136ty
10.04.17, 16:05
To slowo z reguly kojarzylo mi sie z samobojstwem, depresja, albo czym chwiejnym od czego tylko pozostaje uciec. Nigdy motywacja.
Ale cos sie zmienilo. Jakas klapka mi zaskoczyla. Cos ostatnio rozumiem rzeczy dla innych proste dla mnie skrajnie trudne. Chyba konczy mi sie schizofrenia.
A tak sie dzieje , ze mam problemy z nauka bo nigdy nie bylem wolnym czlowiekiem. Dzialania zawsze oparte na zle koniecznym. Na zlamaniu kregoslupa.
Ostatnio tez zrozumialem jaki ma to zwiazek z otyloscia. Pewnych rzeczy u Lowena nie pochwalalem, wydawaly mi sie naciagane. Ale nie raz okazywalo sie, ze ma racje. Musialem dojrzec do zrozumienia.
Zawsze wydawalo mi sie ze ludzie maja talenty od losu ktorych ja nie dostalem.
Oczywiscie mowi sie w takich przypadkach ze jeden procent talentu a 99 procent pracy.
Tylko to nie do konca prawda. Bo praca moze byc niewolnika i wolnego czlowieka. I tylko ta druga rozwija.
To co jest darem to nie talent tylko dobrze uksztaltowany charakter. Duzo ludzi zas jest niewolnikami. W tym i ja.
Czyli jak z koncowej sceny Wilka z Wall Street. Osoby na wykladzie jak zyc.
Czy wilk mial jakis talent? Mial taki jak kazdy cfaniak z blokowiska ktory kreci jakies interesiki szemrane. Tylko Wilk robi to na maksymalna skale. Mial po prostu osobowosc odpowiednia. Widzial rzeczywistosc a nie innych ludzi wobec ktorych by mial sie definiowac