136ty
28.08.17, 11:19
Przy okazji sprawy Sinead przy ktorej pojawily sie glosy antyfeministyczne znow zaczely mi wyskakiwac filmy z branzy amerykanskiej wojny kulturowej miedzy antyfeministami i feministami. To jest coraz bardziej psychotyczne. Jakis film legalizujacy drecha ktory bije w twarz na ulicy kobiete. Z drugiej strony coraz bardziej zoologiczna nienawisc do mezczyzn.
Mysle ze obie strony sa symetryczne. Obydwie czuja represje i obydwie czuja zazdrosc. Freud powiedzial o zazdrosci o czlonka. Mysle ze metaforycznie mozna uznac ze jest tez zazdrosc o cipke.
Myśle ze ludzie zbyt sa pochlonieci przez pranie mozgow jakie sie serwuje. Zbyt duzo spolecznych tozsamosci. A zbyt malo My Life Matter. Olac nalezy rownosci i nierownosci, bycie ofiara. Tylko po prostu wybrac swoje zycie. Uwazamy je za wybrakowane. A to nieprawda. I im bardziej je wybierzesz tym bardziej bedzie nieprawda. Wtedy wszystkie zycia beda atrakcyjne i dostana to co chca. Tak sa podwojne standardy. Mezczyzni sa mezczyznami. Kobiety sa kobietami. I zawsze beda. I My life matter. Wybierz milosc zamiast nienawisci mimo wszystkch traum ktore distales. Nie dla innych. Dla siebie wybierz milisc do swiata bo twoje zycie ma znaczenie. Wybor dobra jest najlepszym egoistycznym wyborem. Bo przedewszystkim sobie zrobisz dobrze. Nienawisc zzera.