Dodaj do ulubionych

"nawiedzone" miejsce pracy

05.08.08, 21:26
Najpierw maly wstep, wyjechalam do irlandii i zaczelam prace w jednym z domow
starcow (czy opieki jak kto woli), bardzo zle sie tam czulam od samego
poczatku z roznych powodow glownie uczucie klaustrofobii, myslalam zeby
zrezygnowac. Po 2 miesiacach sie uspokoilam bo tez i atmosfera w pracy sie
zmienila ale za to dowiedzialam sie ze w budynku tym wczesniej byl
sierociniec ktory splonal. Osoby ktore pracuja w nocy opowiadaja ze rezydenci
w nocy wolaja ich bo widza rozne postaci, nie moga spac bo "dzieci krzycza i
biegaja", jedna kobiete wyslano podobno do psychiatryka bo widziala trupy
zwisajace z sufitu. Zapytalam potajemnie kilku pacjentow i potwierdzaja te
wersje, slysza dzieci ale tylko oni, pracownicy nie a moze tylko sie nie
przyznaja. Kiedy 2 opiekunki zostaja na noc ida na drugie pietro obie, bo sie
boja :).Ja na szczescie jestem tam tylko w ciagu dnia.
Pytanie moje brzmi: czy takie najwyrazniej nawiedzone miejsce moze w jakis
sposob wplywac na osoby w nim przebywajace?
Obserwuj wątek
    • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 05.08.08, 21:53
      a można w jakiś sposób obejrzeć zdjęcia tego miejsca? z wnętrzami jak da radę. pzdr.
      • pakeha Re: "nawiedzone" miejsce pracy 05.08.08, 22:01
        No niestety nie posiadam, do pracy ide dopiero we czwartek to postaram sie
        zrobic pare fotek :)
        • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 05.08.08, 22:10
          ok, bo chciałam to miejsce zobaczyć. wrócę do wątku, dobrze? pozdrawiam,
          • pakeha Re: "nawiedzone" miejsce pracy 05.08.08, 22:32
            zdjecie z zewnatrz powinnam miec jutro. Postaram sie popstrykac tam gdzie ponoc
            najczesciej rezydenci uskarzaja sie.
            • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 05.08.08, 23:23
              OK, dzięki. Po prostu muszę to zobaczyć!!!!!!!!!! pozdrawiam, Ewa
              • po.prostu.ona Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 12:08
                Wiele lat temu pracowałam w dziwnym miejscu, był to budynek po
                dawnej lecznicy zwierząt. Wyremontowany, odnowiony, ale... było tam
                coś niedobrego. Kiedyś się zgadaliśmy, z kolegami, że każdy z nas
                odczuwa smutek, przygnębienie, depresję (choć otoczenie było ładne,
                praca fajna i nieźle płatna), bardziej wrażliwy kolega zaczął
                chorować na jakieś psychosomatyczne historie. Już nie mówiąc o tym,
                że choćby na zewnątrz było nie wiem jak gorąco - my chwilami
                mieliśmy takie dziwne doznanie jakby piwnicznego chłodu.
                W końcu w tajemnicy przed szefem zaprosiliśmy radiestetę
                (podejrzewaliśmy żyły wodne)- i on nam powiedział, że przez te
                wszytkie lata nagromadziło się tu tyle energii związanej z bólem i
                cierpieniem oraz śmiercią, że to właśnie ona wywiera na nas taki
                wpływ. I że jego zdaniem budynek ten nie nadaje się na nic innego
                oprócz magazynów. Wskazał nam też miejsce, gdzie są pogrzebane
                szczątki zwierzęce - to się potwierdziło.
                Nawiasem mówiąc firma splajtowała, a w budynek został wynajęty, z
                tego co wiem, właśnie na jakieś magazyny, w każdym razie ludzie tam
                nie przebywają.
                • agataguz7 Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 14:09
                  To bardzo ciekawe. Czyli potwierdza to tylko fakt w który wierze że
                  zwierzęta nie końiecznie ,,gasną''wraz ze śmiercią fizyczną i jakaś
                  energia może zostać. Oraz (co jest właściwie oczywiste ) że
                  przejawiają całą gamę emocji, uczuć podobnie jak ludzie które mogą
                  gromadzić się w takich miejscach i wpływać na ludzi wrażliwych. Aż
                  przykro pomyśleć jakie energie i emocje gromadza się w miejscach
                  takich jak rzeźnie.
                  • po.prostu.ona Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 16:31
                    Oczywiście, sama doświadczyłam "odwiedzin" mojego kocura, który
                    umarł nagle i przedwcześnie. Widział go także mój syn. Gdy dzieliłam
                    się tym niezwykłym przeżyciem ze znajomymi, to okazało się, że wielu
                    z nich ma podobne doświadczenia.
                    Znajoma mówiła, że po śmierci jej psa, budziła się w nocy czując
                    jak "coś" wskakuje jej na kołdrę, dokładnie tak samo, jak miał to w
                    zwyczaju jej pies. Inna osoba słyszała charakterystyczny stukot
                    psich pazurków.
                    W pewnym szkockim zamczysku, przerobionym na hotel, pojawia się duch
                    psiaka, którego widuje wielu gości - zgłaszają recepcji, że komuś
                    uciekł piesek i biega po korytarzach.
                    Rzeczywiście, rzeźnie muszą być upiornym miejscem :-(
                    I przemysłowe hodowle zwierząt, gdzie cierpią one w niewyobrażalny
                    sposób.
                    • moherfucker1 Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 16:46
                      Ludziom ciezko zaakceptowac rzeczywistosc. Dlatego omamy sluchowe, dotykowe
                      wzrokowe to czesto mechanizmy obronne. Ludzka psychika wbrew ozorom jest delikatna.
