patsy79
18.06.08, 14:34
zawsze byłam realistką, i wszystko co dziwne i niezrozumiałe
starałam sobie logicznie wytłumaczyć. Ale teraz nie potrafię jedyne
co mogę sobie powiedzieć to tylko to,że mi się wydawało. Ale już
piszę o co chodzi.
Moim synkiem zajmuje się moja babcia, która mieszka z nami od kilku
miesięcy. Moja babcia od czasu do czasu opowiada,że widzi jakieś
dziwne zjawiska (mówiąc krótko jakieś cienie itp, czyli jej zdaniem
duchy)Zawsze tłumaczyłam te jej opowiastki wiekiem w jakim jest.
Parę tygodni temu "rozwaliła mnie" twierdząc, ze już kolejny raz
widziała przez mleczną szybę w drzwiach do pokoju gdzie Adaś śpi,
zbliżający się do łóżeczka Adasia cień ludzkiej
postaci. Mówiła,że wygląda tak jak mój cień gdy chodzę po pokoju ,
tylko,ze jest mniej wyrazisty. Oczywiście wpuściłam to jednym uchem,
a drugim wypuściłam i pomyślałam,że babci się wydawało pewnie. To
było jakieś dwa tygodnie temu.
A wczoraj miałam wolne i byłam w domu. Położyłam Adasia spać, a po
około dwóch godzinach usłyszałam płacz Adasia. Biegnę do pokoju i
dochodząc do drzwi widzę cień , tak jak by ktoś uciekał od łożeczka
Adasia, pierwsza myśl to to że to mój cień odbija się w drzwiach.
Weszłam do pokoju Adaś siedział prawie,że wciśnięty w szczebelki
łóżeczka i płakał, a przeważnie stoi .Zabrałam go z pokoju a potem
wróciłąm zamknęłam drzwi i sprawdzałam,czy jest możliwość że to mój
cień się odbiał. I niestety nie ma takiej możliwości. Bo ten cień
był dalej od drzwi, prawie przy oknie. (bo na wprost drzwi w pokoju
jest okno) Dodam ,że nic nie piłam i nie biorę żadnych leków :)
Powiedzcie mi ,że nie zwariowałam i wytłumaczcie mi jakoś ,to co się
stało. Bo tym razem ja nie potrafię sama sobie tego wytłumaczyć...