pakeha
05.08.08, 21:26
Najpierw maly wstep, wyjechalam do irlandii i zaczelam prace w jednym z domow
starcow (czy opieki jak kto woli), bardzo zle sie tam czulam od samego
poczatku z roznych powodow glownie uczucie klaustrofobii, myslalam zeby
zrezygnowac. Po 2 miesiacach sie uspokoilam bo tez i atmosfera w pracy sie
zmienila ale za to dowiedzialam sie ze w budynku tym wczesniej byl
sierociniec ktory splonal. Osoby ktore pracuja w nocy opowiadaja ze rezydenci
w nocy wolaja ich bo widza rozne postaci, nie moga spac bo "dzieci krzycza i
biegaja", jedna kobiete wyslano podobno do psychiatryka bo widziala trupy
zwisajace z sufitu. Zapytalam potajemnie kilku pacjentow i potwierdzaja te
wersje, slysza dzieci ale tylko oni, pracownicy nie a moze tylko sie nie
przyznaja. Kiedy 2 opiekunki zostaja na noc ida na drugie pietro obie, bo sie
boja :).Ja na szczescie jestem tam tylko w ciagu dnia.
Pytanie moje brzmi: czy takie najwyrazniej nawiedzone miejsce moze w jakis
sposob wplywac na osoby w nim przebywajace?