki zwyczaj, ze stawia sie fotografie zmarlego a obok dwie
      miseczki: w jednej cos do jedzenia (moga byc orzeszki, bo nie zepsuja sie) a w
      drugiej woda. Trzeba tez palic swiece. Moze ta wschodnia metoda pomoze?

      Trzeba sie modlic za niego. W trudnych przypadkach (ale nie takich, bo czegos
      takiego nie przezylam) zawsze prosze o pomoc mojego Aniola Stroza. Brat
      kolezanki tez ma swojego Aniola. Moze poprosic Anioly zeby wyjasnily czemu
      chlopak nie chce odejsc, bo skoro tak sie dzieje to znaczy ze cos go tu mocno
      trzyma.

      Stanowczo odradzam seanse spirytystyczne, bo podobno to bardzo rani zmarlych. A
      i zyjacy spokoju przez to nie zaznaja.

      Podobno zadna smierc nie jest przypadkowa. Jezeli odszedl nagle, nie byl
      przygotowany na zblizajacy sie koniec to jego dusza moze nie rozumiec nowej
      sytuacji. On musi zrozumiec ze jego czas dobiegl konca i teraz moze zyc ponad
      czasem.

      Moze poprosic w modlitwie zeby zmarle bliske mu osoby (nie wiem kto - dziakowie
      lub ktos inny, kto odszedl przed nim) wyszly mu na spotkanie.
      • irysek1 Re: Wypędzanie duchów ???to my je tutaj trzymamy.. 24.06.03, 08:38
        witam,

        bardzo smutny ten wątek , ale takie czasem bywa zycie.Nie jestem aż tak biegła
        w ezoteryce, a już w PROSZENIU duchów aby poszły sobie, do swojego świata to
        juz wcale, ale kiedyś słyszałam, że wewnętrzna rozpacz rodziny ( co przy naglej
        śmierci, jest zrozumiałe ), czasem trzyma taką duszę przy tej rodzinie.Nie
        wiem, jak można ulzyć tej rodzinie, bo nie wyobrażam sobie, ze powiedzenie im,
        aby nie rozpaczali po odejsciu tego człowieka, którego zapewne kochali,
        cokolwiek pomoze , bo emocje nie rodzą sie z dnia na dzień i nie odchodzą od
        nas z dnia na dzień. Emocje to ogromna ilosc skomasowanej energii, i uwolnienie
        tej energii w łagodny sposób , pozwolenie na jej odejscie jest na pewno
        ogromną trudnoscia, szczególnie w obliczu naglego odejscia kogos kochanego.
        Słyszałam jeszcze o innej teorii, że dusza powraca do 7 tygodni od swego
        odejscia do miejsca ( osoby ), która była wazna dla niej. Nie sądzę, aby dusza
        kogoś nam bliskiego chciala wyrzadzić krzywdę w postaci nękania ( odglosy misek
        i zapalania i gaszenia swiatła, moze po prostu chce nam w ten sposób cos
        przekazać...nie wiem.
        Nie wiem, co moze pomóc ale mysle, że nalezy panować nad własną rozpaczą ( z
        własnego doświadczenia wiem, ze to trudne, ale trzeba próbowac) i pewnie prosić
        o spokoj tej duszy czy to przez modlitwę, czy w jakikolwiek inny sposób.