                    • agataguz7 Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 17:19
                      Te rzeżnie, przemysłowe hodowle itp. Jest to tak przykre. Staram się
                      nie myśleć o tym ponieważ czuje się bezsilna, niewiele mogę
                      zrobić.Ludziom przez wieki wtłaczano że zwierzę jest rzeczą i nasza
                      religia niewiele się tym zajmuję. obawiam się że dopuki ludzkość
                      istnieje niewiele się zmieni.
                  • mag401 Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 16:33
                    Witam!
                    Poruszyliście bardzo ciężkie itrudne tematy. Około roku temu byłeem
                    na ulicy Krochmalnej w Warszawie i zadałem sobie pytanie czy są
                    duchy z czasów ostatniej wojny i odbiór był natychmiastowy - są
                    ich tłumy. Nie rozumiem po co siedzą na tym terenie tyle lat i
                    wszystko się zmieniło. Byłem też na tej ulicy w 2 różnych
                    mieszkaniach w różnych blokach i te byty też tam były i utrudniały
                    tym bardzo wrażliwym ludziom życie. Udało się te mieszkania oczyścić
                    i zabezpieczyć przed ponownym zajęciem mieszkań.
                    Mogą też być inne kłopoty związane z duchami, które czasami
                    poruszają się korytarzami energetycznymi, które mogą być w różnych
                    miejscach i na różnych wysokościach. Taki korytarz może przebiegać
                    przez mieszkanie i jest problem jak zmienić przebieg tego korytarza
                    bo z jakiś względów on MUSI BYĆ!
                    Najgorszy problem jest gdy mamy z miejscem dawnego kultu /na
                    powierzchni ziemi nie ma żadnych śladów /.
                    Pozdrawiam
                    Cichocki Dariusz Warszawa.
                    • po.prostu.ona Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 17:03
                      Ja oglądałam kiedyś program o nawiedzonych domach w Wielkiej
                      Brytanii, gdzie pokazywano domostwo, w którego piwnicach ukazują się
                      zjawy w uniformach rzymskich legionistów, przechodzące w marszowym
                      szyku przez całe pomieszczenie od ściany do ściany. Osoba, która
                      była naocznym świadkiem ich przemarszu opowiadała, że uderzyło ją
                      to, iż nogi owych zjaw były po kolana zanurzone w podłodze.
                      Późniejsze wykopaliska w pobliżu owego domu ukazały drogę z czasów
                      rzymskich, znajdującą się kilka metrów poniżej poziomu gruntu, a
                      więc nieco poniżej podłogi piwnicy.
                      Żadnych innych zjawisk paranormalnych w owym domu nie odnotowano,
                      szlak astralny biegnący przez piwnice nie miał wpływu na jego
                      żyjących mieszkańców.
                      • agataguz7 Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 17:15
                        Znajomy bioenergoterapeuta opowiadał(słyszałam że inne osoby
                        zajmujące się duchowościa też miały takie odczucia) iż poczas wizyty
                        Benedykta XVI w Obozie Zagłady setki dusz które przykute bólem,
                        strachem przez lata znajdowały się tam zostało zbawionych. Papież
                        Niemiec i jego modlitwa dokonała więcej dla tych dusz niż cokolwiek
                        innego. Było to takie symboliczne, ci ludzie czekali aż Niemiec
                        przeprosi i bedzie się modlił za cierpiących.
              • pakeha Re: "nawiedzone" miejsce pracy 06.08.08, 21:44
                Ewa a moglabys dac adres pod kktory bede wysylac zdjecia??
                pzdr
                • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 07.08.08, 11:46
                  :DD poradziłaś sobie, widzę. Jak dostanę resztę zdjęć, to zobaczymy. miłego dnia
                  wszystkim :)
    • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 09.08.08, 20:58
      :) ja mam tylko jeszcze jedno pytanie, czemu ci zależy na tym - najlepiej byłoby
      zmienić pracę po prostu.
      • pakeha Re: "nawiedzone" miejsce pracy 09.08.08, 23:19
        a pewnie, zmieniac - dopiero co zmienilam :) generalnie jest fajnie choc nie
        powiem ze miejsce to jest szczytem moich marzen.
        Poniewaz faktem jest ze babcie slysza czy nawet widza rozne postaci czy dzieci,
        nie zdajac sobie sprawy ze tego fizycznie nie ma to znaczy tyle ze jest tam COŚ.
        A ja chcialabym wiedziec wiecej, czy lepiej unikac takich terenow z zasady bo
        zle wplywaja, czy tez nie maja wplywu, czy maja wplyw na osoby podatne,
        oslabione itp. nie interesowalam sie takimi sprawami wczesniej bo tez nie
        stycznosci.
        Podejmowanie decyzji to moja najslabsza strona, szukam wskazowek bo troche mam
        stresujacy okres w zyciu.
        I dziekuje Ewa za zainteresowanie:)
        Pozdrawiam
        Aska
        • ewajanson-on-line Re: "nawiedzone" miejsce pracy 11.08.08, 15:16
          Asia,
          ujmę to tak. "Coś" jest w każdym ze szpitali, a osoby wrażliwe odczuwają to
          intensywniej.
          Co do tego konkretnego miejsca - nie jest to nawiedzenie, tylko bardzo duże
          nagromadzenie pewnych energii. Faktycznie mogą one wywoływać omamy, lęk i
          halucynacje, ale przede wszystkim u osób noszących już w sobie lęk i na przykład
          biorących lekarstwa w jakis sposób zmieniajace percepcję.
          To jest sprzężenie zwrotne.
          Gdyby mieścił się tam szpital typowo psychiatryczny, te energie wywoływały by
          efekty odpowiednio silniejsze i adekwatne do schorzeń pensjonariuszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka