aidka
12.12.09, 13:39
wyczaić ten moment, gdy się skrada
i umknąć jeszcze przed totalnym atakiem jego.
jest to jakiś sposób, by nie dopadł aż tak, że paraliżuje
i, np., nie można z domu wyjść dnie całe.
gdy się czuje jak on chce przyatakować - wrzucić na siebie byle
przyodziewek - może być kapota nałożona na koszulę nocną, bo o
prędkość chodzi.
się wczoraj tak zrobiło : kapotę na koszulę, buty na bose stopy i w
długą.
a na dworze szybka marszruta i głębokie oddechy.
po dwóch godzinach takiej eskapady się wszystko uciszyło.
więc na chatę się ewakuowało, a tam już lęk nie powrócił.
po prostu szybszą trzeba być, niż łajdak ten i się nie dać w wyrze
unieruchomić.