        pzdr
        Irys

        • rafojata Dzięki za mądre i cenne rady. 24.06.03, 22:05
          Nie wiem na ile okażą sie skuteczne tutejsze cenne rady, ale przed chwileczką
          przeczytałam je wszystkie zrozpaczonej i zatrwożonej Joli , bowiem jak na
          dzień dzisiejszy sytuacja u niej w domu nie uległa żadnej poprawie.
          Była rano u księdza, który coś obiecał wskórać, a gdyby sytuacja się nie
          zmieniła to nakazał dzwonić do sebie nawet w nocy.
          Mam nadzieję, że po piątkowej mszy za jego duszę i modlitwy z prośbą aby obaj
          nieżyjący rodzice pomogli wskazać mu drogę, sytuacja wróci do normy i brat
          pójdzie w stronę światła.
          Pozdrawiam.
      • rafojata Re: Wypędzanie duchów. 25.06.03, 13:32
        Ponieważ Procesor prosił abym pisała na bieżąco, co się dzieje u mojej
        przyjaciółki, więc opowiem Wam o tym co zastałam odwiedzając dziś Jolę:
        zaglądam do łazienki a tam pali się świeca, obok oparte zdjęcie na którym jest
        brat, obok dwie miseczki, które podpowiedziała Anahella, a więc w jednej woda,
        a w drugiej orzeszki. Jola jednak załamana, nie wyspana z podkrążonymi oczami
        mi się wypłakuje, że brat w efekcie owych ceremoniałów w łazience brat się
        przeniósł do pokoju (z samego rana, gdy tylko jej mąż wyszedł do pracy)
        kwiatek wiszący w sznurkowej makramce u sufitu zaczął się kręcić).
        Dzwoniła do księdza, a ten nakazał im przyjść dziś na mszę, a po mszy do
        siebie do zakrystii, miejmy nadzieję, że coś wskóra.
        • ashanti5 Re: Wypędzanie duchów. 27.06.03, 09:24
          Czy taki zwykły ksiądz posiada wiedzę na temat wypędzania duchów?
          To wszystko brzmi jak horror.
          • rafojata Re: Wypędzanie duchów. 27.06.03, 12:21
            Ksiądz,jaką wiedzę ma, to pewnie tylko on sam wie, bo w końcu nie wiadomo
            czego ich uczą na tych studiach teologicznych, jednak przyjaciele pojechali po
            księdza, po to aby ten przyjechał, poświęcił i pobłogosławił ich mieszkanie i
            pomógł w modlitwie aby brat Joli odnalazł właściwą drogę i opuścił ich dom.
            Niestety ksiądz z naszej rzymsko-katolickiej parafii nie bardzo wyrażał chęć
            pomocy poim przyjaciołom w ten sposób, zaproponował aby przyszli na mszę, a
            potem do niego, gdzie znów razem wszyscy się pomodlą. Przyjaciółka nie
            skorzystała jednak z tej propozycji i pojechała po księdza z kościoła polsko-
            katolickiego, który to bezzwłocznie, przyjechał i pobłogosławił całe
            mieszkanie modląc się za zmarłego, nie biorąc za to nawet grosza.
            Od tamtej pory mija jak narazie drugi dzień, a przyjaciółka nie zauważa u
            siebie w domu jak narazie żadnych niepokojących objawów obecności brata.

            Mąż mojej przyjaciółki zaraz po odjeździe księdza, poszedł do apteki aby
            wykupić uspakajający i przeciwlękowy lek psychotropowy (gdyż nie ma się co
            dziwić, ale on nieśpi już kilka kolejnych nocy po rząd i jest u kresu
            załamania psychicznego),ponieważ lekarz zapomniał na recepcie wpisać mu
            pożądaną dawkę leku, nasze osiedlowe apteki odmówiły wydania tabletek, więc
            musiał iść do kolejnej pobliskiej apteki, która znajduje się przy szpitalu.
            Przechodząc obok prosektorium, nagle odwiązały mu się obydwa buty (Darek jest
            pedantem, zawsze nosi porządne buty z porządnymi sznurówkami). Darek określił
            to, że ponieważ jak żyje nigdy mu się nie zdażyło aby w drodze odwiązał mu się
            choć jeden but, a co dopiero dwa, to uznał w związku z tym, że zmarłemu chodzi
            o buty, bowiem do trumny kupili mu nowe i o numer większe, bowiem gdy zmarłemu
            ubierze się buty zbyt ciasne, tenże potrafi nawiedzać dom, dopóki mu się butów
            nie zmieni. Darek postanowił więc,że zakopie mu do ziemii stare buty,
            książeczkę i różaniec, gdyż o tym zapomnieli. Czy to wszystko pomoże...?
            Dam znać.
            • yb_poor Re: Wypędzanie duchów. 27.06.03, 15:21
              rafojata napisała:

              > Ksiądz,jaką wiedzę ma, to pewnie tylko on sam wie, bo w końcu nie wiadomo
              > czego ich uczą na tych studiach teologicznych, jednak przyjaciele pojechali
              po
              > księdza, po to aby ten przyjechał, poświęcił i pobłogosławił ich mieszkanie
              i
              > pomógł w modlitwie aby brat Joli odnalazł właściwą drogę i opuścił ich dom.
              > Niestety ksiądz z naszej rzymsko-katolickiej parafii nie bardzo wyrażał chęć
              > pomocy poim przyjaciołom w ten sposób, zaproponował aby przyszli na mszę, a
              > potem do niego, gdzie znów razem wszyscy się pomodlą. Przyjaciółka nie
              > skorzystała jednak z tej propozycji i pojechała po księdza z kościoła polsko-
              > katolickiego, który to bezzwłocznie, przyjechał i pobłogosławił całe
              > mieszkanie modląc się za zmarłego, nie biorąc za to nawet grosza.
              > Od tamtej pory mija jak narazie drugi dzień, a przyjaciółka nie zauważa u
              > siebie w domu jak narazie żadnych niepokojących objawów obecności brata.
              >
              > Mąż mojej przyjaciółki zaraz po odjeździe księdza, poszedł do apteki aby
              > wykupić uspakajający i przeciwlękowy lek psychotropowy (gdyż nie ma się co
              > dziwić, ale on nieśpi już kilka kolejnych nocy po rząd i jest u kresu
              > załamania psychicznego),ponieważ lekarz zapomniał na recepcie wpisać mu
              > pożądaną dawkę leku, nasze osiedlowe apteki odmówiły wydania tabletek, więc
              > musiał iść do kolejnej pobliskiej apteki, która znajduje się przy szpitalu.
              > Przechodząc obok prosektorium, nagle odwiązały mu się obydwa buty (Darek
              jest
              > pedantem, zawsze nosi porządne buty z porządnymi sznurówkami). Darek
              określił
              > to, że ponieważ jak żyje nigdy mu się nie zdażyło aby w drodze odwiązał mu
              się
              > choć jeden but, a co dopiero dwa, to uznał w związku z tym, że zmarłemu
              chodzi
              > o buty, bowiem do trumny kupili mu nowe i o numer większe, bowiem gdy
              zmarłemu
              > ubierze się buty zbyt ciasne, tenże potrafi nawiedzać dom, dopóki mu się
              butów
              > nie zmieni. Darek postanowił więc,że zakopie mu do ziemii stare buty,
              > książeczkę i różaniec, gdyż o tym zapomnieli. Czy to wszystko pomoże...?
              > Dam znać.


              Boszeeeeeeee to straaaaaaaszne.Pisz co dalej.
              • anahella Posluchaj mlodziencze 28.06.03, 03:22
                yb_poor napisał:

                > Boszeeeeeeee to straaaaaaaszne.Pisz co dalej.

                To jest forum prywatne. Tu znacznie latwiej dostac kopniaczka. Albo nauczysz
                sie formulowac mysli w kulturalny sposob albo tu nie pisz
                • yb_poor Re: Posluchaj mlodziencze 30.06.03, 13:14
                  anahella napisała:

                  > yb_poor napisał:
                  >
                  > > Boszeeeeeeee to straaaaaaaszne.Pisz co dalej.
                  >
                  > To jest forum prywatne. Tu znacznie latwiej dostac kopniaczka. Albo nauczysz
                  > sie formulowac mysli w kulturalny sposob albo tu nie pisz
                  >

                  Przepraszam...czy to Twoje prywatne forum ?
                  • anahella Re: Posluchaj mlodziencze 30.06.03, 13:20
                    yb_poor napisał:

                    > Przepraszam...czy to Twoje prywatne forum ?

                    akurat nie moje, ale jako jego admin mam prawo zwracac
                    uwage na to ze wysmiewasz sie z innych jego uczestnikow.
                    Jezeli nie odpwowiadaja Ci tematy tu poruszane to napisz
                    to w bardziej grzeczny sposob - wtedy podystkutujemy jak
                    dorosli.
                    • yb_poor Re: Posluchaj mlodziencze 01.07.03, 02:45
                      anahella napisała:

                      > yb_poor napisał:
                      >
                      > > Przepraszam...czy to Twoje prywatne forum ?
                      >
                      > akurat nie moje, ale jako jego admin mam prawo zwracac
                      > uwage na to ze wysmiewasz sie z innych jego uczestnikow.
                      > Jezeli nie odpwowiadaja Ci tematy tu poruszane to napisz
                      > to w bardziej grzeczny sposob - wtedy podystkutujemy jak
                      > dorosli.
                      >

                      Na jakiej podstawie twierdzisz ze moj post byl wysmiewiskiem?Ja nieczego
                      takiego nie widze oprocz zdumienia.
                      • rafojata Re: Posluchajcie wszyscy 01.07.03, 05:58
                        Obiecałam, że będę na bieżąco pisać o wszystkim, co się dzieje u przyjaciół.
                        Otóż po czwartkowej wizycie księdza, zakopaniu butów, różańca i książeczki,
                        brat Joli najwidoczniej odnalazł swoją drogę, bowiem sytuacja w ich mieszkaniu
                        wróciła do normy. Mimo to jednak te przeżycia w ogromnie stresujący sposób
                        wpłynęły na nich wszystkich. Ich córka 19 latka, boi się przebywać sama w domu
                        zwłaszcza wieczorem, natomiast Darek nadal bierze prochy uspakajająco nasenne,
                        a biedna Jola, już któryś kolejny dzień popija.
                        Mam jednak nadzieję, że niebawem ich emocje wrócą do narmy i będzie wszystko
                        OK.
                        Pozdrowionka.
                      • anahella Re: Posluchaj mlodziencze 02.07.03, 01:31
                        yb_poor napisał:

                        > Na jakiej podstawie twierdzisz ze moj post byl wysmiewiskiem?Ja nieczego
                        > takiego nie widze oprocz zdumienia.

                        Ja mysle ze byl przesmiewczy, zwykle zdumienie wyraza sie jednak inaczej. Gdyby
                        byl przesmiewczy wprost to bym sie z toba nie patyczkowala tylko od razu bym go
                        wywalila. Posluzylam sie wyszukiwarka i przyjrzalam sie twoim wypowiedziom.
                        Wiekszosc z nich jest albo niezyczliwa albo wrecz chamska. I fakt, ze czepiasz
                        sie mnie na Forum Kobieta nie ma z tym nic wspolnego.

                        Zatem proponuje uklad: ja nie bede na ciebie reagowac na forach publicznych a
                        ty na forach przeze mnie administrowanych zachowujesz sie jak na pierwszym
                        przyjeciu u przyszlej tesciowej. Zgoda?
                        • ashanti5 i co? 09.07.03, 14:03
                          I co Rafa? Jest jakiś ciąg dalszy tej historii? Koszmar sie skończył na dobre?
                          • procesor puk, puk, i co nadal w porzadku? n/txt 10.08.03, 00:13

                            • rafojata Re: puk, puk, i co nadal w porzadku? n/txt 16.09.03, 15:12
                              Sory że tak późno odpowiadam. Koszmar sie skonczył po tej wizycie księdza, noi
                              po tym jak Darek zakopał te buty, poza tym moja przyjaciółka miesiąc temu
                              wyjechała na długo zagranicę, więc brat już nie ma tu siostry aby ją nękać, a
                              do Włoch za nią to chyba nie będzie mu się chciało gonić.
                              Pozdr.
                              • procesor Re: puk, puk, i co nadal w porzadku? n/txt 19.09.03, 00:39
                                Swoja droga ciekawe co było wazniejsze - buty czy ksiadz?

                                Co do argumentu z odległością - cóz to dla ducha? Ale dobrze że jednak
                                odzyskali spokój - i żywi i zmarli.
                                • chrisshelby Re: Wypędzanie duchów 09.10.03, 22:48
                                  Pewnie już to nieistotne i byc może znasz już ten adres ale zaryzykuję.
                                  Polecam stronkę www.exorcista.pl. To gdyby duch dał o sobie jeszcze znać i dla
                                  lepszego zrozumiemia problemu.
                                  • melinek_mel Dziekuje za link 10.10.03, 12:27
                                    Pojawil sie on w innym watku, ale w tym tez
                                    jest przydatny. :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka